Na stromych zboczach gór Taunus piętrzą się wystawne sanatoria i wille, pomiędzy nimi zaś mozolnie wspinają się w górę kręte i bardzo strome uliczki. Przy jednej z nich, Pestalozzistraße, zlokalizowany jest pięknie odremontowany budynek z nowoczesnymi wnętrzami. Mieści on muzeum miejskie, ukazujące w nowoczesny i niezwykle estetyczny sposób historię jednego z najstarszych uzdrowisk niemieckich – Bad Schwalbach. W nim zaś znajduje się prawdziwy skarb – kompletnie zachowana apteka uzdrowiskowa!
W czasie naszych dotychczasowych wędrówek po europejskich muzeach farmacji, wędrówek, które szczegółowo relacjonujemy na łamach „Aptekarza Polskiego”, szczególną uwagę poświęciliśmy muzeom belgijskim. Udało nam się zobaczyć niemal wszystkie placówki muzealne w tym kraju:
– Gasthuisapotheek w Aarschot,
– Museumapotheek dr. Humblé w Rekem,
– Apotheek Sint-Janshospitaal w Brugii,
– Hôpital Notre-Dame à la Rose w Lessines,
– Museumapotheek Oscar Van Schoor w Antwerpii.
We Francji odkryliśmy cztery wyjątkowe muzea:
– L’Apothicairerie de l’Hôtel-Dieu-le-Comte w Troyes,
– Musée Charles-Friry w Remiremont,
Natomiast w Niemczech, kraju w którym muzealnictwo farmaceutyczne postawione jest na najwyższym poziomie, zwiedzaliśmy zaledwie jedno muzeum – Apothekenmuseum, działające przy „Löwen-Apotheke” w Naumburgu.
Apothekenmuseum na tysiąc sposobów
A przecież nasi zachodni sąsiedzi pochwalić mogą się jeszcze kilkudziesięcioma innymi muzeami farmacji! Apothekenmuseum w Naumburgu należy do muzeów prywatnych. Inne placówki, które warto w tej grupie wymienić, to Apothekenmuseum w Schiltach oraz Dusslinger Apotheken Museum. Nie ulega najmniejszej wątpliwości, że muzeum o najbardziej ugruntowanej renomie, znane na całym świecie, to Deutsches Apotheken-Museum w Heidelbergu. Są również muzea odwołujące się w swych nazwach do krajów związkowych: Brandenburgisches Apothekenmuseum w Cottbus, Sächsisches Apothekenmuseum w Lipsku, Thüringer Apothekenmuseum w Bad Langensalza i Schleswig-Holsteinisches Freilichtmuseum w Molfsee. Muzea farmacji odnajdujemy także w dużych miastach: Dortmundzie (Apotheken-Museum), Magdeburgu (Apothekenmuseum in der Adler-Apotheke Wolmirstedt), Hamburgu (Historische Raths-Apotheke Lauenburg) i Monachium (Deutsches Museum München).
Apteki uzdrowiskowe
Pośród niemieckich muzeów farmacji warto również wymienić muzea mieszczące się w miejscowościach uzdrowiskowych. Temat aptek uzdrowiskowych poruszaliśmy na łamach „Aptekarza Polskiego” wielokrotnie, zawsze zwracając uwagę na ich specyfikę, na odmienność od typowych aptek działających w miastach, miasteczkach i wsiach. Ta odmienność manifestowała się nie tylko w wyjątkowej elegancji wnętrz, ale także w asortymencie leków i surowców farmaceutycznych. Przede wszystkim w aptekach uzdrowiskowych odnaleźć można było produkty, które dziś nazwalibyśmy „ekskluzywnymi”. Znajdowały one szybko i łatwo nabywców, wszak „do wód” kuracjusze zjeżdżali nie tylko w celu podreperowania zdrowia, ale także – by poszaleć, zamanifestować swoją pozycję społeczną, zaprezentować nowe suknie i elegancko skrojone garnitury… Właściciel apteki uzdrowiskowej musiał zatem być gotowy, aby sprostać potrzebom nawet najbardziej wymagających i snobistycznych gości!
