02.09.2014.
Aptekarz Polski
Start.
Aktualności
Opieka farmaceutyczna
Wszechnica
Manuał aptekarski
W aptece
Lex Apothecariorum
Edukacja
Farmacja na świecie
Rynek leków
Panorama samorządu
Biblioteka
Historia farmacji
Muzealny kalejdoskop
PharmaExpert
Nowe rejestracje
Świat w pigułce
Chwila oddechu
Sport to zdrowie
Galeria
Przegląd prasy
Warto wiedzieć
Rozmowy Redakcji
Listy do Redakcji
Forum wydarzeń
Z uniwersytetu
Numer 95/73 online
Menu witryny
Wydawnictwo NIA
Zamów Aptekarza






mapa strony: Start.


 


W aptece.
 
 
(Ewa Sitko) Pani Magdo, wyszukałam, iż we wrześniu (miesiąc ten nie stanowi wyjątku) wiele grup zawodowych świętuje i wiele faktów społecznych ma swoje dni. Statystycznie, co drugi dzień wypada jakieś święto. Wśród nich mamy także Ogólnopolski Dzień Aptekarza, obchodzony w okolicy święta św. Kosmy i Damiana - patronów farmaceutów i aptekarzy.

   Lista jest dużo dłuższa, ale nie ilość świąt jest dla mnie ważna. To tylko przyczynek do zadania pytań, na które chciałbym poszukać odpowiedzi. Pytam więc, z jakiego, według Pani, powodu powoływane są te uroczyste dni i czemu ma służyć ich celebrowanie? Jak w szerszą refleksję o świętowaniu wpisuje się święto zawodowe aptekarzy?

(Magdalena Bucior) Formułowanie odpowiedzi na postawione pytania wymaga odniesienia się najpierw do tego, czym jest świętowanie. Jeżeli przybliżymy zakres tego zagadnienia, to dostrzeżemy powody, dla których świętowanie towarzyszy ludzkości od zarania. Już ta trwałość daje do myślenia. Oprócz trwałości zwraca uwagę również ponadkulturowość. Słownik Języka Polskiego podaje, że świętowanie to „obchodzenie święta” [1]. Bardzo interesujące jest to sformułowanie -  czasownik „ obchodzenie” użyte na opis doświadczenia świętowania.

(E) Tak, rzeczywiście, przywołuje obraz chodzenia wokół, ostrożnego stąpania, stąpania z uwagą.

(M) Pani Ewo, jak zwykle w naszych rozmowach jedno słowo otwiera szerokie spektrum treści. Pani zwraca uwagę na sposób, rytuał świętowania, ja zaś myślę o tym, wokół czego to uważne stąpanie ma przebiegać.

(E) Ponieważ rytuały, modele i sposoby świętowania są (o czym jestem przekonana) wtórne wobec święta, to porozmawiajmy najpierw o tym, co pierwsze. Myślę, że święto dotyczy tego, co w życiu uznajemy za ważne i doniosłe.

(M) Zdanie z pewnością prawdziwe, ale lapidarne i odczuwam potrzebę dopowiedzenia. Uznanie czegoś za istotne i fundamentalne wymaga odniesienia się do wartości, idei wykraczających poza jednostkowe spojrzenie. W tytule naszej rozmowy pojawia się sformułowanie „ świat ideałów”, właśnie ten świat jest godny uznania za powód świętowania. Przyjrzyjmy się na przykład, jakie ideały kryją się za powołaniem Dnia Walki z Analfabetyzmem. W materiałach UNESCO znalazłam taką informację: „Analfabetyzm to nie tylko kwestia czytania i pisania. W przypadku wielu młodych ludzi w krajach Trzeciego Świata dotyczy on także istotnych problemów codziennego życia, w tym przeżycia. Analfabeta nie jest bowiem w stanie uczestniczyć w życiu społecznym i gospodarczym swojego kraju. Jest po prostu za słaby, niedożywiony, chory i wcześniej umiera niż jego rodak, który czytać i pisać potrafi.” [1] Celebrowanie tego dnia ma więc upowszechnić odpowiedzialność za innych. Ma rozszerzyć perspektywę, skumulować energię pozwalającą wychodzić poza partykularne interesy. Ma przeciwdziałać wykluczeniu społecznemu i sprzyjać godnemu życiu jednostek.

(E) Idąc tym tropem, mogę powiedzieć, że w święcie Dnia Aptekarza istotę stanowią wartości, nadrzędne idee, którymi aptekarze kierują się w kilkusetletniej tradycji farmacji?

(M) Tak. Te doniosłe idee najpełniej wybrzmiewają w tekście ślubowania, jakie składa adept tego zawodu: „Ślubuję uroczyście w swej pracy farmaceuty sumiennie, gorliwie i z należytą starannością wykonywać swoje obowiązki, mając zawsze na uwadze dobro pacjenta, wymogi etyki zawodowej i obowiązujące prawo, a także zachować tajemnicę zawodową, zaś w postępowaniu swoim kierować się zasadami godności, uczciwości i słuszności." [2]

(E) Nazwane mamy już wartości, które konstytuują święto Kosmy i Damiana - Święto Aptekarzy. Przejdźmy więc teraz do wątku jego „obchodzenia”. W artykułach filozoficznych znalazłam pogłębioną analizę na temat wzajemnego przenikania się i wzmacniania poczucia świętowania i poczucia wspólnoty. Musimy odnaleźć odpowiedź na pytanie, co w prawdziwym świętowaniu jest ważne: wspólnota czy przyczynek do świętowania. A może jedno wpływa na drugie: poczucie wspólnoty pogłębia doświadczenie świętowania, a ważny przyczynek do świętowania wzmacnia poczucie wspólnoty? Jeżeli świętujemy z poczuciem odniesienia do ważnego przyczynku, do istotnych postaw i wartości (w tym przypadku: niesienia pomocy poprzez wiedzę i osobowość oraz korzystania z spostrzeżeń i aktywności wielu pokoleń) to doświadczamy poczucia uczestniczenia w czymś szczególnym, ważnym. Osoby, które nam wtedy towarzyszą, stają się bliskie, bo współuczestniczą w czymś dla nas istotnym. Świętowanie wpływa więc na doświadczenie wspólnoty i odwrotnie. Ale chciałabym zwrócić uwagę na jeszcze jedną zależność w doświadczeniu świętowania. Władysław Stróżewski w książce „Wokół piękna” mówi o podwójnym zakresie znaczeniowym słowa „uczestniczenie”. Pisze, iż „uczestniczyć to być częścią czegoś i być częściowo czymś." [4]
 
(M) Myślę, że sformułowanie „być częścią czegoś” jest jasne (świętujący aptekarz  staje się częścią grupy zawodowej), ale już „być częściowo czymś” wymaga rozjaśnienia.

(E) Obchodzenie święta jest wejściem w jego istotę. Jeżeli świętujemy wokół zasady uczciwości to sami stajemy się po części uczciwi, jeżeli kardynalną wartością, ze względu na którą świętujemy, jest godność, to sami po części stajemy się bardziej godni i godnością obdarzający. Dzięki świętowaniu doświadczamy udziału w wartościach, wokół których podejmujemy rytuał „uroczystego stąpania”.

(M) Jeżeli przyjmiemy taką wykładnię świętowania, uczestniczenia, partycypacji w święcie, to widzimy farmaceutów czerpiących ze świata ideałów nie tylko w dniu świętowania, ale również w codziennej praktyce zawodowej.

   W rozumieniu tego, w jaki sposób uczestniczenie w święcie pozwala nam stać się częścią świata wartości, znów możemy posłużyć się etymologią, tym razem słów „święto” i „świętować”. Mam wprawdzie wrażenie, że w naszych przemyśleniach z początku tego artykułu, to, co istotne także i w tych źródłowych poszukiwaniach, w sposób niezamierzony zostało wypowiedziane. Przeanalizujemy jednak jeszcze raz ważne słowa chociażby po to, aby znaleźć potwierdzenie naszych intuicji.

   Słowo „święto” jest dziedzictwem prasłowiańskim, a pierwotne znaczenie rzeczownika „święty” oznaczało „mocny i silny” (na przykład przedchrześcijańskie imię Świętosław oznaczało osobę, która cieszy się dużą sławą). Znaczenie wtórne przymiotnika „święty” ukształtowało się już w czasach przyjmowania chrześcijaństwa pod wpływem łacińskiego słowa „sanctus” i nabrało znaczenia święty - to znaczy „mocny duchem, mający moc nadprzyrodzoną”. Jak widzimy, znaczenie słowa „święty” w pewnym sensie się zmieniło, nie odnosiło się już do tężyzny fizycznej, a do wielkości, mocy i siły ducha, charakteru. Później słowo „święty” zaczęło funkcjonować w znaczeniu - „błogosławiony, pobożny” oraz „świąteczny, uroczysty” [5]. Jak rozumiem - inny, niecodzienny, szczególny, skierowany do świata idei, ducha, charakteru. „Święto” oznacza „święty dzień” czyli obchodzony uroczyście.

   Jak widzimy - w etymologii słów „święto i świętować” pojawiają się ważne znaczenia, odnoszące się do mocy i siły (początkowo ciała, później ducha), a wreszcie - szczególnego, uroczystego charakteru danego dnia. „Obchodzić święto” znaczy spędzać je uroczyście, pozwolić, aby zaznaczyła się jego wyjątkowość, swoisty „nadprzyrodzony charakter”. Myślę, iż możemy pokusić się o stwierdzenie, że obchodzić święto oznacza „doświadczać mocy, a więc duchowej świętości”. Jeżeli więc święto odnosi się do świata wartości - „świętować” oznacza „doświadczyć mocy wartości i wzmocnienia nimi”. Świętując - tak jak pani powiedziała - pozwalamy, aby wartości urzeczywistniły się w naszym działaniu, abyśmy po części się nimi stali.
 
(E) Myślę, że takie rozumienie świętowania powinno być powszechne i dotyczyć wszystkich grup zawodowych. Żałuję jednak, że w tym wypadku myślenie nie ma natychmiastowej mocy sprawczej. W potocznych rozmowach o świętowaniu często po prostu przeciwstawia się czas zabawy czasowi pracy.

(M) Pojawia się więc kolejne pytanie: co różni świętowanie od wspólnej zabawy?

(E) Myślę, że doskonała zabawa może odbyć się nawet w gronie nieznanych osób. Świętowanie zaś (zgodnie z tym, o czym mówiłyśmy wyżej) skupia ludzi uznających ten sam świat wartości. Świętowanie jest uczestniczeniem we wspólnocie i to uczestniczeniem zwróconym w stronę ważnych idei. Wspólna zabawa może być po prostu pozbawioną głębszych odniesień przyjemnością. Świętujemy „z jakiegoś powodu”, wyrażamy radość i wzmacniamy poczucie przynależności. W tak rozumiane świętowanie wpisują się oczywiście i momenty organizacyjne, formalne uroczystości i czas zabawy, ale nie zaburzają one zanurzenia w świętowaniu. To one podporządkowane są świętu, a nie wyłącznie je konstruują i wypełniają.
 
(M) Jak widać - pełne świętowanie wymaga przede wszystkim rozumienia istoty święta. To nie tylko uroczysty, szczególny dzień, ale dzień, który powinien nas trochę zmienić, poszerzyć naszą refleksję chociażby o dwa obszary: jakie wartości poprzez to święto wybrzmiewają i jakie to święto ma dla mnie (konkretnie: dla mnie) znaczenie. Być może będzie okazją do prześledzenia ważnych, a zapomnianych informacji z historii danej dziedziny (w tym wypadku farmacji), być może ustosunkowania się do danej wartości (godności, uczciwości,  słuszności) i refleksji, jak można tę wartość zrealizować w codziennym działaniu, z jakimi dylematami możemy się zmierzyć, jak odnajdujemy się w różnych rozwiązaniach. W tym znaczeniu zdanie Gadamera, że „kiedy obchodzimy święto, jest ono cały czas nieprzerwanie tu oto…” [6] odczytuję jako zachętę o tego, aby podczas świąt od ważnych pytań nie uciekać, bo wygląda na to, że święta są właśnie po to, aby mieć czas na ich postawienie.

Ewa Sitko
Magdalena Bucior


[1] (sjp.pwn.pl)
[2] www.eid.edu.pl, J. Fox, J. Powell, Eine Alphabetisierte Welt. Internationale Erziehungsburo, UNESCO, Genf 1997 Tłumaczenie Bogusław Śliwerski
[3] Ustawa z dnia 10 stycznia 2008 r. o zmianie ustawy o izbach aptekarskich
[4] W. Stróżewski, Wokół piękna, Universitas, Kraków 2002, s. 73
[5] PWN, Poradnia Językowa, poradnia.pwn.pl
[6] H. G. Gadamer, Aktualność piękna, Oficyna Naukowa, Warszawa 1993, s. 55

 

Filtr     Kolejność     Pokaż # 
Tytuł pozycji
07.2014 - "Rzecz o poczuciu humoru."
06.2014 - "Rozważania o radości życia."
05.2014 - "Marka? Jaka marka?"
05.2014 - "Być jak ojciec, być jak matka..."
04.2014 - "Dyskretny urok zwycięzcy..."
03.2014 - "Zmieniać się, żeby tylko nic się nie zmieniło..."
02.2014 - "A jednak mamy misję..."
02.2014 - "W Anglii świeci słońce, ale to jednak dalej dżdżysty kraj."
01.2014 - "Mija 10 lat..."
01.2014 - "Obrazy w głowie człowieka - jak spostrzegamy świat i oceniamy innych ludzi."
12.2013 - "Satysfakcjonująco, dobrze, doskonale..."
11.2013 - "Pewnego razu do apteki..."
11.2013 - "O reklamie aptek raz jeszcze."
11.2013 - "Obfitość pożądana - świąteczny, prezentowy zawrót głowy."
10.2013 - "Ale to nie to samo, co kiedyś..."
09.2013 - "Komu wiedzę, komu?"
09.2013 - "Hart ducha, odwaga i dzielność."
08.2013 - "List lekarza do aptekarza."
08.2013 - "W blasku i cieniu świętych Kosmy i Damiana."
07.2013 - "Historia jednej apteki."
07.2013 - "Współpraca czy rywalizacja?"
06.2013 - "Zza pierwszego stołu - recepta farmaceutyczna."
06.2013 - "Wakacje farmaceuty. A może na bungee?"
05.2013 - "Praca w aptece, a wizyty przedstawicieli."
05.2013 - "Oddajmy lekarzom to, co "lekarskie"."
05.2013 - "Wobec straty."
04.2013 - "Porady zawodowe w aptekach."
04.2013 - "Trudy i obciążenia - farmaceuta w sytuacji wyzwań."
03.2013 - "Pas brzuszny, czyli jak wygląda porada farmaceutyczna."
03.2013 - "Człowiek w sytuacjach."
02.2013 - "Tabletki podłużne i z rowkiem, czyli co się pacjentowi opłaca?"
02.2013 - "Jaka psychologia jest potrzebna farmaceutom?"
01.2013 - Zza pierwszego stołu - "Tamper evident."
01.2013 - "Konflikt, czy współpraca?"
12.2012 - "Wczoraj, dzisiaj i jutro w perspektywie stylu życia."
11.2012 - "Przedświąteczny apel o lojalność i wiarygodność."
10.2012 - "Każdy ma prawo wiedzieć więcej - informacja w aptece."
09.2012 - "Farmaceuta na tropie sensu i radości."
08.2012 - "Jak zachować energię w sytuacjach rutynowych?"
07.2012 - "O uważności w zawodzie aptekarza - farmaceuty."
06.2012 - "Jak odpoczywać, czyli pytania o to, co urlopowo ważne."
05.2012 - "Z aptekarską dokładnością."
04.2012 - "Dobry początek."
03.2012 - "Specyfika zawodu. Rozważania o pomaganiu."
02.2012 - "W okowach gniewu i w atmosferze złości."
01.2012 - "Ludzki farmaceuta - odmowa jako wyraz społecznej odpowiedzialności."
12.2011 - "O przyjaźni."
11.2011 - "O wyzwalaniu reakcji zwrotnej."
10.2011 - "Kadencja, etap, sezon, moment - rzecz o czerpaniu z doświaczenia."
09.2011 - "Rzecz o wspólnocie zawodowej."
 
