Tak, powyższy tytuł oznaczać może tylko jedno: nadal gościmy we Francji! Tym razem odwiedzamy Musée d’Histoire de Vitré, które – wydawać by się mogło – z historią farmacji nie ma nic wspólnego. To jednak tylko pozory, bowiem właśnie tutaj, za potężnymi murami Château des Barons, odnajdujemy kolejny „ukryty skarb” historii farmacji. To równocześnie chyba najciekawsza lokalizacja kolekcji dawnych, aptekarskich pamiątek z którą do tej pory się zetknęliśmy!
W ciągu ostatniego roku Czytelnikom „Aptekarza Polskiego” zaprezentowaliśmy kilkanaście europejskich muzeów farmacji. Początkowo były to mało w Polsce znane muzea belgijskie, będące świadectwem wielkiego szacunku, którym otacza się w tym kraju aptekarstwo:
– Gasthuisapotheek w Aarschot,
– Museumapotheek dr. Humbléw Rekem,
– Apotheek Sint-Janshospitaal w Brugii,
– Hôpital Notre-Dame à la Rose w Lessines,
– Le Musée pharmaceutique Albert Couvreur w Brukseli.
Te „ukryte skarby” miały rozmaity charakter. Muzea w Antwerpii, Lille i Naumburgu swoje kolekcje pokazują wyłącznie przy specjalnych okazjach, a osoba chcąca je odwiedzić musi wizytę zaplanować z dużym wyprzedzeniem, kontaktując się osobiście z (bardzo życzliwymi!) opiekunami. Natomiast w przypadku Remiremont sytuacja jest odmienna – to typowe, na co dzień otwarte muzeum, jednak o profilu działalności bardzo dalekim od historii farmacji. Za „ukryty skarb” należało zatem uznać piękną kolekcję naczyń aptecznych, zaskakującą każdego zwiedzającego!
Vitré
W przypadku naszego dzisiejszego „skarbu” sytuacja jest podobna, ma on jednak swoje indywidualne, wyjątkowe cechy. Przede wszystkim zlokalizowany jest nie w Lotaryngii, a w Bretanii, której niepowtarzalne uroki staraliśmy się opisać w artykule „Ogrody Bretanii”. Mawia się, że „bramą do Bretanii” jest Rennes i faktycznie, to duże miasto położone jest tuż przy granicy z kolejnym regionem – Pays de la Loire. Jednak pomiędzy Rennes i granicą regionu (oraz departamentu Ille-et-Vilaine) mamy jeszcze kilkadziesiąt kilometrów przestrzeni. I tutaj właśnie odnajdujemy przepiękne miasteczko Vitré, naszym zdaniem – jedno z najpiękniejszych, o ile nie najpiękniejsze w Bretanii. Także i ono pełniło funkcję „bramy do Bretanii”, gdyż tędy właśnie biegł pradawny szlak na półwysep. Kto chciał Bretanię zbrojnie najechać, musiał zmierzyć się z obrońcami Vitré… I wcale nie było to takie łatwe; przykładowo, pod koniec XVI wieku, w czasie wojen religijnych, oblężenie Vitré trwało blisko pół roku i zakończyło się odstąpieniem atakujących wojsk. Mieszczaństwo Vitré słynęło z bogactwa, a widoczne ślady tych czasów dobrobytu widoczne są po dziś dzień. Już w XIX wieku miasteczko uchodziło za znakomicie zachowany „gotycki skansen”, na co zwracał uwagę sam Wiktor Hugo.
„Ville d’art et d’histoire”
Obecnie Vitré (bretońskie – Gwitreg) liczy sobie około piętnaście tysięcy mieszkańców i słynie ze swych murów miejskich oraz urokliwej starówki, pełnej zabytkowych domów o szachulcowej konstrukcji (ilustracja 1 i 2).

Ilustracja 1.

