Irlandzki, nie islandzki…
Czytelników „Aptekarza Polskiego” zapraszamy dzisiaj do zapoznania się ze zdecydowanie najciekawszym projektem monografii farmakopealnej opublikowanym w ostatnim czasie w „Pharmeuropie”. Równocześnie zachęcamy do spotkania z farmakopealnymi… glonami i porostami!
„Iceland moss”
„Iceland moss” (łac. „Lichen islandicus”, pol. „Porost islandzki”, franc.„Lichen d’Islande”) wszyscy znamy. To ceniony surowiec śluzowy, zgodnie z definicją „Farmakopei Europejskiej” (tłumaczenie w ślad za „Farmakopeą Polską”) stanowiący całe lub rozdrobnione, wysuszone plechy Cetraria islandica (L.) Acharius s.l. Jest to surowiec o ugruntowanej sławie w europejskim ziołolecznictwie, który za wszechstronne zastosowanie chwalił m.in. docent Aleksander Ożarowski w „Ziołolecznictwie. Poradniku dla lekarzy” (wyd. m.in. 1982): w nieżytach górnych dróg oddechowych, zapaleniu gardła i jamy ustnej, nieżycie żołądka, chorobie wrzodowej żołądka i dwunastnicy. Również w niedokwaśności, utrudnionym trawieniu i przyswajaniu, ogólnym wychudzeniu i osłabieniu po przebytych ciężkich chorobach lub operacji. Pomocniczo podczas leczenia gruźlicy płuc chemio-terapeutykami, jako środek chroniący błonę śluzową przed uszkodzeniem salicylanami (PAS) i zapobiegający nudnościom i wymiotom po dużych dawkach antybiotyków oraz jako synergicznie działający z tuberkulostatykami.
I choć monografia zielarska porostu islandzkiego opracowana przez ekspertów Europejskiej Agencji Leków (European Medicines Agency, EMA) o której wspominaliśmy już skądinąd w artykule „Kompendium fitoterapii. Roślinne produkty lecznicze w kaszlu”, jest zdecydowanie oszczędniejsza w słowa, aniżeli epokowe dzieło docenta Ożarowskiego, w istocie powtarza część wymienionych przez niego wskazań terapeutycznych. W XXI wieku roślinne produkty lecznicze otrzymywane z porostu islandzkiego stosować można z dwoma wskazaniami terapeutycznymi: objawowe leczenie podrażnienia jamy ustnej i gardła i związanego z tym suchego kaszlu orazwczasowej utracie apetytu.
„Irish moss”
Ale nas dzisiaj interesować będzie inny „moss”, irlandzki, nie islandzki, a mówiąc konkretnie – „Irish moss” (franc. „Mousse d’Irlande”). Pod takim bowiem tytułem w „Pharmeuropie” 38.1 ogłoszono projekt nowej monografii farmakopealnej. O kwartalniku „Pharmeuropa” pisaliśmy ostatnio kilkukrotnie, wyjaśniając, że to miejsce w którym wydawca „Farmakopei Europejskiej” – EDQM (European Directorate for the Quality of Medicines & HealthCare, Europejski Dyrektoriat Jakości Leków i Ochrony Zdrowia) publikuje projekty nowych i zmienionych monografii farmakopealnych. I trzy takie właśnie projekty już na łamach „Aptekarza Polskiego” opisaliśmy.
Czytaj więcej:
Projekt monografii „Irish moss” możemy jednak uznać za zdecydowanie najciekawszy w ostatnim czasie! Definicja surowca tego mówi: wysuszone całe lub połamane plechy Chondrus crispus Stackhouse i/lub Mastocarpus stellatus (Stackhouse) Guiry (syn. Gigartina mammillosa (Goodenough & Woodward) J.G. Agardh, Gigartina stellata (Goodenough & Woodward) Batters). Jak widzimy, w pierwszej kolejności wymienia „Pharmeuropa” krasnorost chrząstnicę kędzierzawą (tzw. „Mech irlandzki”), znany powszechnie z wód północnej części Oceanu Atlantyckiego. Drugi gatunek wzmiankowany przez „Pharmeuropę” to „carrageenan moss”, zwany także „false Irish moss”, czyli „fałszywym”, „nieprawdziwym” „mchem irlandzkim”. Obydwa te gatunki kojarzone są jednak od dawna z wykorzystaniem zarówno ich plech, jak i pozyskiwanych z nich polisacharydów, przede wszystkim w przemyśle spożywczym (stabilizatory i zagęstniki) i kosmetycznym (działanie ochronne, nawilżające i łagodzące).