«« start « poprz. 1 2 nast. » koniec »»
Pozycje :: 1 - 50 z 83
  • Z uniwersytetu  ( 3 pozycji )
    Lubelska Konferencja fitochemiczna
     
    i doktorat honoris causa

        W dniach 26-29.05.2014 r. odbyła się międzynarodowa konferencja zorganizowana przez Uniwersytet Medyczny w Lublinie, Katedrę i Zakład Farmakognozji z Pracownią Roślin Leczniczych UM w Lublinie, Lubelski Park Naukowo-Technologiczny i Polską Akademię Nauk.  Było to już 9 spotkanie z tego cyklu, które poświęcone jest aktualnym osiągnięciom w dziedzinie fitochemii i fitoterapii. Zdobyło ono ugruntowaną pozycję, nie tylko w kraju ale także i na świecie. Tegoroczna Konferencja miała szczególne znaczenie, w trakcie jej trwania Uniwersytet Medyczny w Lublinie na wniosek Rady Wydziału Farmaceutycznego nadał tytuł doktora honoris causa prof. dr. Guentherowi Bonn, wybitnemu naukowcowi z Austrii, który badawczo związany jest z lubelską farmakognozją. Warto w tym miejscu dodać, że jest to już 5. doktorat honoris causa wręczony uczonym, którzy współpracują z lubelskim uniwersytetem w ramach badań fitochemicznych. Poprzednio tytuły otrzymali profesorowie: Mirosława Furmanowa, Stanisław Kohlmünzer, Edward Soczewiński oraz Yoshinori Asakawa.
     
    Dziekan Wydziału farmaceutycznego Uz Oddziałem Analityki Medycznej UM
    w Lublinie w trakcie odczytywania życiorysu prof. G. Bonna
     
       Celem konferencji jest omówienie najnowszych trendów, obecnych wyników badań nad naturalnymi substancjami biologicznie aktywnymi oraz wymiana doświadczeń odnoszących się do wszystkich technik chromatograficznych i pokrewnych, jak również jest łącznikiem pomiędzy metodami analizy fitochemicznej, przygotowaniem próbek i izolacji aktywnych metabolitów, które są wytwarzane przez rośliny lecznicze.  

       Tegoroczna Konferencja obejmowała wiele kierunków badawczych. Jednym z nich była ocena poziomu rozwoju wysoce selektywnych i wrażliwych technologii analitycznych. W swoim wykładzie prof. dr h.c. G. Bonn (Austria) określił materiały roślinne jako bardzo złożone macierze, których analiza wymaga odpowiednio przygotowanej próbki do oznaczania ilościowego. W ciągu ostatnich lat izolacja i separacja aktywnych składników z próbek naturalnych stają się coraz bardziej ważne. Nowe osiągnięcia w chromatografii umożliwiają odkrywanie niedostępnych dotychczas obszarów. Coraz bardziej w analityce związków pochodzenia naturalnego widać tendencje do miniaturyzacji i przygotowywania próbek w mikroskali, a także w skali nano.
     
    JM Rektor UM w Lublinie prof dr hab. Andrzej Drop składa gratulacje
    prof. dr h.c. Guentherowi Bonn

       Badanie struktur związków naturalnych jest bardzo istotne z punktu widzenia naukowego, pozwala na identyfikację nowych substancji, których aktywność dotychczas nie została określona. Dla fitoterapii znaczenie ma także metabolomika, która zaczyna być także eksplorowana w tej dziedzinie nauki. Prof. Gerorgiev (Bułgaria)  przedstawił wykład dotyczący metabolomiki i biotechnologicznych aspektów fenyloetanoidów (związki, w których połączenia glikozydowe alkoholu fenyloetylowego acylowane są w części cukrowej pochodnymi kwasu cynamonowego np, werbaskozyd) i glikozydów irydoidowych np. harpagozydu występującego w czarcim pazurze Harpagophytum procumbens. Dla poznania działania związków aktywnych nie tylko konieczna jest informacja o ich strukturze, ale także o ich losach w organizmie.
     
    Profesor Kazimierz Głowniak – główny organizator Konferencji
     
       Uczestnicy konferencji także wiele uwagi poświęcili właściwościom mikrobiologicznym substancji roślinnych, wiele abstraktów odnosiło się właśnie do tej tematyki. Dało się zauważyć także poszukiwanie zastosowań leczniczych nowych gatunków roślin wśród których wymienić można: Seseli devenyense, Heracleum dulce, Telekia speciosa, Mutellina purpurea i inne.

       Konferencja zgromadziła blisko 250 naukowców z ponad 35 krajów z całego świata. ■

    dr n. farm. Tomasz Baj  
    fot. mgr farm. Jarosław Widelski
    i mgr farm. Krzysztof K. Wojtanowski


  • Forum wydarzeń  ( 8 pozycji )

    KONDYCJA POLSKICH APTEK
     
    A DOSTĘPNOŚĆ LEKÓW REFUNDOWANYCH

       15 kwietnia 2014 roku odbyła się w Bydgoszczy I Ogólnopolska Konferencja Farmaceutyczna, której organizatorami byli: Wojewoda Kujawsko-Pomorski Ewa Mes oraz Pomorsko-Kujawska Okręgowa Izba Aptekarska. Temat Konferencji „Kondycja polskich aptek a dostępność leków refundowanych".
       W konferencji uczestniczyli m.in. poseł Tomasz Latos, przewodniczący Komisji Zdrowia Sejmu RP, Zbigniew Niewójt, zastępca Głównego Inspektora Farmaceutycznego, Andrzej Śliwczyński, zastępca Dyrektora Departamentu Gospodarki Lekami w NFZ, Alina Fornal i Marek Jędrzejczak - wiceprezesi NRA, Tadeusz Bąbelek, sekretarz NRA, Prezesi ORA, dziekani i wykładowcy uniwersytetów medycznych, wojewódzcy inspektorzy farmaceutyczni, specjaliści wojewódzcy ds. farmacji.
       Tematyka konferencji obejmowała następujące zagadnienia:
    • Dostępność leków w sprzedaży pozaaptecznej;
    • Przepisy antykoncentracyjne dotyczące aptek w Polsce oraz innych krajach UE;
    • Reklama aptek i punktów aptecznych;
    • Trudności w zaopatrzeniu aptek w leki;
    • Wpływ wysokości marży urzędowej na dostępność leków refundowanych w aptekach. Wykłady na te tematy przedstawili prelegenci zaproszeni przez organizatorów.
       Konferencja miała charakter seminaryjny, dzięki czemu po każdym wykładzie uczestnicy mieli możliwość dyskusji i przedstawienia opinii na temat problemu przedstawionego przez prelegenta. Organizatorzy zapowiedzieli opracowanie dokumentu zawierającego konkluzję wszystkich poruszanych tematów i problemów. Zostanie on przesłany do ministra zdrowia, sejmowej komisji zdrowia oraz instytucji zajmujących się problematyką poruszaną na spotkaniu w Bydgoszczy.


     
     PRZECZYTAJ WIĘCEJ...
     
       W październiku 2013 ruszyła siódma już edycja Ogólnopolskiego Programu dla Młodzieży „Mam Haka na Raka”. Jego celem jest kształtowanie postaw prozdrowotnych wśród młodych ludzi oraz zwiększenie świadomości związanej z profilaktyką badań. Patronat nad obecną odsłoną, dedykowaną nowotworom układu limfatycznego, objęły m.in. Narodowy Fundusz Zdrowia, Komisja Europejska oraz Naczelna Izba Aptekarska. Łącznie, we wszystkich edycjach wzięły udział ponad 22 tysiące młodych ludzi.
     
     

     
  • Archiwalia  ( 3 pozycji )
  • Świat w pigułce  ( 12 pozycji )
     
       Japoński rynek farmaceutyczny jest drugim co do wielkości na świecie. Udział generyków w ogólnej sprzedaży waha się w tamtejszych aptekach na poziomie jedynie kilkunastu procent. Kraj Kwitnącej Wiśni słynie z respektowania zasad, dbałości o jakość oraz z lojalności – z zachowań tak odmiennych od obowiązujących w krajach szeroko pojmowanego „zachodu” (dla Japończyków styl ‘Western style’ tyczy się również kultury amerykańskiej). Wobec powyższego, Japończycy pozostają wierni oryginalnym lekom.
     

       Mała prywatna apteka na prowincji. W tle widoczna dokumentacja związana z prowadzoną tu opieką farmaceutyczną.
     
       Medycyna konwencjonalna wydaje się wieść prym w Japonii, niemniej coraz częściej spotyka się pacjentów sięgających po receptury opisane w japońskiej medycyny ludowej, tak bliskiej tradycyjnej medycynie chińskiej. W VII-IX w. n.e. Chińczycy przekazali Japończykom podstawy TCM. Od tego czasu zaobserwowano szybki rozwój opartej na akupunkturze i leku roślinnym medycyny naturalnej. Wykorzystuje ona ciekawe farmakognostycznie mieszanki ziołowe zawierające gatunki roślin rosnących w kraju wschodzącego słońca. Szacuje się, że niemal połowa flory porastającej wyspy japońskie to rośliny endemiczne dla tego terenu.
     

       W sklepach zielarskich można kupić wysuszone i rozdrobnione pojedyncze substancje roślinne bądź standaryzowane mieszanki ziołowe.
     
       Coraz częściej organizowane są w Japonii konferencje mające na celu rozszerzanie wiedzy z zakresu medycyny naturalnej (Kampo), a sami pacjenci sięgają po pomoc zielarzy i znachorów, rezygnując z konwencjonalnej farmakoterapii. Niezwykle ciekawie wyglądają sklepy zielarskie zlokalizowane w większych japońskich miastach, w których można nabyć m.in. korzenie żeń-szenia, eleuterokoka, traganka mongolskiego, kłącza imbiru czy ostryżu, wysuszone koniki morskie, trudne do zidentyfikowania węże, czy też dziwnego pochodzenia nalewki. Japońska medycyna naturalna oparta jest na aplikacji pacjentom mieszanek ziołowych o ściśle określonym składzie i standaryzowanej zawartości ciał czynnych. Podczas mojego pobytu na stypendium naukowym na uniwersytecie Tokushima Bunri University zastosowałam Kampo jedynie raz, walcząc z uporczywym katarem. Mimo dużego uprzedzenia i wątpliwości przed wypiciem poleconego naparu o nieznanym mi składzie, wielkie było moje zaskoczenie, gdy okazało się, że w ciągu dwóch godzin objawy obłożenia zatok oraz uporczywego kataru zniknęły i nie powróciły już więcej.
     

       Pasaż handlowy w Hiroszimie. Po prawej stronie widoczna apteka.
     
       W Japonii rozwinięto opiekę farmaceutyczną. Każdy pacjent przypisany jest do wybranej przez niego apteki, w której znajdują się jego karty chorobowe i dane osobowe. Dzięki tej praktyce zmniejszono ryzyko występowania interakcji lekowych i obciążenie finansowe tamtejszego funduszu zdrowia (refundacja leków ustalona jest w Japonii na poziomie 70% w przypadku większości substancji leczniczych). Co więcej, rząd japoński inwestuje znaczne kwoty w program kontroli masy ciała obywateli. Przekroczenie dopuszczalnego obwodu talii przez pacjenta kwalifikuje go do spotkania z dietetykiem i psychologiem. Otyli pacjenci, których w Japonii jest wciąż niewielu, zobowiązani są do wykonywania ćwiczeń, stosowania odpowiedniej diety i jak najszybszej redukcji masy ciała. Rząd japoński unika tym samym kosztownej hospitalizacji, a liczba zgonów wywołanych powikłaniami sercowo-naczyniowymi jest redukowana do minimum.
     

        Czekając na poradę farmaceutyczna w nowoczesnej aptece w centrum Osaki.
     
       Półki w drogeriach i aptekach japońskich uginają się pod licznymi suplementami diety fortyfikowanymi witaminami. Większość napojów słodzonych posiada także ich dodatek. To właśnie Japończycy zapoczątkowali trend suplementacji diety związkami mineralnymi i witaminami. Być może związane jest to z niewielką podażą tych ostatnich z dietą. Zdecydowana większość potraw kuchni japońskiej opiera się na gotowanych, marynowanych lub blanszowanych warzywach, co uwidacznia się dużą zapadalnością na cukrzycę.

       Japończycy to ludzie żyjący najdłużej na świecie. Średnia wieku mężczyzn sięga 79 lat, a kobiet aż 86. Recepta na długowieczność to ponoć dyscyplina w ograniczaniu porcji żywnościowych, codzienne spożywanie alg morskich, sfermentowanej soi i tofu, jak również aktywności fizyczna. Widok jeżdżących na rowerze bez względu na pogodę starszych ludzi nikogo tam nie dziwi. Dlaczego nam, Polakom, wciąż tak daleko do tego stylu życia…?
     
    dr n. farm. Wirginia Kukuła-Koch
    Uniwersytet Medyczny w Lublinie
     
    Fot. nadesłane przez Autorkę
     
  • Muzealny kalejdoskop  ( 23 pozycji )
    KARTY WIELKANOCNE HANNY NAST
     
    W MUZEUM FARMACJI

        W Muzeum Farmacji im. prof. J. Muszyńskiego w Łodzi odbył się 27 marca 2014 roku wernisaż wystawy ,,Karty świąteczne Hanny Nast’’. Była to już druga wystawa w naszym muzeum przedstawiająca twórczość artystki. Na pierwszej, grudniowej wystawie, prezentowane były karty świąteczne związane ze Świętami Bożego Narodzenia. Na obecnej - karty związane z Wielkanocą i wiosną. Wśród osób przybyłych na wernisaż byli zarówno ci, którzy poznali już twórczość artystki i są pod wielkim wrażeniem jej talentu, jak również ci - którzy pragnęli zapoznać z Jej pracami. Ku zaskoczeniu i radości organizatorów na wernisażu pojawili się również kolekcjonerzy kart świątecznych Hanny Nast. Zademonstrowane przez nich zbiory zawierają karty świąteczne stworzone przez Hannę Nast przed kilkudziesięcioma laty. Na wystawie zaprezentowano 160 przepięknych kart świątecznych oraz 48 autorskich karnetów kwiatowych ilustrujących pięćdziesięcioletnią twórczość Artystki. W świąteczny nastrój wernisażu wprowadził, zacytowany w czasie uroczystości otwarcia, wiersz Jana Lechonia pt. "Wielkanoc".

       Droga, wierzba sadzona wśród zielonej łąki,
       Na której pierwsze jaskry żółcieją i mlecze.
       Pośród wierzb po kamieniach wąska struga ciecze,
       A pod niebem wysoko śpiewają skowronki.

       Wśród tej łąki wilgotnej od porannej rosy,
       Droga, którą co święto szli ludzie ze śpiewką,
       Idzie sobie Pan Jezus, wpółnagi i bosy
       Z wielkanocną w przebitej dłoni chorągiewką.

       Naprzeciw idzie chłopka. Ma kosy złociste,
       Łowicką spódniczkę i piękną zapaskę.
       Poznała Zbawiciela z świętego obrazka,
       Upadła na kolana i krzyknęła: "Chryste!".

       Bije głową o ziemię z serdeczną rozpaczą,
       A Chrystus się pochylił nad klęczącym ciałem
       I rzeknie: "Powiedz ludziom, niech więcej nie płaczą,
       Dwa dni leżałem w grobie. I dziś zmartwychwstałem."
     
       Wielkanoc jest najważniejszym i najradośniej obchodzonym świętem przez chrześcijan, upamiętniającym Zmartwychwstanie Jezusa Chrystusa. Czas jej obchodów ustalono w 325 roku. Przypada on w pierwszą niedzielę po wiosennej pełni księżyca, najwcześniej 22 marca, a najpóźniej 25 kwietnia. Poza wymową religijną, Wielkanoc jest też świętem budzącej się do życia przyrody i zapowiedzią nadejścia wiosny. Wiosenny nastrój kart Hanny Nast można opisać też pięknym fragmentem wiersza nieznanego autora.

       "… Są takie święta raz do roku,
       co budzą życie, budzą czas.
       Wszystko rozkwita w słońca blasku
       i wielka miłość rośnie w nas.
       Miłość do ludzi, do przyrody,
       w zielone każdy z wiosną gra. … Spójrzcie tam – pierwszy liść!’’
     

       Kiedyś, a może lepiej zabrzmi – dawniej, najpopularniejszym sposobem przekazywania świątecznych życzeń – tym, którym nie możemy złożyć ich osobiście, było wysłanie kart. Najstarsze karty wielkanocne pochodzą z początków XX wieku i zawierały zawsze wizerunek Zmartwychwstałego Chrystusa i napis ,,Alleluja’’. Pojawiał się też biblijny symbol Wielkanocy - baranek z czerwoną chorągiewką i złotym krzyżem.
     

       W późniejszych okresach wprowadzano stopniowo również świeckie symbole świąt – żółciutkie kurczaczki i kłapouchego wesołego zająca, barwne pisanki i palmy wielkanocne. Pojawiły się też świece, które symbolizowały zespolenie rodziny i radość ze Zmartwychwstania.