Ilustracja 2.
Uliczki wypełnione są sklepikami, restauracjami i zakładami usługowymi, które często posiadają stare, drewniane witryny i okna wystawowe (ilustracja 3). Nie dziwmy się zatem, że Vitré nosi zaszczytny tytuł „Ville d’art et d’histoire”, wpisane jest ponadto na listę „Plus beaux détours de France” i uczestniczy w programie „Ville fleurie”.

Ilustracja 3.
Poza sezonem turystycznym wszystko tchnie tu autentycznością i bardzo dalekie jest od turystycznej komercji. Zamiast tłumu przybyszów – uliczkami wędrują dzieci i młodzież, bowiem w ścisłym centrum znajduje się kilka szkół, natomiast kawiarnie, restauracje i bary goszczą stałych bywalców, rozprawiających z zapałem o dawnych i obecnych wydarzeniach…
Château des Barons
Trudno jest znaleźć w Vitré miejsce z którego nie byłoby widać znakomicie zachowanego, słynnego średniowiecznego zamku – Château des Barons, położonego na skalnym cyplu. Od tysiąca lat zamek wzrastał i zmieniał się wraz z całym miastem. Najpierw był niewielki i drewniany, następnie kamienny i regularnie rozbudowywany. Początkowo służył głównie do obrony (i czynił to bardzo skutecznie), z czasem jednak zaczęły dominować funkcje mieszkalne: z zamku obronnego stał się rezydencją. W czasach renesansu pamiętano, aby udekorować go zgodnie z duchem epoki. Przez wiele pokoleń należał do rodu hrabiów de Laval, którzy jednocześnie dziedziczyli tytuł baronów de Vitré. Następnie wielokrotnie zmieniał właścicieli, zyskiwał na znaczeniu i podupadał, w XIX wieku był użytkowany jako więzienie, a następnie koszary. Wreszcie, jako jeden z pierwszych zamków Francji, w roku 1872, zaklasyfikowany został jako „Monument historique”, a w cztery lata później powstało tu pierwsze muzeum.
Musée d’histoire de Vitré
Także i obecnie znajduje się tutaj muzeum: Musée d’histoire de Vitré, dzięki któremu możemy poznać historię zamku i miasta oraz – przede wszystkim – przenieść się kilkaset lat w przeszłość! Oglądamy tutaj wszystkie aspekty codziennego życia w średniowieczu: wystawne sale, jadalnie, sypialnie, zbrojownie, a nawet… latryny. Potężne kominki przypominają o tym, że życie w średniowiecznym zamku do miłych nie należało, choć – trzeba przyznać – mieszkańcy tych wnętrz robili wszystko, aby było przytulniej, m.in. zawieszając na kamiennych ścianach rozmaite tapiserie i portrety przodków. Ale czasy były niełatwe także i z innych względów – o ciągłym zagrożeniu najazdem i tragicznym przebiegu oblężeń przypominają nam dźwięki średniowiecznej bitwy, dochodzące z ukrytych głośników…
Z pewnością wszystkim warto polecić zwiedzenie wnętrz Musée d’histoire de Vitré, a tymczasem już teraz wszystkich Czytelników „Aptekarza Polskiego” zapraszamy do krótkiej wędrówki. Najpierw stańmy przed potężnymi murami i od strony Place du Chateau spójrzmy na ten wyjątkowy zamek (ilustracje 4-6).

Ilustracja 4.

Ilustracja 5.

Ilustracja 6.
Uwagę zwraca rozłożysta wieżą św. Wawrzyńca (La tour St Laurent, ilustracja 7 po lewej stronie) oraz potężny dom bramny (Le châtelet d’entrée, ilustracja 7 po prawej stronie).

Ilustracja 7.
Skierujmy się teraz do rozciągniętego nad głęboką fosą mostu (ilustracja 8) i przejdźmy przez bramę zamkową (ilustracja 9).

Ilustracja 8.