Wskaźnik pęcznienia i metale ciężkie
Bardzo interesujące są kryteria oceny jakości surowca „Irish moss”. Przede wszystkim zaproponowano dla niego badanie wskaźnika pęcznienia, który dla 0,5 g sproszkowanego surowca wynosić ma aż 12 (dla porównania – 1,0 g kwiatu dziewanny musi mieć wskaźnik pęcznienia nie mniej niż 9, zaś korzenia prawoślazu – nie mniej niż 10). To oczywiście oznacza, że mamy do czynienia z wybitnym surowcem śluzowym. Ponadto podano normę dla popiołu całkowitego (nie więcej niż 20%) i nierozpuszczalnego w kwasie solnym (nie więcej niż 0,5%) oraz metali ciężkich: arsenu (nie więcej niż 10 ppm), kadmu (nie więcej niż 1.0 ppm), ołowiu (nie więcej niż 5.0 ppm) oraz rtęci (nie więcej niż 0,1 ppm). Równocześnie autorzy projektu monografii farmakopealnej podkreślili, że w surowcu „Irish moss” można stwierdzić nawet do 600 ppm bromu, co jest naturalną konsekwencją występowania w środowisku morskim.
„Carrageenanum” i „Carrageen”
Warto w tym miejscu nadmienić, że proponowana przez bazę „Knowledge Database” łacińska nazwa surowca „Irish moss”, czyli „Carrageen” może być nieco myląca i sprawi zapewne niemały problem w tłumaczeniu na języki europejskie. Dlaczego? Otóż mamy już w „Farmakopei Europejskiej” (i polskiej zarazem) monografię żółtawego, brunatnawego lub białego albo prawie białego proszku nazwanego „Carrageenanum” (pol. „Karagen”, ang. „Carrageenan”, franc. „Carraghénanes”). W jego definicji – w ślad za tłumaczeniem „Farmakopei Polskiej” – czytamy: karageniny są polisacharydami ekstrahowanymi z różnych Rhodophyceae wrzącą wodą lub wodnymi roztworami wodorotlenków litowców. (…) Głównymi składnikami są sole potasu, sodu, wapnia lub magnezu estrów siarczanowych kopolimerów D-galaktozy i 3,6-anhydro-D-galaktozy. Występują one w różnych proporcjach zależnie od biologicznego pochodzenia polimeru.
Być może właśnie ze względu na podobnie brzmiące nazwy w „Pharmeuropie” zaproponowano inną aniżeli „Carrageen” nazwę łacińską: „Muscus hibernicus”, będącą odpowiednikiem „Irish moss”.
„Karagen” i…
Z pewnością jednak Czytelników „Aptekarza Polskiego” interesuje przede wszystkim to, jak surowiec „Irish moss” działa. Aby odpowiedzieć na tego typu pytanie najczęściej sięgamy do monografii zielarskich, jednak monografii „Irish moss” brakuje zarówno w zbiorze EMA, jak również WHO (World Health Organization, Światowa Organizacja Zdrowia), ESCOP (European Scientific Cooperative on Phytotherapy, Europejskie Naukowe Stowarzyszenie Fitoterapii) i Komisji E BfArM (Bundesinstitut für Arzneimittel und Medizinprodukte, Niemiecki Federalny Instytut Leków i Produktów Medycznych).
Zielarstwo i ziołolecznictwo są jednak tymi gałęziami nauk – odpowiednio – rolniczych i farmaceutycznych, które nie tylko zezwalają, ale wręcz wymagają spoglądania wstecz i sięgania do przeszłości. Zdanie to podziela także Europejska Agencja Leków, a wszystkim niedowiarkom warto polecić lekturę dowolnego „Raportu” towarzyszącego monografiom zielarskim. Jakie są zatem historyczne zastosowania surowca „Irish moss” oraz dawne metody kontroli jakości?