       Hanna Nast studiowała na warszawskiej Akademii Sztuk Pięknych w Pracowni Grafiki profesora Juliana Pałki. Studia ukończyła w 1964 roku. W czasie swojej pięćdziesięcioletniej pracy artystycznej stworzyła setki unikalnych kart świątecznych. Te prawdziwe dzieła sztuki wzbudzały i nadal wzbudzają zainteresowanie prywatnych kolekcjonerów na całym świecie. Niewątpliwie jednak szczególnie prestiżowa kolekcja prac Hanny Nast znajduje się w Muzeum Watykańskim. Kiedy w 1983 roku łódzki biskup Rozwadowski wyjeżdżał na spotkanie z Ojcem Świętym, zabrał ze sobą prezent środowiska łódzkich plastyków – album karnetów kwiatowych i zestaw kart z Madonnami – autorstwa Hanny Nast. W lutym 1984 roku pani Nast otrzymała list napisany przez Stanisława Dziwisza sekretarza osobistego papieża, w którym przekazuje on osobiste podziękowanie i wyrazy uznania Jana Pawła II dla Jej kunsztu artystycznego. Do listu dołączono książkę z dedykacją napisaną własnoręcznie przez Ojca Świętego. Karty Hanny Nast wykonywane są w niezwykle plastycznej technice kolaż. Kompozycje powstają przy wykorzystaniu tworzyw, o barwnej kolorystyce i odmiennej fakturze, a elementy tej "precyzyjnej i zaplanowanej naklejanki" łączy niekiedy kolorowa kreska. Szczególnym dowodem wrażliwości i perfekcji artystycznej Hanny Nast są karty "malujące" ścisłe powiązanie elementów religijnych z tradycją ludową.

       Obrazy kreowane na kartach świątecznych cechuje wyjątkowa wymowa plastyczna, ich harmonia, ale też dynamizm. Sprawia to, że na tych kartach "coś" się dzieje, skłaniając osobę oglądającą te miniaturowe dzieła do refleksji związanej z przeżywanymi świętami.
     

       Karty świąteczne Hanny Nast prezentowane na wystawie wyróżnia perfekcyjnie dopracowany detal i niesamowita wręcz "aptekarska" dokładność. Nic w tym zaskakującego, ponieważ Hanna Nast wyrastała w atmosferze aptekarskiej tradycji – tradycji farmaceutycznego rodu Armatysów ze Stanisławowa, miejsca urodzin Pani Hanny i stron rodzinnych ojca Kazimierza Jana Armatysa oraz rodu farmaceutycznego Głuchowskich z Łodzi, z którego pochodzi mama Wiesława Głuchowska (jako jedyna w rodzinie Głuchowskich nie była farmaceutką, studiowała na krakowskiej ASP i pewnie przekazała artystyczny talent córce).

    Karnety kwiatowe Hanny Nast
     
       W 2014 roku pani Hanna Nast obchodzi Jubileusz pięćdziesięciolecia pracy artystycznej - z tej okazji otrzymała od pracowników Muzeum Farmacji bukiet dziewięciu purpurowych róż z życzeniami zdrowia oraz dalszych sukcesów w pracy twórczej.

       Wystawa "Karty świąteczne Hanny Nast" będzie czynna do 9 maja 2014 roku i można ja oglądać od poniedziałku do piątku w godzinach 9:00 – 15:00. Serdecznie zapraszamy.

    Anna Drzewoska
    tekst i zdjęcia kart świątecznych
     
  • Historia farmacji.  ( 93 pozycji )
     
       Coroczny Dzień Aptekarza jest okazją do podsumowań, refleksji, spojrzenia w historię naszego zawodu, a także – podejmowania planów i zobowiązań. Pomimo, że za czasów istnienia „pierwszej” Naczelnej Izby Aptekarskiej (1945-1951), dnia takiego nie obchodzono, na łamach „Farmacji Polskiej” nie brakowało chwil refleksji, i to refleksji dotyczących nie przeszłości – a przyszłości zawodu. Konkretnie zaś tego – jak powinna wyglądać apteka i czym zajmować się powinna. Czy refleksje te spotkały się z rzeczywistością po upływie siedemdziesięciu lat? A może wręcz odwrotnie – mogą być dla nas dalszą inspiracją w przemyśleniach na temat współczesnej funkcji apteki i tego, w jakim kierunku powinna ona podążać? Zapraszam do lektury kolejnych „Migawek…”!

       Permanentny brak leków w latach powojennych uzmysłowił polskiemu środowisku farmaceutycznemu, że ścisła współpraca, która zawiązała się pomiędzy aptekarstwem, a przemysłem farmaceutycznym w istocie jest uzależnieniem apteki od przemysłu, dodajmy – uzależnieniem dla aptekarstwa bardzo niebezpiecznym. Zdano sobie wówczas sprawę, że bez walki aptekarze oddali wytwarzanie leków – czynność, która stanowiła przez stulecia kwintesencję aptekarstwa! Receptury i laboratoria galenowe polskich aptek świeciły pustkami, a nikt przy tym nie myślał, że to właśnie w tych pomieszczeniach tkwi rozwiązanie problemu dramatycznych wręcz niedoborów leków. Wszyscy czekali na dostawy leków z fabryk, a przemysł farmaceutyczny miał stanąć na nogi dopiero za kilka lat. Dopiero w tej krytycznej sytuacji przypomniano sobie o tym, że to apteka powinna być miejscem, gdzie powstaje lek!


    Ilustracja 1. Receptura apteki „Pod Białym Orłem” w Nowym Sączu, lata trzydzieste XX wieku. Ze zbiorów Adama Gutowskiego.
     
       Najzagorzalszym orędownikiem tezy o samowystarczalności apteki był wybitny polski farmakognosta – profesor Wacław Strażewicz, prodziekan Wydziału Farmaceutycznego Uniwersytetu Poznańskiego. W artykule „W trosce o naukę farmaceutyczną”, opublikowanym na łamach „Farmacji Polskiej” ze stycznia 1946, profesor Strażewicz ubolewał: apteka coraz bardziej zatraca charakter wytwórczy i przetwórczy i staje się agenturą przemysłu chemiczno-farmaceutycznego, rola zaś farmaceuty pracującego w aptece, sprowadza się do zwykłej ekspedycji. (…) Przeobrażenia te (…) podrywają prestiż apteki i zawodu farmaceutycznego w oczach społeczeństwa. Z kolei w opublikowanym dwa miesiące później artykule „Odrodzenie przetwórczości laboratoriów aptecznych nakazem chwili obecnej” profesor Strażewicz pisał ostro: praca w aptece stała się jałową i bezmyślną, pozbawiając farmaceutów w niej pracujących wielu walorów intelektualnych. Za ten stan rzeczy Strażewicz oskarżał aptekarzy: wiemy wszyscy dobrze, że zepchnięcie aptek do roli sklepików było spowodowane przemysłową produkcją środków leczniczych. Ale przeobrażenie to nie godziło zbytnio w materialną pozycję aptek. To też większość farmaceutów, uznając, że współczesne lecznictwo nie zdoła się obejść bez artykułów przemysłowych, popadła w stan pełnej dezorientacji i straciła zdolność i chęć do walki z tym groźnym objawem. Profesor nie żałował aptekarzom wielu gorzkich słów: niemal całe przetwórstwo apteczne oddaliśmy w ręce przetwórczego przemysłu farmaceutycznego, a rolę apteki sprowadziliśmy do rozdzielczego punktu leków gotowych. (…) taki stan rzeczy podkopywał sens bytu zawodu farmaceutycznego i z tego zdawaliśmy sobie sprawę wszyscy świadomie.

       Nie tylko wybitni naukowcy zwracali uwagę na problem podupadającej receptury. Czynili to także szeregowi aptekarze i działacze samorządowi zarazem. Magister Stanisław Konieczny, właściciel apteki we Wrześni, w obszernym liście opublikowanym na łamach styczniowej „Farmacji Polskiej” z 1946 roku, zatytułowanym „Wzmóżmy produkcję laboratoriów aptecznych”, w jasny i przejrzysty sposób wyjaśniał, dlaczego apteczna receptura powinna być redutą, której zawód aptekarski powinien bezwzględnie bronić. Jednocześnie magister Konieczny nie wypowiadał wojny przemysłowi farmaceutycznemu: receptura, niegdyś stanowiąca dwie trzecie obrotu stale się zmniejsza – co pociąga za sobą zmniejszoną dochodowość aptek – natomiast podnosi się ogólny obrót (…) przez sprzedaż środków leczniczych w gotowych, często bardzo gustownych opakowaniach. Autor zastrzegał jednocześnie, że wobec rozwoju przemysłu farmaceutycznego i postępów nauki zjawisko to jest zupełnie zrozumiałe, dodając jednocześnie: nie jest i nie może być moim zamiarem występować przeciw temu stanowi rzeczy – przeciwnie z dumą podnieść wypada fakt zwiększenia produkcji dobrych preparatów celem właściwego służenia nimi cierpiącej ludzkości. Istniała wszakże duża grupa preparatów, które ze zdecydowaną korzyścią dla chorego powinny być przyrządzane na recepturze i służyć jako świeże. Był to przedwojenny już argument profesora Marka Gatty-Kostyala, przedstawiony w artykule „Historia farmacji uczy nas… jakie miejsce jest w aptece najważniejsze” (Aptekarz Polski, maj 2011). Dalej magister Konieczny wskazywał, że apteczna receptura to najlepsze miejsce do wyszkolenia praktykantów, wywołując w nich zamiłowanie do zawodu oraz dając im zadowolenie z ciekawszej pracy, a także: najszybszy sposób wyrobienia sobie wśród pacjentów autorytetu specjalisty, który leki wytwarza sam, nie zaś – zdaje się na wytwórczość przemysłu farmaceutycznego.       


    Ilustracja 2. Wraz z zaprzestaniem czynności recepturowych, apteki pozbawione zostały uroku dawnych, aptecznych naczyń. Ze zbiorów autora.
     
       Z kolei anonimowy autor, podpisany inicjałami „EsBe”, ustosunkował się do omówionego powyżej artykułu profesora Strażewicza. Głos swój, opublikowany w czerwcowym numerze „Farmacji Polskiej” z 1946 roku, zatytułował „O uruchomienie laboratoriów przy aptekach”. Odnosząc się do słów profesora Strażewicza pisał: nie ma słuszniejszych argumentów na poparcie tej tezy nad te, które zechciał przytoczyć Sz. Autor. Tu, zdawało by się, trzeba jedynie – chęci aptekarza, bo nic słuszniejszego, aby apteka, jako Officina sanitatis, nie była tylko mniej lub więcej elegancko urządzonym… sklepem rozdzielczym leków, lecz także wytwórnią. „EsBe” humorystycznie odnotował zjawisko, które szczególnie dziś jest częste, a które dotyczy receptury i laboratorium aptecznego: to tylko jedna więcej izba, w której coś tam kiedyś się zrobi w razie koniecznej potrzeby, wygodniej wszak sprowadzić gotowy preparat, niż „babrać” się. Natomiast o aptekach, które posiadały w pełni urządzone receptury i laboratoria, powtarzał w ślad za aptekarzami i nieaptekarzami: „Europa”! W swobodny tonie „EsBe” dywagował nad przyczyną takiego stanu rzeczy: trzeba nie tylko chcieć i móc urządzić takie laboratorium, ale także należy mieć… zamiłowanie do pracy laboratoryjnej. Nie zawsze ci, co zdobyli koncesję lub kupili „Officinę”, mają zamiłowanie wytwórcze, lub tylko skromnie – przetwórcze. Autor oczywiście zdawał sobie sprawę, że w pookupacyjnej biedzie niesłychanie trudno jest myśleć o urządzaniu w pełni sprawnych receptur i laboratoriów, jednak per aspera ad astra – kończył swój artykuł.

       Na wytwórczość aptecznych receptur i laboratoriów zwrócili uwagę w pierwszych powojennych latach także inspektorzy farmaceutyczni. W czasie przeprowadzonych lustracji apteki, krakowski inspektor farmaceutyczny, magister Adam Filemonowicz, stwierdził na przełomie 1947 i 1948 roku że laboratoria nie wszędzie są czynne, często wskutek braku odpowiednich przyrządów i odczynników. Kolejnymi uchybieniami, przekazanymi przez „Farmację Polską” z lutego 1948, było sprowadzanie gotowych preparatów galenowych przez apteki zamiast produkowania tego rodzaju leków w aptekach oraz wprowadzanie leków w obieg często bez uprzedniego zbadania. W rezultacie kontroli krakowski Urząd Wojewódzki wystosował do wszystkich właścicieli, dzierżawców i kierowników aptek pismo okólne, w którym wezwano do usunięcia tych usterek, zakupienia niezbędnych przyborów do sporządzania i badania leków, a szczególnie do uruchomienia wszystkich laboratoriów aptecznych.

    ***

       Oczywiście w ślad za dyskusją i padającymi w niej postulatami, a także głosami płynącymi od inspektorów farmaceutycznych, poszły konkrety, jak zwykle – ze strony Naczelnej Izby Aptekarskiej. Farmaceutyczny Instytut Wydawniczy, znany doskonale Czytelnikom „Aptekarza Polskiego” (Aptekarz Polski, marzec 2013), wydał pierwszy powojenny podręcznik z zakresu farmacji stosowanej zatytułowany „Zarys farmacji galenowej”. Jego autorem był profesor Marek Gatty-Kostyal, a podtytuł mówił wiele: podręcznik dla studentów farmacji i aptekarzy. Kolejnym niesłychanie ważnym i do dziś wykorzystywanym wydawnictwem było „Receptarium Polonicum” Witolda Głowackiego – zbiór przepisów na leki recepturowe dla użytku lekarzy i aptekarzy. Z kolei na łamach „Farmacji Polskiej” publikowano w układzie terapeutycznym wybrane przepisy z „Receptarium Polonicum” w cyklu „Przepisy dla laboratorium aptecznego”.
     
     
    Ilustracja 3 i 4. Publikacje Farmaceutycznego Instytutu Wydawniczego Naczelnej Izby Aptekarskiej, niezbędne w pracy na recepturze w latach czterdziestych.  Ze zbiorów autora.
     
       Inicjatywa Naczelnej Izby Aptekarskiej nie ograniczyła się wyłącznie do akcji wydawniczej. To właśnie NIA zobowiązała uchwałą Prezydium z dnia 28 października 1948 roku okręgowe izby aptekarskie do zorganizowania w roku 1949 specjalnych kursów uzupełniających dla magistrów farmacji. Wedle zaleceń NIA kursy miały się odbyć w miastach uniwersyteckich, tak aby wykłady mogli prowadzić pracownicy wyższych uczelni farmaceutycznych. Wśród  tematów, które władze Izby Naczelnej zalecały ująć w tematyce kursów, była m.in. wytwórczość laboratorium aptecznego. „Farmacja Polska” zrelacjonowała na swych łamach przebieg kursów urządzonych przez izby okręgowe w Warszawie, Krakowie. Gdańsku i Katowicach.

    ***

       Odczytując przytoczone powyżej głosy i refleksje, a także poznając fakty sprzed blisko siedemdziesięciu lat, możemy zapytać, czy dyskusja na temat aptecznej receptury, przyniosła wówczas jakiekolwiek rezultaty? Z pewnością tak: poczynając od lat pięćdziesiątych miał miejsce prawdziwy renesans receptury aptecznej, tyle, że będący już udziałem upaństwowionych aptek. Dopiero ostatnia dekada XX wieku, która pociągnęła wraz z przemianami ustrojowymi powstanie tysięcy aptek i masową dostępność do preparatów gotowych, sprawiła, że dyskusja na temat aptecznej receptury rozpoczęła się na nowo. Niestety: mniej lub więcej elegancko urządzone sklepy rozdzielcze leków zaczęły stanowić większość pośród polskich aptek, a przeważająca część aptekarzy stanęła po stronie przeciwników receptury, popełniając błąd, który tak silnie piętnowali nasi poprzednicy. Nie przeszkadza tak wielu członkom naszego zawodu, że zrezygnowanie z prowadzenia receptury powoduje, że praca w aptece staje się jałową i bezmyślną. Tylko nieliczne głosy, dla których na szczęście nigdy nie brakuje miejsca na łamach „Aptekarza Polskiego”, nadal wskazują na zalety leku recepturowego i recepturę traktują jako nieodzowny element nie tylko tradycyjnej, ale i nowoczesnej apteki! Dzięki temu właśnie receptura jest miejscem, gdzie dawny aptekarski kunszt wytwarzania leków spotyka się z nowoczesną wizją apteki, a aptekarze z zamiłowaniem do pracy laboratoryjnej mają znakomite pole do popisu.

