26.04.2015.
Aptekarz Polski
Start.
Aktualności
Opieka farmaceutyczna
Wszechnica
Manuał aptekarski
W aptece
Lex Apothecariorum
Edukacja
Farmacja na świecie
Rynek leków
Panorama samorządu
Biblioteka
Historia farmacji
Muzealny kalejdoskop
PharmaExpert
Nowe rejestracje
Świat w pigułce
Chwila oddechu
Sport to zdrowie
Forum wydarzeń
Galeria
Przegląd prasy
Warto wiedzieć
Rozmowy Redakcji
Listy do Redakcji
Z uniwersytetu
Numer 103/81 online
Menu witryny
Wydawnictwo NIA
Zamów Aptekarza






mapa strony: Start.


 


W aptece.
 
 
(Ewa Sitko) Pani Magdo, nie tak dawno prowadziłam rozmowę z zaprzyjaźnioną nauczycielką języka polskiego. Z niepokojem wypowiadała się na temat trudności uczniów w opisywaniu ich wewnętrznych stanów emocjonalnych, cech, ich przekonań lub stanowisk. Twierdziła, że z codziennego, powszechnego słownika znika bardzo wiele słów. Słuchając jej zastanawiałam się, czy to zubożenie języka ma jakiekolwiek inne - poza szkolnym, znaczenie? Czym skutkuje w praktyce? Czy niesie z sobą zagrożenia?
 
(Magdalena Bucior) Pani Ewo takie pytania były i są zasadne, i padają w różnych kontekstach i w ramach różnych dziedzin nauki oraz w różnych kulturach. Chciałabym przywołać refleksję przypisywaną Lao –Tse:

 „Uważaj na swoje myśli, stają się słowami!
 Uważaj na swoje słowa, stają się czynami!
 Uważaj na swoje czyny, stają się nawykami!
 Uważaj na swoje nawyki, stają się charakterem!
 Uważaj na swój charakter, bo staje się twoim losem!”

   Można, odwracając porządek, powiedzieć: życie w rzeczywistym, aktualnym wymiarze ma swój początek w myśli i słowie.
 
(E) Zacznijmy więc (zachowując ten odwrócony porządek) naszą rozmowę od realiów zawodowych, które dotyczą farmaceuty w roku 2015. Później poszukajmy słowa, które ma znaczenie dla jego funkcjonowania w poczuciu dobrostanu.
 
(M) Z pewnością obie mamy poczucie, że nie będzie to obraz jednolity. Z jednej strony - wysoki prestiż zawodu, uznanie pacjentów, poczucie misji, duże szanse zatrudnienia: można pracować w aptece ogólnodostępnej lub szpitalnej, można znaleźć dla siebie miejsce w instytucjach badawczych i ośrodkach badawczo-rozwojowych. Z otwartymi rękami przyjmie aptekarzy przemysł farmaceutyczny. Praca dla farmaceutów znajdzie się też w jednostkach kontrolno-pomiarowych i laboratoriach z dziedziny higieny ogólnej, kontroli i badania żywności oraz ochrony środowiska. Również zakłady i laboratoria z branży kosmetycznej i chemicznej kierują do farmaceutów oferty pracy. Bardzo szeroka perspektywa. Z drugiej - wzrastająca konkurencja, konieczność ciągłego doskonalenia się i podejmowania aktywności zawodowej w innych niż pierwotnie preferowane formach. Osiągnięcie stabilizacji zawodowej i finansowej jest coraz bardziej odległe, a życie wymagające. Trzeba się usamodzielnić, kupić mieszkanie, założyć rodzinę, płacić rachunki itd. Tym wszystkim wymaganiom towarzyszy stres, a w przypadku niektórych osób możemy wręcz mówić o „stresie rozlanym”, który związany jest z podjęciem wielu finansowych zobowiązań.

(E) Nasuwa się pytanie: Czym to skutkuje?
 
(M) Przede wszystkim stałym wewnętrznym poczuciem życia w wysokim napięciu. Zewnętrznymi objawami takiego stanu są irytacja, rozdrażnienie, podatność na stres, somatyzacje. Czasami z pierwotnym źródłem takiego napięcia przestajemy się komunikować. Dostrzegamy jedynie „bodziec wyzwalacz”, przypisujemy mu moc sprawczą naszego wybuchu. Tymczasem on jedynie uwalnia głęboko skrywane poczucie zagrożenia. Charakterystyczne jest to, że chroniczne napięcie, w jakim żyje osoba obawiająca się na przykład o utratę pracy, przekłada się na i na funkcjonowanie osobiste, i na zawodowe.

(E) Ja wśród swoich znajomych, których dotyka „stres rozlany” obserwuję wycofywanie się, a wręcz unikanie kontaktów towarzyskich. Coraz częściej szukają wymówek. Nie mogą się spotkać, bo… praca, choroba, czy jakieś inne zobowiązania.
 
(M) Tak, brak stabilizacji stawia osobę w bardzo trudnej sytuacji. Spotkania towarzyskie są związane z wydatkami, z pytaniami o kondycję życiową, plany na wakacje itp. Trzeba bardzo dużo wewnętrznej dojrzałości, aby powiedzieć, iż moje finansowe czy emocjonalne okoliczności są trudne.
 
(E) Zastanawiam się, jakim słowem można opisać pierwotna potrzebę takich osób? Może - regeneracja?
 
(M) To adekwatne słowo, choć opisuje wcale niełatwy proces. Organizm dotknięty ciągłym niepokojem, czy głębiej - notorycznym stresem, nie potrafi się odnawiać. Często słyszymy, że osoby w takich okolicznościach, nawet, gdy znajdą czas na odpoczynek, nie potrafią go wykorzystać. Psycholodzy - badacze twierdzą, że opisywany stan wpływa szczególnie negatywnie na hipokamp, który nie jest w stanie odpowiedni szybko produkować bardzo pożądanych endogennych opiatów. [1]
 
(E) Wydaje się więc, że ścieżka, po której powinien kroczyć każdy, którego sytuacja życiowa nacechowana jest brakiem równowagi, powinna być „wyłożona” tym, co wspomoże hipokamp.
 
(M) Tak, i co może wydawać się zaskakujące, uczynić to można przez osobiste przekierowanie własnych myśli i opisujących ich słów. Wojciech Eichelberger opisując ten proces mówi o „ręcznym przełączaniu ” organizmu.
 
(E) Dobitnie powiedziane. Takie sformułowanie każe rozstać się z myślą, że ktoś inny za mnie sprawę rozwiąże. Jeżeli miałaby Pani zaproponować instrukcje do „ ręcznego przełączania”, to co by Pani poleciła?
 
(M) Po pierwsze - samodyscyplina związana z kontrolą własnego umysłu. Mózg jest najważniejszym miejscem dla tej pracy. On jest źródłem alarmu, to właśnie on musi być uspokojony.
 
(E) W instrukcji do działania oprócz sformułowania, co należy zrobić potrzebna jest także informacja, jak to zrobić.
 
(M) Odpowiedzi może być dużo, ale ich wspólną cechą będzie koncentracja na czerpaniu ze źródła teraźniejszości. Nie z przeszłości, czy przyszłości, ale właśnie z „teraz”.
 
(E) Zastanawiam się, z jakiego „teraz” może czerpać farmaceuta?
 
(M) Myślę, że najbardziej oczywiste byłoby odniesienie się do dokładności, pilności, staranności i sumienności, które trafnie opisują pożądane w profesji farmaceuty sposoby postępowania, a równocześnie są źródłem dobrych informacji o sobie i nadają wyjątkowe znaczenie wykonywanej pracy.
 
(E) A znaczenie ma przecież znaczenie, ponieważ tylko o to, co ważne, chce się człowiekowi walczyć.
 
(M) Chcę wybrać skojarzenie trochę mniej oczywiste i rzadko współcześnie używane (jestem pewna, że potwierdziłaby to pani - znajoma nauczycielka języka polskiego). Proponuję słowo „pieczołowitość”.
 
(E) Rzeczywiście to słowo, którego obecnie nie słyszy się często. Szukam przykładu w języku, które ukazałoby jego wyjątkowość i wybieram cytat „Obu rękoma bierze z tacy wiązankę z taką pieczołowitością, jakby to był klejnot zbudowany z najbardziej kruchych substancji...". [2]
 
(M) Ten fragment wskazuje na dwa aspekty pieczołowitości. Jeden dotyczy wartości, cenności czegoś, a drugi postawy wobec tej cenności. Mnie intryguje właśnie przeżywanie „pieczołowitości” na poziomie osobistym, jako postawy wobec wartości. Zastanawiam się, na co może wpłynąć pielęgnowanie pieczołowitości jako postawy? Czy jest jakiś nowy, niedoceniany wcześniej obszar, w którym w tym sensie pieczołowitość może być cenna?
 
(E) U mnie, kiedy myślę o pieczołowitości, od razu pojawiają się skojarzenia związane z samooceną i motywacją. Jeżeli pracuję profesjonalnie, sumiennie i rzetelnie, to otrzymuję wpisujące się w to przekonanie informacje zwrotne. Moja samoocena, ale i motywacja się podnosi. Staram się pracować tak, aby nie zaburzyć tego dobrego obrazu. Otrzymuję napęd do doskonalenia się. Na poziomie poznawczym buduję i wzmacniam swoje przekonanie o tym, że jestem sprawna i profesjonalna. Jednym słowem - pieczołowite traktowanie swoich obowiązków buduje mój profesjonalizm.
 
(M) Dla mnie zaś pieczołowitość, z jaką wykonujemy swoje codzienne obowiązki, może być drogą uwolnienia od przeciążenia. Uwolnienia szczególnie cennego w sytuacji, w której przecież na poziomie rzeczywistym uwolnić się nie da. To właśnie postrzegam jako nową perspektywę. Od kilku lat psychologowie podkreślają znaczenie uważności. Na poziomie fizjologicznym uważność jest chwilą wytchnienia, jaką zyskuje nasz mózg, ciągle karmiony sygnałami zagrożenia. Uzyskane poprzez uważność odprężenie i relaks są dla niego bezcenne. Odniesienie aptekarza do „tu i teraz” to skoncentrowanie się na doświadczanej chwili i doświadczanym kontakcie, świadomość, że ta przeżywana chwila ma znaczenie i zasługuje na to, aby „być w niej” z zaangażowaniem i w pełni. A przecież pieczołowitość, o której piszemy, ma swoje źródło w przekonaniu i o wartości materii, którą się zajmujemy, i w gotowości do traktowania jej, na miarę tej wartości, z troskliwością, pietyzmem i poszanowaniem.

(E)  Rozumiem, iż nasza zgoda, aby z pieczołowitością wykonywać swoje zadania jest zgodą na tę uważność i czerpanie z niej, chociażby w tym aspekcie fizjologicznym - uważność pozwala nam choć na chwilę uwolnić się od obaw i lęków przyszłości i dać organizmowi chwilę wytchnienia. Jak widać pieczołowitość w wykonywaniu codziennych czynności ma wartość nie tylko w obszarze profesjonalizmu, ale przede wszystkim troski o własny dobrostan psychiczny.
 
 
Ewa Sitko
Magdalena Bucior

[1] J.W. Kalat Biologiczne podstawy psychologii. PWN 2006
[2] Borchardt Karol Olgierd, Szaman Morski
 
Filtr     Kolejność     Pokaż # 
Tytuł pozycji
02.2015 - "Doświadczanie szacunku."
01.2015 - "Sztuka słuchania."
01.2015 - "Spotkanie pokoleń - ewolucja czy rewolucja?"
12.2014 - "Jeszcze tak, ponieważ..."
11.2014 - "Aktywność zawodowa - czy jeszcze tak, czy już nie?"
10.2014 - "Samotność i osamotnienie - przykry natręt czy wartościowy towarzysz?"
09.2014 - "Wędrówka poprzez, wzdłuż i w poprzek."
08.2014 - "Świat ideałów i świętowanie."
07.2014 - "Rzecz o poczuciu humoru."
06.2014 - "Rozważania o radości życia."
05.2014 - "Marka? Jaka marka?"
05.2014 - "Być jak ojciec, być jak matka..."
04.2014 - "Dyskretny urok zwycięzcy..."
03.2014 - "Zmieniać się, żeby tylko nic się nie zmieniło..."
02.2014 - "A jednak mamy misję..."
02.2014 - "W Anglii świeci słońce, ale to jednak dalej dżdżysty kraj."
01.2014 - "Mija 10 lat..."
01.2014 - "Obrazy w głowie człowieka - jak spostrzegamy świat i oceniamy innych ludzi."
12.2013 - "Satysfakcjonująco, dobrze, doskonale..."
11.2013 - "Pewnego razu do apteki..."
11.2013 - "O reklamie aptek raz jeszcze."
11.2013 - "Obfitość pożądana - świąteczny, prezentowy zawrót głowy."
10.2013 - "Ale to nie to samo, co kiedyś..."
09.2013 - "Komu wiedzę, komu?"
09.2013 - "Hart ducha, odwaga i dzielność."
08.2013 - "List lekarza do aptekarza."
08.2013 - "W blasku i cieniu świętych Kosmy i Damiana."
07.2013 - "Historia jednej apteki."
07.2013 - "Współpraca czy rywalizacja?"
06.2013 - "Zza pierwszego stołu - recepta farmaceutyczna."
06.2013 - "Wakacje farmaceuty. A może na bungee?"
05.2013 - "Praca w aptece, a wizyty przedstawicieli."
05.2013 - "Oddajmy lekarzom to, co "lekarskie"."
05.2013 - "Wobec straty."
04.2013 - "Porady zawodowe w aptekach."
04.2013 - "Trudy i obciążenia - farmaceuta w sytuacji wyzwań."
03.2013 - "Pas brzuszny, czyli jak wygląda porada farmaceutyczna."
03.2013 - "Człowiek w sytuacjach."
02.2013 - "Tabletki podłużne i z rowkiem, czyli co się pacjentowi opłaca?"
02.2013 - "Jaka psychologia jest potrzebna farmaceutom?"
01.2013 - Zza pierwszego stołu - "Tamper evident."
01.2013 - "Konflikt, czy współpraca?"
12.2012 - "Wczoraj, dzisiaj i jutro w perspektywie stylu życia."
11.2012 - "Przedświąteczny apel o lojalność i wiarygodność."
10.2012 - "Każdy ma prawo wiedzieć więcej - informacja w aptece."
09.2012 - "Farmaceuta na tropie sensu i radości."
08.2012 - "Jak zachować energię w sytuacjach rutynowych?"
07.2012 - "O uważności w zawodzie aptekarza - farmaceuty."
06.2012 - "Jak odpoczywać, czyli pytania o to, co urlopowo ważne."
05.2012 - "Z aptekarską dokładnością."
 
«« start « poprz. 1 2 nast. » koniec »»
Pozycje :: 1 - 50 z 91
  • Z uniwersytetu  ( 4 pozycji )
     
    Projekt IPROCOM na Wydziale Farmaceutycznym Uniwersytetu Jagiellońskiego
    – Collegium Medicum w Krakowie

       W dniu 01.01.2013 r. rozpoczęła się realizacja projektu IPROCOM* (http://www.iprocom.eu) finansowanego ze środków Siódmego Programu Ramowego UE, inicjatywy Marie Curie ITN (FP7-PEOPLE-2012-ITN). Projekt ten o łącznym budżecie 3,8 mln euro prowadzony jest przez międzynarodowe konsorcjum w skład którego wchodzą jednostki uniwersyteckie i zakłady przemysłowe:

    •    University of Surrey, Guildford, UK (http://www.surrey.ac.uk/cpe/about );
    •    Heinrich-Heine-University, Duesseldorf, Germany
    (http://www.pharmazie.hhu.de/Institute/pharm_tech );
    •    AstraZeneca plc., Macclesfield, UK (http://www.astrazeneca.co.uk );
    •    Research Centre Pharmaceutical Engineering GmbH, Graz, Austria
    (http://www.rcpe.at/en/index.php );
    •    Ecole des Mines d'Albi, France (http://www.mines-albi.fr );
    •    Vysoka Skola Banska - Technicka Univerzita Ostrava, Czech Republic 
    (http://www.cs.vsb.cz );  
    •    Babes-Bolyai University, Romania (http://www.ubbcluj.ro );
    •    Johnson Matthey plc., UK (http://www.matthey.com );
    •    Fraunhofer Institute for Mechanics of Materials IWM, Germany
    (http://www.iwm.fraunhofer.de )
    oraz
    •    Uniwersytet Jagielloński-Collegium Medicum
    (http://farmacja.cm-uj.krakow.pl )

    Obok głównych partnerów, w projekcie biorą udział również partnerzy stowarzyszeni:
    •    Bayer Schering AG, Germany (http://www.bayerpharma.com )
    •    L.B.Bohle Maschinen + Verfahren GmbH, Germany (http://www.lbbohle.de );
    •    Ark Media Productions, UK (http://www.arkmedia.co.uk );
    •    SkillStudio Limited, UK (http://www.skillstudio.co.uk ).

       Projekt ten koordynowany jest przez ośrodek brytyjski, University of Surrey, w osobie profesora Chuan-Yu Wu. IPROCOM jest projektem naukowo-dydaktycznym i powołany został w ramach inicjatywy Marie Curie, tak więc jego podstawowym celem jest zwiększanie szans młodych ludzi na rynku pracy poprzez ich wszechstronne kształcenie. Jako, że zorientowany na utalentowanych ludzi, IPROCOM zatrudnia 15 młodych naukowców, którzy doskonalą i rozszerzają swoje warsztaty badawcze poprzez kontakt z doświadczonymi naukowcami i pracownikami uniwersytetów i zakładów przemysłowych będących członkami zawiązanego na potrzeby projektu konsorcjum. Międzynarodowy charakter IPROCOM podkreśla fakt, że wśród 15 młodych ludzi są osoby z Europy i Azji oraz Afryki. Każdy z partnerów projektu gości min. jednego z jego beneficjentów. W Katedrze Technologii Postaci Leku i Biofarmacji, Wydziału Farmaceutycznego Uniwersytetu Jagiellońskiego – Collegium Medicum, kierowanej przez prof. dr hab. Renatę Jachowicz, zatrudniono dwóch młodych naukowców: p. Pezhmana Kazemi z Iranu oraz p. Mohammada Hassana Khalida z Pakistanu.


    Spotkanie projektu IPROCOM w Krakowie 21-23.10.2014.
    Fot. Jerzy Sawicz

       Pod egidą IPROCOM prowadzone są badania związane z szeroko rozumianym modelowaniem służącym do opisu procesów jednostkowych wykorzystywanych m.in. w przemyśle farmaceutycznym. Motywem wiodącym jest znalezienie matematycznego i empirycznego opisu kompaktora – urządzenia wykorzystywanego do procesu granulacji na sucho. Młodzi naukowcy poznają szereg narzędzi modelowania matematycznego jak np. metodę elementów skończonych (FEM), modelowanie elementów dyskretnych (DEM) a także modelowanie heurystyczne z wykorzystaniem narzędzi inteligencji obliczeniowej jak np. sztuczne sieci neuronowe. Obok prac informatyczno-modelerskich prowadzone są również eksperymenty laboratoryjne dostarczające danych do budowania modeli, tak więc beneficjenci projektu mogą również nabrać umiejętności praktycznych w zakresie procesów produkcyjnych w przemyśle farmaceutycznym i chemicznym.