Przede wszystkim – i z pewnością ku zaskoczeniu Czytelników – możemy stwierdzić, że ewentualnie opublikowaną monografię farmakopealną „Irish moss” będzie można nazwać nowością w „Farmakopei Europejskiej”, ale nie w… polskiej, w tej bowiem była już obecna niecałe sto lat temu! Posłuchajmy naszej fenomenalnej „Farmakopei Polskiej II” (1937), a konkretnie monografii „Carrageen”, czyli „Karagen”: plecha Chondrus crispus (Linné) Stackhouse lub Gigartina mamillosa (Goodenough et Woodward) J. G. Agardh (Gigartinaceae), oderwana od krążka chwytnego, odbarwiona na powietrzu i wysuszona. Jak widzimy, ujęto tutaj te same co w „Pharmeuropie” gatunki, czyli „prawdziwy” i „fałszywy” „Irish moss”. Oczywiście kryteria oceny jakości były sto lat temu zupełnie inne, przykładowo nie badano wskaźnika pęcznienia, a przeprowadzano takie oto badanie: 1 cz. karagenu, zagotowana z 30 cz. wody, daje gęsty kleik o mdłym smaku, krzepnący po ostygnięciu na galaretę i nie barwiący się na niebiesko po dodaniu roztworu jodu z jodkiem potasowym.
… „Chrzęsło”!
A jak stosowano wówczas „Karagen” w lecznictwie? Tutaj z kolei głos oddajmy profesorowi Janowi Muszyńskiemu, który w rewelacyjnym „Ziołolecznictwie i lekach roślinnych (fytoterapia)” (wyd. 1946, 1950, 1951) bardzo szczegółowo opisał… „Chrzęsło”. Tak, chrzęsło, pod taką bowiem nazwą ujął ów farmakopealny surowiec zielarski, podając oczywiście i inne określenia, polskie i łacińskie, m.in. „Carrageen” i „Lichen Carrageen”. Surowiec ten charakteryzował jako wybielone i wysuszone plechy, spotykanych na skałach podwodnych pobrzeża Atlantyku krasnorostów: Chondrus crispus Stack. i Gigartina mammilosa Agardh., kl. Rodophycae, posiadające wygląd poskręcanych kłębuszków elastycznej, rogowatej, rozgałęzionej plechy. Barwa surowca żóltawa, smak słonawo-śluzowaty. Zastrzegał także Muszyński, że przy gotowaniu z wodą 1:20 chrzęsło ulega prawie całkowitemu rozgotowaniu, tworząc gesty obojętny śluz zastygającу przy oziębieniu w postaci galarety (Gelatina Carrageen).
Określił profesor Muszyński chrzęsło nie tylko jako surowiec śluzowy, ale także bogaty w sole mineralne (15–20%), wśród których występują związki sodu, wapnia, magnezu oraz niewielkie ilości bromu i jodu. I teraz informacja najważniejsza: ma zastosowanie podobne do agaru – wyjaśniał Muszyński.Grubo sproszkowane chrzęsło stosuje się na noc u osób otyłych przy skłonnościach do zaparcia. Jest to środek, który można stosować miesiącami i który dzięki zawartości jodu organicznego wzmaga przemianę materii. Można go stosować również u dzieci, gdy chodzi o wprowadzenie związków jodowych zbliżonych w swej budowie do tyroksyny (Dwujodotyrozyna). Ale to nie wszystko, bowiem odwary lub galaretkę z chrzęsła stosuje się przy ostrych nieżytach żołądka i jelit oraz przy uporczywych wymiotach u ciężarnych. Sproszkowane chrzęsło stosuje się również przeciwko robakom u dzieci.
„Iceland moss” i „Irish moss” w jednej recepturze
I wreszcie, zgodnie ze swym obyczajem, podał Muszyński kilka receptur z opisywanym surowcem w składzie. Sproszkowany surowiec można było zastosować po łyżeczce w szklance wody na noc przy skłonności do zaparcia stolca. Odwar z chrzęsła (5,0 na 500,0 wody) stosowało się po łyżce co pół godziny przy wymiotach i ostrych nieżytach przewodu pokarmowego. Była również receptura w której spotykały się razem… „Iceland moss” i „Irish moss”, z wyciągiem z jęczmienia na dodatek. Razem tworzyły dawno już zapomnianą postać leku, określaną jako „galareta”:
Carrageen 20,0
Lich. islandic. 20,0
Aquae 1000,0
Extr. Maltis 20,0
Stosowało się ów lek łyżkami co pół godziny przy uporczywych wymiotach.