    ***

       Niniejszym artykułem kończymy cykl „Migawki z dziejów Naczelnej Izby Aptekarskiej”! Staje się on jednak pomostem do cyklu kolejnego – w którym zajmiemy się historycznymi wizjami apteki. Jak nasi poprzednicy widzieli przyszłość swych aptek? W czym upatrywali szanse, a co wydawało im się zbędnym balastem? Co miało stanowić siłę napędową nowoczesnej apteki, a co – należało odrzucić jako hamujące rozwój? Dzięki czemu wreszcie apteka i życie zawodowe miały być – cytując przytoczony powyżej artykuł „O uruchomienie laboratoriów przy aptekach” – lepsze, doskonalsze, szlachetniejsze? Szczególnie w okresie dwudziestolecia międzywojennego zamierzenia były ambitne, a część działaczy zawodowych pragnęła uczynić z polskich aptek opokę, na której budowane miało być zdrowie publiczne odrodzonej Rzeczypospolitej! Apteka miała być wedle nich placówką sanitarną, w której prowadzone miały być profesjonalne analizy laboratoryjne: fizjologiczne (krwi, kału, moczu), jakości wody i zanieczyszczeń żywności, a udzielane porady miały dotyczyć nie tylko ekspediowanych leków, ale także – higieny pracy i życia codziennego…

       Wbrew pozorom podobne pytania zadajemy sobie w czasach nam współczesnych: jakie jest, a jakie być powinno miejsce apteki i aptekarza w służbie zdrowia? Wszyscy zgadzamy się, że motorem rozwoju nowoczesnej apteki powinna być profesjonalnie prowadzona opieka farmaceutyczna, która potwierdzi wyjątkową rolę aptekarzy w służbie zdrowia i systemie opieki zdrowotnej nowoczesnego państwa. Zapalczywie dyskutujemy z kolei nad tym, czy w aptece powinna działać receptura, względnie – jaki powinien być jej asortyment. Zdania są jeszcze bardziej podzielone, a emocje sięgają zenitu, gdy chcemy sprecyzować rolę marketingu we współczesnej aptece…  

       Elementem wspólnym dla dyskusji naszych poprzedników oraz współczesnych jest niezmienne przekonanie o wyjątkowości misji apteki i aptekarza: zarówno w społeczeństwie, jak i w służbie zdrowia. Zadaniem natomiast cyklu, który rozpoczniemy w kolejnym numerze „Aptekarza Polskiego”, będzie zwrócenie uwagi, że pomysły rzucane przez naszych poprzedników, mogą być dla nas drogowskazem przy współczesnym zadawaniu pytań i udzielaniu odpowiedzi na najżywotniejsze problemy naszego zawodu!

    dr n. farm. Maciej Bilek

    Piśmiennictwo u autora
     
  • Rynek leków.  ( 64 pozycji )


       Przyroda kryje w sobie lekarstwo na każdą chorobę. Takie przekonanie towarzyszy medycynie tradycyjnej wielu narodów już od tysiącleci. Mimo, że uwaga ludzi była głównie skupiona na ziołach, nie będzie chyba przesadą zaliczenie do „naturalnych lekarstw” również innych substancji, cząstek czy organizmów obecnych w środowisku naturalnym, które mogą stanowić alternatywę dla dotychczasowego leczenia, zwłaszcza gdy przestaje być ono skuteczne. W ostatnich latach coraz częściej zwraca się uwagę na problem leczenia chorób infekcyjnych wywołanych przez wielooporne bakterie, którego rozwiązaniem może się stać zastosowanie szeroko rozpowszechnionych w przyrodzie bakteriofagów.
     
     
     
  • Panorama samorządu.  ( 98 pozycji )

     
    AD GLORIAM PHARMACIAE
     
    2014
     
     
    Poniżej publikujemy nazwiska osób wyróżnionych za zasługi w służbie i w pracy na rzecz ochrony zdrowia oraz za zasługi dla chwały, pożytku i rozwoju aptekarstwa. Osoby te zostały uhonorowane odznaczeniami państwowymi nadanymi przez Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej, resortowymi przyznanymi przez Ministra Zdrowia i wyróżnieniami nadanymi przez Naczelną Radę Aptekarską. Wręczenie nadanych wyróżnień nastąpi podczas obchodów XI Ogólnopolskiego Dnia Aptekarza, które odbędą się 24 września 2014 roku w Warszawie.
     
     
    Odznaczenia państwowe
     
    Krzyże zasługi
    i
    Odznaka "Za zasługi dla ochrony zdrowia"
     
     
     
     
    Lista osób odznaczonych
     
    Medalem im. prof. Bronisława Koskowskiego
     
     
     
     
    Lista osób uhonorowanych tytułem
     
    „Strażnik Wielkiej Pieczęci Aptekarstwa Polskiego”
     
     

    Lista osób uhonorowanych
     
    tytułem - „Mecenas Samorządu Aptekarskiego”
     
     
     
     
     Sprawozdanie z udziału w Sympozjum oraz Walnym Zgromadzeniu
    Grupy Farmaceutycznej Unii Europejskiej (PGEU)
    w dniach 16-17 czerwca 2014r. w Bratysławie
     
      
       W dniach 16-17 czerwca 2014r. w Sympozjum oraz Walnym Zgromadzeniu Grupy Farmaceutycznej Unii Europejskiej wzięli udział Prezes NRA - dr Grzegorz Kucharewicz, Koordynator Departamentu Spraw Zagranicznych NRA - mgr Piotr Bohater oraz członek Departamentu Spraw Zagranicznych NRA – dr Tadeusz Bąbelek.

       „Sprostać wyzwaniu: wsparcie aptekarzy w trudnych czasach” było tematem przewodnim dorocznego Sympozjum PGEU, które odbyło się w dniu 16 czerwca. Prezes PGEU Štefan Krchňák podkreślił w swoim wystąpieniu, że wyjątkowe znaczenie dla przyszłości naszych aptek i naszego zawodu będą miały zarówno konsekwentne i skuteczne działania samorządów aptekarskich w poszczególnych krajach, jak i prace prowadzone przez PGEU na poziomie ogólnoeuropejskim. Jednak działania te powinny być oparte w dużym stopniu na kompleksowych i wnikliwych opracowaniach dotyczących stale zwiększającej się roli aptek i aptekarzy w systemie ochrony zdrowia, również w wymiarze ekonomicznym. Tempo zachodzących zmian jest obecnie znacznie większe, niż w latach ubiegłych, również biorąc pod uwagę liczbę dyrektyw i rozporządzeń unijnych dotyczących funkcjonowania aptek i systemu dystrybucji leków.
     
     
  • Opieka farmaceutyczna.  ( 21 pozycji )

       Na czym polegała praca aptekarza w czasach Łukasiewicza, a jakie wyzwania stoją przed współczesnymi farmaceutami? Na te pytania odpowiedzi szukali uczestnicy konferencji „Apteka Łukasiewicza, czyli człowiek w centrum uwagi”. W spotkaniu poświęconym wpływowi zmian demograficznych na opiekę medyczną i farmaceutyczną wzięli udział lekarze i farmaceuci z całego regionu, a także przedstawiciele władz miasta oraz społeczności lokalnej – słuchacze Jasielskiego Uniwersytetu Trzeciego Wieku oraz uczniowie szkół średnich.

       Konferencję zorganizował Urząd Miasta Jasła oraz Fundacja Instytut Łukasiewicza. Partnerami wydarzenia była Fundacja PGNiG im. Ignacego Łukasiewicza oraz Naukowa Fundacja Polpharmy. Patronat honorowy nad spotkaniem objął Marszałek Województwa Podkarpackiego, a także Podkarpacka Okręgowa Izba Aptekarska i Politechnika Rzeszowska im. Ignacego Łukasiewicza.

     
    Aptekarz w XIX wieku
     
     
       O tym, co znaczyło być aptekarzem w XIX wieku – czasach Łukasiewicza, opowiedziała Lidia Czyż, zastępca prezesa Podkarpackiej Okręgowej Izby Aptekarskiej, historyk farmacji. – Aptekarz był w centrum uwagi mieszkańców, udzielał porad. Wszystkie leki wytwarzał sam – mówiła Lidia Czyż. Jak dodała, ówczesna apteka była daleka od tego, co dziś często traktowane jest po prostu jak „sklep z lekami”.

       – Lek wykonywany dla indywidualnego pacjenta różnił się od tego, który dziś jest robiony w fabryce, dla wszystkich. W tamtych czasach nie było aptek czy punktów aptecznych na każdym kroku. Apteka powstawała za zezwoleniem wydawanym przez wysokich namiestników, nie było łatwo ją założyć. W całej Galicji było tylko 16 takich miejsc! – podkreślała wiceprezes POIA.
     
     
    Czym zajmowałby się dziś Łukasiewicz?
     
     
       Ignacy Łukasiewicz jako aptekarz miał bardzo wysoką pozycję w społeczności lokalnej, ale mimo to w pewnym momencie całkowicie odstąpił od działalności farmaceutycznej. Pochłonęła go całkowicie praca w przemyśle naftowym oraz działalność filantropijna. Nowe obszary działania uniemożliwiały pełne oddanie sprawom pacjentów – klientów apteki.
     
       – Gdyby Łukasiewicz żył dziś, z pewnością angażowałby się w rozwiązywanie współczesnych problemów społecznych. Takim zagadnieniem jest dziś demograficzne starzenie się społeczeństwa – stwierdził Maciej Zdziarski, prezes Instytutu Łukasiewicza, współorganizatora konferencji, wprowadzając zebranych w tematykę konferencji.
     
     
    Jak chorują seniorzy?
     
     
       Naukową część konferencji rozpoczął wykład dr med. Alicji Klich-Rączki, geriatry z Collegium Medicum Uniwersytetu Jagiellońskiego. Wystąpienie poświęcone było problemowi wielochorobowości i wielolekowości w geriatrii. Specjalistka przedstawiła katalog chorób swoistych w starości, zmian inwolucyjnych oraz chorób, które w przypadku osób starszych mają inny przebieg. Trudności diagnostyczne wynikają z atypowych symptomów (np. braku objawów, masek chorobowych), braku wyraźnych zmian w badaniach laboratoryjnych, a także mniejszej wiarygodności wywiadu i utrudnionej współpracy przy badaniach dodatkowych.
     
        Część prelekcji poświęcona została tzw. „wielkim zespołom geriatrycznym”, czyli chorobom swoistym w geriatrii. Należą do nich otępienia, majaczenie, nietrzymanie zwieraczy, upadki oraz tzw. zespół słabości (Frailty). – Człowiek starszy rzadko jest zdrowy. Osoby do 69. roku życia mają średnio 2,8 schorzeń. Najstarsi, po 80. roku życia – 3,7 schorzeń – zauważyła dr Klich-Rączka.
     
     
    Starsi pacjenci „lubią” leki
     
     
        Wielość chorób pociąga za sobą konieczność przyjmowania dużych ilości leków. – Problemem jest nie tylko ich ilość, ale też fakt, że działają na zmieniony w starości organizm – podkreślała geriatra. – W starszym wieku zwiększa się ilość tkanki tłuszczowej, zmniejsza się zawartość wody. Występuje skłonność do obrzęków, pogarsza się wątrobowy metabolizm leków. Są one także słabiej wydalane przez nerki. Ten sam lek może zupełnie inaczej zadziałać ze względu na wiek pacjenta.

       Jak dodała, zadaniem lekarza leczącego starszego pacjenta z wielochorobowością często jest wybór „mniejszego zła”. Standardy postępowania narzucają lekarzom stosowanie określonego rodzaju leków np. w przypadku choroby niedokrwiennej, niewydolności serca czy cukrzycy. – Stwarza to ogromne wyzwanie dla lekarza zajmującego się pacjentem. Musimy pamiętać, że przy jednoczesnym zażywaniu 5 leków ryzyko wystąpienia interakcji wynosi 50%, a w przypadku 8 – 100%. Jeżeli podajemy pacjentowi 10 leków, szkodzimy mu – podkreślała dr Klich-Rączka.
     
     
    Niebezpieczna farmakoterapia
     
     
       Kwestię błędów w farmakoterapii podjęła także dr farm. Agnieszka Neumann-Podczaska z Katedry Geriatrii i Gerontologii Uniwersytetu Medycznego im. Karola Marcinkowskiego w Poznaniu. Opowiedziała o zjawisku kaskady preskrypcji. – W geriatrii bardzo często leczymy nie same schorzenia, ale skutki działań niepożądanych leków. Często nie rozpoznajemy tych działań i leczymy je jako chorobę – mówiła dr Neumann-Podczaska.

       Specjalistka zaprezentowała kilka przykładów niebezpiecznych interakcji i działań niepożądanych leków, które są popularne wśród starszych pacjentów, m.in. wyciągów z grejpfruta, dziurawca, a także niesteroidowych leków przeciwzapalnych. Pokazywała, jakiego typu kroki może podjąć farmaceuta, by zapobiec błędom w farmakoterapii seniorów.
     
     
    Opieka farmaceutyczna
     
     
       Odpowiedzią na problemy z farmakoterapią starszych pacjentów jest opieka farmaceutyczna. Katedra Geriatrii i Gerontologii UM w Poznaniu realizuje projekt opieki farmaceutycznej w geriatrii, finansowany przez Narodowe Centrum Nauki. – Chcemy pokazać, jak  praktycznie oceniać poprawność farmakoterapii. Mamy nadzieje, ze to, co uda nam się stworzyć, będzie docelowo narzędziem pracy wszystkich farmaceutów – mówiła dr Neumann-Podczaska.

       Temat opieki farmaceutycznej podjął także dr Wojciech Kuźmierkiewicz, prezes Naukowej Fundacji Polpharmy. – O potrzebie świadczenia takiej opieki przekonuje nas przykład innych krajów. Stworzenie tego modelu w Stanach Zjednoczonych wynikało z potrzeby lepszego wykorzystania farmaceuty i zmiany roli apteki. Farmaceuta może pomóc pacjentowi uniknąć problemów odlekowych w sytuacji, gdy ten chodzi do kilku lekarzy. To, czym może wygrać dziś aptekarz, to opieka farmaceutyczna – stwierdził dr Kuźmierkiewicz.
     
     
    Przestrzeganie zaleceń lekarskich jako wyzwanie
     
     
       Uczestnicy konferencji zgodnie przyznali, że w opiece farmaceutycznej kluczową kwestią jest wsparcie przestrzegania zaleceń lekarskich przez pacjentów (compliance). Sprawą tą od lat zajmuje się Naukowa Fundacja Polpharmy, na zlecenie której kilka lat temu przeprowadzono badania dotyczące poziomu przestrzegania zaleceń lekarskich przez pacjentów. – Próbowaliśmy odpowiedzieć na pytanie, co pacjentów motywuje do przestrzegania zaleceń lekarskich, a co jest barierą, nie pozwalającą stosować się do nich – wyjaśniała Bożenna Płatos, kierownik biura Fundacji.

       Dr hab. med. Przemysław Kardas, profesor Uniwersytetu Medycznego w Łodzi, przedstawił wyniki badań dotyczących przestrzegania zaleceń lekarskich przez pacjentów. Według tych danych jedna czwarta recept nigdy nie jest realizowana, a połowa pacjentów, którzy wykupują przepisane leki, nie przestrzega zaleceń co do ich stosowania. Ocenia się, że blisko jedna piąta hospitalizacji osób starszych jest uwarunkowana nieprzestrzeganiem zaleceń terapeutycznych.

       Jak dowodził prof. Kardas, Polacy lekceważą zalecenia terapeutyczne zarówno w chorobach bezobjawowych (jak nadciśnienie czy cukrzyca), jak i objawowych (np. infekcje, padaczka, astma). Według specjalisty kluczowa jest edukacja pacjentów i uświadomienie im szkodliwości takiego działania. – Lek, którego nie biorę, nie działa. Lek, który biorę niesystematycznie, nie działa tak dobrze, albo nie działa w ogóle – zauważył prof. Kardas.
     
     
    Komunikacja z pacjentem
     

       Ekspert zwrócił uwagę na rozwiązania sprzyjające systematycznemu leczeniu, które są lub wkrótce będą do dyspozycji lekarzy i pacjentów. Należą do nich Zintegrowany Informator Pacjenta, system Internetowego Konta Pacjenta oraz e-recepta. – Kiedy pacjent leczy się niesystematycznie, cała nasza działalność lekarska i farmaceutyczna jest nic nie warta. Nie da się leczyć wbrew pacjentowi. Skutecznie można leczyć tylko razem z nim – podsumował prof. Kardas.

       Na wagę dobrej komunikacji ze starszym pacjentem zwróciła uwagę także Agnieszka Turkot, psycholog z Kliniki Psychiatrii Dorosłych Collegium Medicum UJ. – Choroba jest częścią historii życia, którą warto poznać, choć często ani lekarz, ani farmaceuta nie mają na to czasu – zauważyła. – Tymczasem często pacjent przychodzący do lekarza często wcale nie przychodzi po lek. Oczekuje raczej zrozumienia, wsparcia – tego, że ktoś zada mu pytanie, dlaczego cierpi.
     

