Migotanie przedsionków w zapisie EKG może wyglądać tak samo u 40-latka i 70-latka. Jednak ryzyko powikłań, strategia leczenia i wpływ na życie pacjenta są zupełnie różne. Nie możemy patrzeć wyłącznie na zapis badania. Musimy widzieć całe spektrum funkcjonowania człowieka – podkreśla prof. dr hab. n. med. Jakub Baran z Uniwersyteckiego Centrum Klinicznego WUM, Centrum Medyczne Kształcenia Podyplomowego, przewodniczący elekt Asocjacji Rytmu Serca PTK.
Rozmowa z prof. dr hab. n. med. Jakubem Baranem odbywała się w ramach kampanii świadomościowej #DzieńPulsu.
Co nowego w roku 2026 można jeszcze powiedzieć lekarzom o najczęściej występującej arytmii?
Z pewnością na tę arytmię można spojrzeć inaczej, mniej schematycznie niż dotychczas. Jako specjaliści wiemy, że migotanie przedsionków jest objawem różnych procesów chorobowych, które dotykają naszych pacjentów. Nie zawsze jednak uwzględniamy, że inny ciężar gatunkowy i inne ryzyko związane z powikłaniami tej arytmii będzie dotyczyło 40-letniego, wysportowanego pacjenta z niskim ryzykiem zakrzepowo-zatorowym, a inne – tego samego człowieka trzy dekady później, gdy pojawią się choroby współistniejące. Z biegiem lat może się pojawić nadciśnienie tętnicze, upośledzona tolerancja glukozy, czyli stan przedcukrzycowy. I już to będzie formowało czynniki ryzyka, które przy obecnej arytmii znacząco podwyższą ryzyko wystąpienia udaru niedokrwiennego mózgu.
Czyli najgroźniejszego powikłania migotania przedsionków?
Tak, a szerzej mówiąc – powikłań zakrzepowo-zatorowych. Nie jest to jedyna grupa powikłań, ale z pewnością najistotniejsza. Nawet jeśli uda się odessać skrzeplinę na przykład poprzez trombektomię aspiracyjną, powstałą w wyniku arytmii, to i tak istnieje duże ryzyko, że jakieś zmiany w ośrodkowym układzie nerwowym pozostaną na stałe. A to będzie miało dewastujący wpływ na codzienne funkcjonowanie pacjenta.
Jakie zmiany w codziennym funkcjonowaniu może powodować migotanie przedsionków u młodszych, a jakie u starszych pacjentów?
U pacjenta w wieku 40–50 lat migotanie przedsionków najczęściej przekłada się na obniżoną tolerancję wysiłku, szybsze męczenie się, nadmierną potliwość, absencje w pracy czy zaburzenia funkcji seksualnych. W tej grupie wiekowej arytmia istotnie wpływa na jakość życia i aktywność zawodową. Natomiast u osób w wieku 70–75 lat wymienione symptomy nie będą miały aż tak istotnego znaczenia, ale pojawi się znacznie większe ryzyko udaru. To już nie tylko kwestia komfortu życia, lecz realne zagrożenie dla sprawności, samodzielności, a nawet życia pacjenta. Tak więc migotanie przedsionków, które w EKG będzie wyglądało tak samo u 40-latka i u 70-latka, będzie miało zupełnie inny ciężar gatunkowy u pacjentów w różnym wieku. Powinniśmy więc zawsze mieć na uwadze, o jakim pacjencie mówimy. Dlatego w podejściu do terapii musimy zawsze brać pod uwagę nie tylko wynik badania, ale całe spektrum funkcjonowania chorego
Czy leczenie migotania przedsionków w przypadku pacjentów w różnym wieku wygląda inaczej?
Schemat postępowania jest zasadniczo podobny, ale zdecydowanie konieczne jest podejście indywidualne do terapii w różnych grupach pacjentów. Chociaż wytyczne zakładają bardzo podobne postępowanie w każdym przypadku rozpoznania migotania przedsionków, to jednak inaczej będziemy leczyli człowieka, który ma rzadkie napady arytmii i wiemy, po czym one występują. Takiemu pacjentowi, z niskim ryzykiem zakrzepowo-zatorowym, nie zalecimy przewlekłej terapii antyarytmicznej i nie narazimy go na ryzyko związane z przewlekłym stosowaniem farmakoterapii. Zupełnie inaczej wygląda sytuacja chorego, który ma bardzo częste napady arytmii i to znacząco utrudnia mu życie – bywa, że pacjent z powodu migotania przedsionków nie jest w stanie wyjść z domu i normalnie funkcjonować.