       Ośrodek krakowski został wyznaczony do nadzorowania jednego (WP3) z trzech głównych projektów cząstkowych, w którym prowadzone są prace z wykorzystaniem zaawansowanych narzędzi inteligencji obliczeniowej i statystyki. W ramach WP3 przygotowywane są modele heurystyczne procesów mieszania, mielenia, granulacji i tabletkowania. Wykorzystywane są najnowsze narzędzia samoadaptacyjne z grupy sztucznych sieci neuronowych, drzew decyzyjnych i algorytmów genetycznych implementowanych w środowisku gridowym szeregu stacji obliczeniowych PC. Dzięki udziałowi uczelni technicznych budowane są także zupełnie nowe narzędzia modelowania oparte m.in. na tzw. metaheurystykach, które są dzisiaj uznawane za kolejny krok rozwoju modelowania w tej dziedzinie.

       Ponieważ IPROCOM ma charakter szkoleniowy, w programie projektu zapisano obowiązkowe dla jego uczestników pięć szkoleń, tzw. Advanced Training Courses (ATC). Ostatnio przeprowadzony, trzeci w kolejności ATC3 miał miejsce w Krakowie w dniach 21-23.10.2014 i był poświęcony sztucznej inteligencji i inteligencji obliczeniowej w zastosowaniach przemysłowych i farmaceutycznych. Obok wykładów prowadzone były w nowoczesnych wnętrzach Auditorium Maximum UJ praktyczne ćwiczenia komputerowe z modelowania metodami inteligencji obliczeniowej.


    Slajd z wykładu z ATC3 w Krakowie 21-23.10.2014

       Projekty europejskie Marie Curie (dzisiaj już Marie Skłodowska-Curie) nie służą uzyskaniu bezpośrednich celów praktycznych zdatnych do natychmiastowego zastosowania – ich celem jest zwiększenie światowego potencjału naukowego poprzez nieszablonowe i interdyscyplinarne  kształcenie młodego pokolenia. Jest to próba urzeczywistnienia kosmopolitycznej wizji rozwijającej się harmonijnie i z coraz większym rozmachem wielokulturowej „globalnej wioski”, sięgającej po problemy, których rozwiązanie dotychczas wydawało się być tylko w sferze fantastyki naukowej. IPROCOM na pewno nie sięgnie gwiazd, ani nie wyląduje na kolejnej komecie, ale możemy być pewni patrząc na rozwój jego podopiecznych, iż wniosą oni swój znaczący wkład w tę wizję.

    dr n. farm. Aleksander Mendyk
    Wydział Farmaceutyczny Collegium Medicum UJ
     
    *IPROCOM Marie Curie Initial Training Network, ufundowany w ramach People Programme (Marie Curie Actions) Siódmego Programu Ramowego Unii Europejskiej FP7/2007-2013/. Nr umowy REA 316555.
     
  • Forum wydarzeń  ( 10 pozycji )
    II Ogólnopolska Konferencja Farmaceutyczna
     
    14.04.2015, godz. 10.00-15.00
    sala konferencyjna Kujawsko-Pomorskiego Urzędu Wojewódzkiego
    ul. Jagiellońska 3, Bydgoszcz
     
    Rola aptek i farmaceutów
     
    w polityce zdrowotnej państwa
     
     
    *kliknij, aby powiększyć
     
     
     
     
    OGÓLNOPOLSKI ZJAZD
     
    STUDENTÓW FARMACJI
     
    Lublin 13-15.03.2015

       Lubelskie Towarzystwo Studentów Farmacji działające przy Uniwersytecie Medycznym w Lublinie, miało zaszczyt zorganizować w dniach 13-15 marca 2015 roku, Ogólnopolski Zjazd Studentów Farmacji. Jednym z ważniejszych wydarzeń podczas Zjazdu była konferencja pt.: „Wyzwania Współczesnej Farmacji” w której brali udział studenci oraz absolwenci farmacji z całej Polski.
     
     
  • Archiwalia  ( 3 pozycji )
  • Świat w pigułce  ( 12 pozycji )
     
       Japoński rynek farmaceutyczny jest drugim co do wielkości na świecie. Udział generyków w ogólnej sprzedaży waha się w tamtejszych aptekach na poziomie jedynie kilkunastu procent. Kraj Kwitnącej Wiśni słynie z respektowania zasad, dbałości o jakość oraz z lojalności – z zachowań tak odmiennych od obowiązujących w krajach szeroko pojmowanego „zachodu” (dla Japończyków styl ‘Western style’ tyczy się również kultury amerykańskiej). Wobec powyższego, Japończycy pozostają wierni oryginalnym lekom.
     

       Mała prywatna apteka na prowincji. W tle widoczna dokumentacja związana z prowadzoną tu opieką farmaceutyczną.
     
       Medycyna konwencjonalna wydaje się wieść prym w Japonii, niemniej coraz częściej spotyka się pacjentów sięgających po receptury opisane w japońskiej medycyny ludowej, tak bliskiej tradycyjnej medycynie chińskiej. W VII-IX w. n.e. Chińczycy przekazali Japończykom podstawy TCM. Od tego czasu zaobserwowano szybki rozwój opartej na akupunkturze i leku roślinnym medycyny naturalnej. Wykorzystuje ona ciekawe farmakognostycznie mieszanki ziołowe zawierające gatunki roślin rosnących w kraju wschodzącego słońca. Szacuje się, że niemal połowa flory porastającej wyspy japońskie to rośliny endemiczne dla tego terenu.
     

       W sklepach zielarskich można kupić wysuszone i rozdrobnione pojedyncze substancje roślinne bądź standaryzowane mieszanki ziołowe.
     
       Coraz częściej organizowane są w Japonii konferencje mające na celu rozszerzanie wiedzy z zakresu medycyny naturalnej (Kampo), a sami pacjenci sięgają po pomoc zielarzy i znachorów, rezygnując z konwencjonalnej farmakoterapii. Niezwykle ciekawie wyglądają sklepy zielarskie zlokalizowane w większych japońskich miastach, w których można nabyć m.in. korzenie żeń-szenia, eleuterokoka, traganka mongolskiego, kłącza imbiru czy ostryżu, wysuszone koniki morskie, trudne do zidentyfikowania węże, czy też dziwnego pochodzenia nalewki. Japońska medycyna naturalna oparta jest na aplikacji pacjentom mieszanek ziołowych o ściśle określonym składzie i standaryzowanej zawartości ciał czynnych. Podczas mojego pobytu na stypendium naukowym na uniwersytecie Tokushima Bunri University zastosowałam Kampo jedynie raz, walcząc z uporczywym katarem. Mimo dużego uprzedzenia i wątpliwości przed wypiciem poleconego naparu o nieznanym mi składzie, wielkie było moje zaskoczenie, gdy okazało się, że w ciągu dwóch godzin objawy obłożenia zatok oraz uporczywego kataru zniknęły i nie powróciły już więcej.
     

       Pasaż handlowy w Hiroszimie. Po prawej stronie widoczna apteka.
     
       W Japonii rozwinięto opiekę farmaceutyczną. Każdy pacjent przypisany jest do wybranej przez niego apteki, w której znajdują się jego karty chorobowe i dane osobowe. Dzięki tej praktyce zmniejszono ryzyko występowania interakcji lekowych i obciążenie finansowe tamtejszego funduszu zdrowia (refundacja leków ustalona jest w Japonii na poziomie 70% w przypadku większości substancji leczniczych). Co więcej, rząd japoński inwestuje znaczne kwoty w program kontroli masy ciała obywateli. Przekroczenie dopuszczalnego obwodu talii przez pacjenta kwalifikuje go do spotkania z dietetykiem i psychologiem. Otyli pacjenci, których w Japonii jest wciąż niewielu, zobowiązani są do wykonywania ćwiczeń, stosowania odpowiedniej diety i jak najszybszej redukcji masy ciała. Rząd japoński unika tym samym kosztownej hospitalizacji, a liczba zgonów wywołanych powikłaniami sercowo-naczyniowymi jest redukowana do minimum.
     

        Czekając na poradę farmaceutyczna w nowoczesnej aptece w centrum Osaki.
     
       Półki w drogeriach i aptekach japońskich uginają się pod licznymi suplementami diety fortyfikowanymi witaminami. Większość napojów słodzonych posiada także ich dodatek. To właśnie Japończycy zapoczątkowali trend suplementacji diety związkami mineralnymi i witaminami. Być może związane jest to z niewielką podażą tych ostatnich z dietą. Zdecydowana większość potraw kuchni japońskiej opiera się na gotowanych, marynowanych lub blanszowanych warzywach, co uwidacznia się dużą zapadalnością na cukrzycę.

       Japończycy to ludzie żyjący najdłużej na świecie. Średnia wieku mężczyzn sięga 79 lat, a kobiet aż 86. Recepta na długowieczność to ponoć dyscyplina w ograniczaniu porcji żywnościowych, codzienne spożywanie alg morskich, sfermentowanej soi i tofu, jak również aktywności fizyczna. Widok jeżdżących na rowerze bez względu na pogodę starszych ludzi nikogo tam nie dziwi. Dlaczego nam, Polakom, wciąż tak daleko do tego stylu życia…?
     
    dr n. farm. Wirginia Kukuła-Koch
    Uniwersytet Medyczny w Lublinie
     
    Fot. nadesłane przez Autorkę
     
  • Muzealny kalejdoskop  ( 23 pozycji )
    KARTY WIELKANOCNE HANNY NAST
     
    W MUZEUM FARMACJI

        W Muzeum Farmacji im. prof. J. Muszyńskiego w Łodzi odbył się 27 marca 2014 roku wernisaż wystawy ,,Karty świąteczne Hanny Nast’’. Była to już druga wystawa w naszym muzeum przedstawiająca twórczość artystki. Na pierwszej, grudniowej wystawie, prezentowane były karty świąteczne związane ze Świętami Bożego Narodzenia. Na obecnej - karty związane z Wielkanocą i wiosną. Wśród osób przybyłych na wernisaż byli zarówno ci, którzy poznali już twórczość artystki i są pod wielkim wrażeniem jej talentu, jak również ci - którzy pragnęli zapoznać z Jej pracami. Ku zaskoczeniu i radości organizatorów na wernisażu pojawili się również kolekcjonerzy kart świątecznych Hanny Nast. Zademonstrowane przez nich zbiory zawierają karty świąteczne stworzone przez Hannę Nast przed kilkudziesięcioma laty. Na wystawie zaprezentowano 160 przepięknych kart świątecznych oraz 48 autorskich karnetów kwiatowych ilustrujących pięćdziesięcioletnią twórczość Artystki. W świąteczny nastrój wernisażu wprowadził, zacytowany w czasie uroczystości otwarcia, wiersz Jana Lechonia pt. "Wielkanoc".

       Droga, wierzba sadzona wśród zielonej łąki,
       Na której pierwsze jaskry żółcieją i mlecze.
       Pośród wierzb po kamieniach wąska struga ciecze,
       A pod niebem wysoko śpiewają skowronki.

       Wśród tej łąki wilgotnej od porannej rosy,
       Droga, którą co święto szli ludzie ze śpiewką,
       Idzie sobie Pan Jezus, wpółnagi i bosy
       Z wielkanocną w przebitej dłoni chorągiewką.

       Naprzeciw idzie chłopka. Ma kosy złociste,
       Łowicką spódniczkę i piękną zapaskę.
       Poznała Zbawiciela z świętego obrazka,
       Upadła na kolana i krzyknęła: "Chryste!".

       Bije głową o ziemię z serdeczną rozpaczą,
       A Chrystus się pochylił nad klęczącym ciałem
       I rzeknie: "Powiedz ludziom, niech więcej nie płaczą,
       Dwa dni leżałem w grobie. I dziś zmartwychwstałem."
     
       Wielkanoc jest najważniejszym i najradośniej obchodzonym świętem przez chrześcijan, upamiętniającym Zmartwychwstanie Jezusa Chrystusa. Czas jej obchodów ustalono w 325 roku. Przypada on w pierwszą niedzielę po wiosennej pełni księżyca, najwcześniej 22 marca, a najpóźniej 25 kwietnia. Poza wymową religijną, Wielkanoc jest też świętem budzącej się do życia przyrody i zapowiedzią nadejścia wiosny. Wiosenny nastrój kart Hanny Nast można opisać też pięknym fragmentem wiersza nieznanego autora.

       "… Są takie święta raz do roku,
       co budzą życie, budzą czas.
       Wszystko rozkwita w słońca blasku
       i wielka miłość rośnie w nas.
       Miłość do ludzi, do przyrody,
       w zielone każdy z wiosną gra. … Spójrzcie tam – pierwszy liść!’’
     

       Kiedyś, a może lepiej zabrzmi – dawniej, najpopularniejszym sposobem przekazywania świątecznych życzeń – tym, którym nie możemy złożyć ich osobiście, było wysłanie kart. Najstarsze karty wielkanocne pochodzą z początków XX wieku i zawierały zawsze wizerunek Zmartwychwstałego Chrystusa i napis ,,Alleluja’’. Pojawiał się też biblijny symbol Wielkanocy - baranek z czerwoną chorągiewką i złotym krzyżem.
     

       W późniejszych okresach wprowadzano stopniowo również świeckie symbole świąt – żółciutkie kurczaczki i kłapouchego wesołego zająca, barwne pisanki i palmy wielkanocne. Pojawiły się też świece, które symbolizowały zespolenie rodziny i radość ze Zmartwychwstania.

       Hanna Nast studiowała na warszawskiej Akademii Sztuk Pięknych w Pracowni Grafiki profesora Juliana Pałki. Studia ukończyła w 1964 roku. W czasie swojej pięćdziesięcioletniej pracy artystycznej stworzyła setki unikalnych kart świątecznych. Te prawdziwe dzieła sztuki wzbudzały i nadal wzbudzają zainteresowanie prywatnych kolekcjonerów na całym świecie. Niewątpliwie jednak szczególnie prestiżowa kolekcja prac Hanny Nast znajduje się w Muzeum Watykańskim. Kiedy w 1983 roku łódzki biskup Rozwadowski wyjeżdżał na spotkanie z Ojcem Świętym, zabrał ze sobą prezent środowiska łódzkich plastyków – album karnetów kwiatowych i zestaw kart z Madonnami – autorstwa Hanny Nast. W lutym 1984 roku pani Nast otrzymała list napisany przez Stanisława Dziwisza sekretarza osobistego papieża, w którym przekazuje on osobiste podziękowanie i wyrazy uznania Jana Pawła II dla Jej kunsztu artystycznego. Do listu dołączono książkę z dedykacją napisaną własnoręcznie przez Ojca Świętego. Karty Hanny Nast wykonywane są w niezwykle plastycznej technice kolaż. Kompozycje powstają przy wykorzystaniu tworzyw, o barwnej kolorystyce i odmiennej fakturze, a elementy tej "precyzyjnej i zaplanowanej naklejanki" łączy niekiedy kolorowa kreska. Szczególnym dowodem wrażliwości i perfekcji artystycznej Hanny Nast są karty "malujące" ścisłe powiązanie elementów religijnych z tradycją ludową.

       Obrazy kreowane na kartach świątecznych cechuje wyjątkowa wymowa plastyczna, ich harmonia, ale też dynamizm. Sprawia to, że na tych kartach "coś" się dzieje, skłaniając osobę oglądającą te miniaturowe dzieła do refleksji związanej z przeżywanymi świętami.
     

       Karty świąteczne Hanny Nast prezentowane na wystawie wyróżnia perfekcyjnie dopracowany detal i niesamowita wręcz "aptekarska" dokładność. Nic w tym zaskakującego, ponieważ Hanna Nast wyrastała w atmosferze aptekarskiej tradycji – tradycji farmaceutycznego rodu Armatysów ze Stanisławowa, miejsca urodzin Pani Hanny i stron rodzinnych ojca Kazimierza Jana Armatysa oraz rodu farmaceutycznego Głuchowskich z Łodzi, z którego pochodzi mama Wiesława Głuchowska (jako jedyna w rodzinie Głuchowskich nie była farmaceutką, studiowała na krakowskiej ASP i pewnie przekazała artystyczny talent córce).

    Karnety kwiatowe Hanny Nast
     
       W 2014 roku pani Hanna Nast obchodzi Jubileusz pięćdziesięciolecia pracy artystycznej - z tej okazji otrzymała od pracowników Muzeum Farmacji bukiet dziewięciu purpurowych róż z życzeniami zdrowia oraz dalszych sukcesów w pracy twórczej.

       Wystawa "Karty świąteczne Hanny Nast" będzie czynna do 9 maja 2014 roku i można ja oglądać od poniedziałku do piątku w godzinach 9:00 – 15:00. Serdecznie zapraszamy.

    Anna Drzewoska
    tekst i zdjęcia kart świątecznych
     
  • Historia farmacji.  ( 95 pozycji )

       Trudno znaleźć obecnie aptekarza, który nie narzekałby na warunki, w jakich przyszło nam pracować i prowadzić apteki. Narzekamy na zbyt szybko zachodzące przemiany, za którymi – wraz z naszymi aptekami – nie nadążamy. Słusznie poniekąd uważamy, że apteka, jako officina sanitatis, a zatem miejsce ponadczasowo stojące na straży ludzkiego zdrowia, powinna stać ponad doraźnymi zmianami warunków społecznych, ekonomicznych, ba, nawet politycznych czy kulturowych. Postawa taka towarzyszy aptekarzom od dawna, szczególnie zaś uwidoczniła się w latach dwudziestych i trzydziestych XX wieku, w okresie panowania w Polsce systemu kapitalistycznego. Że jest to podejście do aptekarstwa tyleż uzasadnione, co zgubne, ówcześni działacze zawodowi zdali sobie sprawę bardzo szybko. Głosili oni na łamach czasopism zawodowych, że jeżeli aptekarstwo się nie zreformuje, w świecie rosnących wymagań i bezwzględnej konkurencji, czeka je powolna i nieuchronna zagłada. W ubiegłym miesiącu wspominaliśmy o jednej z prób ratowania wizerunku i sytuacji finansowej aptek w okresie dwudziestolecia międzywojennego i w pierwszych latach po II wojnie światowej. Była nią akcja tworzenia przy aptekach laboratoriów analitycznych. [1] W poprzednich cyklach, publikowanych na łamach „Aptekarza Polskiego”, tego typu inicjatyw środowiska aptekarskiego w okresie dwudziestolecia międzywojennego przedstawiłem znacznie więcej. Przypomnijmy więc tylko o działaniach zmierzających do przywrócenia należytego miejsca lekowi recepturowemu [2] i ziołowemu [3], o nawoływaniach do należytej dbałości o wygląd apteki [4], a nawet samego aptekarza [5]. Troszczono się także o to, by aptekarze postrzegani byli jako ludzie ofiarni i pracujący społecznie [6]. Były to oczywiście inicjatywy ze wszech miar godne pochwały, jednak na aptekę i aptekarstwo patrzyły poprzez pryzmat pojedynczych zagadnień, nie stanowiąc kompleksowego rozwiązania, które wychodziłoby naprzeciw zachodzącym wokół aptek i aptekarzy zmianom…

       Gruntowana zmiana w postrzeganiu apteki i jej roli w młodym jeszcze państwie polskim wynikła ze zmieniającej się sytuacji politycznej. Od drugiej połowy lat trzydziestych, w związku z pogarszającą się z roku na rok sytuacją polityczną w Europie, pojawiła się szansa, by aptekom nadać rewolucyjne wręcz funkcje i uprawnienia, nie tyle w kontekście posługi aptekarskiej, a całokształtu zdrowia publicznego Rzeczypospolitej. Postulowano bowiem, by apteka stała się nieodłącznym elementem państwa gotowego do wojny, by była nie tylko miejscem, gdzie można zakupić leki i materiały opatrunkowe, ale również ośrodkiem sanitarnym, składnicą zaopatrzoną w dostateczną tychże ilość, tak by sprostać sytuacjom – jak dziś mówimy – kryzysowym. Miała być również apteka miejscem szerzenia zasad wiedzy na temat zagrożeń wynikających z użycia gazów bojowych i zasad postępowania w czasie ataku gazowego… Redakcja „Kroniki Farmaceutycznej”, organu prasowego Związku Zawodowego Farmaceutów Pracowników w Rzeczypospolitej Polskiej w 1938 roku, w przededniu II wojny światowej, pisała: w sferach decydujących jest rozważana sprawa racjonalnego przystosowania aptek na wypadek wojny. Są pewne tendencje, by apteki traktować jako składnice zaopatrzone w pewne standaryzowane zapasy najniezbędniejszych leków dla potrzeb ludności cywilnej i wojska. Jak dodawano, szczegółowe wykazy artykułów leczniczych, opatrunkowych, przyrządów i odczynników potrzebnych do laboratoriów aptecznych dla potrzeb obrony przeciwlotniczej i gazowej będą opracowane przez władze przy współudziale fachowców w tej dziedzinie ze świata farmaceutycznego.