       Konferencję zakończyła dyskusja, podczas której prelegenci mówili o istocie opieki farmaceutycznej i szansach jej zaistnienia w polskich warunkach. Spotkanie odbywało się pod patronatem edukacyjnym „Czasopisma Aptekarskiego”. Patronat medialny nad konferencją objęły tytuły branżowe: „Aptekarz Polski”, „Farmacja Praktyczna”, „Świat farmacji” oraz „Zdrowie Seniora”, a także media regionalne, m.in. Polskie Radio Rzeszów oraz „Gazeta Codzienna Nowiny”.
     
      Materiał prasowy Fundacji Instytutu Łukasiewicza
     
  • Biblioteka farmaceuty.  ( 36 pozycji )
        "Postać leku" pod redakcją prof. dr hab. n. farm Renaty Jachowicz, to nowa, wydana w 2013 roku publikacja specjalistyczna, która ukazała się na rynku księgarskim nakładem wydawnictwa PZWL.

        "Dogłębne zrozumienie mechanizmów oddziaływania różnych czynników na jakość sporządzanego leku dokonuje się na różnych etapach prac badawczych, począwszy od badań preformulacyjnych, przez stopniowe definiowanie technologii i rozwoju formulacji, po próby w skali produkcyjnej. Intencją niniejszej książki jest przedstawienie powyższej problematyki na wybranych przykładach, z uwzględnieniem nowych rozwiązań, wynikających z analizy piśmiennictwa oraz prac własnych." - możemy przeczytać w przedmowie do książki. Przede wszystkim należy z uznaniem przyjąć sam fakt jej ukazania się - na rynku księgarskim nowych pozycji poświęconych farmacji nie jest wcale zbyt wiele. Jednocześnie należy uprzedzić, że niektóre rozdziały książki będą w całości interesujące jedynie dla wybranego grona odbiorców, ze względu na zakres omawianej tematyki (np. zastosowanie techniki MRI w technologii postaci leku). Książkę należy pochwalić za próbę przybliżenia na rycinach zagadnień ogólnie uznawanych za dosyć trudne takich jak na przykład elementy chemii fizycznej. Zarządzenie wiedzą w optymalizacji i ocenie postaci leku będzie szczególnie wciągające dla osób zawodowa zajmujących się farmacją przemysłową. Analiza danych, modelowanie matematyczne w statystycznej ocenie postaci leku to także tematy o których farmaceuta powinien mieć pojęcie, jednakże ten pracujący za pierwszym stołem niekoniecznie musi odczuwać potrzebę zgłębienia szczegółów.

       Z drugiej strony wiele jest informacji dotyczących nowoczesnych technologii postaci leku, całkowicie niezbędnych farmaceutom, którzy chcą być "na bieżąco" z nowościami w tej dziedzinie. Dotyczy to nie tylko nowinek (np. techniki druku przestrzennego do otrzymywania postaci leku), ale również rozwiązań, które już weszły do praktyki i sprzedaży. Dzięki podawaniu przykładów z podaniem nazw handlowych preparatów reprezentujących określony typ postaci leku, lektura staje się bardziej przystępna, gdyż Czytelnik może przetransponować przyswajane informacje na to, co już być może zna z aptecznej praktyki. Przykładowo można dowiedzieć się, iż lek, który wydaje się z apteki niemal codziennie charakteryzuje się tabletką uformowaną z matrycy pęczniejącej, inny zaś popularny specyfik ma formę kapsułek z peletkami. Są to te wiadomości, dzięki którym możemy lepiej przybliżyć pacjentom co będzie się działo z lekiem i ich organizmie i dzięki którym nie jesteśmy jedynie sprzedawcami pudełek.

       W szczególności godny polecenia jest rozdział poświęcony lekom pediatrycznym, przedstawiający ciekawe rozwiązania związane z podawaniem leków dzieciom. Trudność w połykaniu większych form leku czy ich niemiły smak to częste problemy z jakimi borykają się wytwórcy tych medykamentów. W części książki poświęconej tej problematyce można przeczytać między innymi o kubkach o specjalnej konstrukcji, łyżeczkach wypełnionych dawką leku, smoczki ze zbiornikiem na preparat czy słomkach do picia z dawką antybiotyku w formie peletek.

       Jednocześnie odsyłam osoby zainteresowane publikacją na stronę internetową Wydawcy, tj. http://www.wydawnictwopzwl.pl , gdzie można zapoznać się ze spisem treści jak również przeczytać online fragment książki. Jednocześnie chciałabym zwrócić uwagę na interesującą i innowacyjną ofertę wydawnictwa, które umożliwia "wypożyczanie" książek online w systemie IBUK.  Jest to znakomita inicjatywa umożliwiająca niewielkim kosztem legalny dostęp do interesującej nas publikacji, w tym między innymi dodawanie notatek i zaznaczanie akapitów, a nawet drukowanie fragmentów.

    mgr farm. Olga Sierpniowska
     
     
    Wydawnictwo Lekarskie PZWL, 2013
    596 stron, okładka miękka
     

     
  • Rozmowy Redakcji.  ( 11 pozycji )


     
     
     
     
     
     
     
     
     
     CHCEMY WZIĄĆ Z WAS PRZYKŁAD
     
       Rozmowa Aptekarza Polskiego z Profesorem Eduardasem Taraseviciusem, prezesem Litewskiego Towarzystwa Farmaceutycznego, gościem Naczelnej Rady Aptekarskiej na obchodach X Ogólnopolskiego Dnia Aptekarza w dniu 18 września 2013 roku w Warszawie.

     - Korzystamy z okazji, że jest Pan Profesor gościem polskich aptekarzy  i chcemy prosić o krótką rozmowę.
     
    - Zgoda na rozmowę. Biorę udział w tym spotkaniu na zaproszenie pana doktora Grzegorza Kucharewicza, prezesa Naczelnej Rady Aptekarskiej. Byłem przyjemnie zaskoczony tym zaproszeniem. Jest mi bardzo miło, że mogę uczestniczyć wraz z polskimi aptekarzami w obchodach X Ogólnopolskiego Dnia Aptekarza. Idea obchodów Dnia Aptekarza, który jest świętem całej rodziny aptekarskiej zyskała poparcie Międzynarodowej Federacji Farmaceutycznej. Święto to jest obchodzone także w innych krajach.
     
    - Czy na Litwie także świętuje się Dzień Aptekarza?

    Tak. Podobnie jak w Polsce nasze święto nawiązuje do postaci Świętych Kosmy i Damiana. Nasze obchody odbędą się kilka dni później, 25 września w kościele Świętego Jana położonym na terenie Uniwersytetu Wileńskiego. W tym kościele znajduje się obraz naszych Świętych Patronów.   
     
    - Ilu członków liczy Litewskie Towarzystwo Farmaceutyczne? Proszę przybliżyć nam profil działania Towarzystwa, któremu Pan Profesor prezesuje.

    - Na Litwie nie ma Izby Aptekarskiej. Przynależność farmaceutów do naszej organizacji jest dobrowolna. Do Towarzystwa należy 500 członków. Farmaceuci związani z sieciami aptek nie zgadzają się w pełni z naszym programem.
    - Pomimo, że nie skupiamy wszystkich litewskich aptekarzy, to mamy pozytywny program dla aptekarstwa. Walczymy z dobrym skutkiem. Oto przykład z ostatnich tygodni. Litewski Parlament uznając przedstawiane przez nasze Towarzystwo argumenty przeciwko wprowadzeniu leków do obrotu pozaaptecznnego odrzucił projekt ustawy zezwalającej na obrót lekami na stacjach benzynowych.

    - Jaka jest sytuacja aptek na Litwie? Proszę przedstawić obraz litewskiego aptekarstwa.

    - Wiele aptek należy do sieci. Około 200 aptek to apteki indywidualne. Na litewskim rynku aptecznym jest ostra konkurencja. Apteki indywidualne są zmuszone do podjęcia narzuconej przez sieci walki konkurencyjnej. Sytuacja ekonomiczna aptek indywidualnych nie jest dobra.
     
     - Czy na Litwie możliwa jest reklama leków oraz reklama aptek?

    - Niestety, reklama jest u nas dozwolona, co uznajemy za niewłaściwe. Reklamują się zwłaszcza apteki sieciowe. Chcemy wziąć z Was przykład i doprowadzić do wprowadzenia zakazu reklamy aptek i ich działalności.

    - Jakie jeszcze postulaty dotyczące ładu na rynku farmaceutycznym przedkłada rządowi i ustawodawcy Litewskie Towarzystwo Farmaceutyczne?

    - Przed kilku laty nasze Towarzystwo złożyło w ministerstwie zdrowia projekt nowelizacji prawa w celu ustanowienia racjonalnej struktury i liczby aptek. Domagamy się wprowadzenia tak zwanej geografii i demografii.

    - Jak się układają kontakty Towarzystwa z polskim samorządem aptekarskim?

     
     - Są to kontakty częste. Już niedługo, w listopadzie, na Uniwersytecie Kowieńskim odbędzie się międzynarodowa konferencja farmaceutyczna. Spodziewamy się gościć na tej konferencji przedstawicieli Naczelnej Izby Aptekarskiej. Serdecznie ich zapraszamy. Wydarzeniem towarzyszącym konferencji będzie otwarcie nowej siedziby Wydziału Farmaceutycznego Uniwersytetu w Kownie.

    - Czego życzy Pan Profesor polskim aptekarzom z okazji Dnia Aptekarza?

    - Życzę zadowolenia i satysfakcji z pracy dla pacjentów. Życzę poprawy sytuacji ekonomicznej aptek. Naczelnej Izbie Aptekarskiej życzę, żeby podjęła działania w celu przystąpienia do Międzynarodowej Federacji Farmaceutycznej (FIP), która jest prężną organizacją. Organizowane przez FIP kongresy są ważnymi wydarzeniami wytyczającymi kierunki rozwoju farmacji na świecie. Wszystkim okręgowym izbom aptekarskim życzę jedności w działaniach na rzecz realizacji programowych celów waszego samorządu.

    Rozmawiał Zbigniew Solarz
    Tekst rozmowy nieautoryzowany
     
  • Listy do Redakcji  ( 30 pozycji )

    Drodzy Aptekarze i Farmaceuci,

     w związku ze zbliżającym się X Ogólnopolskim Dniem Aptekarza pragnę złożyć Wam serdeczne podziękowania za trud codziennej, niezwykle odpowiedzialnej pracy. Każdego dnia okazujecie pacjentom, że ich zdrowie jest najważniejsze, służąc im fachową opieką farmaceutyczną.
     
    Święto Kosmy i Damiana, prekursorów farmacji klinicznej, patronów aptekarzy i farmaceutów to doskonała okazja, aby zwrócić uwagę na wysiłek, który – jako ich naśladowcy – wkładacie w wykonywane obowiązki i należycie go docenić.

    Obchody na cześć patronów farmacji mają wielowiekową tradycję. Uszanowanie tej szczególnej profesji wiąże się z ogromnym znaczeniem zawodu aptekarza. Spoczywa na Was duża odpowiedzialność związana z przywracaniem zdrowia innym. Wykonujecie zawód zaufania publicznego, a jedną z najważniejszych cech Waszej profesji jest potrzeba nieustannego kształcenia się i zdobywania aktualnej wiedzy w dynamicznie rozwijającej się dziedzinie nauki, jaką jest farmacja. Cieszy mnie nie tylko Wasza dokładność i profesjonalizm, lecz także wrażliwość i zrozumienie, które okazujecie w kontakcie z pacjentami – są to dzisiaj niezwykle cenne i potrzebne umiejętności.
     
    W tym szczególnym dniu powinniśmy pamiętać również o samorządzie aptekarskim, któremu składam wyrazy szacunku i uznania za ich aktywną działalność na rzecz rozwoju środowiska zawodowego oraz podziękowania za partnerską współpracę. Mam nadzieję, że będzie się ona stale rozwijać.    

    Z życzeniami wszelkiej zawodowej i osobistej pomyślności
     


     
     
    Patroni Aptekarzy i Farmaceutów
     
    Kosma i Damian (26 września)
     
     
        Wspominamy w liturgii Kościoła, jak co roku w dniu 26 września świętych patronów Aptekarzy i Farmaceutów. Wiemy, że z powołania byli medykami i ponieśli śmierć męczeńską w obronie wiary i wartości chrześcijańskich w czasie prześladowań za cesarza rzymskiego Dioklecjana ok. 287 roku. Weszli do historii medycyny jako bezinteresowni lekarze. Ich posługa lekarska opierała się na wdzięczności wobec Boga za otrzymane dary. Kierowali się wyłącznie motywem miłości do człowieka chorego i bezwarunkowym obowiązkiem jego leczenia. Ich świadectwo chrześcijańskiej bezinteresowności pociągnęło wiele osób do wiary i naśladowania zasad Ewangelii. Ich oddanie chorym ukazało lepiej świętość życia ludzkiego i bezwarunkowy obowiązek jego ochrony. W naszych czasach służba medyczna i męczeństwo świętych braci bliźniaków inspiruje do przemyślenia jakości naszej posługi na rzecz chorych i cierpiących.

       Warto zwrócić uwagę na fakt, że Kosma i Damian ponieśli okrutną śmierć męczeńską, mimo że nieśli bezinteresowną pomoc wszystkim chorym bez różnicy. Prześladowanie chrześcijańskiego lekarza z powodu jego przekonań może sugerować, że w samej praktyce medycznej nie zawsze liczy się dyspozycyjność i poświęcenie. Obserwujemy również dzisiaj przypadki prześladowania przedstawicieli Służby Zdrowia z powodu swej przynależności religijnej i głoszonych przekonań etycznych. Lekarz, który przez 20 lat pracuje ofiarnie przy łóżku chorego w jednym z krajów afrykańskich, zostaje obciążony odpowiedzialnością za ludobójstwo tylko dlatego, by pozbawić go autorytetu moralnego i medycznych kompetencji. Wystarczy także pomyśleć o marginalizacji aptekarzy, którzy mają odwagę współdziałać na rzecz poszanowania życia ludzkiego od momentu poczęcia aż do naturalnej śmierci. Chociaż są oni nieliczni i mało popularni w swoim środowisku, zasługują na szczególne uznanie za odwagę sprzeciwu wobec niszczenia zdolności ludzkiej prokreacji, albo jej radykalnego podporządkowania prawom biotechnologii i w gruncie rzeczy dehumanizacji.

       Nadchodzące święto Patronów pracowników Służby Zdrowia niech będzie dla mnie okazją do przekazania gorących pozdrowień i serdecznych życzeń dla wszystkich Aptekarzy i Farmaceutów polskich.

    Ks. Stanisław Warzeszak,
    Dyrektor Krajowy Duszpasterstwa Służby Zdrowia

     
  • Warto wiedzieć.  ( 28 pozycji )
    Konsultanci krajowi

       6 czerwca 2014 roku minister zdrowia powołał troje konsultantów krajowych w dziedzinach farmacji. W dziedzinie farmacji aptecznej konsultantem krajowym została mgr farm. Lidia Maria Czyż z Rzeszowa. W dziedzinie farmacji przemysłowej konsultantem krajowym została ponownie prof. dr hab. Małgorzata Sznitowska z Gdańska.

       W dziedzinie farmacji szpitalnej konsultantem krajowym został ponownie prof. dr hab. Edmund Grześkowiak z Poznania. Ponadto, w gronie osób pełniących aktualnie funkcję konsultanta krajowego w dziedzinach farmacji jest prof. dr hab. Jan Krzek z Krakowa, konsultant w dziedzinie analityki farmaceutycznej powołany 13 lipca 2011 roku. Kadencja konsultantów trwa 5 lat. 

       Konsultanci w dziedzinach farmacji:
    • wykonują zadania opiniodawcze, doradcze i kontrolne dla organów administracji rządowej, podmiotów, które utworzyły zakłady opieki zdrowotnej, Narodowego Funduszu Zdrowia i Rzecznika Praw Pacjenta;
    • prowadzą nadzór nad stroną merytoryczną doskonalenia zawodowego i szkolenia specjalizacyjnego farmaceutów;
    • biorą udział w pracach komisji i zespołów powoływanych w celu realizacji polityki zdrowotnej;
    • sporządzają opinie dotyczące doskonalenia zawodowego farmaceutów;
    • sporządzają opinie dotyczące realizacji szkolenia podyplomowego i specjalizacyjnego farmaceutów w zakresie wynikającym z określonego programu kształcenia oraz sprawują nadzór nad ich merytoryczną realizacją.

       Zasady powoływania i odwoływania konsultantów oraz ich zadania określone są w ustawie z dnia 6 listopada 2008 r. o konsultantach w ochronie zdrowia.
       