Z drugiej jednak strony w każdym szanującym się uzdrowisku rezydowali znakomici lekarze, sławy ówczesnej medycyny, często rekrutujący się z czołowych ośrodków uniwersyteckich. Błyszczeli wiedzą na najwyższym światowym poziomie, wieloletnim doświadczeniem i… często bardzo oryginalnymi receptami, które zrealizować musiał oczywiście uzdrowiskowy aptekarz. Posiadał on zatem nie tylko najbardziej nawet wymyślne leki „gotowe”, ale także – egzotyczne, gdzie indziej nieznane surowce do wykonywania leków „robionych”. O tak, apteki uzdrowiskowe można było z pewnością uznać za najbardziej elitarne placówki, ich właścicieli zaś i pracowników – za mistrzów farmaceutycznego kunsztu!
Bad Schwalbach i jego muzeum
Czytelników zainteresowanych tematem polskich aptek uzdrowiskowych zapraszamy do lektury książek poniżej podpisanego, poświęconych historii aptek południowej Małopolski, tymczasem jednak zapytajmy: jakie były apteki uzdrowiskowe w Niemczech? Aby odpowiedzieć na to pytanie postanowiliśmy udać się do Bad Schwalbach w kraju związkowym Hesja. To uzdrowisko, ale też i niemałe miasto, a nawet – siedziba powiatu. Położone jest malowniczo w wąskiej dolinie potoku Nesselbach, na stromych stokach łańcucha górskiego Taunus, znanego z co najmniej trzech powodów. Udzielił on wszak gościny wielu innym jeszcze uzdrowiskom, na stokach – odnajdujemy słynne winnice, cały zaś masyw góruje nad jedną z najważniejszych niemieckich metropolii – Frankfurtem nad Menen.
Ale nas oczywiście interesuje wyłącznie Bad Schwalbach, choć właściwie należałoby powiedzieć – Langenschwalbach, taką bowiem nazwę nosiła miejscowość aż do drugiej połowy lat dwudziestych XX wieku. Jej historia związana jest ściśle z opisywanymi już w XVI wieku źródłami wód mineralnych. W XVIII–XIX wieku Bad Schwalbach było jednym z najpopularniejszych niemieckich uzdrowisk, cenionym zwłaszcza przez arystokrację z całej Europy. Z tego właśnie okresu pochodzą bardzo interesujące pamiątki, eksponowane w tutejszym Kur-Stadt-Apothekenmuseum, czyli muzeum uzdrowiska-miasta-apteki Bad Schwalbach, mieszczącym się w pięknie odnowionym budynku dawnej szkoły podstawowej.
Muzeum działa pod opieką Fundacji Kur-Stadt-Apothekenmuseum i wspierane jest przez Towarzystwo Miłośników Muzeum (Verein der Freunde des Bad Schwalbacher Kur•Stadt•Apotheken•Museums). Pracownicy Muzeum podkreślają, że Kur-Stadt-Apothekenmuseum powstało przede wszystkim dzięki staraniom pana Güntera Janischa, który towarzyszył nam również w czasie zwiedzania i któremu w tym miejscu składamy serdeczne podziękowania – za poświęcony czas, prezentację najciekawszych eksponatów, niezliczone ciekawostki oraz fascynujące opowieści o przeszłości uzdrowiska i tutejszej apteki. Obecny kształt ekspozycji oraz dobra renoma muzeum to również zasługa długoletniej dyrektor, pani doktor Martiny Bleymehl-Eiler.
„Uzdrowiskowa” część ekspozycji Kur-Stadt-Apothekenmuseum jest bardzo nowoczesna. Zrezygnowano z przytłaczającej gościa wielkiej liczby eksponatów i zdecydowano zaprezentować tylko te najważniejsze, najbardziej charakterystyczne, czy też wręcz – symboliczne dla historii miasta i uzdrowiska. Posłużono się przy tym bardzo oryginalnymi rozwiązaniami (ilustracja 1), wzbogaconymi o wielkoformatowe wydruki dawnych fotografii i prezentacje multimedialne.