Ilustracja 9.
Jesteśmy na dziedzińcu Château des Barons, którego centralne miejsce zajmuje zamkowa studnia (ilustracja 10) oraz rozstawione w kilku miejscach rycerskie przybory i średniowieczne, wojenne akcesoria.

Ilustracja 10.
Otaczają nas tutaj z jednej strony mury ze wspomnianą wcześniej La tour St Laurent (ilustracja 11), z drugiej – część mieszkalna (ilustracja 12), i wreszcie dom bramny, który od strony dziedzińca wygląda na jeszcze większy (ilustracja 13).

Ilustracja 11.

Ilustracja 12.

Ilustracja 13.
Dzięki wspinaczce schodami, od fundamentów aż po szczyty potężnych i wysokich wież, możemy wyglądnąć przez wąskie okna i otwory strzelnicze, aby podziwiać piękne widoki miasteczka Vitré (ilustracje 14-16).

Ilustracja 14.

Ilustracja 15.

Ilustracja 16.
La salle de la pharmacie
W tym królestwie kamieni i rozległych widoków, pośród średniowiecznych zabytków i w chłodzie komnat potężnego zamczyska, największą niespodziankę sprawia… „ukryty skarb historii farmacji”, czyli La salle de la pharmacie. Owszem, wszystkie dotychczas opisane muzea farmacji i „ukryte skarby” były zlokalizowane w bardzo interesujących miejscach. Apothekenmuseum w Naumburgu, Apotheekmuseum w Maaseik oraz Museumapotheek dr. Humbléznajdowały się w rynkach lub przy centralnych placach, natomiast muzea w Brugii, Lessines, Remiremont, Aarschot oraz Diest w ścisłych centrach miast i miasteczek. La salle de la pharmacie musimy jednak uznać za najciekawiej położoną kolekcję aptekarskich zabytków! Znajduje się ona w wieży mieszczącej zamkowe oratorium (Tour de l’Oratoire, ilustracja 17), a kieruje do niej zachęcający drogowskaz (ilustracja 18).

Ilustracja 17.

Ilustracja 18.
Dary pani du Velaër
Zanim opiszemy eksponaty zgromadzone w La salle de la pharmacie odpowiedzmy na pytanie: jak to możliwe, że apteka z meblami z drugiej połowy XVIII wiekuznajduje się w starym, średniowiecznym zamku? Owszem, nie jest to pierwotna lokalizacja, jak się jednak okazuje, jej droga w to miejsce… nie była zbyt długa! Otóż jest to dawna apteka Sióstr Miłosierdzia św. Wincentego a Paulo z którą nieodłącznie związane jest nazwisko Jeanne du Vélaër (1714–1794, inna pisownia nazwiska – Duvelaër i du Velaër). Była ona córką dyrektora francuskiej Kompanii Wschodnioindyjskiej i – zgodnie z ówczesnym obyczajem – jako osoba bardzo majętna mogła pozwolić sobie na zapewnienie wyjątkowej pomocy biednym mieszkańcom Vitré. Przede wszystkim zakupiła w centrum miasta XVI-wieczny budynek zwany Hôtel Ringues de la Troussannais, położony przy rue Notre-Dame, zaledwie dwieście kilkadziesiąt metrów od zamku. W budynku tym, w roku 1788, powstała apteka, a jej wyposażenie, w tym piękne meble, zostało zaprojektowane „na miarę” istniejących już pomieszczeń. Z myślą o najbiedniejszych mieszkańcach miasteczka, pani du Vélaër sprowadziła również pięć sióstr zakonnych oraz zakupiła pole z przeznaczeniem na uprawę roślin leczniczych.
Apteka działała w Hôtel Ringues de la Troussannais przez cały wiek XIX oraz część wieku XX, korzystając z dotacji gminy Vitré. Budynek w którym się mieściła zachowany jest po dziś dzień, pełni jednak funkcje zgoła odmienne – to Le centre Jacques Boyer, troszczące się o wszelkie inicjatywy edukacyjne i kulturalne, wspierające rozwój lokalnej społeczności. Wyposażenie zlikwidowanej apteki trafiło do muzeum zamkowego i nadal się tam znajduje, przy czym niedawno La salle de la pharmacie przeszła remont.
Piękne meble, ciekawe naczynia
Nie ulega najmniejszej wątpliwości, że skarbem La salle de la pharmacie są piękne meble, wykonane z drewna drzew owocowych (ilustracje 19-21). Określane są one jako meble w stylu Ludwika XV i zaskakują elegancją, szlachetnymi kształtami, rzeźbionymi detalami, ozdobnymi uchwytami szuflad, okuciami, skrytkami oraz półkami z rzeźbionymi wykończeniami (ilustracje 22 i 23).