       17 czerwca 2014 roku Rada Ministrów przyjęła projekt ustawy o zmianie ustawy o konsultantach w ochronie zdrowia, przedłożony przez ministra zdrowia. Projekt zakłada wprowadzenie  przepisów, „których właściwe stosowanie zapewni przejrzystość wykonywania zadań przez konsultanta. Proponowane regulacje są wyrazem dbałości o bezstronność konsultantów i niezależność wyrażanych przez nich opinii.(…) Wszyscy konsultanci oraz kandydaci na konsultantów będą składali oświadczenia, ujawniając informacje o faktach, które mogłyby skutkować ewentualnymi konfliktami interesów między pracą konsultanta a inną działalnością, którą prowadzą. Konsultanci krajowi będą składali je ministrowi zdrowia.(…) Projektowane przepisy zobowiązują konsultantów krajowych do zwoływania co najmniej raz na pół roku posiedzenia zespołu konsultantów wojewódzkich w danej dziedzinie. Dają też konsultantom krajowym prawo wydawania poleceń konsultantom wojewódzkim oraz określania terminu ich wykonania”.
     
    Opracował: Z.S.
     
     
    W internetowym  serwisie informacyjnym GIF
    opublikowano Komunikat Nr 1/2014 Głównego Inspektora Farmaceutycznego
    z dnia 26 czerwca 2014r.
    w sprawie programów lojalnościowych.

       Stanowisko Inspekcji Farmaceutycznej potwierdza bogate orzecznictwo sądów administracyjnych. W komunikacie są cytowane  wyroki, z których wynika, że „(…) reklamą apteki jest każdego rodzaju informacja, której celem jest zachęta do nabycia oferowanych przez aptekę towarów lub skorzystania z określonych usług. Reklama może przyjmować różne formy, w szczególności: haseł, sloganów, spotów TV, ulotek, billboardów, folderów czy gazetek. Za reklamę apteki zostały również uznane czynności polegające na wręczeniu bonów rabatowych, umieszczanie obok nazwy apteki „niskie ceny”, „wysokie rabaty”.  (…) Za działania reklamowe powinny być uznane również takie działania, których zamierzonym celem jest pozyskiwanie nowych klientów lub zatrzymywanie „starych”.

       W konkluzji komunikatu zawarte jest stwierdzenie - "Inspekcja Farmaceutyczna ocenia programy lojalnościowe jako zabronioną reklamę aptek i ich działalności".
     

  • Edukacja  ( 20 pozycji )

       Praktyki wakacyjne to nieodzowna część studiów farmaceutycznych.  Po III roku studenci nie mają wyboru i praktyki odbywają w aptece otwartej. Po ukończeniu IV roku stają przed wyborem odbycia  praktyk w aptece szpitalnej lub w przemyśle. Czy wybór ten jest prosty? Wbrew pozorom - nie. O ile studenci (a tacy na pewno się znajdą) zainteresowani wyłącznie pracą w przemyśle wybierają bez wahania tę drugą opcję, o tyle inni mają lekki dylemat. Spowodowany jest on ogólnym, a przynajmniej obecnym na moim wydziale, przekonaniem o „nudności” praktyk w aptece szpitalnej. Sprowadzać się ma ona do pracy magazyniera. Czy rzeczywiście tak jest i czy warto wierzyć takim opiniom? Postaram się odpowiedzieć na to pytanie w dalszej części artykułu na podstawie swoich tegorocznych doświadczeń z praktyk odbytych w Uniwersyteckim Szpitalu Klinicznym nr 1 im. N. Barlickiego Uniwersytetu Medycznego w Łodzi.

       Szpital pod dyrekcją Pana profesora dr hab. n. med. Piotra Kuny, w rankingu Rzeczpospolitej: Ranking Najlepszych Szpitali w 2013 roku otrzymał I miejsce w kategorii „Najlepszy szpital w województwie Łódzkim” oraz VII miejsce w kategorii „Najlepszy szpital zabiegowy, wielospecjalistyczny i onkologiczny”.

       Praktyki odbywałem w dniach 1.07-31.07.2014 roku. Udałem się na nie pełen obaw – a co jeśli opinie o całkowitych nudach i braku możliwości rozwoju są prawdziwe? Co jeśli moje plany zakończą się fiaskiem? Pytań przed rozpoczęciem mojej krótkiej przygody z apteką szpitalną było wiele, ale szybko miały znaleźć się na nie odpowiedzi.

       Na pierwszy rzut oka widać, że praca tutaj różni się zdecydowanie od pracy w aptece otwartej. Faktycznie na początku apteka szpitalna wydawała się być magazynem. Ciągnące się listy zamówień leków na oddziały i niekończące się dostawy, po których następuje przyjęcie i rozdysponowanie produktów leczniczych i niektórych wyrobów medycznych. Jednak nie przypominało to przyjmowania dostaw w aptece otwartej. Należy uświadomić sobie, że płynna praca większości jednostek szpitala spoczywa na barkach tego „magazynu”. Wiąże się to z ciągłymi telefonami z zapytaniami o preparaty, zamienniki. Całkowite zapoznanie się z asortymentem apteki, a także z receptariuszem szpitalnym wbrew pozorom nie zajmie jednego lub dwóch dni. Jest to jednak nieodzowna część pracy w tym miejscu. Nie można sprawnie funkcjonować bez znajomości asortymentu i jego przeznaczenia. Sam ze zdziwieniem obserwowałem jak koleżanki po fachu w ciągu przysłowiowych pięciu sekund były w stanie określić obecność danego preparatu w aptece lub jego brak, a także warunki sprowadzenia go do szpitala (czy to przez zwykłe zamówienie, czy to na zamówienie opieczętowane zgodą Dyrekcji szpitala). Kilku lub kilkunastominutowe ustalanie takich rzeczy nie wchodzi w rachubę. To farmaceuta pracujący w aptece musi od ręki załatwiać tego rodzaju sprawy, aby personel medyczny szpitala mógł czuć się bezpieczny. Wbrew pozorom nie jest to prosta sprawa i wymaga, przynajmniej moim zdaniem, nawet kilkunastomiesięcznego doświadczenia oraz ciągłej kontroli zasad farmakoterapii obowiązującej w szpitalu. Wydawanie leków na oddziały, z pozoru proste, może także chwilami nastręczyć problemów, gdy leki trzeba wydać na cito.
     
       Nie do końca jest także prawdziwy pogląd o braku kontaktu z pacjentami. W szpitalu do którego trafiłem realizowanych jest kilka programów lekowych. Jeden z tych programów dotyczy opieki nad pacjentami cierpiącymi na stwardnienie rozsiane. Powierzono mi realizowanie recept na to schorzenie z czym wiązał się bezpośredni kontakt z pacjentem.  

       Kolejnym aspektem pracy w aptece szpitalnej jest przygotowanie przetargów na produkty farmaceutyczne oraz niektóre wyroby medyczne. Jest to, jak się okazuje ogromne pole do popisu dla farmaceuty. Przygotowanie specyfikacji w szczególności dotyczących wyrobów medycznych lub nowoczesnych leków biotechnologicznych to nie lada wyzwanie. Wymaga to wykazania się szerokim spektrum wiedzy z wielu dziedzin medycyny, a także umiejętnościami organizacyjnymi i negocjacyjnymi. Czemu negocjacyjnymi? Niełatwo pogodzić potrzeby wszystkich oddziałów przy zachowaniu optymalnych kosztów. Także stworzenie listy przetargowej tak, aby była ona przejrzysta i zgodna z Ustawą o zamówieniach publicznych nie należy do najprostszych i mało czasochłonnych prac.

       Następnym bardzo ważnym zagadnieniem z którym się zapoznałem, była kontrola apteczek oddziałowych. Początkowo założyłem, iż jest to kontrola o charakterze sprawdzającym. Nie do końca jednak było to prawdą. Głównym celem przeprowadzanych kontroli była jednak rola głównie „pomocnicza”. To dzięki pracy farmaceuty i jego dobremu kontaktowi z personelem szpitala, zapewniona może być odpowiednia kontrola preparatów leczniczych. Należy w tym miejscu zwrócić uwagę na podejście zarówno „białego personelu”, w tym lekarzy do farmaceutów. Traktowani oni są tutaj na równi, a rozmowy przebiegają na typowo partnerskim poziomie.

       Praca farmaceuty szpitalnego to jednak nie tylko ciągły kontakt z personelem medycznym szpitala, ale także z innymi pracownikami placówki oraz z osobami nie pracującymi w szpitalu, ale z którymi apteka ma styczność ze względu na zakres zadań wykonywanych przez nią. Odpowiednia współpraca z tymi wszystkimi osobami gwarantuje prawidłowe funkcjonowanie apteki.

       Jako praktykant miałem także szczęście zostać oprowadzonym po Oddziale Klinicznym Anestezjologii i Intensywnej Terapii, a także Stacji Dializ. W obu tych miejscach zostałem przyjęty bardzo ciepło (za co jestem bardzo wdzięczny). Poznałem charakterystykę pracy w tych miejscach oraz zapoznałem się z nowoczesnym sprzętem na miarę XXI wieku. Przekonałem się także „na własne oczy” o wysokim profesjonalizmie osób pracujących na tych oddziałach.

       Skłamałbym gdybym nie napisał jednak o pewnych minusie, którego nie da się nie zauważyć. Największym jest brak zatrudnienia farmaceuty klinicznego, który mógłby zarówno kontaktować się z lekarzami w celu optymalizacji terapii, a także otaczać opieką farmaceutyczną pacjentów przebywających w szpitalu (np. przeprowadzać rozmowę z pacjentami przy wypisie w celu wyjaśnienia im zasad przyjmowania leków zaordynowanych w czasie hospitalizacji). Mogłoby to być kolejne pole do popisu dla farmaceutów w szpitalach, chwilowo jednak nie jest to praktykowane przynajmniej w placówce w której się znajdowałem (jak i zapewne w większości na terenie naszego kraju).

       Moim wielkim marzeniem jest zostać właśnie takim farmaceuta – farmaceutą klinicznym. Czy to się uda? Czas pokaże. Mam nadzieję, że kilka osób po przeczytaniu tego artykułu zaciśnie za mnie kciuki – podobno jest to pomocne.

       Reasumując. Praca w aptece szpitalnej to pasmo wyzwań. Można znaleźć wiele dziedzin w których można rozwijać swoje umiejętności. Wielopoziomowość i wielokierunkowość zagadnień z jakimi spotyka się farmaceuta szpitalny zmusza do ciągłego rozwijania swoich umiejętności. Dotyczy to zarówno zgłębiania wiedzy na tematy związane głównie z lekami, ich działaniem, recepturą, jak i tematami pobocznymi (prawem, administracją, logistyką). Farmaceuci są także członkami różnorodnych komitetów (np. Komitetu terapeutycznego), w których ich zdanie ma znaczny wpływ na politykę szpitala.

       Jeżeli ktoś z Was zastanawia się nad odbyciem praktyk w aptece szpitalnej, moim zdaniem, nie będzie to czas zmarnowany. Jeżeli należycie podejdzie się do nich, będzie chciało wynieść się z nich jak najwięcej, mogą okazać się bardzo dobrym wyborem. Być może pomogą Wam podjąć decyzję co zrobić dalej ze swoim życiem zawodowym. Na pewno jest jeszcze wiele do zrobienia, aby praca w aptece szpitalnej mogłaby być jeszcze bardziej interesująca. Mam jednak nadzieję, że rozwój farmacji (w tym klinicznej) w Polsce będzie parł do przodu, co pozwoli wielu z nas spełnić swoje marzenia i czerpać wielką satysfakcję z pracy, którą będziemy wykonywać.

       I jeszcze na sam koniec, tak naprawdę najważniejsza sprawa – atmosfera. Atmosfera która panuje w Aptece szpitalnej w szpitalu im. Barlickiego jest wyjątkowa. W tym miejscu chciałbym gorąco podziękować Pani Kierownik mgr farm. Zdzisławie Cywińskiej jak i całemu personelowi apteki za bardzo ciepłe przyjęcie, za cierpliwość i chęci. Chęci i umożliwienie mi zapoznania się z wieloma aspektami pracy w aptece szpitalnej. To dzięki tym osobom i ich zaangażowaniu, miałem okazję nauczyć się tak wiele. Chciałem podziękować także Dyrekcji szpitala za umożliwienie odbycia mi praktyk w tej placówce. Jestem za to bardzo wdzięczny i zapewne praktyki te pozostawią w mojej głowie zarówno sporo doświadczenia jak i po ludzku – bardzo dobre wspomnienia.

    Damian Piekielny
     

     
  • Lex Apothecariorum.  ( 45 pozycji )

       Po raz kolejny w odstępie kilku lat Europejski Trybunał Sprawiedliwości potwierdził, że istnieją obszary, w których każdy kraj należący do Wspólnoty może wprowadzać ograniczenia i limity swobód stanowiących podstawowe kanony funkcjonowania Unii Europejskiej. Takim obszarem jest z pewnością ochrona zdrowia obywateli, którego nieodzownym elementem jest system zaopatrywania pacjentów w niezbędne do leczenia i utrzymywania prawidłowego stanu zdrowia produkty lecznicze, czyli system apteczny. Prawo unijne kształtowane przez precedensy sądu w Luksemburgu, jak również wynikające z treści dyrektyw unijnych dość jednoznacznie wskazuje, że materia wykonywania zawodu farmaceuty oraz prowadzenia apteki nie jest skoordynowana i jednakowa, a państwa członkowskie UE mają zapewnioną daleko idącą w tej dziedzinie kompetencję wyłączną. Wystarczy w tym miejscu odwołać się do treści samego Traktatu o Funkcjonowaniu UE, który w art. 168 ust. 7 przyznaje ustawodawstwu krajowemu samodzielność w dziedzinie regulowania systemu usług służby zdrowia i funkcjonowania aptek. Wyłączenia te są powielone m.in. w tzw. dyrektywie usługowej Bolkensteina (2006/123/WE; motyw 22) oraz dyrektywie o uznawaniu kwalifikacji zawodowych (2005/36/WE; motyw 26).

       14 lutego 2014 roku ETS w wyroku wydanym pod sygnaturą C 367/12 uznał, że specyficzne kryteria demograficzne stosowane w Austrii przy wydawaniu zezwoleń na otwieranie nowych aptek są niezgodne z unijną swobodą przedsiębiorczości (art. 49 TU). Trybunał nie zakwestionował jednak ustawodawstwa krajowego, ustalającego kryteria geograficzne i demograficzne przy koncesjonowaniu aptek jako zasady ogólnej. W Austrii otwarcie nowej apteki wymaga uprzedniego wydania zezwolenia (otrzymanego od Izby Aptekarskiej), które uzależnione jest od istnienia „potrzeby” w tym zakresie. Poprzez pojęcie „potrzeby” należy w świetle prawa austriackiego rozumieć taką sytuację, w której liczba pacjentów zamieszkujących w promieniu czterech kilometrów od istniejącej apteki jest wyższa niż 5500 osób. Jeżeli liczba mieszkańców jest mniejsza, koniecznie należy brać pod uwagę potrzeby lokalnej społeczności. W związku z tym ETS uznał, że pacjenci nie powinni być zmuszani do pokonywania zbyt dużych odległości przy pomocy środków transportu, aby móc skorzystać z usług aptek usytuowanych w innych miejscowościach, znacznie oddalonych od ich miejsca zamieszkania. Trybunał stanął zatem na stanowisku zdroworozsądkowym. Stwierdził mianowicie, że rola aptekarza jest rolą służebną wobec pacjenta. Stosowanie zaś każdorazowo sztywnego kryterium geograficznego przy otwieraniu nowej apteki może wyraźnie kłócić się z nadrzędnym celem wykonywania zawodu farmaceuty, jakim jest pomoc pacjentom (i przy okazji naruszać unijną swobodę przedsiębiorczości). Austriackie prawo zakłada bowiem, że nie ma „potrzeby” otwarcia nowej apteki w każdej sytuacji, w której fakt ten spowodowałby zmniejszenie liczby pacjentów do zaopatrzenia na stałe w już istniejącej aptece poniżej pewnego, ustalonego ustawowo progu. Przepisy te, co wytknął Austrii Trybunał, nie przewidywały jakiegokolwiek odstępstwa od tak określonego ograniczenia geograficznego, co w konsekwencji działać może ze szkodą dla samych pacjentów.