Ilustracja 1
Z okresu dawnej świetności uzdrowiska wybrano m.in. oryginalne naczynia w których kuracjusze popijali tutejsze wody mineralne (ilustracja 2), a także wanny przeznaczone do kąpieli mineralnych i borowinowych (ilustracja 3). Są oryginalne naczynia w których na całą Europę rozsyłano wody mineralne z Bad Schwalbach, mamy też meble, bibeloty, dawne stroje i rozmaite pamiątki bogatego życia kulturalnego, towarzyskiego i rozrywkowego. Oglądać można również kompletnie zachowaną dawną drukarnię.

Ilustracja 2

Ilustracja 3
Z bólem serca porzucamy jednak ten niezwykle ciekawy dział Muzeum, wszak nas interesuje przede wszystkim…
…uzdrowiskowa apteka!
Bad Schwalbach oczywiście nie mogło obyć się bez swojej apteki. Została ona założona blisko czterysta lat temu, w roku 1642, i od tego momentu często zmieniała swą lokalizację, nazwy i właścicieli, ciągle jednak nosząc dumne miano „najstarszej apteki regionu Taunus”. Do roku 1742 funkcjonowała jako „Feldapotheke” z siedzibą przy przy Brunnenstraße 21, tuż przy najsłynniejszym źródle wody mineralnej Bad Schwalbach – „Weinbrunnen”. W latach 1742-1793 apteka działała jako „Hirsch-Apotheke”, później zaś (1793-1819) jako „Hofapotheke” i w tym czasie zmieniła swą lokalizację dwukrotnie: na Brunnenstraße 47 (w 1814) i Adolfstraße 32 (w 1819), gdzie mieści się nadal. W roku 1891 zmodyfikowano nazwę apteki na „Amtsapotheke” i wreszcie w 1893, po raz ostatni, na tę, którą znamy aż po dziś dzień, czyli „Adler-Apotheke”, „Apteka pod Orłem”.
Długa droga od „Adler-Apotheke” do Kur-Stadt-Apothekenmuseum
Najbardziej znanymi właścicielami „Adler-Apotheke” w Bad Schwalbach są członkowie rodziny Kocher: Walter (właściciel w latach 1914-1952) i Rudolf (właściciel w latach 1952-1992), a apteczna ekspozycja, którą wkrótce będziemy z zachwytem prezentować Czytelnikom „Aptekarza Polskiego”, to w istocie zrekonstruowane, dawne prywatne muzeum apteki uzdrowiskowej tej rodziny. Zostało ono starannie i w całości przeniesione do Kur-Stadt-Apothekenmuseum wraz z oryginalnymi eksponatami i jest prezentowane w niezmienionej formie.
Najstarsze eksponaty pochodzą jeszcze z XVIII wieku, większość jednak to wyposażenie pochodzące z roku 1820, przeznaczone do nowego lokalu przy Adolfstraße. Czytelnicy „Aptekarza Polskiego” pamiętają na pewno historię „Löwen-Apotheke” w Naumburgu przy której działa muzeum farmacji. Kolejni członkowie rodziny Hünerbein od kilkudziesięciu już lat zachowują najdrobniejsze ślady aptekarskiej przeszłości: swojej rodziny i farmacji w Naumburgu w ogóle. Podobnie było w Bad Schwalbach. „Adler-Apotheke” nie zmieniała się aż do końca lat czterdziestych XX wieku, kiedy to wspomniany już Walter Kocher musiał przenieść zabytkowe meble i wyposażenie do osobnego budynku, a jego apteka uzyskała nowy wygląd. Dawne wyposażenie prezentowane było tymczasem wszystkim chętnym, jako jedno z wielu niemieckich prywatnych muzeów historii farmacji. Muzeum opiekował się Rudolph Kocher, który na początku XXI wieku zdecydował się przekazać bezcenne eksponaty Fundacji Kur-Stadt-Apothekenmuseum. O tym jak hojny był to dar warto przekonać się rozpoczynając dokładne zwiedzanie, w czasie którego towarzyszyć nam będzie nie kto inny, niż… Rudolph Kocher! Wystarczy nacisnąć przycisk i dzięki nagranemu w 2002 roku półgodzinnemu filmowi (autor dr Otto Schweitzer), każdemu gościowi Muzeum sędziwy farmaceuta opowie o dawnych postaciach leku i ich przyrządzaniu, a także objaśni przeznaczenie aptekarskich utensyliów i aparatów (ilustracja 4).

Ilustracja 4
Pierwsze spojrzenie na aptekarskie eksponaty
Zwiedzanie rozpoczynamy jeszcze w głównym korytarzu Muzeum. Trafnie umieszczono tutaj pięknie wydrukowane i oprawione informacje o dawnej roli farmaceutów i ich aptek. Zwrócono uwagę na sposób zdobywania wykształcenia kilkaset lat temu, przypominający kształcenie rzemieślników, opisano skrótowo proces usamodzielniania się zawodu farmaceutycznego oraz pojawienie się kształcenia farmaceutycznego na poziomie uniwersyteckim. Podkreślono, jak trudno było niegdyś uzyskać koncesję i otworzyć aptekę, co skutkowało utrudnionym dostępem do leków. Pacjenci musieli często przemierzać kilkadziesiąt kilometrów, aby dotrzeć do najbliższej apteki! Istnienie apteki w Bad Schwalbach uznać można zatem za prawdziwy ewenement, podyktowany koniecznością zapewnienia leków arystokratycznym gościom. A skorzystali wszyscy, także stali mieszkańcy, którzy nie musieli już wędrować aż do… Frankfurtu nad Menem!
W muzealnym korytarzu odnajdujemy także potężną, przeszkloną gablotę opatrzoną białym nadrukiem „Adler-Apotheke” (ilustracja 5).