       Planom tym sprzyjało środowisko lekarskie, które – jak pamiętamy z poprzedniego artykułu – było równocześnie przeciwne prowadzeniu w aptekach tzw. „analiz  fizjologicznych”. „Czasopismo Towarzystwa Aptekarskiego we Lwowie” z dumą przytaczało wypowiedź doktora Kowarskiego, naczelnika Urzędu Zdrowia województwa warszawskiego, który w 1939 roku mówił: stoi przed nami ogromne zadnie włączenia spraw farmacji jako siostrzycy najbliższej (a przede wszystkim najstarszej) medycyny do spraw publicznej służby zdrowia. Musimy stworzyć farmaceutyczną służbę zdrowia, jako bardzo ważny i pomocniczy odcinek zdrowia publicznego. W kolejnych słowach doktor Kowarski niesłychanie celnie diagnozował trudną sytuację polskiego aptekarstwa, stojącego wobec trudnych przemian: dokonanie zwrotu od apteki, jako instytucji li tylko handlowej, w którą coraz bardziej zmienia się, do apteki, jako warsztatu wykonywania zawodu pokrewnemu lekarskiemu, jest zadaniem dużej wagi, zwłaszcza na wypadek wojny. Pełni podziwu odczytywali zapewne aptekarze słowa jakże trafne, a nie przez farmaceutę wypowiedziane: farmaceuta powinien potrafić zaradzić potrzebom stawianym aptekarstwu we własnym zakresie, bez udziału przemysłu farmaceutycznego. Apteka powinna sama stać się wytwórnią, jak tego zresztą żąda nowa Farmakopea. Przejście na ten porządek rzeczy wzbogaci aptekarza nie tylko materialnie ale fachowo i moralnie.

       W podobnym tonie wypowiadali się aptekarze. W 1935 roku „Kronika Farmaceutyczna” zamieściła odezwę „W jedności siła”, w której anonimowy „Mgr K.” pisał: apteka nie jest wyłącznie przedsiębiorstwem handlowem, obliczonem tylko na zysk. Jest to zarazem placówka sanitarna, która na wypadek wojny może i powinna odegrać wielkie znaczenie w obronie przeciwlotniczo-gazowej. Zapewne niejeden Czytelnik „Aptekarza Polskiego” zapyta: co apteka, aptekarz, mają wspólnego z gazami bojowymi, o których tragicznym w skutkach stosowaniu na frontach I wojny światowej wszyscy słyszeliśmy? Należy przede wszystkim przypomnieć, że w okresie dwudziestolecia międzywojennego wszyscy obawiali się, że coraz wyraźniej przybliżający się konflikt europejski będzie właśnie wojną gazową. Wspominano, że ofiarami broni chemicznej w czasie I wojny światowej padły dziesiątki tysięcy żołnierzy i nadmieniano, że to właśnie dzięki fachowej wiedzy francuskich farmaceutów, wykształconych wszechstronnie zarówno z zakresu chemii, jak i fizjologii człowieka, udawało się poznać naturę zastosowanych gazów i w ślad za tym w należyty sposób ratować żołnierzy.


    Ilustracja 1. Uroczyste zakończenie pierwszego kursu instruktorskiego obrony przeciwgazowej („Kronika Farmaceutyczna” 1932, nr 9, s. 112)
     
       Nie dziwmy się więc, że w latach trzydziestych temat ochrony przeciwgazowej był na łamach czasopism farmaceutycznych jednym z dominujących, a zadania stawiane przed aptekarzami istotnie – czyniły z apteki czasu wojny placówkę o znaczeniu pierwszorzędnym. Koordynatorem wszystkich działań dotyczących obrony przeciwgazowej państwa była Liga Obrony Powietrznej i Przeciwgazowej (LOPP), w szeregi której już od początku lat trzydziestych napływały szerokie rzesze polskich aptekarzy: każdy farmaceuta we własnym i społecznym interesie winien zapoznać się dokładnie z istotą chemicznych środków bojowych, obroną przeciwgazową i przeciwlotniczą, szczególnie zaś personel aptek na prowincji, gdzie mieszkańcy miasteczek i wsi w każdym niemal wypadku zwracają się chętnie i z całym zaufaniem do aptekarza po radę i pomoc pisano w 1932 roku w „Kronice Farmaceutycznej”. Z czasem zaczęły powstawać odrębne koła farmaceutów LOPP, dodajmy – jedne z najaktywniejszych w całej organizacji.
     
       Jako pierwszy wykłady i skromne kursy prowadził w Wilnie profesor Jan Muszyński, wychodząc z założenia, że magister farmacji polskiego uniwersytetu winien mieć pojęcie o wszystkiem. Z czasem przyszła pora na bardziej zorganizowane akcje. Wiadomem jest nam wszystkim, jak nieprzychylnych posiadamy sąsiadów i jakie wobec nas mają zamiary (…), zaborczość ich, przytępiona przez przegraną wojnę, budzi się w nich na nowo. (…), prędzej więc, czy później, zmuszeni będziemy bronić się pisała redakcja „Kroniki Farmaceutycznej” już w 1931 roku. Nie możemy dopuścić do tego, aby dopiero w ostatniej chwili, kiedy niebezpieczeństwo wojny będzie nam już zagrażało, abyśmy wtedy dopiero mieli organizować pracę, do której z całą pewnością będziemy powołani. Z tychże powodów Związek Zawodowy Farmaceutów Pracowników w Rzeczypospolitej Polskiej zorganizował w Warszawie jeden z pierwszych tzw. kursów instruktorskich, obrony przeciwgazowej, dostosowany oczywiście do wysokiego już poziomu naukowego kolegów magistrów i prowizorów. Program kursu, który miał się odbywać dwa razy w tygodniu po dwie godziny, był bardzo ambitny. Składać się miały się nań zarówno wykłady, jak i prace laboratoryjne. Najważniejszym przedmiotem, który miał przygotować aptekarzy do ewentualnego ataku bronią chemiczną, była oczywiście „Chemja gazów bojowych”, realizowana w postaci teorji, pokazów i doświadczeń. Ponadto przewidywano przedmiot „Technika walki chemicznej”, realizowany w postaci odczytów, przezroczy, filmu oraz zwiedzania szkoły wojskowej gazowej i instytutu przeciwgazowego. Z punktu widzenia potencjalnej działalności aptekarzy i aptek w czasie ataku gazowego najbardziej doniosłe były dwa przedmioty: „Obrona przeciwgazowa”, z ćwiczeniami z maskami i aparatami izolacyjnemi oraz „Ochrona przed gazami parzącemi” w postaci ćwiczeń drużynowych i analizy wody i terenu zagazowanego. Ponadto przewidywano zajęcia z pierwszej pomocy oraz toksykologii gazów.

       Otwarcie omawianego kursu zaszczycili swą obecnością najwybitniejsi przedstawiciele świata farmacji i aptekarstwa z naczelnikiem Wydziału Farmaceutycznego Departamentu Służby Zdrowia Ministerstwa Opieki Społecznej podpułkownikiem Wacławem Sokolewiczem na czele, który – wedle relacji „Kroniki Farmaceutycznej” wyraził gorące uznanie (…) za powziętą inicjatywę, podkreślił, iż poza specjalistami nikt nie jest bardziej, niż farmaceuci powołany z racji swego wykształcenia do obrony przeciwgazowej, oraz wyraził nadzieję, iż wyniki kursu będą korzystne zarówno dla sprawy obrony Państwa, jak i samego zawodu. Pierwszy wykład poprowadził podpułkownik Wojnicz-Sianożęcki, który z naciskiem stwierdzał, że zawód farmaceutyczny, posiadając przygotowanie chemiczne, mógłby odegrać wielką rolę w dziedzinie obrony, przyjmując udział czynny w charakterze instruktorów. Przed polskimi aptekarzami i aptekami widziano jednak w czasie konfliktu zbrojnego zadania znacznie szersze. Wykładowca wymieniał je kolejno: podniesienie stanu higjeny wśród szerokich warstw ludności, którego zaniedbanie w momencie wojny staje się przyczyną niezliczonych strat w materjale ludzkim, badanie artykułów spożywczych, podlegających licznym zafałszowaniem, analizy toksykologicznej terenów i sprzętu… Z kolei w czasie uroczystości zakończenia kursu (patrz ilustracja 1) znany Czytelnikom „Aptekarza Polskiego” profesor Bronisław Koskowski wyraził swe zadowolenie, iż farmaceuci, zamknięci dotychczas w przysłowiowych czterech ścianach aptecznych, czy też laboratoryjnych, zaczynają spoglądać szerzej na świat, dając się poznać szerszemu ogółowi.

       Podobne kursy stały się wkrótce chlebem powszednim większości polskich aptekarzy, dzięki czemu powstała wielotysięczna rzesza świetnie przygotowanych fachowców. Obok kursów obrony przeciwlotniczej i przeciwgazowej, inicjowanych przez wszystkie aptekarskie organizacje (patrz ilustracja 2), farmaceuci gremialnie zapisywali się na kursy sanitarno-ratownicze, organizowane przez władze wojewódzkie, powiatowe lub okręgi Polskiego Czerwonego Krzyża. Mobilizacja aptekarzy do uczestnictwa w obu rodzajach kursów i świadomość ich ogromnego znacznie była imponująca, choć – dodajmy – nie były to kursy z rodzaju tych, które kończyli wszyscy zapisani… Wedle relacji czasopism farmaceutycznych dyplom uzyskiwała często zaledwie połowa uczestników. Jednak aptekarz któremu udało się ukończyć kurs instruktorski był w stanie – dysponując odpowiednio wyposażonym laboratorium analitycznym przy swej aptece – wykrywać i identyfikować gazy bojowe, a także wskazywać na sposoby ratowania poszkodowanych i samemu taki ratunek nieść. Zatem w spodziewanej wojnie światowej, w której broń chemiczna miała rozstrzygać o losach nie tylko bitew, ale także państw i narodów, polscy aptekarze i apteki stawali się kluczowym elementem obrony państwa!


    Ilustracja 2. Świadectwo ukończenia kursu „Ratownictwa Sanitarnego i Obrony Przeciwlotniczo-Przeciwgazowej”, organizowanego przez Gremium Aptekarzy Małopolski Zachodniej. Ze zbiorów Andrzeja Skowrońskiego.
     
       Koła LOPP, zrzeszające farmaceutów-absolwentów kursów obrony przeciwgazowej, wkrótce same rozpoczęły organizowanie kursów i niosły zdobytą wiedzę w coraz to szersze warstwy społeczeństwa, spełniając tem samem swój obywatelski obowiązek. Można zaryzykować stwierdzenie, że to właśnie wokół środowiska aptekarskiego ogniskowała się jedna z najważniejszych i strategicznych dla państwa polskiego akcji. Redakcja „Kroniki Farmaceutycznej” apelowała zaś o dodatkowe wzmożenie tych działań, pisząc co kilka numerów: zważywszy, iż organizacja samoobrony ludności objąć musi jaknajszersze warstwy, zarówno w interesie Państwa, jakoteż w interesie samych obywateli, współudział w tego rodzaju czynnościach staje się obowiązkiem wszystkich światłych obywateli kraju, a sądzimy – w pierwszym rzędzie nas, aptekarzy, z racji zdobytych wiadomości w tej dziedzinie w dość znacznym zakresie. Wiadomości te winniśmy przekazać mniej świadomym, względnie starać się wykorzystać je praktycznie, przyjmując funkcję stałych współpracowników w istniejącej organizacji samoobrony. Nie dziwmy się zatem, że dla aptekarzy z każdego województwa, którzy kursy już ukończyli, organizowane były zjazdy, na których przedstawiano informacje o najnowszych zdobyczach wiedzy z zakresu obrony przeciwgazowej (ilustracja 3).

       Pozycja aptekarzy rosła, a apteki stawały się – zgodnie z planami – miejscem, w którym na wypadek wojny można było szukać pomocy. Z wielkim uznaniem do zaangażowania środowiska farmaceutycznego w działalności LOPP odniosła się prasa codzienna. „Kronika Farmaceutyczna” przytaczała w 1937 roku artykuł zamieszczony w „Kurierze Porannym”, w którym m.in. pisano: farmaceuta, dzięki swej wiedzy zawodowej i przygotowaniu przyrodniczo-chemicznemu, może oddać w razie wojny wielkie usługi państwu i społeczeństwu. On to, właśnie dzięki swemu przygotowaniu zawodowemu będzie mógł wykryć obecność gazów bojowych w powietrzu, na przedmiotach i na pożywieniu. Od niego wyjdzie ostrzeżenie ludności i instrukcje dla drużyn odkażających. To będzie jego praca w celu zapobieżenia skutkom ataku gazowego. I dalej dodawano: aptekarz będzie udzielał pomocy ofiarom ataku gazowego, do niego zwróci się każdy chory, tak jak i w czasie pokoju w aptece szukał ratunku dla swego zdrowia. Jakby na potwierdzenie tych słów czasopisma aptekarskie, jak np. „Kronika Farmaceutyczna”, z satysfakcją przytaczały na swych łamach sprawozdania z próbnych ataków gazowo-lotniczych, w czasie których ludność pomimo ogłoszonych wskazówek jak należy zachować się przed, wczasie i po ataku gazowym, chętnie zwracała się do miejscowych aptek z różnego rodzaju wątpliwościami i zapytaniami (byli i tacy, co chcieli nabyć proszki od gazów). Dzięki ukończeniu przez wszystkich farmaceutów z danej miejscowości kursów instruktorskich, we wszystkich prawie wypadkach odpowiedzi i wyjaśnienia ze strony apteki były właściwe i rzeczowe.
     
     
    Ilustracja 3. Uczestnicy warszawskiego Zjazdu Farmaceutów przeszkolonych na kursach obrony przeciwlotniczej i przeciwgazowej („Kronika Farmaceutyczna” 1937, nr 5, s. 56).

       Aptekarze wywiązali się z obywatelskich i zawodowych powinności, nadając jednocześnie polskim aptekom zupełnie nowy wymiar. W obliczu szybko zmieniającej się i wrogiej rzeczywistości środowisko potrafiło stanąć na wysokości zadania, zdobyć należytą wiedzę i podnieść prestiż polskich aptek, które przemieniały się w ośrodki sanitarne i miejsca niezwykle ważne dla zdrowia publicznego czasu wojny. Obecnie żyjemy w całkowicie innych czasach, jednak walka o należytą rolę i wysoką pozycję apteki w życiu społeczeństwa trwa nadal. Co prawda nie uczęszczamy i póki co nie musimy uczęszczać na kursy obrony przeciwgazowej, ale owszem: chcemy podnosić stale swoje kwalifikacje, by nadążyć za szybko zmieniającym się stanem wiedzy np. na temat leków. Opieka farmaceutyczna, edukacja żywieniowa, przekazywanie podstawowych zasad higieny to wyzwania, które stoją przed współczesnymi aptekarzami i – podobnie jak nasi poprzednicy – powinniśmy być zawsze gotowi na dzielenie się zdobytą wiedzą. Tak, aby apteka była nieodłączną częścią w organizacji zdrowia publicznego nowoczesnego państwa.

    dr n. farm. Maciej Bilek
     
    Piśmiennictwo u autora

    [1] M. Bilek: Lepsza, doskonalsza, szlachetniejsza… Apteka – laboratorium. „Aptekarz Polski” 2015, nr 2.
    [2] M. Bilek: Migawki z dziejów Naczelnej Izby Aptekarskiej. Wzmóżmy produkcję laboratoriów aptecznych. „Aptekarz Polski” 2014, nr 8.
    [3] M. Bilek: Migawki z dziejów Naczelnej Izby Aptekarskiej. Sprawy zielarskie. „Aptekarz Polski” 2013, nr 5.
    [4] M. Bilek: Historia farmacji uczy nas… jak dbać o wizerunek apteki. „Aptekarz Polski” 2011, nr 1; M. Bilek: Apteka była, jest i będzie… Cel i metody propagandy aptek. „Aptekarz Polski” 2010, nr 3.
    [5] M. Bilek: Apteka była, jest i będzie…Czarne fartuchy. „Aptekarz Polski” 2010, nr 1.
    [6] M. Bilek: Migawki z dziejów Naczelnej Izby Aptekarskiej. Brać udział wszędzie, gdzie jest akcja charytatywna i społeczna. „Aptekarz Polski” 2014, nr 3.
     
  • Rynek leków.  ( 69 pozycji )

     
       Zgodnie z ustawą Prawo Farmaceutyczne [1], apteka stanowi miejsce wydawania produktów leczniczych i wyrobów medycznych. Obecnie jednak coraz częściej można kupić w aptece również produkty kosmetyczne, nie tylko te dostępne w popularnych drogeriach, ale również preparaty ze specjalistycznych linii, tworzonych przez firmy kosmetyczne i dedykowanych do dystrybucji w aptekach.