       W cytowanym orzeczeniu ETS nie pierwszy zresztą raz potwierdził, że nie w każdej dziedzinie gospodarki znajdują zastosowanie reguły wolnorynkowe. Ich wprowadzenie do sektora ochrony zdrowia publicznego osłabia system, który ma niebagatelne znaczenie dla sytuacji zdrowotnej samego społeczeństwa. Dzieje się to między innymi poprzez zmuszanie poszczególnych podmiotów na rynku tym funkcjonujących do konkurowania na zasadach ogólnych, czyli - będąc ścisłym – ceną, a nie w sposób w tym wypadku najwłaściwszy, tj. poprzez jakość świadczonych usług. Większość państw europejskich uwzględnia te możliwości, na jakie Traktat Unijny zezwala, i w sposób prawidłowy chroni swoich obywateli przed niekorzystnym wpływem deregulacji w segmencie ochrony zdrowia, stawiając ponad wszystko na jakość, co w wypadku sektora farmaceutycznego oznacza choćby pozostawienie aptek w rękach farmaceutów (czyli daleko idącą regulację rynku). Tymczasem w Polsce, nie widząc żadnych w tym temacie zagrożeń, optuje się za całkowicie wolnorynkowym obrotem detalicznym produktami leczniczymi, przekazując apteki w ręce ludzi spoza zawodu, nie zdając sobie do końca sprawy z tego, jak ogromną przez to wyrządza społeczeństwu krzywdę. Takie postępowanie polskich władz dziwi, jeśli dla porównania spojrzymy na to, co robią inne kraje europejskie, które gospodarkę wolnorynkową w sektorze zdrowotnym dawno odłożyły do lamusa, bądź też czym prędzej pragną od niej odstąpić. Dla przykładu można tu wskazać rząd Łotwy, który jako pierwszy po okresie totalnej liberalizacji rynku farmaceutycznego ponownie z początkiem roku 2011 wprowadził odpowiednie regulacje, czy jakże znamienny przypadek deregulacji sektora farmaceutycznego w Norwegii, gdzie w konsekwencji oddania sektora farmaceutycznego w prywatne ręce, wbrew zapowiedziom pogorszeniu uległa dostępność oraz spadła jakość świadczonych usług farmaceutycznych. Z kolei znacząco wzrosły ceny wszystkich produktów leczniczych. Można też wskazać na Szwecję, która mimo zapowiedzi prywatyzacji aptek z początkiem 2009 roku postanowiła zweryfikować swe stanowisko i w konsekwencji prywatyzację przeprowadziła później, jednak już w zupełnie inny sposób, bo na kompetencjach opartych wyłącznie na farmaceutach. Przykładów można by mnożyć. Większość krajów Unii Europejskiej stosuje kryteria geograficzne bądź demograficzne jako warunek wydania zezwolenia na prowadzenie apteki (np. Grecja, Hiszpania, Włochy, Finlandia czy wspomniana wcześniej Austria). W Finlandii ustawa o lekach wprowadza ograniczenia ilościowe, dzięki którym jeden farmaceuta prowadzić może co najwyżej trzy apteki. Z kolei w Niemczech w „czystej postaci” obowiązuje reguła „apteka dla aptekarza”, która oprócz wprowadzenia kryterium ilościowego, podobnego do tego, które funkcjonujące w Finlandii (jeden aptekarz – maksymalnie trzy apteki lub filie apteczne), sankcjonuje zasadę, że apteka może być prowadzona jedynie przez aptekarzy skupionych w spółce cywilnej bądź w spółce jawnej. Regulowanie rynku farmaceutycznego tak dzisiaj, jak i od wielu lat, jest po prostu europejską normą.

       Warto też w tym miejscu odwołać się do opisywanej na początku tekstu słynnej dyrektywy Bolkensteina z 12 grudnia 2006 roku, 2006/123/WE, która była efektem francuskiego „nie” w referendum z 2005 roku, a która jasno odpowiadała na pytanie, czy zawody i usługi medyczne są usługami takimi, jak wszystkie inne, i z tego tytułu powinny podlegać  wspólnym przepisom, bądź też winny zostać spod ujednolicenia wyłączone. Wynik francuskiego referendum dobitnie wskazał wyjątkowość i rangę usług medycznych. Pokazał również mentalności i dojrzałość społeczeństw zachodnich.

       Mając na względzie decyzję Parlamentu Europejskiego, który postanowił wyłączyć z całego pakietu usług usługi i zawody medyczne, w tym obrót detaliczny produktami leczniczymi oraz wykonywanie zawodu aptekarza, nie dziwią naszego (farmaceutów) środowiska kolejne orzeczenia ETS, w których sąd ten stwierdza, że w celu zapewnienia odpowiedniego poziomu zdrowia oraz usług sektora zdrowotnego na najwyższym poziomie, można, a nawet należy wprowadzać ograniczenia, limity i zakazy. Mamy nadzieję, że krajowi decydenci przestaną w końcu nasłuchiwać ekspertów ds. wolnego rynku, czy innych osób, nienakierowanych na uzdrowienie segmentu zdrowia publicznego i uświadomią sobie zawczasu, że wolny rynek nie jest tym, co dla samego pacjenta jest najkorzystniejsze. Na rozregulowanym i przez nikogo efektywnie niekontrolowanym rynku produktów leczniczych i aptek działających na zasadzie supermarketów pacjent zawsze traci, a wraz z nim – traci całe społeczeństwo. Regułę tę pojęła, zrozumiała i zaakceptowała w swoim czasie Komisja Europejska, kiedy przegrała boje o sektor zdrowotny w Parlamencie Europejskim i zmuszona została do wyłączenia usług zdrowotnych z całego segmentu usług na rynku wewnętrznym.  

       W Polsce przedstawiciele kolejnych rządów, zasłaniając się swoiście i najczęściej mylnie rozumianymi wartościami konstytucyjnymi, sprawy widzą diametralnie inaczej. Twierdzą oni, że wolny rynek i wolna konkurencja rozwiążą wszystkie problemy związane z funkcjonowaniem systemu ochrony zdrowia społeczeństwa, zapominając, że wolność gospodarcza nic nie znaczy bez wysokiej etyki zawodowej, poszanowania dla wartości naczelnych i samej litery prawa. Na szczęście dla innych rządów europejskich polskie podejście do tej sprawy nie znalazło większego poparcia, gdyż jedynie przedstawiciele Czech i Holandii opowiedzieli się za podobnymi jak w Polsce rozwiązaniami. Dobrze, że ogromna większość członków UE, w tym duże i liczące się kraje europejskie, stanowczo poparły tradycyjny europejski model aptekarstwa, oparty na kompetencjach zawodowych farmaceutów, historycznie uwarunkowany i zaspokajający potrzeby, a także oczekiwania społeczeństwa.

       Wyrok ETS z 14 lutego 2014 roku pomaga zrozumieć dominujące w Unii Europejskiej pojmowanie właściwie zorganizowanego oraz prawidłowo funkcjonującego systemu ochrony zdrowia. Należy też wspomnieć o innych wyrokach tego sądu. Najdonioślejszym z nich jest z pewnością orzeczenie z 2009 roku, w którym Trybunał uszanował obowiązującą w niemieckim prawie zasadę „apteka dla aptekarza”, stwierdzając jej niesprzeczność z zasadą swobody przedsiębiorczości (wyrok z 19 maja 2009 roku, połączone sprawy C 171/07 i C 172/07, Apothekerkammer des Saarlandes). Ale hołdowanie przez unijny sąd tradycyjnemu modelowi aptekarstwa, jak również wyłączenie przezeń materii prowadzenia apteki spod reguł wolnego rynku funkcjonowało w jego linii orzeczniczej tak wcześniej, jak i później. Ostatnie orzeczenia ETS odnoszące się do kwestii prowadzenia aptek przesądzają dobitnie, że stosowanie przez państwo członkowskie kryteriów geograficznych, demograficznych, ilościowych czy „jakościowych” przy koncesjonowaniu aptek nie narusza wyrażonej w art. 49 TU zasady swobody przedsiębiorczości (por. wyrok z 1 czerwca 2010 roku w połączonych sprawach C 570/07 i C 571/07, odnoszący się do hiszpańskich przepisów farmaceutycznych, bardzo podobnych do przedstawionego powyżej casusu austriackiego; wyrok z 21 czerwca 2012 roku w sprawie C‑84/11 dotyczący przepisów fińskich; wyrok ETS z 29 września 2011 roku w sprawie C-315/08 Grisoli przeciwko Regione Lombardia, wyrok z 17 grudnia 2010 roku w sprawie C-217/09 czy też ubiegłoroczne orzeczenie ETS-u z dnia 5 grudnia 2013 roku w połączonych sprawach C-159/12 do C-161/12, odnoszące się do włoskich przepisów regulujących funkcjonowania aptek). W tym miejscu i niejako na marginesie należy dodać, że skarżąca w październiku 2013 roku Polskę do Komisji Europejskiej Konfederacja „Lewiatan” w swojej skardze całkowicie pominęła wymienione powyżej orzecznictwo Trybunału w Luksemburgu dotyczące prowadzenia aptek, chociaż kwestionowała ona właśnie przepis art. 94a ustawy - Prawo farmaceutyczne, który przecież wprost odnosi się do funkcjonowania aptek. Daje to wyobrażenie o intencjach twórców skargi.

       Polska, funkcjonująca w filozofii gospodarki wolnorynkowej i jej implementacji do obszaru systemu ochrony zdrowia publicznego, jako kraj ponosi z tytułu takiego wyboru ogromne straty. Trzeba mieć na uwadze to, że przez takie działanie państwo samo ubezwłasnowolnia się w zakresie kontroli nad obrotem produktami leczniczymi. Sytuacja prawna rynku aptecznego na dzień dzisiejszy wygląda bowiem tak, że mamy zbyt słabo egzekwowany przepis oddzielający hurt od detalu, przez co tracimy kontrolę nad podmiotami zajmującymi się tym obrotem. Zawarty w art. 99 ustawy - Prawo farmaceutyczne przepis antykoncentracyjne jest skomplikowany i w praktyce niestosowany przez organy nadzoru farmaceutycznego w procesie wydawania zezwolenia aptekom. Ten aspekt sprawił, że wbrew deklaracjom i wcześniejszym intencjom rynek aptekarski, faktycznie został zmonopolizowany po 2001 roku. Pochodną tego jest szerokie naruszenie zasady równości, w tym – równego traktowania podmiotów prowadzących apteki, pomimo że prawo takie gwarantuje każdemu przedsiębiorcy aptecznemu nie tylko ustawa o swobodzie działalności gospodarczej (art. 6 ust. 1), ale przede wszystkim Konstytucja RP (art. 32 ust. 1). Ta nierówność znajduje swój finał w różnorodności cen (w hurcie i w detalu) oraz uniemożliwia pacjentom dostępu do pełnej gamy produktów leczniczych zarejestrowanych na terenie RP.

       Porządkowanie rynku aptek nie jest zatem „fanaberią” farmaceutów, lecz koniecznością. To, że de lege lata nie mamy na wzór niemiecki czy fiński obowiązującej zasady „apteka dla aptekarza” jest przejawem błędnego wyboru koncepcji ze strony ustawodawcy, ale również brakiem świadomości o tym, że produkty lecznicze nie są i nigdy nie będą zwykłym towarem rynkowym, na co farmaceuci zwracają uwagę od lat. Odpowiedzialność za zdrowie społeczeństwa nie ciąży tylko na barkach kolejnych ministrów zdrowia; ciąży przede wszystkim na pracownikach medycznych, w tym na farmaceutach, ludziach specjalnie do tego przygotowywanych i wyszkolonych przez lata nauki i praktyki. W miejscu ich pracy – w aptekach – wymagane są wysokie standardy jakości (nie tylko w odniesieniu do lokalu apteki, ale i personelu. Nie bez znaczenia są również uwarunkowania etyczne i zawodowe). W realiach wolnego rynku – a więc żywiołowego wydawania kolejnych zezwoleń aptecznych – nie można osiągnąć wymagań stawianych przez założenia polityki zdrowotnej, prawo farmaceutyczne i etykę aptekarską. Zrozumiały to już dawno temu bogate i uporządkowane kraje tzw. starej Unii, które jako normę stosują zasady demografii i geografii, czemu hołduje w zacytowanych powyżej orzeczeniach ETS (pomimo faktu, że sąd ten na co dzień wyrokuje bardzo liberalnie, ukracając najdrobniejsze nawet próby ochrony własnego rynku przez państwa członkowskie). Pauperyzacja aptek, będąca m.in. skutkiem ich nadmiernej ilości sprawia, że nie są one w tanie wypełnić właściwych im zadań w sektorze zdrowotnym wobec społeczeństwa. W naszym kraju deprecjonowany jest zawód farmaceuty, który – dla odmiany – w odbiorze społecznym mieszkańców zachodniej Europy budzi podziw i szacunek.

       Cytowane powyżej wyroki ETS odnoszące się do spraw farmaceutycznych powinny być dobrze znane decydentom, do czego w tym miejscu i korzystając z okazji zachęcamy. Stanowisko farmaceutów w omawianych kwestiach nie musi być popierane wyrokami, które orzekane są sądy unijne. Niemniej jednak orzeczenia te mają swoje głębokie uzasadnienie aksjologiczne, są racjonalne i poparte doświadczeniami polityki zdrowotnej państw zachodnich z ostatnich kilkudziesięciu lat. I bez nich jednak wiemy, że w każdym elemencie systemu gospodarki produktami leczniczymi wymagana jest precyzyjna organizacja oparta na planowaniu i obwarowaniu licznymi ograniczeniami oraz właściwą regulacją. Bez niej szereg wyrosłych na rynku farmaceutycznym patologii, związanych z jego rozregulowaniem, nie zostanie zlikwidowanych. A podjęte w tym kierunku działania, wdrożone tzw. ustawą refundacyjną, pozostaną jedynie półśrodkami, sprawią, że efektywna, a przede wszystkim racjonalna polityka w obszarze zdrowia publicznego, pozostanie na etapie założeń czy niedoścignioną mrzonką. Co najważniejsze jednak, najbardziej ucierpią z tego powodu pacjenci, a w szerszej perspektywie – społeczeństwo.

    mgr Piotr Sędłak, aplikant radcowski
    dr n. farm. Tadeusz Bąbelek
    dr n. farm. Grzegorz Pakulski
     

    Fot. Fotolia.pl

     

  • Farmacja na świecie.  ( 33 pozycji )

       Dzięki zachowanym zwojom papirusów, rysunkom zdobiącym wiele odkopanych przedmiotów oraz zwyczajowi balsamowania zwłok możemy dowiedzieć się jak wyglądało leczenie chorych w jednej z najstarszych cywilizacji.
     
       Właściwą historię Egiptu poprzedziły dziesiątki tysięcy lat prehistorii. Już od VII tysiąclecia p.n.e. zarysowały się główne cechy tego, co obecnie nazywamy cywilizacją i kulturą egipską. Od roku 3100 p.n.e. zjednoczonym państwem rządził faraon, władca Dolnego i Górnego Egiptu. W tym okresie powstało także pismo, co miało ogromne konsekwencje dla wkroczenia tego kraju do historii. Dopiero jednak około roku 2700 p.n.e., w okresie panowania faraona Dżosera, założyciela stolicy w Memfis, rozpoczął się okres potęgi i wszechstronnego rozwoju. Znalazło to wyraz w imponującym zespole piramidy schodkowej w Sakkarze, uważanej za jeden z najstarszych zabytków zarówno w Egipcie jak i na świecie. Zespół tej piramidy jest dziełem Imhotepa (imię to oznacza „dający zadowolenie”), który sprawował funkcję wezyra u faraona Dżosera. Imhotep był w jednej osobie zarówno utalentowanym architektem jak i medykiem. Był tak wybitnym lekarzem władcy i jego otoczenia, że pochowano go w piramidzie w okolicy Sakkary. Tę niezwykłą postać, po upływie wieków, wyniesiono pod niebiosa. Początkowo czczony był jako półbóg a w wieku VII p.n.e. awansował do roli wielkiego boga Egiptu. W późniejszych czasach Grecy rozpoznawali w nim swego Asklepiosa, a dla Rzymian był mitycznym Eskulapem. Imhotep upamiętnił się dla potomnych jako autor nowoczesnych ksiąg medycznych o olbrzymim znaczeniu.

       Starożytni Egipcjanie wierzyli, że sztukę leczenia wymyślili bogowie. I to bynajmniej nie po to aby ulżyć w cierpieniu swoim wyznawcom. Wymyślili ją, ponieważ sami bardzo tego potrzebowali. Egipskim bogom niezwykle często zdarzało się chorować, odnosić rany, a nawet umierać. Bogiem, który nauczył ludzi sztuki leczenia był Toth - pan wiedzy wszelakiej. Jemu to właśnie poświęcony był święty ptak Ibis. Oprócz niego modlono się także do Apisa, Ptaha, Izydy oraz Sachmet (lekarze nosili tytuł "kapłanów bogini Sachmet"). W przypadku choroby również władcy odwoływali się do mocy nadprzyrodzonych, np. faraon Amenhotep III, gdy zachorował, poprosił władcę Babilonii o przesłanie do Egiptu posągu bogini Isztar.
     