Ilustracja 5
Daje nam ona zaledwie przedsmak tego wszystkiego, co zobaczymy za chwilę. Wyeksponowano tutaj m.in. dawne naczynia apteczne i moździerze, przede wszystkim jednak – szkło laboratoryjne i aparaturę analityczną (ilustracja 6-8).

Ilustracja 6

Ilustracja 7

Ilustracja 8
Na dokładne oglądnięcie przedmiotów prezentowanych w opisywanej gablocie brakuje nam jednak… cierpliwości. Wszak tuż obok, za szeroko otwartymi przez personel muzeum drzwiami, widać już przepiękne apteczne wnętrze (ilustracja 9).

Ilustracja 9
Z perspektywy pacjenta…
Wejdźmy zatem wreszcie do tej upragnionej uzdrowiskowej apteki! Faktycznie, to prawdziwy skok w czasie, skok do roku 1820, kiedy w „Adler-Apotheke” pojawiły się te piękne meble i wspaniałe naczynia apteczne. Apteka wygląda mniej więcej tak, jak widziano ją dwieście i sto lat temu i od takiej właśnie perspektywy zaczynamy jej podziwianie. I cóż najbardziej zwracało uwagę pacjentów i kuracjuszy? Po pierwsze – bogato dekorowane meble, ozdobione motywem rzeźbionych, dębowych liści oraz symbolami farmacji. Na meblach tych w oko wpadały również kolejne rzędy przepięknych, różnokształtnych i różnokolorowych naczyń aptecznych. I wreszcie wystawny „pierwszy stół”, tak skonstruowany, aby od strony osoby, która do apteki weszła, nic nie było na nim widać (ilustracja 10 i 11).

Ilustracja 10

Ilustracja 11
Stół ten, od strony pacjenta, opatrzony był przeszklonymi gablotkami, w których eksponowano tzw. „osobliwki”, czyli wyjątkowo cenne lub popularne leki „gotowe”. Nie przepadali za nimi z pewnością także i niemieccy aptekarze, którzy podobnie jak polscy, preferowali samodzielne wykonywanie leków. Cóż, przemysł farmaceutyczny dysponował jednak możliwościami których apteki nie posiadały i czasem trzeba było pokornie przyznać, że lek „gotowy” bywa bezkonkurencyjny…
I od strony farmaceuty
A teraz, dzięki życzliwości towarzyszącego nam pana Güntera Janischa, możemy zmienić perspektywę, przejść za szklane bariery i stanąć po drugiej stronie „pierwszego stołu” (ilustracja 12).

Ilustracja 12
Stąd apteka wygląda całkowicie inaczej! Przed nami przede wszystkim szeroki pulpit, na którym umieszczono stare wagi (ilustracja 13 i 14), a na nich nie mniej wiekowe odważniki.

Ilustracja 13

Ilustracja 14
Są też leki, które farmaceuta właśnie wykonał oraz przyjęte do realizacji recepty, wystawione przez lekarzy uzdrowiskowych. Także na „pierwszym stole” można odnaleźć typowe atrybuty apteki i farmaceutycznej profesji, m.in, pigulnicę i moździerze (ilustracja 15).

Ilustracja 15
Jak się okazuje w apteczny stół wkomponowano także zamykaną na klucz skrytkę na trucizny, oczywiście niewidoczną i niedostępną od strony pacjentów (ilustracja 16 i 17).

Ilustracja 16

Ilustracja 17
Ale przecież za naszymi plecami (ilustracja 18) znajdują się wspomniane już meble!

Ilustracja 18
Jest też apteczny pulpit, na którym spoczywa potężny zeszyt recepturowy (ilustracja 19), do którego aptekarze wpisywali receptury wszystkich wykonanych leków.

Ilustracja 19
W meblach znajdują się szuflady opatrzone ozdobnymi szyldzikami (ilustracja 20), przeznaczone do przechowywania popularnych surowców zielarskich.