       Czym jest kosmetyk? Zgodnie z prawem [2], produkt kosmetyczny to każda substancja lub mieszanina przeznaczona do kontaktu z zewnętrznymi częściami ciała ludzkiego (naskórkiem, owłosieniem, paznokciami, wargami oraz zewnętrznymi narządami płciowymi) lub z zębami oraz błonami śluzowymi jamy ustnej, którego wyłącznym lub głównym celem jest utrzymywanie ich w czystości, perfumowanie, zmiana ich wyglądu, ochrona, utrzymywanie w dobrej kondycji lub korygowanie zapachu ciała. W tym miejscu warto podkreślić, że określenie „dermokosmetyk”, spotykane często w kontekście kosmetyków sprzedawanych w aptekach, może wprowadzać konsumentów w błąd, sugerując, że jest to inna kategoria produktu pielęgnacyjnego. W rzeczywistości tego typu preparaty podlegają tym samym przepisom prawnym co „zwykły” kosmetyk. Należy jednak pamiętać, że preparaty dedykowane do sprzedaży aptecznej są tworzone z myślą o konsumentach borykających się z różnymi problemami dermatologicznymi (np. trądzik, sucha skóra, cera atopowa) i dlatego projektowane są ze starannie wyselekcjonowanych składników. Z punktu widzenia prawa są to jednak cały czas kosmetyki i jako takie nie powinny być mylone z produktami leczniczymi.
     
     
    1. BADANIA FIZYKOCHEMICZNE
     
     
       Wszystkie substancje, zarówno aktywne, jak i pomocnicze, wchodzące w skład produktów leczniczych, poddawane są wnikliwym kontrolom, mającym na celu potwierdzenie ich jakości. Podobnie jest w przypadku kosmetyków – każda substancja, zanim zostanie dodana w trakcie procesu produkcyjnego do preparatu kosmetycznego, przechodzi w Dziale Kontroli Jakości badania, które potwierdzają jej wysoką jakość. Tylko wtedy taki surowiec jest dopuszczony do użycia w procesie produkcyjnym.
     
       Podobnie jak w przypadku produktów leczniczych, wytwarzanie kosmetyków jest procesem przebiegającym w warunkach dobrej praktyki produkcyjnej (Good Manufacturing Practice – GMP, ryc. 1), zgodnie z wymaganiami normy ISO [3]. Podczas produkcji dopuszczalne są procesowe kontrole międzyoperacyjne, tak jak na przykład kontrola pH czy lepkości tworzonej formulacji.
     

    Ryc. 1. Urządzenia wykorzystywane w produkcji
    preparatów kosmetycznych i leczniczych.
     
       Przed procesem pakowania, produkt poddawany jest badaniom fizykochemicznym mającym na celu potwierdzenie jego zgodności ze specjalną specyfikacją. Również ten etap jest analogiczny jak w przypadku produkcji produktów leczniczych. Wykonywane są badania mające na celu zbadanie właściwości fizykochemicznych produktu – analizuje się jego wygląd, zapach, barwę, konsystencję czy pH. Coraz częściej zawodne ludzkie oko zastępuje w tych badaniach dokładna i precyzyjna aparatura pomiarowa – tak jak na przykład spektrofotometr służący do pomiaru barwy gotowych produktów. Umożliwia on wytwarzanie identycznych pod względem barwy kolejnych serii danego produktu kosmetycznego.

       W skład produktów kosmetycznych wchodzą składniki bazowe oraz substancje aktywne. Te pierwsze umożliwiają uzyskanie odpowiedniej postaci fizykochemicznej preparatu (krem, emulsja, żel) i jego aplikację, jak również warunkują odpowiednie dla danego typu skóry działanie produktu, np. nawilżające. W odróżnieniu od produktów leczniczych, które zawierają zwykle jedną lub dwie substancje aktywne, kosmetyki są preparatami wieloskładnikowymi, gdzie połączenie kilku substancji aktywnych umożliwia uzyskanie synergizmu ich działania.

       Warto tutaj przypomnieć, że zgodnie z prawem nie wolno stosować w kosmetykach substancji silnie działających, które występują w produktach leczniczych, takich jak na przykład związki z grupy steroidów czy substancje o działaniu przeciwbólowym. Lista wszystkich substancji zakazanych do stosowania w kosmetykach stanowi załącznik II rozporządzenia WE nr 1223/2009 [4]. Producenci wyrobów kosmetycznych podczas opracowywania receptur muszą brać pod uwagę również załącznik III rozporządzenia WE nr 1223/2009, który stanowi zestawienie wszystkich substancji, które mogą być stosowane w kosmetykach jedynie pod pewnymi, ściśle określonymi warunkami [5].

       Zarówno dla produktów leczniczych, jak i dla produktów kosmetycznych, wymagane jest prowadzenie badań stabilności, mających na celu potwierdzenie deklarowanego terminu ważności preparatu, jak również ciągłe monitorowanie jego właściwości fizykochemicznych. Badania stabilności produktów kosmetycznych i leczniczych prowadzone są w komorach klimatycznych, w zróżnicowanych warunkach temperatury i wilgotności względnej powietrza.
     
     
    2. BADANIA MIKROBIOLOGICZNE
     
     
       Produkty lecznicze, zgodnie z wymogami Farmakopei Europejskiej (ang. European Pharmacopoeia – Ph. Eur.), muszą spełniać określone wymagania czystości mikrobiologicznej, w zależności od tego, jaką drogą są podawane i jakie jest ich przeznaczenie. Analogicznie jest w przypadku produktów kosmetycznych. Zgodnie z Rozporządzeniem Ministra Zdrowia [6], kosmetyki dzieli się na dwie kategorie – kategorię I stanowią kosmetyki przeznaczone dla dzieci poniżej 3 roku życia oraz stosowane w okolicach oczu. Dla tych produktów ogólna liczba drobnoustrojów tlenowych mezofilnych nie powinna wynosić więcej niż 100 jednostek tworzących kolonię (jtk) na 1 g lub 1 ml preparatu [7]. Kategorię II stanowią wszystkie inne kosmetyki i w tym przypadku ogólna liczba drobnoustrojów tlenowych mezofilnych nie powinna wynosić więcej niż 1000 jtk na 1 g lub 1 ml [7]. Dla obu kategorii muszą być spełnione również wymagania jakościowe, mówiące o tym, że w 0,1 ml lub 0,1 g próbki nie mogą być obecne następujące drobnoustroje – gronkowiec złocisty (Staphylococcus aureus) [8], drożdżaki (Candida albicans) [9] ani pałeczki ropy błękitnej (Pseudomonas aeruginosa) [10]. Ogólne wytyczne dotyczące badań mikrobiologicznych zawarte są w normie ISO [11].

       Powszechną praktyką w przemyśle kosmetycznym już na etapie tworzenia receptury w laboratorium jest sprawdzanie prawidłowości doboru i skuteczności działania substancji konserwujących. Przeprowadza się to za pomocą tzw. testu konserwacji, zwanego również testem obciążeniowym (ang. challenge test) lub testem kontrolowanego zanieczyszczenia mikrobiologicznego. Badanie to polega na zaszczepieniu próbki produktu drobnoustrojami, inkubacji w odpowiednich warunkach, a następnie na wykonaniu w ściśle określonych odstępach czasu posiewów zakażonego produktu w celu określenia stopnia redukcji liczby drobnoustrojów pod wpływem działania substancji konserwujących. Taki test stanowi symulację zakażenia produktu podczas użytkowania go przez konsumenta, a jego wynik ma zapewnić, że podczas magazynowania i użycia produkt nie ulegnie skażeniu mikrobiologicznemu. Wykonanie takiego badania jest niezbędne do określenia jednego z najważniejszych parametrów kosmetycznego wyrobu gotowego – trwałości po otwarciu opakowania (ang. period after opening – PAO).

       W produktach kosmetycznych mogą być wykorzystane jako substancje konserwujące jedynie te związki, które są opisane w załączniku V do Rozporządzenia WE nr 1223/2009 [12], zgodnie z warunkami opisanymi w tym rozporządzeniu.
     
     
    3. BADANIA SKUTECZNOŚCI I BEZPIECZEŃSTWA STOSOWANIA
     
     
       Produkty lecznicze przed wprowadzeniem ich do obrotu są poddawane badaniom klinicznym z udziałem ludzi. Badania te mają na celu odkrycie lub potwierdzenie klinicznych lub farmakologicznych skutków działania preparatu, lub identyfikację działań niepożądanych po zastosowaniu analizowanego produktu [1]. Produkty kosmetyczne, zgodnie z obowiązującym je prawem, również podlegają badaniom przed wprowadzeniem ich do obrotu, w celu udokumentowania ich skuteczności oraz bezpieczeństwa ich stosowania. Wymagana jest ocena dermatologiczna oraz aplikacyjna analizowanego produktu. Oba te badania przeprowadza się z udziałem ochotników, pod nadzorem lekarza dermatologa. Dawniej przeprowadzano badania na zwierzętach, jednak z uwagi na względy etyczne są one obecnie zakazane [2]. Ocena dermatologiczna ma na celu potwierdzenie braku właściwości drażniących i/lub alergizujących produktu. W firmach specjalizujących się w produkcji kosmetyków dla osób z problemami skórnymi jest ona przeprowadzana na grupie około 50 osób, z czego przynajmniej połowa z nich ma w ocenie lekarza nadzorującego badanie skórę wrażliwą i skłonną do alergii. Ocena aplikacyjna, oprócz wykazania braku właściwości drażniących, ma na celu również potwierdzenie skuteczności kosmetyku. Przeprowadzana jest ona na grupie około 30 osób, które w ocenie lekarza nadzorującego badanie mają skórę wrażliwą i skłonną do alergii. Dobrą praktyką jest również współpraca firm kosmetycznych z różnymi ośrodkami badawczymi w Polsce i na świecie.

       Zgodnie z wymaganiami prawnymi, nie wolno umieszczać na opakowaniu produktu kosmetycznego informacji, które przypisują kosmetykowi cechy lub funkcje, których on nie posiada [2]. Dlatego należy wykonać badania, które potwierdzą zasadność opinii umieszczonych na opakowaniu, tzw. claimsów. W zależności od funkcji, jaką ma spełniać kosmetyk, jego działania, i potrzeb, jakie ma zaspokajać, projektowane są różne badania. Przykładowo, krem półtłusty wiodącej serii znanej marki, dostępny w aptekach, został poddany następującym testom w celu udowodnienia jego skuteczności:

    • Badanie poziomu nawilżenia skóry poprzez pomiar transepidermalnej utraty wody (ang. transepidermal water loss – TEWL) u 20 kobiet biorących udział w badaniu, po 30 oraz po 120 minutach od momentu aplikacji produktu. Badanie wykonano przy użyciu aparatu Tewameter TM 300 (Courage – Khazaka Electronic). Wykazano, że analizowany produkt po jednorazowej aplikacji na skórę powoduje redukcję TEWL.
    • Badanie poziomu nawilżenia skóry poprzez pomiar nawilżenia skóry u 22 kobiet biorących udział w badaniu, po 24 godzinach od aplikacji produktu. Badanie wykonano przy użyciu aparatu Corneometer CM 825 (Courage – Khazaka Electronic). Wykazano, że analizowany produkt powoduje wzrost nawilżenia skóry oraz jego dodatnie utrzymanie do 24 godzin.
    • Badanie głęboko nawilżającego działania produktu poprzez pomiar nawilżenia skóry u 22 kobiet biorących udział w badaniu, po 7 dniach od aplikacji produktu. Badanie wykonano przy użyciu aparatu Corneometer CM 825 (Courage – Khazaka Electronic). Wykazano, że analizowany produkt powoduje wzrost poziomu nawilżenia głębszych warstw skóry (analiza przy użyciu techniki tape-stripping).
     
       Zgodnie z prawem, produkt kosmetyczny udostępniany na rynku powinien być bezpieczny dla zdrowia ludzi w normalnych lub dających się przewidzieć warunkach stosowania [2]. Dlatego przed wprowadzeniem produktu do obrotu wytwórca ma obowiązek zapewnić przeprowadzenie rzetelnej i obiektywnej oceny bezpieczeństwa produktu na podstawie odpowiednich informacji. Efektem takiej oceny jest raport bezpieczeństwa produktu kosmetycznego, zgodny z załącznikiem I Rozporządzenia WE nr 1223/2009 [13]. W raporcie należy przede wszystkim uwzględnić przeznaczenie kosmetyku oraz przewidywane narażenie ogólnoustrojowe na poszczególne składniki preparatu. W tym celu oblicza się dawki dziennego narażenia (ang. systemic exposure dosage – SED, wyrażony w mg/kg masy ciała/dzień) oraz na tej podstawie wyznacza marginesy bezpieczeństwa (ang. margin of safety – MoS) stosowania danych substancji zawartych w określonych stężeniach i aplikowanych w określonej ilości na wyznaczoną powierzchnię ciała.

       Podsumowując, preparaty kosmetyczne, podobnie jak produkty lecznicze, poddawane są na każdym etapie produkcji, jeszcze przed wprowadzeniem ich do obrotu, drobiazgowym badaniom i wnikliwym kontrolom, mającym na celu zapewnienie, że do rąk konsumentów trafia produkt skuteczny i bezpieczny. Również regulacje prawne, zarówno na poziomie krajowym, jak i europejskim, zmierzają w kierunku coraz większego nadzoru nad produktami kosmetycznymi. Świadomość ta pozwala konsumentom stosować kosmetyki bez obaw, zarówno u osób dorosłych, ale, co znacznie ważniejsze, również u dzieci, niezależnie od ich wieku i stanu zdrowia.

    dr n. farm. Maria Żebrowska,
    mgr farm. Weronika Krzynówek



    PIŚMIENNICTWO:
    1. Ustawa Prawo Farmaceutyczne z dnia 6 września 2001 (Dz. U. 2001 Nr 126 poz. 1381).
    2. Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (WE) nr 1223/2009 z dnia 30 listopada 2009 roku, dotyczące produktów kosmetycznych.
    3. Norma PN-EN ISO 22716:2009 „Kosmetyki. Dobre Praktyki Produkcji (GMP) – Przewodnik Dobrych Praktyk Produkcji”.
    4. Załącznik II Rozporządzenia Parlamentu Europejskiego i Rady (WE) nr 1223/2009 „Wykaz substancji zakazanych w produktach kosmetycznych”.
    5. Załącznik III Rozporządzenia Parlamentu Europejskiego i Rady (WE) nr 1223/2009 „Wykaz substancji, które mogą być zawarte w produktach kosmetycznych wyłącznie z zastrzeżeniem określonych ograniczeń”.
    6. Rozporządzenie Ministra Zdrowia z dnia 23 grudnia 2002 roku w sprawie określenia procedur pobierania próbek kosmetyków oraz procedur przeprowadzania badań laboratoryjnych (Dz. U. 2003 Nr 9 poz. 107).
    7. Norma PN-EN ISO 21149:2009 „Kosmetyki – Mikrobiologia – Zliczanie i wykrywanie aerobic mesophilic bacteria”.
    8. Norma PN-EN ISO 22718:2010 „Kosmetyki – Mikrobiologia – Wykrywanie obecności Staphylococcus aureus”.
    9. Norma PN-EN ISO 18416:2009 „Kosmetyki – Mikrobiologia – Wykrywanie Candida albicans”.
    10. Norma PN-EN ISO 22717:2010 „Kosmetyki – Mikrobiologia – Wykrywanie obecności Pseudomonas aeruginosa”.
    11. Norma PN-EN ISO 21148:2009 „Kosmetyki – Mikrobiologia – Ogólne wytyczne badań mikrobiologicznych”.
    12. Załącznik V Rozporządzenia Parlamentu Europejskiego i Rady (WE) nr 1223/2009 „Wykaz substancji konserwujących dozwolonych w produktach kosmetycznych”.
    13. Załącznik I Rozporządzenia Parlamentu Europejskiego i Rady (WE) nr 1223/2009 „Raport bezpieczeństwa produktu kosmetycznego”.
     

     
  • Panorama samorządu.  ( 106 pozycji )
    Rekolekcje opolskich aptekarzy
     
       W dniach 21-22. 03. 2015 r odbyły się w Kamieniu Śląskim po raz XXI rekolekcje dla aptekarzy i ich rodzin. Od początku, nieprzerwanie nauki rekolekcyjne głosi ksiądz prałat dr Albert Gleaser. Rangę tegorocznego wielkopostnego spotkania niewątpliwie podniosło błogosławieństwo udzielone uczestnikom przez Ojca Świętego Franciszka za pośrednictwem księdza biskupa Konrada Krajewskiego - papieskiego jałmużnika. Tekst błogosławieństwa papieskiego został przysłany na adres Opolskiej Izby Aptekarskiej.


       Pierwszą częścią spotkania w Kamieniu Śląskim było powitalne wystąpienie Prezesa OOIA mgr farm. Andrzeja Prygla, po nim głos zabrał dyrektor hurtowni farmaceutycznej Medicare, pan Łukasz Nowak. W bardzo interesujący sposób przedstawił obecną trudną sytuację aptek indywidualnych na polskim rynku farmaceutycznym. Wskazał mechanizmy, które mogą zapobiec upadkom pojedynczych aptek. Po wystąpieniu sponsora, uczestnicy wysłuchali wykładu przedstawiającego reklamy aptek, drogerii, preparatów leczniczych w polskojęzycznej Gazecie Opolskiej z przełomu XIX i XX wieku. Autorkami wykładu były mgr farm. Maria Pająk i mgr farm. Małgorzata Tomańska z sekcji historyczno-etycznej „Źródło”. (…)

       Jak w latach poprzednich, tak i w tym roku spotkanie aptekarzy uświetnił występem poetyckim nasz kolega, aptekarz-poeta mgr farm. Walter Pyka. Przygotował dla nas prawdziwą ucztę artystyczną, tym razem wzbogaconą niespodzianką w postaci poezji śpiewanej. Jako, że "materiał rekolekcyjny", to i wiersze w tym temacie.

    REKOLEKCJE

    To zapalona Słowem świeca sprawia, że
    jaśniejsza staje się droga do Ciebie, Panie,
    pewniejszy kierunek,
    mądrzejszy wybór,
    bo
    skarby bliżej,
    cel wyraźniejszy
    i człowiek większy.
    Zwłaszcza gdy na kolanach.


    Walter Pyka
    Kamień Śląski, 22.03.2015 roku

    xxx

    REZUREKCJA

    Jest 6-ta rano.
    Kościół, dzwony, zwinięte chusty.
    Gałązka palmy na progu.

    Świat obudzony, śmierć pokonana.
    Grób pusty.
    Dzięki Bogu.


    Walter Pyka

       W Kamieniu Śląskim, na "włościach" Św. Jacka, przy ożywczym źródle Św. Sebastiana o wiele łatwiej przywitać wiosnę.

    ŻYCZENIA  WIOSENNE

    Dziś z życzeniami sprawa jest prosta.
    Niech niebo bliżej będzie niż piekło.
    Codziennie rano niech budzi nas wiosna,
    a apetyt na miłość niech będzie chorobą przewlekłą.

    I szczęścia świeżego jak pączki sosny.
    Jaśniejącego w błękicie słońca.
    I dużo wrażeń. Jedynie radosnych.
    No i zachwytów. Zachwytów bez końca.

        Walter Pyka, wiosna 2015

       Uroczysta kolacja zakończyła pierwszą część spotkania członków OOIA w Kamieniu Śląskim, po której uczestnicy udali się do Kaplicy św. Sebastiana, aby rozpocząć wielkopostne spotkanie. W wygłoszonej nauce Ksiądz rekolekcjonista przypomniał słuchaczom prawdę o niezmierzonej i bezwarunkowej miłości Boga do każdego człowieka. Bardzo ważnym wydarzeniem była wspólna Droga Krzyżowa. Autorem rozważań stacji Drogi Krzyżowej jest nasz kolega, aptekarz – poeta z Popielowa Walter Pyka, słowa rozważań odczytał mąż naszej koleżanki, aktor Marek Kędzierski.