Ilustracja 19.

Ilustracja 20.

Ilustracja 21.

Ilustracja 22.

Ilustracja 23.
Bardzo interesujące są również naczynia apteczne – ta wyjątkowa kolekcja liczy sobie 188 sztuk i jest bardzo różnorodna. Mamy oczywiście komplet naczyń szklanych, ale są też naczynia porcelanowe o oryginalnym kształcie i – najcenniejsze – naczynia fajansowe. Naczynia porcelanowe i fajansowe ozdobione są uroczymi motywami roślinnymi, a ich cechą wspólną są jednolite, sporządzane na zamówienie czytelne opisy: czarne i ze złotymi literami, podobne do tych pochodzących z przełomu XIX i XX wieku, które widzieliśmy już w Aarschot, Rekem, Diest, Lessines i przede wszystkim w Lille.

Ilustracja 24.

Ilustracja 25.

Ilustracja 26.

Ilustracja 27.

Ilustracja 28.

Ilustracja 29.

Ilustracja 30.

Ilustracja 31.
„Smocza krew” i „kubeby”
Przed naczyniami zgromadzonymi w La salle de la pharmacie warto zatrzymać się dłużej i – niczym z podręcznika do historii farmacji – odczytać treść wszystkich opisów. Odnajdujemy tutaj w komplecie najważniejsze surowce dawnej farmacji: klasyczne i nietypowe, pochodzenia roślinnego, zwierzęcego, mineralnego oraz syntetycznego. Spójrzmy na naczynia z kastoreum, czyli słynnym strojem bobrowym, żywicą zwaną „smoczą krwią”, sproszkowanymi „kubebami” (owoce pieprzu kubeba), balsamem tolutańskim, „pączkami” jodły, kłączem tataraku, lithargyrum (tlenkiem ołowiu), mleczanem żelazawym (wedle dawnej, polskiej terminologii), minią (zwaną niegdyś w Polsce czerwonym nadtlenkiem ołowiowym), a nawet… liściem herbaty!
Są tu również surowce, które nadal używamy do sporządzania leków robionych, w aptekach Francji i Polski, np. „siarczan miedzi” i boraks. Pośród opisów odnajdujemy także surowce zielarskie, które wciąż wchodzą w skład roślinnych produktów leczniczych, np. korzeń prawoślazu, sproszkowany korzeń kozłka, nalewka z ziela piołunu, sproszkowany korzeń goryczki.
Czytaj więcej:
„Recepturowe wędrówki po Europie. Francja, część pierwsza”,
„Recepturowe wędrówki po Europie. Francja, część druga”,
„Recepturowe wędrówki po Europie. Francja, część trzecia”,
„Recepturowe wędrówki po Europie. Francja, część czwarta”.
Uwagę zwracają duże szklane naczynia służące niegdyś do przechowywania wód aromatycznych. To nie tylko woda różana i woda z kwiatu pomarańczy, nadal dostępne w aptekach XXI wieku, ale także dawno już zapomniane: woda melisowa, lipowa i bzowa… Oglądamy też naczynia na surowce, które dziś kojarzymy bardziej z kuchnią, aniżeli z apteką. A to przecież dawne surowce lecznicze, które – z racji wyjątkowego smaku i zapachu – zostały aptekarzom „podebrane”: „cynamon”, „kolendra”, „szafran” (znamiona kwiatu szafranu siewnego), „macis”, czyli kwiat muszkatowy, jak niegdyś u nas mawiano, oraz „goździki”, definiowane przez farmakopee XXI wieku jako pączki kwiatowe Syzygium aromaticum. Prawdziwą radość sprawiła obecność w La salle de la pharmacie pięknego naczynia na surowiec Noix de galle, czyli galasy dębowe, którym poniżej podpisany poświęcił szereg prac naukowych (m.in. „Gall Nuts Cynips quercusfolii (Linnaeus) and Andricus infectorius (Hartig) as Tannin Raw Materials” oraz „Galasy rodzimych gatunków dębu jako potencjalny surowiec garbnikowy”).
Nie mogło zabraknąć wreszcie w La salle de la pharmacie utensyliów aptecznych: wag, moździerzy porcelanowych i marmurowych. Są też pistle z eleganckimi drewnianymi rączkami, tygielki, młynki, odważniki (ilustracje 32-34).