Ilustracja 20
I mamy wreszcie to, co przyciągało wzrok nie tylko pacjentów, ale także samych, rozmiłowanych w swym zawodzie farmaceutów – przepiękne, apteczne naczynia (ilustracja 21).

Ilustracja 21
Wobec ich uroku słowa jak zwykle są bezsilne, spójrzmy zatem na fotografie i zachwyćmy się kształtami, ozdobnymi kartuszami oraz piękną czcionką opisów (ilustracje 22-25).

Ilustracja 22

Ilustracja 23

Ilustracja 24

Ilustracja 25
Biblioteka, izba recepturowa, magazyn i laboratorium…
Ale oczywiście izba ekspedycyjna to jeszcze nie cała apteka. Zarówno kiedyś, w dużej skali w „Adler-Apotheke”, jak i obecnie, w kształcie dostosowanym do warunków Kur-Stadt-Apothekenmuseum, mamy również i inne, typowo apteczne „pomieszczenia”. Jest oczywiście apteczna biblioteka z ciekawą kolekcją farmakopei, receptariuszy i podręczników z całego świata (ilustracje 26 i 27).

Ilustracja 26

Ilustracja 27
Zaaranżowano izbę recepturową m.in. z wagami, tabletkarką, czopkarką, moździerzami i pistlami (ilustracja 28).

Ilustracja 28
Nie zabrakło miejsca dla aptecznego magazynu w którym, w wielkich szufladach i potężnych pojemnikach, pomieszczono surowce farmaceutyczne sprowadzane w większych ilościach (ilustracja 29-32).

Ilustracja 29

Ilustracja 30

Ilustracja 31

Ilustracja 32
I jest wreszcie laboratorium analityczne, które – jak Czytelnicy „Aptekarza Polskiego” pamiętają – było nieodłącznym elementem nowoczesnych aptek w okresie dwudziestolecia międzywojennego, także zresztą i w Polsce. Umieszczono tutaj m.in. apteczny mikroskop, ręczną wirówkę oraz dużą ilość szkła laboratoryjnego (ilustracja 33).

Ilustracja 33
Apteczne zakamarki i tajemnice
Z pewnością to, co decydowało o uroku dawnych aptek, ale też i obecnie wpływa na wyjątkową atmosferę muzeów farmacji, to niezliczona ilość drobiazgów o najrozmaitszym przeznaczeniu, pomieszczonych na półkach i półeczkach, upchniętych w kąty i kąciki, schowanych w półdomkniętych szafeczkach i szufladkach… Mamy takie urokliwe miejsca także w Kur-Stadt-Apothekenmuseum. Niewątpliwą ciekawostką jest potężna, żelazna szafka służąca do przechowywania fosforu (ilustracja 34).

Ilustracja 34
Na ścianach wiszą m.in. sita, noże do cięcia surowców zielarskich, reklamy leków i kosmetyków, oraz wagi palcowe (ilustracja 35 i 36).

Ilustracja 35

Ilustracja 36
Każde niemal wolne miejsce podłogi i mebli wypełniają bezcenne zabytki – drewniane pudełka na surowce zielarskie, moździerze (ilustracja 37) oraz opakowania firmowe „Adler-Apotheke” (ilustracje 38 i 39).

Ilustracja 37

Ilustracja 38

Ilustracja 39
Eksponowaniu pięknych, aptecznych pamiątek służą nawet… parapety okienne (ilustracja 40). I to właśnie decyduje o tym, że czujemy się ciągle jak w prawdziwej aptece z której Walter lub Rudolf Kocher na chwilę tylko wyszli…

Ilustracja 40
Ku naszemu zaskoczeniu okazuje się również, że większość z niezliczonych szuflad wypełniona jest kolejnymi zabytkami, m.in. dawnymi opakowania po lekach „gotowych” i firmowymi etykietkami przeznaczonymi do przyklejania na opakowania leków „robionych” w „Adler-Apotheke” (ilustracja 41).

Ilustracja 41
Kącik tematyczny…
Z pewnością wszyscy Czytelnicy będą zaskoczeni gdy stwierdzimy teraz, że w Kur-Stadt-Apothekenmuseum najbardziej spodobało nam się coś jeszcze innego, niż wszystkie opisane powyżej skarby historii farmacji! Otóż w jednym z zakamarków urządzono niezwykle ciekawą ekspozycję „tematyczną” (ilustracja 42), prezentującą nie tylko piękne naczynia apteczne, ale także surowce – pochodzenia roślinnego, mineralnego i zwierzęcego.