       Drugi dzień rekolekcji rozpoczęliśmy udziałem w Mszy św. Kolejne nauki oraz nabożeństwo Gorzkich Żali prowadził nasz ksiądz rekolekcjonista. Czas spotkania przed świętami wielkanocnymi jest dobrą okazją do zatrzymania się, zadumy, nabrania dystansu do spraw, które tylko wydają się być ważnymi.

     
     
    Tekst: mgr farm. Małgorzata Tomańska
    Opolska Okręgowa Izba Aptekarska
    Zdjęcia: Wojciciech Tomański
     
     
  • Opieka farmaceutyczna.  ( 21 pozycji )

       Na czym polegała praca aptekarza w czasach Łukasiewicza, a jakie wyzwania stoją przed współczesnymi farmaceutami? Na te pytania odpowiedzi szukali uczestnicy konferencji „Apteka Łukasiewicza, czyli człowiek w centrum uwagi”. W spotkaniu poświęconym wpływowi zmian demograficznych na opiekę medyczną i farmaceutyczną wzięli udział lekarze i farmaceuci z całego regionu, a także przedstawiciele władz miasta oraz społeczności lokalnej – słuchacze Jasielskiego Uniwersytetu Trzeciego Wieku oraz uczniowie szkół średnich.

       Konferencję zorganizował Urząd Miasta Jasła oraz Fundacja Instytut Łukasiewicza. Partnerami wydarzenia była Fundacja PGNiG im. Ignacego Łukasiewicza oraz Naukowa Fundacja Polpharmy. Patronat honorowy nad spotkaniem objął Marszałek Województwa Podkarpackiego, a także Podkarpacka Okręgowa Izba Aptekarska i Politechnika Rzeszowska im. Ignacego Łukasiewicza.

     
    Aptekarz w XIX wieku
     
     
       O tym, co znaczyło być aptekarzem w XIX wieku – czasach Łukasiewicza, opowiedziała Lidia Czyż, zastępca prezesa Podkarpackiej Okręgowej Izby Aptekarskiej, historyk farmacji. – Aptekarz był w centrum uwagi mieszkańców, udzielał porad. Wszystkie leki wytwarzał sam – mówiła Lidia Czyż. Jak dodała, ówczesna apteka była daleka od tego, co dziś często traktowane jest po prostu jak „sklep z lekami”.

       – Lek wykonywany dla indywidualnego pacjenta różnił się od tego, który dziś jest robiony w fabryce, dla wszystkich. W tamtych czasach nie było aptek czy punktów aptecznych na każdym kroku. Apteka powstawała za zezwoleniem wydawanym przez wysokich namiestników, nie było łatwo ją założyć. W całej Galicji było tylko 16 takich miejsc! – podkreślała wiceprezes POIA.
     
     
    Czym zajmowałby się dziś Łukasiewicz?
     
     
       Ignacy Łukasiewicz jako aptekarz miał bardzo wysoką pozycję w społeczności lokalnej, ale mimo to w pewnym momencie całkowicie odstąpił od działalności farmaceutycznej. Pochłonęła go całkowicie praca w przemyśle naftowym oraz działalność filantropijna. Nowe obszary działania uniemożliwiały pełne oddanie sprawom pacjentów – klientów apteki.
     
       – Gdyby Łukasiewicz żył dziś, z pewnością angażowałby się w rozwiązywanie współczesnych problemów społecznych. Takim zagadnieniem jest dziś demograficzne starzenie się społeczeństwa – stwierdził Maciej Zdziarski, prezes Instytutu Łukasiewicza, współorganizatora konferencji, wprowadzając zebranych w tematykę konferencji.
     
     
    Jak chorują seniorzy?
     
     
       Naukową część konferencji rozpoczął wykład dr med. Alicji Klich-Rączki, geriatry z Collegium Medicum Uniwersytetu Jagiellońskiego. Wystąpienie poświęcone było problemowi wielochorobowości i wielolekowości w geriatrii. Specjalistka przedstawiła katalog chorób swoistych w starości, zmian inwolucyjnych oraz chorób, które w przypadku osób starszych mają inny przebieg. Trudności diagnostyczne wynikają z atypowych symptomów (np. braku objawów, masek chorobowych), braku wyraźnych zmian w badaniach laboratoryjnych, a także mniejszej wiarygodności wywiadu i utrudnionej współpracy przy badaniach dodatkowych.
     
        Część prelekcji poświęcona została tzw. „wielkim zespołom geriatrycznym”, czyli chorobom swoistym w geriatrii. Należą do nich otępienia, majaczenie, nietrzymanie zwieraczy, upadki oraz tzw. zespół słabości (Frailty). – Człowiek starszy rzadko jest zdrowy. Osoby do 69. roku życia mają średnio 2,8 schorzeń. Najstarsi, po 80. roku życia – 3,7 schorzeń – zauważyła dr Klich-Rączka.
     
     
    Starsi pacjenci „lubią” leki
     
     
        Wielość chorób pociąga za sobą konieczność przyjmowania dużych ilości leków. – Problemem jest nie tylko ich ilość, ale też fakt, że działają na zmieniony w starości organizm – podkreślała geriatra. – W starszym wieku zwiększa się ilość tkanki tłuszczowej, zmniejsza się zawartość wody. Występuje skłonność do obrzęków, pogarsza się wątrobowy metabolizm leków. Są one także słabiej wydalane przez nerki. Ten sam lek może zupełnie inaczej zadziałać ze względu na wiek pacjenta.

       Jak dodała, zadaniem lekarza leczącego starszego pacjenta z wielochorobowością często jest wybór „mniejszego zła”. Standardy postępowania narzucają lekarzom stosowanie określonego rodzaju leków np. w przypadku choroby niedokrwiennej, niewydolności serca czy cukrzycy. – Stwarza to ogromne wyzwanie dla lekarza zajmującego się pacjentem. Musimy pamiętać, że przy jednoczesnym zażywaniu 5 leków ryzyko wystąpienia interakcji wynosi 50%, a w przypadku 8 – 100%. Jeżeli podajemy pacjentowi 10 leków, szkodzimy mu – podkreślała dr Klich-Rączka.
     
     
    Niebezpieczna farmakoterapia
     
     
       Kwestię błędów w farmakoterapii podjęła także dr farm. Agnieszka Neumann-Podczaska z Katedry Geriatrii i Gerontologii Uniwersytetu Medycznego im. Karola Marcinkowskiego w Poznaniu. Opowiedziała o zjawisku kaskady preskrypcji. – W geriatrii bardzo często leczymy nie same schorzenia, ale skutki działań niepożądanych leków. Często nie rozpoznajemy tych działań i leczymy je jako chorobę – mówiła dr Neumann-Podczaska.

       Specjalistka zaprezentowała kilka przykładów niebezpiecznych interakcji i działań niepożądanych leków, które są popularne wśród starszych pacjentów, m.in. wyciągów z grejpfruta, dziurawca, a także niesteroidowych leków przeciwzapalnych. Pokazywała, jakiego typu kroki może podjąć farmaceuta, by zapobiec błędom w farmakoterapii seniorów.
     
     
    Opieka farmaceutyczna
     
     
       Odpowiedzią na problemy z farmakoterapią starszych pacjentów jest opieka farmaceutyczna. Katedra Geriatrii i Gerontologii UM w Poznaniu realizuje projekt opieki farmaceutycznej w geriatrii, finansowany przez Narodowe Centrum Nauki. – Chcemy pokazać, jak  praktycznie oceniać poprawność farmakoterapii. Mamy nadzieje, ze to, co uda nam się stworzyć, będzie docelowo narzędziem pracy wszystkich farmaceutów – mówiła dr Neumann-Podczaska.

       Temat opieki farmaceutycznej podjął także dr Wojciech Kuźmierkiewicz, prezes Naukowej Fundacji Polpharmy. – O potrzebie świadczenia takiej opieki przekonuje nas przykład innych krajów. Stworzenie tego modelu w Stanach Zjednoczonych wynikało z potrzeby lepszego wykorzystania farmaceuty i zmiany roli apteki. Farmaceuta może pomóc pacjentowi uniknąć problemów odlekowych w sytuacji, gdy ten chodzi do kilku lekarzy. To, czym może wygrać dziś aptekarz, to opieka farmaceutyczna – stwierdził dr Kuźmierkiewicz.
     
     
    Przestrzeganie zaleceń lekarskich jako wyzwanie
     
     
       Uczestnicy konferencji zgodnie przyznali, że w opiece farmaceutycznej kluczową kwestią jest wsparcie przestrzegania zaleceń lekarskich przez pacjentów (compliance). Sprawą tą od lat zajmuje się Naukowa Fundacja Polpharmy, na zlecenie której kilka lat temu przeprowadzono badania dotyczące poziomu przestrzegania zaleceń lekarskich przez pacjentów. – Próbowaliśmy odpowiedzieć na pytanie, co pacjentów motywuje do przestrzegania zaleceń lekarskich, a co jest barierą, nie pozwalającą stosować się do nich – wyjaśniała Bożenna Płatos, kierownik biura Fundacji.

       Dr hab. med. Przemysław Kardas, profesor Uniwersytetu Medycznego w Łodzi, przedstawił wyniki badań dotyczących przestrzegania zaleceń lekarskich przez pacjentów. Według tych danych jedna czwarta recept nigdy nie jest realizowana, a połowa pacjentów, którzy wykupują przepisane leki, nie przestrzega zaleceń co do ich stosowania. Ocenia się, że blisko jedna piąta hospitalizacji osób starszych jest uwarunkowana nieprzestrzeganiem zaleceń terapeutycznych.

       Jak dowodził prof. Kardas, Polacy lekceważą zalecenia terapeutyczne zarówno w chorobach bezobjawowych (jak nadciśnienie czy cukrzyca), jak i objawowych (np. infekcje, padaczka, astma). Według specjalisty kluczowa jest edukacja pacjentów i uświadomienie im szkodliwości takiego działania. – Lek, którego nie biorę, nie działa. Lek, który biorę niesystematycznie, nie działa tak dobrze, albo nie działa w ogóle – zauważył prof. Kardas.
     
     
    Komunikacja z pacjentem
     

       Ekspert zwrócił uwagę na rozwiązania sprzyjające systematycznemu leczeniu, które są lub wkrótce będą do dyspozycji lekarzy i pacjentów. Należą do nich Zintegrowany Informator Pacjenta, system Internetowego Konta Pacjenta oraz e-recepta. – Kiedy pacjent leczy się niesystematycznie, cała nasza działalność lekarska i farmaceutyczna jest nic nie warta. Nie da się leczyć wbrew pacjentowi. Skutecznie można leczyć tylko razem z nim – podsumował prof. Kardas.

       Na wagę dobrej komunikacji ze starszym pacjentem zwróciła uwagę także Agnieszka Turkot, psycholog z Kliniki Psychiatrii Dorosłych Collegium Medicum UJ. – Choroba jest częścią historii życia, którą warto poznać, choć często ani lekarz, ani farmaceuta nie mają na to czasu – zauważyła. – Tymczasem często pacjent przychodzący do lekarza często wcale nie przychodzi po lek. Oczekuje raczej zrozumienia, wsparcia – tego, że ktoś zada mu pytanie, dlaczego cierpi.
     

       Konferencję zakończyła dyskusja, podczas której prelegenci mówili o istocie opieki farmaceutycznej i szansach jej zaistnienia w polskich warunkach. Spotkanie odbywało się pod patronatem edukacyjnym „Czasopisma Aptekarskiego”. Patronat medialny nad konferencją objęły tytuły branżowe: „Aptekarz Polski”, „Farmacja Praktyczna”, „Świat farmacji” oraz „Zdrowie Seniora”, a także media regionalne, m.in. Polskie Radio Rzeszów oraz „Gazeta Codzienna Nowiny”.
     
      Materiał prasowy Fundacji Instytutu Łukasiewicza
     
  • Biblioteka farmaceuty.  ( 39 pozycji )
     PODSTAWY TOKSYKOLOGII
     
     
        Jak wiadomo "wszystko jest trucizną i nic nią nie jest", a tę mądrą myśl, którą zawdzięczamy Paracelsusowi można już dzisiaj nazwać naukowo i przedstawić w postaci wykresu. Zjawisko  korzystnego wpływu małych dawek ksenobiotyków, które w dawkach dużych działają z kolei toksycznie, nosi nazwę hormezy. O tym i nie tylko można przeczytać w "Podstawach toksykologii", nowości wydanej nakładem Wydawnictwa Medpharm Polska.

        Publikacja dedykowana jest przede wszystkim farmaceutom, lekarzom, analitykom medycznym oraz studentom tych kierunków. Jak czytamy we wprowadzeniu „Uwzględniono w niej istotne zagadnienia z zakresu anatomii, fizjologii i biochemii, aby ułatwić zrozumienie zasad i mechanizmów działania substancji toksycznych na określone narządy organizmu.” Rzeczywiście jest to ciekawa propozycja dla osób uczących się zarówno na studiach, jak i w szkoleniu podyplomowym, ze względu na holistyczne podejście do tematu, dzięki któremu można dokonać powtórki jednocześnie z wielu dziedzin. Przykładowo w rozdziale poświęconym nefrotoksycznemu działaniu ksenobiotyków najpierw przeczytamy o anatomii funkcjonalnej nerek, przypomnimy sobie schemat budowy nerki i nefronu, aby następnie przejść do zagadnień z dziedziny patofizjologii poprzez wyjaśnienie metod oceny funkcji nerek i finalnie zapoznać się z wybranymi substancjami o działaniu nefrotoksycznym.

        Co szczególnie istotne dla farmaceutów sporo miejsca poświęcono toksykologii środków leczniczych, co odróżnia książkę od innych pozycji w których więcej miejsca poświęcono czynnikom przemysłowym, chociaż oczywiście w "Podstawach toksykologii" nie zabrakło rozdziałów poświęconych pestycydom, metalom ciężkim, rozpuszczalnikom, toksycznemu działaniu promieniowania i materiałów radioaktywnych oraz jadom i truciznom zwierząt. Są także rozdziały poświęcone coraz bardziej palącym problemom chemicznego zanieczyszczenia środowiska i ekotoksykologii.

        Jak czytamy w przedmowie do pierwszego wydania polskiego "książka powstała w Stanach Zjednoczonych Ameryki, porusza więc przede wszystkim problemy szczególnie tam istotne". Uwaga ta dotyczy przede wszystkim części 7 "Zastosowania toksykologii", ale moim zdaniem właśnie ta część to ciekawe, wręcz zbyt krótkie rozdziały przedstawiające bardzo praktyczny wymiar nauki o toksykologii -  toksykologię analityczną i sądową czy toksykologię kliniczną. Uwagę zwraca także odmienne podejście do samej formy usystematyzowania wiadomości. W większości znanych mi podręczników trzon publikacji stanowi toksykologia szczegółowa, czyli prezentacja poszczególnych toksyn w układzie chemicznym. Tymczasem w "Podstawach toksykologii" wiodącą częścią jest część 4 - toksyczność narządowa - gdzie trucizny nie są uszeregowane pod kątem przynależności chemicznej, ale ze względu na narząd, który uszkadzają - a więc w możliwe najbardziej praktyczny ze sposobów.

        Przed każdym rozdziałem umieszczono skrócony spis treści danego działu oraz wypunktowanie najważniejszych zagadnień, a na zakończenie – dodatkową bibliografię oraz zestaw testowych pytań kontrolnych. Książka wyposażona jest w indeks rzeczowy. Do lektury zachęca wysoki standard jakościowy wydania, a także liczne tabele, wykresy, ilustracje i zdjęcia. Książka wydrukowana jest w kolorze.

    mgr farm. Olga Sierpniowska
     
     
     
    Casarett&Doull "Podstawy toksykologii"
    Curtis D. Klaassen, John B. Watkins III
    Redakcja wydania I polskiego: Barbara Zielińska-Psuja, Andrzej Sapota Nowość
    2014 rok, 656 stron, oprawa miękka
    Wydawnictwo Medpharm Polska
     
     
     
  • Rozmowy Redakcji.  ( 11 pozycji )


     
     
     
     
     
     
     
     
     
     CHCEMY WZIĄĆ Z WAS PRZYKŁAD
     
       Rozmowa Aptekarza Polskiego z Profesorem Eduardasem Taraseviciusem, prezesem Litewskiego Towarzystwa Farmaceutycznego, gościem Naczelnej Rady Aptekarskiej na obchodach X Ogólnopolskiego Dnia Aptekarza w dniu 18 września 2013 roku w Warszawie.

     - Korzystamy z okazji, że jest Pan Profesor gościem polskich aptekarzy  i chcemy prosić o krótką rozmowę.
     
    - Zgoda na rozmowę. Biorę udział w tym spotkaniu na zaproszenie pana doktora Grzegorza Kucharewicza, prezesa Naczelnej Rady Aptekarskiej. Byłem przyjemnie zaskoczony tym zaproszeniem. Jest mi bardzo miło, że mogę uczestniczyć wraz z polskimi aptekarzami w obchodach X Ogólnopolskiego Dnia Aptekarza. Idea obchodów Dnia Aptekarza, który jest świętem całej rodziny aptekarskiej zyskała poparcie Międzynarodowej Federacji Farmaceutycznej. Święto to jest obchodzone także w innych krajach.
     
    - Czy na Litwie także świętuje się Dzień Aptekarza?

    Tak. Podobnie jak w Polsce nasze święto nawiązuje do postaci Świętych Kosmy i Damiana. Nasze obchody odbędą się kilka dni później, 25 września w kościele Świętego Jana położonym na terenie Uniwersytetu Wileńskiego. W tym kościele znajduje się obraz naszych Świętych Patronów.   
     
    - Ilu członków liczy Litewskie Towarzystwo Farmaceutyczne? Proszę przybliżyć nam profil działania Towarzystwa, któremu Pan Profesor prezesuje.

    - Na Litwie nie ma Izby Aptekarskiej. Przynależność farmaceutów do naszej organizacji jest dobrowolna. Do Towarzystwa należy 500 członków. Farmaceuci związani z sieciami aptek nie zgadzają się w pełni z naszym programem.
    - Pomimo, że nie skupiamy wszystkich litewskich aptekarzy, to mamy pozytywny program dla aptekarstwa. Walczymy z dobrym skutkiem. Oto przykład z ostatnich tygodni. Litewski Parlament uznając przedstawiane przez nasze Towarzystwo argumenty przeciwko wprowadzeniu leków do obrotu pozaaptecznnego odrzucił projekt ustawy zezwalającej na obrót lekami na stacjach benzynowych.

    - Jaka jest sytuacja aptek na Litwie? Proszę przedstawić obraz litewskiego aptekarstwa.

    - Wiele aptek należy do sieci. Około 200 aptek to apteki indywidualne. Na litewskim rynku aptecznym jest ostra konkurencja. Apteki indywidualne są zmuszone do podjęcia narzuconej przez sieci walki konkurencyjnej. Sytuacja ekonomiczna aptek indywidualnych nie jest dobra.
     
     - Czy na Litwie możliwa jest reklama leków oraz reklama aptek?