Kolejny farmakopealny glon
Dodajmy jeszcze ciekawostkę. Otóż w swym podręczniku profesor Muszyński nadmienił, że energiczniejszym surowcem jodowoorganicznym ale mniej śluzowym [od chrzęsła] jest Fucus vesiculosus. Surowiec ten posiada od dawna swą monografię w „Farmakopei Europejskiej” i „Farmakopei Polskiej”. Zatytułowana jest ona „Fucus vel Ascophyllum” (pol. „Morszczyn lub workoliść członowaty (Ascophyllum nodosum)”, ang. „Kelp”, franc. „Varech”). Zgodnie z definicją to połamane, wysuszone plechy Fucus vesiculosus L. lub. F. serratus L. lub Ascophyllum nodosum Le Jolis. „Fucus vel Ascophyllum” jest wyjątkowym surowcem – mineralnym, dla którego „Farmakopea Europejska” podała „widełki” zawartości jodu całkowitego: nie mniej niż 0,03% i nie więcej niż 0,2%. Europejska Agencja Leków zaś lekom „ziołowym” zawierającym morszczyn pęcherzykowaty przypisała wskazanie terapeutyczne: wspomaganie diety niskokalorycznej w celu ułatwienia obniżenia masy ciała u osób dorosłych z nadwagą, po wykluczeniu przez lekarza poważnych schorzeń. Temu wyjątkowemu wskazaniu terapeutycznemu towarzyszą jednak liczne ostrzeżenia dotyczące bezpieczeństwa stosowania oraz środki ostrożności.
Wysuszone plechy krasnorostów
Któż z nas nie uczył się z „Farmakognozji” profesora Stanisława Kohlmünzera? Również i tam, na przełomie XX i XXI wieku, odnaleźć można było informacje o surowcu „Carragen – Karagen”, który zdefiniował Kohlmünzer jakowysuszone plechy krasnorostów gatunków Chondrus crispus Stackh. lub Gigartina mammilosa J. Agardh, rosnących obficie na niewielkiej głębokości w przybrzeżnych wodach Atlantyku w Europie i Ameryce Północnej. Karagen zawiera kilka polisacharydów śluzowych pęczniejących pod wpływem wody (…). Głównym składnikiem śluzowym jest karagenina (…). Zastrzegał przy tym Kohlmünzer, że roztwory zawierające powyżej 3% karageniny tworzą po oziębieniu żele, które po lekkim ogrzaniu przechodzą w stan płynny. I wreszcie zastosowanie: surowiec ma znaczenie jako środek śluzowy, powlekający, osłaniający, również jako emulgator i środek spęczniający w preparatyce farmaceutycznej. Zawarte w surowcu karageniny są używane w chorobie wrzodowej.
Zakończenie
Możemy jedynie domyślać się, że w ślad za ewentualnym ogłoszeniem w „Farmakopei Europejskiej” monografii „Irish moss” pójdą również prace Europejskiej Agencji Leków, która – jak to już wielokrotnie wspominaliśmy – wspólnie z wydawcą „Pharmeuropy” buduje imponujący gmach nowoczesnego zielarstwa i ziołolecznictwa. W tym perfekcyjnie działającym duecie EDQM zajmuje się definiowaniem kryteriów oceny jakości, oczywiście publikując „Pharmeuropę” i „Farmakopeę Europejską”, EMA zaś tworzy monografie zielarskie, będące wytycznymi do skutecznego i bezpiecznego stosowania roślinnych produktów leczniczych.
Ale „Pharmeuropa” to nie tylko projekty nowych monografii, to również – a może nawet: przede wszystkim – liczne zmiany, które do już istniejących monografii są wprowadzane. W artykule Monografie „zmienione” surowców zielarskich w suplementach 11.6-11.8 „Farmakopei Europejskiej” wspominaliśmy, że to właśnie dzięki tym zmianom, dzięki ciągłej i wytężonej pracy ekspertów EDQM, współczesne zielarstwo i ziołolecznictwo bez najmniejszego trudu nadążają za zmianami, które przynosi rozwój i postęp nauki. I to właśnie projektami zmienionych monografii farmakopealnych zajmiemy się w kolejnych artykułach, już teraz zapraszając Czytelników „Aptekarza Polskiego” do lektury.
Dr hab. Maciej Bilek, prof. UR







![Europa stawia na farmaceutów. Polak na czele PGEU [WYWIAD]](https://www.aptekarzpolski.pl/wp-content/uploads/2026/04/Europa-stawia-na-farmaceutow-120x86.png)