Ilustracja 42
Wyjątkowego uroku tej części ekspozycji dodają przymocowane na ścianach zasuszone okazy zwierząt – nieodłączny element dawnych aptek (ilustracje 43-45). Do sporządzania leków wykorzystywane były one stosunkowo rzadko, przede wszystkim bowiem miały zrobić wrażenie na pacjentach, budząc respekt i szacunek do pracy farmaceuty, nierzadko zaś nawet – szczególnie w przypadku dzieci – strach!

Ilustracja 43

Ilustracja 44

Ilustracja 45
Twórcy muzeum wykazali się tutaj znakomitym doświadczeniem, wszak poprawne powiązanie dawnych naczyń, surowców, przetworów, a nawet leków gotowych i przedmiotów codziennego użytku wymagało głębokiej, farmaceutycznej wiedzy. Mamy zatem półeczki poświęcone surowcowi Castoreum (tzw. strój bobrowy) i jego dawnemu znaczeniu w lecznictwie (ilustracja 46), słynnym pryszczawkom (ilustracja 47) oraz surowcom pełniącym rolę barwników(ilustracja 48). Jest też półeczka na której symbolicznie zaprezentowano niegdysiejszą sławę tranu (ilustracja 49), a wreszcie… galasy dębowe, które zainteresowały nas tym bardziej, że to temu właśnie surowcowi poniżej podpisany autor poświęcił liczne prace naukowe (ilustracja 50).

Ilustracja 46

Ilustracja 47

Ilustracja 48

Ilustracja 49

Ilustracja 50
Są także półeczki ilustrujące wybrane leki „gotowe” (ilustracje 51-53) oraz homeopatyczne (ilustracja 54).

Ilustracja 51

Ilustracja 52

Ilustracja 53

Ilustracja 54
Czas jednak opuścić już Kur-Stadt-Apothekenmuseum. Ostatnie spojrzenia kierujemy na kolejne naczynia apteczne, ujmujące kształtem i kolorami (ilustracje 55-58) oraz elegancko zaaranżowane gabloty ze szczególnie cennymi eksponatami (ilustracja 59).

Ilustracja 55

Ilustracja 56

Ilustracja 57

Ilustracja 58

Ilustracja 59
To tutaj właśnie zaprezentowano m.in. prawdziwy skarb, słynne dzieło „Neu vollkommen Kräuter-Buch”, autorstwa Jocobusa Theodorusa Tabernaemontanusa, uznawane za jedno z najważniejszych europejskich dzieł z zakresu ziołolecznictwa. W zbiorach Kur-Stadt-Apothekenmuseum możemy oglądać wydanie z roku 1687 (ilustracja 60).

Ilustracja 60
Zakończenie
Taką oto starą aptekę uzdrowiskową mieliśmy okazję zobaczyć w Niemczech! Dodajmy: aptekę eksponowaną w muzeum urządzonym dzięki staraniom władz miasta i wsparciu lokalnej społeczności. W naszej pamięci pozostanie jednak nie tylko fascynująca historia apteki w Bad Schwalbach, piękna muzealna ekspozycja i jej twórcy, ale także serdeczne spotkania: ze wspomnianym już wielokrotnie panem Günterem Janischem, a także z panem Henrikiem Saufausem. Znakomita znajomość języka polskiego przez pana Saufausa pozwoliła nam nie tylko na dokładniejsze zgłębienie wszystkich tajemnic Kur-Stadt-Apothekenmuseum, ale także na przeprowadzenie rozmów o naszej przebogatej i tak bardzo zróżnicowanej, europejskiej kulturze.
Ale na przebogatej farmaceutycznej mapie naszych zachodnich sąsiadów znajduje się jeszcze bardzo wiele innych interesujących punktów. Przykładowo: w Lipsku odwiedzić można muzeum historii farmacji działające przy siedzibie tamtejszej organizacji aptekarskiej – Sächsischer Apothekerverband e.V. Celem muzeum tego jest popularyzowanie dorobku i pięknej przeszłości naszego zawodu – w samym centrum wielkiego miasta, w miejscu przez które przewijają się codziennie tysiące mieszkańców i turystów… Jest to muzeum wyjątkowe, świadczące o głębokim zrozumieniu znaczenia historii farmacji w propagowaniu współczesnego, nowoczesnego aptekarstwa. Z tego właśnie powodu w przyszłym miesiącu zaprosimy Czytelników do wspólnej wizyty w Sächsisches Apothekenmuseum Leipzig!