    - Niestety, reklama jest u nas dozwolona, co uznajemy za niewłaściwe. Reklamują się zwłaszcza apteki sieciowe. Chcemy wziąć z Was przykład i doprowadzić do wprowadzenia zakazu reklamy aptek i ich działalności.

    - Jakie jeszcze postulaty dotyczące ładu na rynku farmaceutycznym przedkłada rządowi i ustawodawcy Litewskie Towarzystwo Farmaceutyczne?

    - Przed kilku laty nasze Towarzystwo złożyło w ministerstwie zdrowia projekt nowelizacji prawa w celu ustanowienia racjonalnej struktury i liczby aptek. Domagamy się wprowadzenia tak zwanej geografii i demografii.

    - Jak się układają kontakty Towarzystwa z polskim samorządem aptekarskim?

     
     - Są to kontakty częste. Już niedługo, w listopadzie, na Uniwersytecie Kowieńskim odbędzie się międzynarodowa konferencja farmaceutyczna. Spodziewamy się gościć na tej konferencji przedstawicieli Naczelnej Izby Aptekarskiej. Serdecznie ich zapraszamy. Wydarzeniem towarzyszącym konferencji będzie otwarcie nowej siedziby Wydziału Farmaceutycznego Uniwersytetu w Kownie.

    - Czego życzy Pan Profesor polskim aptekarzom z okazji Dnia Aptekarza?

    - Życzę zadowolenia i satysfakcji z pracy dla pacjentów. Życzę poprawy sytuacji ekonomicznej aptek. Naczelnej Izbie Aptekarskiej życzę, żeby podjęła działania w celu przystąpienia do Międzynarodowej Federacji Farmaceutycznej (FIP), która jest prężną organizacją. Organizowane przez FIP kongresy są ważnymi wydarzeniami wytyczającymi kierunki rozwoju farmacji na świecie. Wszystkim okręgowym izbom aptekarskim życzę jedności w działaniach na rzecz realizacji programowych celów waszego samorządu.

    Rozmawiał Zbigniew Solarz
    Tekst rozmowy nieautoryzowany
     
  • Listy do Redakcji  ( 33 pozycji )
  • Warto wiedzieć.  ( 29 pozycji )

       W dniu 1 grudnia 2014 r. Prezes Urzędu Rejestracji Produktów Leczniczych, Wyrobów Medycznych i Produktów Biobójczych poinformował, że w sprzedaży znajduje się Farmakopea Polska X (2014) dystrybuowana  przez Polskie Towarzystwo Farmaceutyczne. Farmakopea zawiera polską wersję wszystkich materiałów opublikowanych w części podstawowej Farmakopei Europejskiej (Ph. Eur.) 8.0 oraz w Suplementach 8.1 i 8.2, a także działy narodowe, tj. nieposiadające odpowiedników w Ph. Eur. Dział „Monografie narodowe” obejmuje 77 monografii przeniesionych z wydania IX FP. „Wykaz dawek” oraz „Wykaz substancji bardzo silnie działających, silnie działających oraz środków odurzających” obejmują takie wykazy zamieszczone w FP IX, uzupełnione o nowe substancje czynne, dla których monografie zawiera Ph. Eur. 8.0 – 8.2. W zakresie opublikowanych materiałów FP X 2014 zastępuje dotychczasowe wydania Farmakopei Polskiej.

       Data, od której obowiązują wymagania określone w FP X 2014 w zakresie wymagań narodowych, ogłoszona jest w Dzienniku Urzędowym Urzędu Rejestracji Produktów Leczniczych, Wyrobów Medycznych i Produktów Biobójczych, dostępnym na stronie internetowej Urzędu Rejestracji (Biuletyn Informacji Publicznej) i jest to dzień 1 stycznia 2015 r.

       Jednocześnie w Komunikacie z dnia 23 grudnia 2014 r. Prezes URPL,WMiPB poinformował, że Suplement 8.3 do Farmakopei Europejskiej (Ph. Eur.) wydanie ósme wprowadza uzupełnienia i zmiany do Ph. Eur., które stają się obowiązujące w krajach stosujących Farmakopeę Europejską w tym w Rzeczpospolitej Polskiej, od dnia 1 stycznia 2015 r. Do Komunikatu załączono tabelę zawierającą tytuły tekstów podstawowych (rozdziałów), monografii ogólnych i monografii szczegółowych zawartych w ww. Suplemencie.

    Źródło: Informacja Prezesa Urzędu Rejestracji Produktów Leczniczych, Wyrobów Medycznych i Produktów Biobójczych.
    http://www.urpl.gov.pl/aktualnosci/
     
  • Edukacja  ( 21 pozycji )
     
       Studia farmaceutyczne to jedne z najtrudniejszych kierunków oferowanych przez uczelnie wyższe w Polsce. Wielogodzinne kształcenie (około 5 tysięcy godzin w toku całego kształcenia) potrafi całkowicie zagospodarować wolny czas. Wielu z nas pamięta, lub dopiero zazna jak wyczerpujące są zajęcia trwające od  8 do 20, pięć dni w tygodniu. Po takich dniach człowiek traci chęć do wszystkiego. Można byłoby zadać pytanie: gdzie tu czas na inne rzeczy?

       Wielu z nas - a przynajmniej takie odniosłem wrażenie po rozmowie z rówieśnikami - uważa, że nasze studia nie uczą niczego pożytecznego. Porównujemy się do studentów politechnik i zazdrościmy im wiedzy praktycznej, na przykład obsługi sprzętu. Nie wierzymy często w nasze umiejętności. Tylko czy to wszystko jest prawdą? Czy faktycznie umiemy tak mało? Na swoim przykładzie chciałbym odpowiedzieć na wcześniej postawione pytania. Mam nadzieję, że przekonam - szczególnie swoich kolegów studentów - że czasami naprawdę warto spróbować swoich sił, a przy odrobinie szczęścia można się wiele nauczyć.

       Swoją opowieść chciałbym zacząć od spraw związanych z nauką. Los chciał, że dzięki mojemu znajomemu trafiłem do zakładu Biochemii Uniwersytetu Medycznego w Łodzi, którego kierownikiem jest prof. nadzw. dr hab. n. med. Jakub Fichna. Pan profesor wraz z zespołem zajmuje się głównie schorzeniami przewodu pokarmowego – chorobą Crohna, zespołem jelita wrażliwego, celiakią etc. W badaniach przyczyn jak i nowych terapii tych chorób wykorzystywane są tu różnego rodzaju techniki, takie jak test immunoenzymatyczny Elisa, Western blot czy PCR. W pierwszym momencie byłem przekonany, że nie mam tu czego szukać. Moja wiedza na temat tych chorób była znikoma, żeby nie powiedzieć zerowa. Także sposób analizy nie był mi do końca znany. Oczywiście wszystkie te metody omawiane były na zajęciach czy to z biochemii, czy to z biologii molekularnej, jednakże zazwyczaj teoretycznie, lub jako jedno ćwiczenie praktyczne, po którym niewiele w głowie pozostało. Początkowo poczułem zrezygnowanie, jednak stwierdziłem: „Czemu nie zaryzykować, nic nie tracę”. Ten tok myślenia okazał się strzałem w dziesiątkę. Po początkowych problemach dość sprawnie zaaklimatyzowałem się i nauczyłem wykonywać badania. Także wiedza z zakresu gastroenterologii i immunologii w miarę szybko stała mi się trochę bliższa i zrozumiała. Zacząłem się zastanawiać, co spowodowało moją łatwość w nauce i doszedłem do wniosku, że to właśnie farmacja. Warto uświadomić sobie, czego tak naprawdę możemy nauczyć się na naszych studiach. Pierwszą, chyba najważniejszą rzeczą, którą uczą nas nasze Alma mater, to dokładność. Sądzę, że każdy z nas czasami zastanawiał się czy kropelka, która znajduje się na blacie nie powinna znajdować się w kolbie, i czy przez to nie otrzymamy zafałszowanego wyniku. Każdy z nas odbył wielogodzinny kurs chemii analitycznej, na której nauczyliśmy się miareczkowania, pipetowania i wielu innych umiejętności. Dokładność ta, która dla nas jest codziennością, jest tak naprawdę naszym wielkim atutem nie zawsze przez nas docenianym. Kolejnym wielką zaletą jest posiadana przez nas wiedza z zakresu medycyny. Nie jest ona co prawda wyjątkowo głęboka, ale jest szeroka. Dzięki temu nie mamy większych problemów ze zgłębianiem dowolnego zagadnienia z tego obszaru wiedzy, jeżeli zajdzie taka potrzeba. Podstawowe wiadomości z różnych dziedzin, przede wszystkim biochemii, immunologii i farmakologii, pozwalają nam zrozumieć dokładny mechanizm danych jednostek chorobowych.

       Nie bez znaczenia jest także umiejętność przeliczania stężeń. Niezmiernie pomaga to w tworzeniu różnorodnych buforów potrzebnych do analiz. Wydawać by się mogło, że nasze atuty wymieniane przeze mnie są prozaiczne. Nie jest to prawdą, gdyż to co dla nas naturalne dla innych wcale takie być nie musi i warto to sobie uświadomić! Zaletą jest także nasze odruchowe uporządkowywanie miejsca pracy, co bardzo pomaga w badaniach. Oczywiście nie jesteśmy pozbawieni wad. Jedną z takowych jest faktycznie słaba znajomość nowoczesnego, ale także i mniej zaawansowanego sprzętu. Jest to jednak rzecz którą można w miarę łatwo przeskoczyć, gdy trafi się pod opiekę odpowiedniego człowieka. Obsługa sprzętu nie jest łatwa, ale można nauczyć jej się w miarę szybko, za to pewnych prawidłowych zachowań i odruchów człowiek uczy się przez wiele lat. W tym miejscu chciałbym podziękować bardzo Pani dr Aleksandrze Piechocie-Polańczyk, dzięki której opanowałem w znacznym stopniu metodykę wykonywania testu ELISA przy badaniu poziomu ekspresji interleukin w osoczu myszy. Dzięki cierpliwości i wyrozumiałości Pani doktor mogłem sam nanosić substraty od początku do końca, co tak naprawdę jest bezwzględnie potrzebne w zdobywaniu takich umiejętności. Oczywiście podziękowania należą się także Panu profesorowi Jakubowi Fichnie, który dał mi sposobność w rozpoczęciu mojej  przygody z nauką i daje mi ją do dzisiaj.  

       Warto zaznaczyć, że nie samą nauką człowiek żyje. Jeżeli macie jakieś hobby, zainteresowania nie związane do końca z zawodem, rozwijajcie je. Ja na przykład już od pierwszego roku studiów jestem członkiem Chóru Uniwersytetu Medycznego w Łodzi. Przynosi mi to wiele radości, jest to dla mnie odskocznia od czasami trudnych dni. Oczywiście trzeba z rozwagą poświęcić czas swoim zainteresowaniom, ale nie można im go całkowicie odmówić.  

       Pamiętajmy, że farmacja to nauka interdyscyplinarna. Mam nadzieję, że ten krótki opis z mojego własnego doświadczenia, pozwoli wam nabrać trochę wiary w siebie. Nie bójmy się wykorzystywać swoich atutów i znajmy swoją wartość. Pamiętajmy także, że nikt nie może być najlepszy we wszystkim i starajmy się wyciągać wnioski z rad otrzymywanych od osób bardziej doświadczonych. Nie bójmy się zadawać pytań. Przy odrobinie szczęścia, takiego jak miałem ja, trafić można na osoby które z chęcią pokierują Wami i pomogą w rozwijaniu swoich zainteresowań.

    Damian Piekielny
    Student V roku Farmacji
    Wydział Farmaceutyczny
    Uniwersytetu Medycznego w Łodzi
     
  • Lex Apothecariorum.  ( 46 pozycji )

       Od dnia 8 lutego 2015 r. wprowadzona zostanie do polskiego porządku prawnego nowa instytucja - bezpośrednio związana z usługami farmaceutycznymi. Ustawa z dnia 19 grudnia 2014 r. o zmianie ustawy - Prawo farmaceutyczne oraz niektórych innych ustaw (Dz. U. poz.28) dodaje do Prawa farmaceutycznego rozdział 5a, regulujący „Pośrednictwo w obrocie produktami leczniczymi, z wyłączeniem produktów leczniczych weterynaryjnych”.

       Normując w ustawie pośrednictwo w obrocie lekami, polski ustawodawca implementował przepisy dyrektywy 2001/83/WE Parlamentu Europejskiego i Rady z dnia 6 listopada 2001 r. w sprawie wspólnotowego kodeksu odnoszącego się do produktów leczniczych stosowanych u ludzi (Dz.UrzUEL.2001.311.67, z późn. zm.). Prawodawca europejski, w preambule do dyrektywy Parlamentu Europejskiego i Rady 2011/62/UE z dnia 8 czerwca 2011 r. zmieniającej dyrektywę 2001/83/WE podkreślił, że w celu zagwarantowania wiarygodności łańcucha dystrybucji przepisy odnoszące się do produktów leczniczych powinny brać pod uwagę wszystkich uczestników łańcucha dystrybucji, tzn. nie tylko hurtowników - niezależnie od tego, czy hurtownicy wchodzą w fizyczny kontakt z produktami leczniczymi - lecz również pośredników zaangażowanych w sprzedaż lub kupno produktów leczniczych, którzy sami nie sprzedają ani nie kupują tych produktów, a także nie posiadają produktów leczniczych ani nie wchodzą z nimi w fizyczny kontakt.

       Zgodnie z dyrektywą 2001/83/WE, pojęcie „pośrednictwa w obrocie produktami leczniczymi” obejmuje wszelką działalność związaną ze sprzedażą lub kupnem produktów leczniczych, z wyjątkiem dystrybucji hurtowej, która nie wiąże się z fizycznym kontaktem z produktem oraz polega na niezależnych negocjacjach w imieniu innej osoby prawnej lub fizycznej. Analogiczna regulacja zawarta została w art. 73a ust. 1 Prawa farmaceutycznego, w którym „pośrednictwo w obrocie produktami leczniczymi” zdefiniowano, jako działalność związaną z kupnem i sprzedażą produktów leczniczych, z wyłączeniem obrotu hurtowego, dostawy lub posiadania produktów leczniczych lub innych form władztwa nad produktami leczniczymi, polegająca na niezależnym prowadzeniu negocjacji na rzecz osoby fizycznej, osoby prawnej lub jednostki organizacyjnej nieposiadającej osobowości prawnej.

       Istotę pośrednictwa w obrocie lekami oddają następujące elementy:
    1) działalność pośrednika związana jest z kupnem i sprzedażą produktów leczniczych oraz polega na prowadzeniu negocjacji na rzecz podmiotu trzeciego;
    2) pośrednictwo nie obejmuje obrotu hurtowego oraz dostaw;
    3) pośrednik nie może posiadać produktów leczniczych oraz w innej formie władać produktami leczniczymi;
    4) niezależność pośrednika.

       Pośrednik będzie mógł pośredniczyć wyłącznie w transakcjach kupna i sprzedaży produktów leczniczych pomiędzy:
    1) wytwórcą, importerem produktu leczniczego, podmiotem prowadzącym hurtownię farmaceutyczną lub podmiotem odpowiedzialnym a podmiotem prowadzącym hurtownię farmaceutyczną lub podmiotem leczniczym wykonującym działalność leczniczą w rodzaju stacjonarne i całodobowe świadczenia zdrowotne;
    2) podmiotem prowadzącym hurtownię farmaceutyczną a podmiotem prowadzącym aptekę ogólnodostępną lub punkt apteczny, wyłącznie w przypadku sprzedaży produktów leczniczych do apteki ogólnodostępnej lub punktu aptecznego;
    3) podmiotem prowadzącym hurtownię a podmiotem leczniczym wykonującym działalność leczniczą w rodzaju stacjonarne i całodobowe świadczenia zdrowotne.
    Zakazane będzie prowadzenie pośrednictwa w obrocie środkami odurzającymi, substancjami psychotropowymi i prekursorami kategorii 1.

       Pośrednikiem w obrocie produktami leczniczymi zarejestrowanym na terytorium Rzeczypospolitej Polskiej będzie mógł być podmiot posiadający miejsce zamieszkania albo siedzibę na terytorium Rzeczypospolitej Polskiej i wpisany do Krajowego Rejestru Pośredników w Obrocie Produktami Leczniczymi.

       Zgodnie z ww. ustawą pośrednictwo w obrocie produktami leczniczymi to działalność regulowana w rozumieniu ustawy z dnia 2 lipca 2004 r. o swobodzie działalności gospodarczej, a więc działalność gospodarcza, której wykonywanie wymaga spełnienia szczególnych warunków, określonych przepisami prawa. Przedsiębiorca będzie mógł wykonywać pośrednictwo, jeżeli spełni szczególne warunki określone w ustawie i uzyska wpis w rejestrze działalności regulowanej.

       Krajowy Rejestr Pośredników w Obrocie Produktami Leczniczymi, jako rejestr działalności regulowanej prowadzony będzie przez Głównego Inspektora Farmaceutycznego w systemie teleinformatycznym. Od wpisu do rejestru pobierana będzie opłata w wysokości 50% minimalnego wynagrodzenia.

       Ustawa nakłada na pośrednika szczegółowe powinności. Do oczywistych należy obowiązek uczestniczenia wyłącznie w transakcjach dotyczących produktów leczniczych posiadających pozwolenie na dopuszczenie do obrotu w państwie członkowskim Unii Europejskiej lub państwie członkowskim Europejskiego Porozumienia o Wolnym Handlu (EFTA) - stronie umowy o Europejskim Obszarze Gospodarczym.

       Pośrednik zobowiązany będzie do przestrzegania wymagań Dobrej Praktyki Dystrybucyjnej w zakresie prowadzonego pośrednictwa oraz przekazywania Głównemu Inspektorowi Farmaceutycznemu kwartalnych raportów dotyczących wielkości obrotu produktami leczniczymi, w którym pośredniczył, wraz ze strukturą tego obrotu.

       Do obowiązków pośrednika należeć będzie prowadzenie ewidencji transakcji kupna i sprzedaży, w których zawarciu pośredniczył, oraz przechowywanie jej przez okres 5 lat, licząc od dnia 1 stycznia roku następującego po roku, w którym dokonano transakcji.

       Na pośrednika nałożono także obowiązek przekazywania podmiotom, na rzecz których prowadzi pośrednictwo w obrocie produktami leczniczymi, informacji o decyzjach w zakresie wycofania albo wstrzymania w obrocie produktów leczniczych będących przedmiotem pośrednictwa w obrocie produktami leczniczymi.

       Od pośrednika wymagać się będzie stosowania systemu jakości określającego obowiązki, procesy i środki zarządzania ryzykiem związane z prowadzoną działalnością. Ponadto, pośrednik obowiązany będzie do informowania Głównego Inspektora Farmaceutycznego, Prezesa Urzędu i właściwego podmiotu odpowiedzialnego o podejrzeniu sfałszowania produktu leczniczego.

       Na terytorium Polski będą mogli działać także pośrednicy zarejestrowani przez właściwy organ państwa członkowskiego Unii Europejskiej lub państwa członkowskiego EFTA.