Ilustracja 32.

Ilustracja 33.

Ilustracja 34.
Woda królowej Elżbiety
I jest wreszcie bardzo miła niespodzianka – osadzone w eleganckim pulpicie trzy potężne naczynia szklane z surowcami zielarskimi: zielem piołunu, liściem rozmarynu oraz kwiatem róży (ilustracja 35), dzięki którym zwiedzający mogą przypomnieć sobie o niezwykle ważnej roli ziołolecznictwa: w dawnej i współczesnej farmacji i medycynie. Organizatorzy wystawy zatroszczyli się nawet o zacytowanie dawnych receptur z prezentowanymi surowcami. Szczególnie interesująca jest „Onguent de Pompholix”. Jest to woskowiec, typowo francuska postać leku o której pisaliśmy już na łamach „Aptekarza Polskiego” prezentując Czytelnikom receptariusz „Les préparations magistrales en pédiatrie”.

Ilustracja 35.

Ilustracja 36.
Mamy również i… polski akcent! To „Eau de la reine d’Hongrie”. To słynna „Larendogra”, zwana również „Aqua Reginae Hungaricae”, albo znacznie krócej – „Aqua Hungarica” (węg. „Magyar Víz”, franc. „Eau de Hongrie”, and. „Queen’s Water”). Już same wielojęzyczne nazwy świadczą o tym, że znana była w całej Europie! Ta woda aromatyczna miała niezliczoną ilość nazw, modyfikacji składu i… historii opowiadających o jej powstaniu. Zawsze jednak posiadała nazwę upamiętniającą pośrednio lub bezpośrednio Polkę – córkę króla Władysława Łokietka, królową węgierską Elżbietę (1305-1380). To właśnie temu specyfikowi miała ona jakoby zawdzięczać swój niegasnący, młodzieńczy wygląd oraz niespotykaną w ówczesnych czasach żywotność i sprawność (także polityczną!). W muzeum w Vitré średniowieczną recepturę „Larendogry” zaprezentowano w wersji z rozmarynem i lawendą w składzie, choć równie częste było połączenie rozmarynu z tymiankiem.
Zakończenie
Czytelnicy z pewnością zwrócili uwagę, że w większości naszych reportaży opisywaliśmy muzea i „ukryte skarby historii farmacji” z Belgii i Francji. Ale przecież „krajem muzeów farmacji” równie dobrze można byłoby nazwać także kraj naszych najbliższych sąsiadów i krewniaków – Czechy! Jedno z najciekawszych tamtejszych muzeów farmacji – „Barokní lékárna U Bílého jednorožce” – mieści się w miasteczku Klatovy, do którego zapraszamy Czytelników „Aptekarza Polskiego” już za miesiąc!