Jaką strategię terapeutyczną można wówczas przyjąć?
Wtedy oczywiście pomyślimy o leczeniu farmakologicznym, a na kolejnym etapie, jeśli leki okażą się nieskuteczne, o leczeniu zabiegowym. Ablację rozważymy także w przypadku, gdy sam pacjent powie nam, że wolałby skorzystać z leczenia zabiegowego a nie stosować farmakoterapię przez całe życie. W przypadku ablacji podstawa terapii jest taka sama dla wszystkich – to izolacja żył płucnych. Mamy twarde dowody, że izolacja żył płucnych w migotaniu przedsionków działa, ale trzeba przyznać, że poziom skuteczności może się wahać w zależności od różnych czynników.
Jak wygląda ten zakres?
W przypadku napadowego migotania przedsionków skuteczność leczenia zabiegowego wynosi nawet 85-90%. Taki poziom zwykle oznacza, że w ciągu roku nie wróci żaden napad migotania przedsionków. Natomiast przy przetrwałym migotaniu przedsionków zakres ten wynosi 65-75% skuteczności. Dlatego kluczowe jest odpowiednie postępowanie u chorych, u których arytmia nawróciła. Możliwości terapeutyczne są naprawdę różnorodne. Wiele zależy również od modyfikacji czynników ryzyka arytmii i jej nawrotów oraz schorzeń towarzyszących, do których powinniśmy motywować naszych pacjentów, a także od umiejętności operatorów.
Czy według Pana Profesora, system ochrony zdrowia w Polsce jest przygotowany na spersonalizowane strategie leczenia migotania przedsionków?
Najłatwiej byłoby powiedzieć, że i tak, i nie. O ile dostępność do pierwszego etapu leczenia, czyli do izolacji żył płucnych różnymi technikami, jest w naszym kraju na dobrym poziomie, to już w przypadku kolejnych zabiegów system nie różnicuje etapu terapii. To wpływa chociażby na finansowanie procedur – takie samo w obydwu przypadkach, pomimo tego, że specyfika tych zabiegów jest inna. Należy dodać, że nie ma – nie tylko w Polsce, ale w ogóle na świecie – udokumentowanego idealnego sposobu leczenia powtórnego (po pierwszym nieskutecznym zabiegu). To w dużej mierze zależy od doświadczenia operatora i ośrodka. Lepsze monitorowanie skuteczności na poszczególnych etapach i w różnych ośrodkach pozwoliłoby zrozumieć, dlaczego w jakimś miejscu można osiągać lepsze efekty terapii, a co można poprawić u nas. Do tego potrzebna jest świadoma kadra medyczna.
Jak ocenia Pan Profesor poziom wiedzy społeczeństwa na temat znaczenia regularnego mierzenia pulsu?
Nigdy nie jest tak dobrze, by nie było już przestrzeni do poprawy. Trzeba jednak przyznać, że poziom świadomości społecznej jest dziś wyraźnie wyższy niż jeszcze dekadę temu Pacjenci co do zasady wiedzą, do czego służą opaski i zegarki monitorujące rytmu serca. Wiedzą, do czego przydają się aplikacje i jak reagować na pojawiające się alerty. Większość pacjentów w wieku 40 czy 50 lat jest tego świadoma. Starsze osoby, choć rzadziej korzystają z nowoczesnych technologii, w większości potrafią samodzielnie zmierzyć tętno. Wciąż jednak powinniśmy koncentrować się na tych, którzy nie wykonują pomiarów prawidłowo lub nie są świadomi, dlaczego regularne sprawdzanie pulsu ma znaczenie. Jako Asocjacja Rytmu Serca Polskiego Towarzystwa Kardiologicznego marzylibyśmy, by każdy w Polsce umiał poprawnie zmierzyć tętno sobie i osobie bliskiej oraz wiedział, kiedy i jak reagować na nieprawidłowości. Ta wiedza powinna być przekazywana już dzieciom, na etapie edukacji zdrowotnej, ale poprawnego mierzenia pulsu można się nauczyć w każdym wieku, dlatego edukujmy naszych pacjentów. W kontekście omawianych dziś zagrożeń związanych z migotaniem przedsionków nie ma wątpliwości, że taka wiedza może realnie przełożyć się na zdrowie, a nawet uratować życie.
(opracowanie na podstawie informacji prasowej K.D.)