       Główny Inspektor Farmaceutyczny wydaje decyzję o zakazie wykonywania przez pośrednika w obrocie produktami leczniczymi działalności objętej wpisem do Krajowego Rejestru Pośredników w Obrocie Produktami Leczniczymi, gdy:
    1) pośrednik uniemożliwia albo utrudnia wykonywanie czynności urzędowych przez Państwową Inspekcję Farmaceutyczną;
    2) pośrednik nie usunął naruszeń warunków wymaganych do wykonywania pośrednictwa w obrocie produktami leczniczymi w wyznaczonym przez Głównego Inspektora Farmaceutycznego terminie;
    3) stwierdzi rażące naruszenie przez pośrednika warunków wymaganych do wykonywania pośrednictwa w obrocie produktami leczniczymi.

       Decyzji tej nadawany będzie rygor natychmiastowej wykonalności.

       Główny Inspektor Farmaceutyczny z urzędu skreśli pośrednika z Krajowego Rejestru Pośredników w Obrocie Produktami Leczniczymi, gdy wydana zostanie decyzja o zakazie prowadzenia pośrednictwa, pośrednik zostanie wykreślony z Krajowego Rejestru Sądowego albo Centralnej Ewidencji i Informacji o Działalności Gospodarczej albo nastąpi śmierć pośrednika.

       Główny Inspektor Farmaceutyczny odmówi wpisu do Krajowego Rejestru Pośredników w Obrocie Produktami Leczniczymi, w przypadku gdy wnioskodawca w okresie 3 lat przed dniem złożenia wniosku został wykreślony z Krajowego Rejestru Pośredników w Obrocie Produktami Leczniczymi w następstwie wydania zakazu prowadzenia pośrednictwa, a także w przypadku, gdy wnioskodawca prowadzi aptekę, punkt apteczny albo hurtownię farmaceutyczną, albo wystąpił z wnioskiem o wydanie zezwolenia na prowadzenie apteki, punktu aptecznego albo hurtowni farmaceutycznej.

       Pośrednicy w obrocie produktami leczniczymi działający na terytorium Rzeczypospolitej Polskiej podlegają inspekcji. Inspektor do spraw obrotu hurtowego Głównego Inspektoratu Farmaceutycznego, w odstępach nieprzekraczających 3 lat, sprawdzać będzie, czy przedsiębiorca prowadzący działalność gospodarczą w zakresie pośrednictwa w obrocie produktami leczniczymi wypełnia obowiązki wynikające z ustawy. Z inspekcji sporządzany będzie raport zawierający opinię o spełnianiu przez pośrednika wymagań Dobrej Praktyki Dystrybucyjnej. W przypadku powzięcia uzasadnionego podejrzenia o uchybieniach pośrednika, powodujących zagrożenie dla bezpieczeństwa stosowania, jakości lub skuteczności produktów leczniczych, w transakcjach, w których pośredniczy, Główny Inspektor Farmaceutyczny przeprowadza inspekcję doraźną. W przypadku powzięcia uzasadnionego podejrzenia nieprzestrzegania wymogów przez pośrednika Główny Inspektor Farmaceutyczny będzie mógł przeprowadzić inspekcję doraźną.

       Pośrednik będzie mógł wystąpić do Głównego Inspektora Farmaceutycznego z wnioskiem o przeprowadzenie inspekcji w celu wydania zaświadczenia stanowiącego certyfikat potwierdzający zgodność warunków obrotu z wymaganiami Dobrej Praktyki Dystrybucyjnej w zakresie prowadzonego pośrednictwa.

                     Krzysztof  Baka
    Radca Prawny
    Biuro Prawne Naczelnej Izby Aptekarskiej
     
     
  • Farmacja na świecie.  ( 36 pozycji )

     
    Zaawansowane i refundowane usługi farmaceutyczne
    w wybranych krajach europejskich
    – wdrażane w roku 2015
    oraz aktualna ocena doświadczeń wcześniejszych projektów
     
     
       W coraz większej liczbie krajów europejskich wdrażane są zaawansowane i refundowane usługi farmaceutyczne. Jednak w niektórych przypadkach pierwsze miesiące lub nawet lata wprowadzania w życie w aptekach ogólnodostępnych nowych usług farmaceutycznych nie są łatwe.    

       Od lipca 2014r. rozpoczął funkcjonowanie w Saksonii i w Turyngii pilotażowy program o nazwie Arzneimittelinitiative (ARMIN) wprowadzający bardzo interesujące rozwiązania nowych zasad współpracy aptek i lekarzy w zakresie farmakoterapii pacjentów chorych przewlekle. Jest on również związany oferowaniem przez apteki zaawansowanych i refundowanych usług farmaceutycznych. W roku 2015 będą już pierwsze znaczące efekty wprowadzanych w życie nowych rozwiazań i wiele wskazuje na to, że sukces programu ARMIN może być porównywalny z wprowadzeniem w Niemczech o sierpnia 2013r. dopłat do dyżurów nocnych.

       ARMIN składa się z trzech modułów, które będą stale rozwijane:
    1. Przepisywanie leków przez lekarza w postaci nazw międzynarodowych (Wirkstoffverordnung)
    2. Katalog farmakoterapii (Medikationskatalog) zawierający wytyczne do wyboru określonych substancji czynnych
    3. Nadzór farmakoterapii (Medikationsmanagement) obejmujący nadzór nad całym procesem farmakoterapii, z uwzględnieniem leków OTC wybieranych w procesie samoleczenia oraz optymalizację i zwiększenie bezpieczeństwa farmakoterapii – szczególnie w przypadku pacjentów stosujących wiele różnych leków

       Przepisywanie leków w postaci nazw międzynarodowych i katalog farmakoterapii wdrożone zostały od 1 lipca 2014r. Nadzór farmakoterapii – zacznie funkcjonować na początku 2015r.

    Nazwy międzynarodowe

       Lekarz przepisuje leki w postaci nazw międzynarodowych (z pomocą odpowiedniego programu komputerowego) natomiast wybór konkretnego preparatu następuje w aptece.

       Pacjent rozpoznaje nazwy międzynarodowe stosowanych leków, które są umieszczane na recepcie i na opakowaniach leków – wzmacnia to stosowanie się pacjentów do przepisanej terapii.

       W uzasadnionych przypadkach lekarz morze przepisać preparat konkretnego producenta.

       W pierwszej kolejności w wyniku prac wielu instytucji i urzędów odpowiedzialnych za bezpieczeństwo stosowania leków w Niemczech wytypowanych zostało - 188 substancji czynnych (w tym 16 kombinacji dwóch substancji czynnych) występujących w 25 000 zarejestrowanych leków (przewidziane jest regularne uzupełnianie tej listy).

       Z systemu przepisywania leków w postaci nazw międzynarodowych wyłączone są w szczególności następujące postaci leków:

    - stosowane na skórę (np. maści, żele)
    - leki oczne i do uszu (np. krople oczne, krople do uszu)
    - plastry lecznicze (np. plastry przeciwbólowe)
    - inhalacje (np. leki stosowane w leczeniu astmy)
    - leki parenteralne (np. insuliny)

    Katalog farmakoterapii

       Systematyka podziału substancji czynnych:

    - substancje standardowe, które są stosowane u większości pacjentów w danej sytuacji
    - substancje rezerwowe, które są stosowane u tych pacjentów, których leczenie nie jest możliwe substancjami standardowymi
    - substancje pozostałe, stosowane w szczególnych sytuacjach ze względu na swoje specyficzne właściwości

       W pierwszej kolejności wybrane zostały następujące wskazania:

    - nadciśnienie
    - choroba wieńcowa, niewydolność serca, arytmia serca
    - zaburzenia przemiany lipidów
    - osteoporoza
    - choroba Alzheimera, demencje
    - depresja

       Rozszerzona lista wskazań od 1 stycznia 2015r.

    - cukrzyca typu 2
    - antybiotykoterapia górnych i dolnych dróg oddechowych
    - antybiotykoterapia dróg moczowych

    Nadzór farmakoterapii

    1) Aptekarz określa wszystkie leki stosowane przez pacjenta. Następnie pacjent jest rejestrowany w aptece, przynosi w ustalonym terminie do apteki wszystkie stosowane leki – aptekarz przeprowadza w aptece rozmowę z pacjentem, która trwa ok. 1 godz.
    Aptekarz analizuje również leki stosowane przez pacjenta w ciągu ostatnich 6 miesięcy – na podstawie danych otrzymanych z Kasy Chorych.
    2) Aptekarz sporządza wstępny plan farmakoterapii. Dokonuje analizy - w szczególności pod względem interakcji i bezpieczeństwa farmakoterapii. Pacjent otrzymuje wypełniony „dzienniczek farmakoterapii”, który przedstawia w trakcie wizyty u lekarza.
    3) Lekarz wartościuje stosowane leki i uzupełnia plan farmakoterapii. Wprowadza adnotacje w „dzienniczku farmakoterapii”, przekazywane następnie aptekarzowi.
    4) Aptekarz określa kompletny plan farmakoterapii. Aptekarz określa stosowane preparaty i drukuje dla pacjenta plan farmakoterapii.
    5) Okresowa modyfikacja planu farmakoterapii, najczęściej w cyklu kwartalnym.

       Za pierwszą rozmowę z pacjentem w ramach programu ARMIN apteka otrzymuje wynagrodzenie w wysokości 94,50 Euro. Za każdą kolejną rozmowę przeprowadzaną w cyklu kwartalnym apteka będzie otrzymywać wynagrodzenie w wysokości 21,00 Euro. Ponadto, za każdą wydaną pozycję na recepcie realizowanej w ramach programu ARMIN, kiedy leki na recepcie przepisywane są w postaci nazw międzynarodowych, apteka będzie otrzymywać dodatkowo 0,20 Euro.

       Przedstawione powyżej główne założenia programu ARMIN są bardzo interesujące i zbieżne z tematami licznych dyskusji prowadzonych na temat przyszłości zawodu i zwiększenia kompetencji zawodowych aptekarzy w Polsce. Wnikliwa analiza doświadczeń wdrażanego w Niemczech programu będzie miała istotne znaczenie w pracach Naczelnej Izby Aptekarskiej nad ustawą o zawodzie aptekarza, która powinna uwzględniać możliwości i nowe wyzwania aptekarstwa polskiego w XXI wieku. Z pewnością pierwsze podsumowania dotyczące realizacji tego programu zostaną zaprezentowane w trakcie Saksońskiego Dnia Aptekarza w kwietniu 2015r., natomiast kolejne wnikliwe analizy będą też prezentowane w trakcie Zjazdu Niemieckich Aptekarzy, który odbędzie się jesienią 2015r.

    mgr farm. Piotr Bohater
    Koordynator Departamentu Spraw Zagranicznych NRA 
     
  • Galeria.  ( 29 pozycji )
    FOTORELACJA
     
    XV Mistrzostwa Polski Farmaceutów

    w Narciarstwie Alpejskim Karpacz 6-7 luty 2015r.
     














     
    Autorzy zdjęć:
    Paweł Figaszewski
    Remigiusz Komarczewski
     
  • Manuał aptekarski.  ( 234 pozycji )

       Proces starzenia się narządu wzroku powoduje obniżenie funkcji, komfortu widzenia i jakości życia osoby starzejącej się. Biorąc pod uwagę fakt, że obecnie około 15% mieszkańców Europy to osoby powyżej 65 roku życia i że liczba ta stale rośnie, gdyż wydłuża się okres życia, szacuje się, że już w roku 2020 osoby po 65 roku życia będą stanowiły powyżej 20% populacji. Jest to wielkie wyzwanie natury organizacyjnej i finansowej, gdyż proces starzenia się należy rozpatrywać zarówno w aspekcie biologicznym, jak i psychologicznym, a także społeczno-socjalnym.
     
     

       Zaburzenia widzenia u osób starszych stanowią poważny problemem zdrowotny i społeczny. Z wiekiem, funkcjonowanie narządu wzroku pogarsza się i dochodzi do powstania różnorodnych chorób oczu. Najnowsze badania demograficzne wskazują, że to właśnie wiek jest najlepszym prognostykiem ślepoty oraz zaburzeń widzenia. Nieleczone zaburzenia widzenia u osób starszych prowadzą do fizycznego kalectwa, zwiększonej częstości upadków (szczególnie niebezpiecznych w połączeniu z często diagnozowaną osteoporozą), depresji, izolacji społecznej oraz zależności od pomocy innych ludzi.
     
     
     
     

       Starzenie się organizmu człowieka jest naturalnym, długotrwałym i nieodwracalnym procesem, w którym dochodzi do zmian w sferze biologicznej, psychicznej i społecznej. Proces starzenia dotyczy wszystkich organów i obejmuje szerokie spektrum procesów biochemicznych na poziomie komórkowym. Na skutek zachodzących zmian, zdolności przede wszystkim regeneracyjne organizmu zostają upośledzone, czego wynikiem jest zwiększone ryzyko występowania niekorzystnych zmian patologicznych. Zgodnie z definicją Światowej Organizacji Zdrowia (WHO) wiek podeszły dotyczy osób z przedziału wiekowego 60-75 lat, między 75 a 90-tym rokiem życia definiuje się wiek starczy, a sędziwy po 90-tym roku życia. W Polsce za osoby w wieku podeszłym uznawane są te powyżej 65-tego roku życia. Sam proces starzenia nie jest jednakowy dla wszystkich osób.
     
     
     

       Leki przygotowywane na recepturze to coraz rzadsza czynność z jaką spotykamy się w aptece. Z jednej strony spowodowane jest to nieczęstym zapisywaniem przez  lekarzy recept robionych, ale również wybór preparatów gotowych jest tak duży, że przede wszystkim leczenie opiera się na lekach otrzymywanych przemysłowo. Zdarzają się jednak sytuacje, kiedy mimo długotrwałej kuracji, dolegliwości chorobowe nie mijają i wówczas lek recepturowy staje się „ostatnią deską ratunku”. Najczęściej przypadki te dotyczą chorób skórnych, a przepisywaną w tym wypadku postacią leku są maści. Jeśli nasza apteka nie jest wyposażona w unguator, wówczas do dyspozycji mamy moździerz i pistel, które moglibyśmy zaliczyć do symboli aptekarstwa.
     
     
  • Wszechnica aptekarska.  ( 124 pozycji )
     
      


       Życząc wszystkim naszym Czytelnikom Aptekarzom samych pomyślności w tym świątecznym okresie chcieliśmy w niniejszym artykule przyjrzeć się nie tyle problemowi, co zagadnieniu używania w recepturze aptecznej urządzenia popularnie zwanego unguatorem.
     
     
     
     

       Inżynierię genetyczną, prowadzącą do modyfikacji genów, stosuje się już od wielu lat. Pomimo to, dzisiejsi konsumenci bardzo podejrzliwie odnoszą się do otrzymywanych w ten sposób artykułów spożywczych. Ze względów etycznych, a także w obawie o ewentualne ryzyko, jakie produkty te mogą stwarzać dla zdrowia, większość konsumentów jest przeciwna rozwojowi nowoczesnej biotechnologii dla potrzeb żywności, chociaż w przypadku medycyny i ochrony środowiska metody te znajdują powszechne uznanie.  
     
     
  • Przegląd prasy.  ( 20 pozycji )

       Od kilku lat Polska zajmuje miejsce w pierwszej dziesiątce krajów świata pod względem ilości spożywanych leków (zarówno tych przepisywanych na receptę, jak i tych dostępnych w sprzedaży odręcznej), a rynek farmaceutyczny w naszym kraju jest jednym z największych w Europie. Przyczynami skłonności do niepohamowanego, niekontrolowanego nadużywania (ang. abuse) leków, czyli lekomanii, są rozwój i komercjalizacja rynku farmaceutycznego oraz dolegliwości psychosomatyczne naszego społeczeństwa. Ta druga przyczyna ma związek z jednej strony z niezadowalającą samooceną stanu zdrowia i/lub starzeniem się społeczeństwa, a z drugiej ze wzrostem świadomości dotyczącej stanu zdrowia i zapotrzebowania na nowoczesne formy leczenia, nadmierną wiarą w skuteczność leków oraz poszukiwaniem komfortu psychicznego. Konsumentami dużej ilości leków w Polsce są dwie zróżnicowane wiekowo grupy pacjentów: osoby powyżej i poniżej 65 roku życia. Osoby starsze (powyżej 65 roku życia) nadużywają leków często samowolnie, z uwagi na współwystępowanie różnych dolegliwości, poczucie niepewności jutra oraz stałą obawę o własne zdrowie. Drugą grupę wiekową (poniżej 65 roku życia) stanowią mieszkańcy wielkich miast, którzy nadużywają leków (często najnowszych i drogich) świadomie, oraz osoby zamieszkujące małe miasta i wsie, które stosują leki bezrefleksyjne w wyniku modelowania zachowań i pod wpływem reklam w mediach.

       Problem lekomanii w Polsce dotyczy wielu różnorodnych medykamentów, a wśród nich na pierwsze miejsce wysuwa się nadużywanie leków przeciwbólowych, zwłaszcza tych dostępnych bez recepty. Inne nadużywane leki to te o działaniu przeciwkaszlowym, przeciwgorączkowym, przeciwzapalnym, uspokajającym i nasennym, przeciwlękowym, pobudzającym, hamującym łaknienie (anorektyki), leki hormonalne, przeczyszczające oraz preparaty zawierające w składzie alkohol (głównie krople nasercowe i krople żołądkowe).

       Konsekwencje lekomanii są różnorodne w zależności od rodzaju i ilości zażywanej substancji oraz okresu nadużywania. Najszybciej obserwowanymi objawami nadużywania leków są objawy niepożądane (bóle i zawroty głowy, bóle brzucha, nudności, osłabienie, reakcje alergiczne, zmiany na skórze i inne) lub zatrucie organizmu wymagające interwencji na oddziałach toksykologicznych. Poważną konsekwencją nadużywania leków jest uzależnienie (ang. addiction) – przewlekła choroba ośrodkowego układu nerwowego obejmująca obok zaburzeń psychicznych także szerokie spektrum objawów somatycznych i wegetatywnych. Najważniejszymi cechami uzależnienia są przymus sięgania po substancję uzależniającą i głód narkotykowy. Te cechy decydują o rozróżnieniu pomiędzy nadużywaniem substancji (ang. drug abuse), czyli procesem, nad którym człowiek jeszcze panuje i który może zwalczyć, a uzależnieniem. Uzależnienie cechuje się też nawrotowością (ang. relapse), pojawiającą się nawet po bardzo długim okresie abstynencji. Zgodnie z kryteriami ICD-10 ustalonymi przez Światową Organizację Zdrowia uzależnienie następuje, gdy w ciągu 12 miesięcy chorego cechują co najmniej 3 spośród wymienionych objawów:
     

    1.    Silna, natrętna potrzeba zażywania substancji (przymus).
    2.    Upośledzona zdolność kontrolowania zażywania substancji.
    3.    Występowanie objawów abstynencyjnych po odstawieniu substancji (głód narkotykowy).
    4.    Tolerancja na zażywaną substancję.
    5.    Postępujące zaniedbywanie alternatywnych do zażywania przyjemności, zachowań czy zainteresowań.
    6.    Zażywanie substancji pomimo wiedzy o szkodliwości dla zdrowia.
     
     
       Przyczynę uzależnienia należy wiązać ze zmianami zachodzącymi pod wpływem substancji uzależniających w układach funkcjonalnych mózgu, mianowicie w układzie nagrody, układzie wzbudzenia oraz w układzie poznawczym (kognitywnym). Spośród nich układ nagrody odgrywa zasadniczą rolę w inicjacji i podtrzymywaniu nałogu. Układ ten w warunkach fizjologicznych odpowiedzialny jest za pobieranie pokarmu, wody, zachowania seksualne i agresywne, natomiast patologiczne aktywacje tego układu występują pod wpływem nagród sztucznych, w tym nielegalnych substancji uzależniających oraz leków. Z punktu widzenia lokalizacji w mózgu układ nagrody to ściśle określony układ ośrodków i szlaków neuronalnych, których pobudzenie wywołuje reakcje wskazujące na subiektywne przyjemne odczuwanie tej stymulacji i w związku z tym dążenie do ponowienia bodźca. Układ nagrody tworzą mezolimbiczne szlaki dopaminergiczne, biegnące z pola brzusznego nakrywki śródmózgowia do różnych struktur limbicznych. Mezolimbiczne szlaki dopaminergiczne kontrolują zachowania motywacyjne związane z działaniem zewnętrznych dodatnich bodźców wzmacniających (odczuwanych jako przyjemne) i to właśnie im przypisuje się duże znaczenie w rozwoju uzależnień. Sygnał o przyjemnym charakterze pobudza dopaminowe neurony pola brzusznego nakrywki, czego konsekwencją jest wzrost uwalniania dopaminy z zakończeń aksonalnych w jądrze półleżącym przegrody. Pomimo iż dopamina decyduje o wartościach wzmacniających bodźca odbieranego, w neurochemiczną regulację układu nagrody zaangażowane są też inne neuroprzekaźniki. Należą do nich: serotonina, GABA, glutaminian i peptydy opioidowe, których ilość w przestrzeni synaptycznej – zmienna w wyniku działania bodźców nagradzających lub awersyjnych – moduluje homeostazę układu dopaminowego.

       Do nadużywanych leków, które bezpośrednio (przez wpływ na transporter dopaminowy, enzymy syntetyzujące lub rozkładające dopaminę) lub pośrednio (przez wpływ na wychwyt zwrotny lub aktywację receptorów innych neuroprzekaźników) modulują aktywność mezolimbicznego układu dopaminowego, należą pochodne opioidowe obdarzone działaniem przeciwbólowym lub przeciwkaszlowym, leki działające poprzez kompleks receptora GABAA (nasenne, uspokajające i przeciwlękowe), leki poprawiające sprawność umysłową (ang. cognitive enhancers). Warto też wspomnieć o występujących objawach zależności psychicznej pod wpływem substancji hamujących łaknienie lub niektórych leków przeciwdepresyjnych.

       Wymienione wyżej leki (dostępne z przepisu lekarza lub bez recepty) stanowią legalne źródło substancji uzależniających. Dlatego też stosowanie leków, zwłaszcza psychotropowych, powinno być racjonalne, czasowe i w jak najmniejszych dawkach, po dokładnie zebranym wywiadzie od pacjenta na temat wcześniejszych epizodów nadużywania substancji uzależniających.

       Zaleca się także zwiększenie czujności pracowników służby zdrowia mających bezpośredni wpływ na dystrybucję leków na możliwość nadużywania substancji teoretycznie bez potencjału psychoaktywnego i uzależniającego. Do takich „nieuzależniających” leków należą benzydamina i ksylometazolina. W ostatnich latach opisano przypadki ich nadużywania i pojawienia się objawów zagrażających zdrowiu bądź życiu.

       W związku z epidemią uzależnień lekowych konieczne są działania zapobiegające nadużywaniu leków: edukacja na temat zdrowotnych i społecznych konsekwencji ich pobierania (w innej dawce lub innych celach niż zalecanie) prowadzona przez pracowników służby zdrowia, farmakologów oraz toksykologów; ograniczenie reklamy leków i podawanie precyzyjnej informacji o składzie leku. Duże znaczenie mają także: przestrzeganie ograniczeń i zakazów dotyczących odręcznej sprzedaży leków bez recepty lekarskiej, wprowadzenie systemu monitorowania działań niepożądanych leków oraz stworzenie odpowiednich rozwiązań prawnych dla terapii osób uzależnionych od leków.

    prof. dr hab. Małgorzata Filip

    Katedra Toksykologii, Wydział Farmaceutyczny,
    Uniwersytet Jagielloński Collegium Medicum, Kraków;
    Pracownia Farmakologii Uzależnień,
    Zakład Farmakologii,
    Instytut Farmakologii PAN, Kraków.
     
    Fot. Fotolia.com
    Piśmiennictwo u autorki.

        Redakcja Aptekarza Polskiego dziękuje Autorce oraz Wydawcy i Redakcji Biuletynu Farmacja Krakowska za udostępnienie powyższego artykułu. Artykuł był opublikowany w numerze 1/2014 Farmacji Krakowskiej .
     
  • Sport to zdrowie.  ( 26 pozycji )

     

     

     

  • Chwila oddechu.  ( 91 pozycji )

    FOTOGRAFIE KRAJOBRAZU

    dr n. farm. Krzysztofa Kamila Wojtanowskiego

     

  • Barometr PharmaExperta.  ( 79 pozycji )
    Luty 2015: dalszy wzrost rynku


       Rynek apteczny w lutym 2015 r. zanotował sprzedaż na poziomie 2,6 mld PLN. Jest to o 282 mln PLN (+12,49%) więcej niż w analogicznym okresie ubiegłego roku. Natomiast w porównaniu do stycznia 2015 r. wartość sprzedaży zmniejszyła się o 19,6 mln PLN (-0,77%).  

    Tabela 1: Wartość sprzedaży w kluczowych segmentach rynku
    i porównanie do roku 2014
     

       W lutym utrzymany został trend wzrostowy rynku względem analogicznego okresu ub. r. Jednocześnie podobnie jak przed miesiącem luty był (tym razem tylko nieznacznie) słabszy niż poprzedni miesiąc.

     
    Statystyczna apteka
     
     
       W lutym 2015r. wartość sprzedaży dla statystycznej apteki wyniosła 176,5 tys. PLN. Wartość sprzedaży statystycznej apteki była wyższa o 12,0 tys. PLN (+7,29%) niż w lutym 2014 r., natomiast spadła względem stycznia 2015 o 2,0 tys. PLN (-1,12%).

    Tabela 2: Sprzedaż wartościowa statystycznej apteki
    (ceny dla pacjenta)
    w kluczowych segmentach rynku i porównanie do roku 2014
     

       Po dwóch miesiącach roku widoczny jest wzrost średniej wartości sprzedaży statystycznej apteki. W porównaniu do dwóch pierwszych miesięcy ub. r. wzrosła również średnia cena sprzedaży, a w przypadku marży aptecznej nadal jej wartość spada. Obydwie zmiany nie są jednak duże.

       Średnia cena produktów sprzedawanych w aptekach w lutym 2015 r. wyniosła 16,85 PLN. W porównaniu do lutego ub. r. cena wzrosła o 2,82%,a wobec poprzedniego miesiąca zwiększyła się o 1,35%.

    Tabela 3: Średnia cena opakowania (ceny dla pacjenta)
    w kluczowych segmentach rynku i porównanie do roku 2014
     

    Marża apteczna była o 0,66 pp niższa od marży z stycznia 2014 r. Względem stycznia br. wzrosła o 0,48 pp.

    Tabela 4: Średnia wartość marży (narzutu) per opakowanie
    w statystycznej aptece w kluczowych segmentach rynku
    i porównanie do roku 2014
     

     
    Pacjent
     
     
       W lutym 2015 r. statystyczną aptekę odwiedziło średnio 3 530 pacjentów. To o 0,84% mniej niż w analogicznym okresie ub. r.  i o 9,63% więcej niż przed miesiącem. Na zmniejszenie różnicy liczby pacjentów w lutym wobec analogicznego okresu ub. r. wpływ miała zapewne zwiększona liczba chorych na przeziębienie i grypę. W ubiegłym miesiącu spadek liczby pacjentów był wyraźny (-14%).
     
    Tabela 5: Ilość pacjentów w statystycznej aptece
    w kluczowych segmentach rynku i porównanie do roku 2014
     

       Średnia wartość sprzedaży na pacjenta wyniosła w lutym 50,00 zł i była o 8,21% wyższa niż w styczniu ubiegłego roku (46,21 zł). Względem poprzedniego miesiąca (55,43 zł) wartość ta spadła o 9,80%.
     
    Tabela 6: Średnia wartość refundacji i zapłata pacjenta
    na opakowanie w statystycznej aptece i porównanie do roku 2014
     

       Poziom współpłacenia pacjentów za leki refundowane w lutym br. wyniósł 29,48%. Wskaźnik ten zmniejszył się względem stycznia 2015r. o 0,25 pp. Udział pacjenta w dopłacie do leków refundowanych był o 1,28 pp większy niż w analogicznym miesiącu 2014 roku.

       W lutym pacjenci wydali na leki refundowane 274 mln PLN, tj. o 13,8 mln PLN więcej niż miesiąc wcześniej, a o 45,1 mln PLN więcej niż w lutym 2014 r.

       W lutym pacjenci zapłacili 74,20% z 2 538 mln PLN, stanowiącej całkowitą wartości sprzedaży w aptekach (pozostałą część stanowi refundacja ze strony Państwa). Względem stycznia 2015 r. udział ten spadł o 0,2 pp, a wartościowo wydatki pacjentów zmniejszyły się wobec poprzedniego miesiąca o 21,0 mln PLN. W lutym pacjenci wydali na wszystkie produkty lecznicze zakupione w aptekach ponad 1 883 mln PLN. To o 209,2 mln PLN więcej niż w analogicznym okresie 2014 r. Udział pacjentów w zapłacie za leki był na tym samym poziomie jak rok wcześniej.
     
     
    Prognoza
     
     
       Wartość sprzedaży dla całego rynku aptecznego na koniec 2015 roku wyniesie (prognoza) blisko 30,1 mld PLN i będzie wyższa o 5,4% względem wyniku jaki osiągnął rynek w 2014 r. Natomiast przewidywana wartość refundacji leków na koniec 2015 r. wyniesie blisko 8,0 mld PLN, tj. o 5,3% więcej niż wartość refundacji za poprzedni rok.

       Prognozowana ilość pacjentów jaka odwiedzi statystyczną aptekę rocznie to 41 790. Będzie ich więcej o 3,2% niż w ub. r. Średnio (prognoza) w aptece pacjent wyda podczas jednej transakcji 49,87 PLN (-2,6%), a za jedno opakowanie zapłaci 16,40 PLN (+0,1%).

       Prognozowana marża apteczna wyniesie na koniec roku 27,66% i będzie wyższa o 3,4% względem roku 2014.

    dr Jarosław Frąckowiak
         Prezes PharmaExpert
     
  • Nowe rejestracje  ( 266 pozycji )
       Na łamach działu "Nowe rejestracje" dr n. farm. Jarosław Filipek z IMS Health prezentuje nowości lekowe na polskim rynku farmaceutycznym oraz zestawienia nowo zarejestrowanych preparatów. Zestawienia produktów dopuszczonych do obrotu przedstawiamy z podziałem na wydane przez Komisję Europejską (UE) oraz na wydane przez polski Urząd Rejestracji Produktów Leczniczych, Wyrobów Medycznych i Produktów Biobójczych (PL) .
     
     
      
     
     
     
                    
     
     
     
  • Biblioteczka.  ( 1 pozycji )
  • Reklama  ( 116 pozycji )
  • Kalendarium.  ( 1 pozycji )

     

    *kliknij, aby uzyskać szczegóły
     

     

  • Aktualności.  ( 63 pozycji )
     Felieton Prezesa NRA
     
     
    W ZGODZIE Z SUMIENIEM
     
       Jednym z priorytetów naszego samorządu jest obrona statusu farmaceuty jako osoby wykonującej zawód zaufania publicznego, którego „obowiązują, wypracowane przez pokolenia, zasady etyki ogólnoludzkiej”. Stale też musimy podkreślać zadania apteki jako placówki ochrony zdrowia publicznego, utrwalając w świadomości społecznej obraz apteki przyjaznej pacjentowi, w której otrzyma nie tylko lek ratujący zdrowie i życie, ale także niezbędną poradę udzielaną w ramach sprawowanej przez farmaceutę opieki farmaceutycznej.

       Naczelna Izba Aptekarska radykalnie nie zgadza się z opiniami sprowadzającymi funkcję aptekarza do „sprzedawcy produktu leczniczego”, wykonującego zawód w aptece postrzeganej jako „sklep z lekami”, „miejsce specyficznego handlu”, co ma uzasadniać - według reprezentujących ten sposób myślenia – brak możliwości powoływania się przez farmaceutów na prawo do sprzeciwu sumienia. „Farmaceuta to (…) handlowiec, który powinien troszczyć się o sprzedaż produktów, którymi handluje” – mówi prof. Magdalena Środa w rozmowie z portalem medexpress.pl, opublikowanej 20 marca 2015 r. Na pytanie dziennikarza, który ubolewa, że „to właśnie aptekarz decyduje, czy sprzedać np. tabletkę «dzień po» i komu”, prof. Środa odpowiada: „To oczywiście sprawa, która powinna być dla nas alarmująca, bo to łamie prawa obywatelskie. Nie mówiąc nic o prawach rynku. To jest postawa ideologiczna, serwilistyczna (wobec Kościoła), konformistyczna, a apteka nie powinna być miejscem obrony ideologii, lecz miejscem specyficznego handlu. Najlepiej jest bojkotować takie apteki, dokładnie tak jak kiedyś bojkotowało się miejsca, które przez nadmierną ideologizację ograniczały prawa osób korzystających z nich. Mnie to przypomina segregację rasową w Stanach Zjednoczonych (zamiast «Czarnych nie obsługujemy» farmaceuci mówią «niekatolików nie obsługujemy»)”.

       Ten fragment wywiadu doskonale pokazuje poziom debaty toczonej w przestrzeni publicznej na temat praw człowieka i podstawowych wolności, a także etycznych podstaw zawodu aptekarskiego i preferencji aksjologicznych farmaceutów. Prof. Środa należy do tych etyków-ideologów, których pseudofilozoficzne wywody służą wspieraniu określonej opcji światopoglądowej i politycznej, niczym nie różniąc się od propagandy w czasach PRL. Refleksja etyczna w takim ujęciu zamienia się w oręż ideologiczny pod sztandarami jedynie słusznej ideologii, której wyznawcą jest środowisko prof. Środy, członkini Europejskiego Instytutu Równości Gender w Wilnie. Właśnie z tej perspektywy prof. Środa, Europejczyk Roku 2010, zarzuca farmaceutom, bezpodstawnie ferując sądy uogólniające, postawę konformistyczną i serwilistyczną! Trudno pojąć, jakie jest źródło totalnej krytyki aptekarzy i napięcia emocjonalnego towarzyszącego rozważaniom prof. Środy, postawy jakże odległej od przymiotów, które cenimy u ludzi nauki i autorytetów życia publicznego. Może prof. Środa nie ma właściwego rozeznania (wiedzy), przez co utraciła zdolność do krytycznej analizy i syntezy? W takim razie mielibyśmy do czynienia ze skrajną arogancją i intelektualną kompromitacją. Jeśli jednak jest to działanie celowe, wymierzone przeciwko 30 tysiącom polskich farmaceutów, to pojawia się problem odpowiedzialności moralnej za zło wyrządzone takim nierozważnym postępowaniem i ewidentnie krzywdzącymi nasze środowisko sądami.

       Etycy przyjmujący błędnie, że farmaceuta to tylko „sprzedawca leków”, kwestionują jednocześnie niezależność zawodową i kompetencje moralne osób wykonujących zawód aptekarski. W tej wypaczonej perspektywie sumienie jawi się przede wszystkim jako kategoria religijna, którą w ogóle nie powinno się posługiwać w sferze publicznej. Etycy głoszący odmienne poglądy, na przykład prof. Jacek Hołówka, przyznają, że klauzula sumienia jest potrzebna i powinna obowiązywać, gdyż „bez takich rozwiązań z ludzi zostaną uczynione roboty”. Takie stanowisko zbieżne jest z rezolucją Rady Europy przyjętą przez Zgromadzenie Parlamentarne 7 października 2010 roku, która wzywa do respektowania prawa pracowników medycznych, w tym farmaceutów, do klauzuli sumienia. W rezolucji „Prawo do sprzeciwu sumienia w ramach legalnej opieki medycznej” podkreślono, że pracownicy służby zdrowia mogą odmówić wykonania bądź udzielenia pomocy w dokonaniu aborcji, poronienia czy eutanazji. Rezolucja nr 1763 wyraźnie potwierdza, że mają oni prawo powstrzymania się od przeprowadzenia działań, które mogłyby spowodować śmierć zarodka lub płodu ludzkiego.

       Zadania, związane z wykonywaniem zawodu farmaceuty, które mają na celu ochronę zdrowia publicznego i służenie pacjentowi profesjonalną wiedzą i doświadczeniem, czynią bezzasadną każdą próbę uprzedmiotowienia roli aptekarza i odmawiania mu prawa do sprzeciwu sumienia. Klauzula sumienia należy do indywidualnych praw i nie jest sprawą przywileju nadanego społecznie. Aptekarz ma do niej prawo jak każdy inny człowiek (art. 53 Konstytucji Rzeczypospolitej Polskiej stanowi, że każdemu obywatelowi „zapewnia się wolność sumienia i religii”), ale również jako osoba wykonująca zawód szczególnego zaufania społecznego, gwarantująca swoim postępowaniem ochronę zdrowia i życia człowieka. Taką postawę wzmacnia ślubowanie, jakie musi złożyć farmaceuta, w stosunku do którego podjęta została uchwała przez Naczelną Radę Aptekarską albo okręgową radę aptekarską o przyznaniu prawa wykonywania zawodu. Zgodnie z ustawą o izbach aptekarskich ślubuje on „sumiennie, gorliwie i z należytą starannością wykonywać swoje obowiązki, mając zawsze na uwadze dobro pacjenta, wymogi etyki zawodowej i obowiązujące prawo, a także zachować tajemnicę zawodową, zaś w postępowaniu swoim kierować się zasadami godności, uczciwości i słuszności”. Z punktu widzenia zasad etyki zawodowej na szczególną uwagę zasługuje art. 3 Kodeksu Etyki Aptekarza Rzeczypospolitej Polskiej z 2012 roku, stanowiący, że każdy aptekarz, „będąc osobiście odpowiedzialnym za wykonywaną pracę, jest wolny w podejmowaniu swoich zachowań, zgodnie ze swym sumieniem i współczesną wiedzą medyczną”. Kodeks precyzuje, że ani mechanizmy rynkowe, a więc i prawa rynku, o których mówi prof. Środa, ani naciski społeczne lub wymagania administracyjne nie zwalniają aptekarza z przestrzegania zasad etyki zawodu. Nikt nie może też nakłaniać go do sprzeniewierzenia się temu, co stanowi istotę zawodu: „Salus aegroti suprema lex”.

    dr GRZEGORZ KUCHAREWICZ
    Prezes Naczelnej Rady Aptekarskiej
     
     
cookies.jpg
WYDARZENIA
DOKUMENTY
strategia.jpg