     
    Egipscy lekarze
     
     
       Cały sztab demonów dbał o to, aby starożytnym lekarzom nie zabrakło pracy. Wiara w ozdrowieńczą moc bogów skłaniała ludzi do odwiedzania świątyń oraz szukania pomocy u kapłanów. Natomiast konkretne dolegliwości zmuszały do korzystania z porad lekarzy. Medycy kształcili się w przyświątynnych domach - tzw. "domach życia", będących swoistymi centrami naukowo-dydaktycznymi. Najbardziej znane szkoły działały w Heliopolis, Tebach, Memfis i Sais (tu kształciły się kapłanki - akuszerki). Nauka polegała przede wszystkim na zgłębianiu 42 „świętych ksiąg” (zwanych hermetycznymi). Ostatnie 6 z nich zawierało wiadomości z medycyny. Po zakończeniu nauki adepci składali przysięgę, której sens od współczesnej przysięgi Hipokratesa różni się tylko imionami wzywanych bogów. W "domach życia" prowadzono także oddziały porodowe, ambulatoria, oddziały medycyny paliatywnej oraz hospicja. Armia posiadała szpitale polowe oraz własnych sanitariuszy i lekarzy (ich symbolem być skorpion - symbol Izydy). Egipcjanie prowadzili także ogrody botaniczne w których hodowano rośliny lecznicze.

       Lekarze egipscy byli dobrymi praktykami, a zawód ten był bardzo rozpowszechniony. Grecki podróżnik, Herodot z Halikarnasu napisał, że wśród egipskich medyków istniała ścisła specjalizacja. Byli więc lekarze od oczu, od głowy, od zębów, od brzucha itd. W razie problemów ze zdrowiem, chory mógł zwrócić się o pomoc do sunu - specjalisty po szkole medycznej, nab – kapłana leczącego modlitwami lub sau - znachora czy czarownika leczącego magią.

       Lekarze byli opłacani przez państwo i zorganizowani w hierarchiczną strukturę. Lekarz egipski mógł odmówić leczenia przypadków uznanych przez niego za beznadziejne. Badanie było bardzo drobiazgowe, obejmowało także szeroki wywiad o chorym i jego rodzinie.
     
     
    Profilaktyka
     
     
       Starożytni mieszkańcy Egiptu uważali powszechnie, że choroba może przyjść za sprawą nieprawidłowego jedzenia, a przyczynę wszelkich objawów chorobowych upatrywano w niestrawności. Zazwyczaj jedzono chleb, dużo jarzyn i owoców, ryby i mięso (oprócz wieprzowiny). Dużo poszczono. Egipcjanie leczyli się środkami przeczyszczającymi i powodującymi wymioty. Raz na miesiąc oczyszczali się przez trzy kolejne dni, a jedną z metod przeczyszczających była lewatywa. Ogromną wagę przywiązywano również do higieny osobistej. Egipcjanin kąpał się codziennie oraz mył ręce przed każdym posiłkiem. Obowiązywał zakaz wychodzenia z domu po zmroku w pierwszych tygodniach po wylewie Nilu (ze względu na możliwość ukąszenia przez malaryczne komary). Wierzono też w moc kadzidła jako środka odstraszającego choroby. Oprócz tych racjonalnych sposobów, chwytano się także tych magicznych. Najczęściej noszono amulety, wśród nich bardzo popularne były święte skarabeusze, tzw. krzyże Egiptu oraz węzły Izydy. Przypadłości natury duchowej, do których zaliczano epilepsję, histerię oraz choroby nerwowe, będące według Egipcjan karą za grzechy czy też złośliwością bogów, leczono za pomocą tzw. snu sakralnego. Nie był to sen zwykły lecz somnambuliczny, tak głęboki, że człowiek miał wizje, częstokroć dotyczące wyzdrowienia.
     
     
    Aleksandria
     
     
       Największym centrum naukowym w starożytnym Egipcie była Aleksandria, miasto założone w 331 roku p.n.e. przez Aleksandra Wielkiego. Była ona w okresie hellenistycznym również znaczącym centrum medycznym. Symbolem aleksandryjskiej szkoły medycznej były nazwiska Herofilosa i Erasistratosa. Herofilos, który z pochodzenia był Grekiem, założył szkołę medyczną w aleksandryjskim Muzejonie. Rozwinął nauki Hipokratesa w oparciu o anatomię. Jako pierwszy swe wnioski o budowie ciała opierał na przeprowadzanych przez siebie sekcjach zwłok. Od niego pochodzą opisy oka, mózgu, narządów płciowych. Jako pierwszy zaobserwował, że tętnice nie zawierają powietrza tylko krew. Opisał budowę przewodu pokarmowego i podał pierwszy opis części jelita cienkiego, którą nazwał dwunastnicą, ponieważ długość jej określił na 12 poprzecznych szerokości palca. Nazwa ta dotrwała do naszych czasów. Wprowadził też recepty z dużą ilością składników, zwłaszcza pochodzących z dalekiego wschodu. Jego dzieła zaginęły, znane są głównie z cytatów z prac Galena.

       Erasistratos, również Grek z pochodzenia, był współzałożycielem szkoły medycznej w aleksandryjskim Muzejonie. Wniósł istotny wkład w poznanie anatomii człowieka, gdyż dowiódł istnienia węzłów chłonnych i zjawiska krążenia krwi, dał pierwszy opis anatomii serca, wyróżnił nerwy czuciowe i ruchowe. Zapisał się jako prekursor badań eksperymentalnych na zwierzętach. Był zwolennikiem leczenia dietą, gimnastyką, kąpielami i okładami. Napisał szereg dzieł, które jednak zaginęły.

       Aleksandria swój wspaniały rozwój jako ośrodek naukowy zawdzięcza głównie bibliotece, która była największą książnicą świata starożytnego. Założona została przez macedońskiego króla Egiptu - Ptolemeusza I Sotera (około roku 300 p.n.e.).

       Dzieło założyciela kontynuowali jego następcy, co przyczyniło się do zgromadzenia znaczących zbiorów. Doszło nawet do tego, że każdy kto wjeżdżał do Aleksandrii z jakąś księgą, musiał ją zostawić w depozycie biblioteki, a odebrać ją mógł dopiero po jej skopiowaniu. Biblioteka ucierpiała podczas inwazji Cezara na Egipt, ale ówczesna królowa – Kleopatra – uzyskała tytułem rekompensaty około 200 tysięcy woluminów z biblioteki w Pergamonie.

       Nowa biblioteka aleksandryjska, zwana Bibliotheca Alexandrina, została uruchomiona w roku 2002. W olbrzymim kompleksie, oprócz biblioteki, znajdują się hale wystawowe, muzea, planetarium, galerie sztuki oraz centrum konferencyjne. Fasada centralnego budynku to stroma, szeroka krzywizna z szarego granitu. Większą część wnętrza głównego budynku zajmuje otwarta, wielopoziomowa czytelnia. Cztery najniższe kondygnacje znajdują się pod ziemią i są przystosowane do przechowywania 8 milionów woluminów. Na ulicach wokół kompleksu biblioteki panuje do późnego wieczora ożywiony ruch, głównie studiującej na tutejszych uczelniach młodzieży. Na uniwersytecie aleksandryjskim fakultet farmaceutyczny uruchomiono już w połowie XIX wieku i jest on jednym z najstarszych w Egipcie. Obecnie w kraju tym istnieje ponad 20 szkół kształcących farmaceutów, a rocznie podejmuje naukę kilkanaście tysięcy studentów, w tym znacznie więcej kobiet niż mężczyzn. Ocenia się, że w Egipcie pracuje blisko 150 tysięcy farmaceutów, z czego około 70% w aptekach.
     
     
    Papirusy medyczno - farmaceutyczne
     
     
       Przez wieki jedynymi źródłami dostarczającymi informacji na temat starożytnego Egiptu i jego medycyny były zapiski, sporządzone około roku 450 p.n.e. przez greckiego podróżnika Herodota. Liczne egipskie teksty oraz inskrypcje na ścianach piramid i grobowców pozostawały nie rozszyfrowane do roku 1822. Odczytanie tych tekstów było dlatego tak trudne, gdyż jak się okazało, w starożytnym Egipcie używano trzy rodzaje pisma: hieroglificzne, hieratyczne i demotyczne.
        
        Informacji o farmacji i medycynie egipskiej dostarczają nam głównie papirusy, które zachowały się z tamtych czasów. Papirusy wytwarzano z włókien łodyg wodnej rośliny Cyperus papyrus (syn. Papyrus antiquorum). Na owych papirusach zapisywano wszystko, co było potrzebne do rządzenia rozległym państwem, ale przedstawiano też zagadnienia medyczne, różne leki i sposoby ich przyrządzania. Najwięcej wiadomości dostarczył nam dokument nazwany papirusem Ebersa. Nazwa pochodzi od nazwiska niemieckiego egiptologa Georga Ebersa, który w roku 1873 zakupił papirusowy zwój od pewnego Araba. Sprzedający twierdził, ze znalazł go między nogami mumii w Tebach. Po zbadaniu okazało się, że papirus ten pochodzi z około 1550 r. p.n.e., ale jego fragmenty są odpisem z o wiele starszych źródeł. Papirus ma postać zwoju długości ponad 20 metrów, zawiera 108 rozdziałów z których każdy składa się z 20-22 wierszy. Po odczytaniu zapisu (napisany jest pismem hieratycznym) stał się najważniejszym dokumentem staroegipskiej medycyny. Zawiera informacje z zakresu chorób wewnętrznych, chirurgii, stosowania minerałów i licznych roślin leczniczych. Zaopatrzony jest w spis treści i komentarze, zawiera jednak szereg nieznanych nam określeń, najprawdopodobniej fachowych terminów medycznych. Wymieniono w nim około 700 lekarstw, w tym wiele roślinnych jak jałowiec, siemię lniane, koper, kminek, czosnek, liście senesu, tymianek, jaskółcze ziele, pięciornik, kozieradkę, mak, korzeń mandragory, lulek egipski, nasiona bielunia.  Podano też ponad 800 sposobów ich przyrządzania i podawanych chorym w postaci pigułek, czopków, maści, kropli, kadzideł czy kąpieli. Wiele z nich aplikowano doodbytniczo, inne rozpuszczano w wodzie, mleku, piwie czy winie. W celu zmniejszenia bólu używano przetworów maku oraz substancji spokrewnionych z mandragorą, m.in. atropiny i skopolaminy. Na odwrocie papirusu zawarte są notatki kalendarzowe, pozwalające ustalić przybliżoną datę jego powstania. Powszechnie uważa się, że autorem rozdziału „chirurgicznego" jest sam Imhotep.
     

       Papirus Smith'a, długości prawie 5 metrów, został napisany około roku 1700 p.n.e., ale jest oparty na tekstach sięgających do 3200 r. p.n.e. Uważany jest za pierwszy dokument medyczny w historii ludzkości, a jego autorstwo w dużej części przypisuje się Imhotepowi. Papirus zyskał swój desygnat od nazwiska amerykańskiego egiptologa Edwin'a Smith'a, który w 1862 roku kupił go w Luksorze od handlarza Mustafa Aga. Papirus został odczytany dopiero w roku 1920. Zawiera m.in. opisy 48 chorób, sposoby nastawiania i unieruchamiania złamań, zwalczania infekcji i gorączki. Już wtedy wiedziano, że uszkodzenie głowy może spowodować paraliż członków lub niemożliwość mówienia. Jest w nim też wzmianka o obserwacji akcji serca i liczeniu tętna.
     
     

       Papirus berliński pochodzi z roku 1350 p.n.e., ma 279 wierszy. Znaleziony został w Sakkarze przez Heinricha Brugscha. Zwój zawiera 80 przepisów gotowych recept, ale jest bardzo trudny do odczytania i część tekstu pozostaje nieznana.
     
     

       Papirus Hearsta, znaleziony w r. 1899 w górnym Egipcie, pochodzi prawdopodobnie z XII-XI wieku p.n.e. i zawiera liczne recepty i ich zastosowanie, m.in. receptę leku, który bóg Ra sam dla siebie stworzył. Występują w nim także odpisy ze „świętych ksiąg”.
     
     

       Papirus z Kahun, pochodzący z r. 2250 p.n.e., jest podręcznikiem ginekologii. Opisano w nim miesiączkowanie i jego zaburzenia, występowanie guzów, stanów zapalnych narządów rodnych i sutków. Podpowiadano jak postępować w wypadku poprzecznego ułożenia płodu. Podano jak wykonać narzędzia potrzebne przy porodzie. Opisano również rewelacyjny a jednocześnie bardzo prosty test na określanie płci dziecka, które ma urodzić kobieta: należy codziennie oddawać mocz na ziarna pszenicy i jęczmienia. Jeżeli najpierw zacznie kiełkować pszenica, to urodzi się chłopczyk, jeżeli jęczmień, to dziewczynka. Prawdziwość tego testu potwierdzono w roku 1939. Cała tajemnica polega na produkowaniu przez płód różnego rodzaju gonadotropiny, w zależności od płci.
     
     
     
    Tradycyjna i współczesna farmacja egipska
     
     
       Słowo „farmacja” wywodzi się od staroegipskiego "Ph-Ar-Maki" oznaczającego tego, „kto zapewnia bezpieczeństwo”. Słowo to było używane jako jedno z imion boga Tota, który według mitologii staroegipskiej, nauczył ludzi sztuki leczenia.

       Jeśli chodzi o lekarstwa, to oprócz osobliwych specyfików w rodzaju: brud spod paznokci, tłuszcz hipopotama, mleko kobiety, która powiła syna, dziecięcy mocz – używano głownie leków roślinnych, np. cebuli i czosnku. Lekarstwa wykonywano z dużą precyzją, przede wszystkim z ziół, minerałów i tkanek zwierzęcych. Znano również środki znieczulające na przykład marmur w postaci pudru zmieszanego z octem. Analiza egipskich praktyk medycznych wykazała, że wiele stosowanych wówczas lekarstw i zabiegów miało racjonalne podstawy i było skuteczne. Co więcej, wiele tych metod było stosowanych jeszcze w XX wieku. Uważa się, że Egipcjanie znali i wykorzystywali jedną trzecią wszystkich leków jakie znamy współcześnie.

       Także obecnie w wielu środowiskach, zwłaszcza na prowincji, wciąż są żywe archaiczne bądź graniczące z zabobonami poglądy na temat leczenia. Wprawdzie magia należy już do rzadkości, jednak dużym powodzeniem cieszy się ziołolecznictwo. Ludzie ze społecznych nizin nie poszukują porady lekarza ani nie odwiedzają współczesnych aptek, gdyż mają zaufanie do uzdrowicieli. Wolą poddawać się uświęconym tradycją rytuałom, choćby takim, które mają na celu wygnanie z ich ciała demonów.

       Postępująca urbanizacja kraju znacznie zwiększyła liczbę ludności zamieszkującej w miastach. Wraz z tym rozwija się infrastruktura zdrowotna, w tym liczne placówki podstawowej opieki medycznej oraz apteki, które dostępne już są dla 95% ludności.

       W Egipcie funkcjonuje ponad 60 tysięcy aptek. Standardy obsługi i zasady dystrybucji leków nie odbiegają od europejskich gdyż placówki te są prowadzone przez wykształconych współcześnie farmaceutów. Aptekę łatwo znaleźć po szyldzie zapisanym alfabetem łacińskim „Pharmacie” oraz kielichu z owijającym się wokół niego wężem Asklepiosa.

       Wśród krajów Środkowego Wschodu egipski rynek farmaceutyczny jest największy. Jego roczna wartość znacznie przekroczyła poziom 2 mld dolarów, a wzrost kształtuje się w granicach 5%. Obecnie główne problemy sektora farmaceutycznego to wprowadzeniu regulacji prawnych, zgodnych z międzynarodowymi standardami w zakresie ochrony praw intelektualnych oraz stworzenie klarownego systemu refundacji leków. Rynkiem tym coraz bardziej interesuje się też kapitał zagraniczny.

    dr n. przyr., mgr farm. Karol Adamkowski

    Piśmiennictwo
    1. Brandt-Rauf P.W. : History of occupational medicine: relevance of Imhotep and the Edwin Smith papyrus. Br.J.Industr.Med. 1987, 44, 68.
    2. Cotterell A. Cywilizacje Starożytne. Wyd. Łódzkie, 1990.
    3. Dzierżanowski R. Słownik chronologiczny dziejów medycyny i farmacji. PZWL, Warszawa, 1983.
    4. Fakhry A., Piramidy. Warszawa, 1963.
    5. Fink-Finowicki C. Zarys historii i propedeutyki farmacji. PZWL, Warszawa, 1985.
    6. Michałowski K., Piramidy i mastaby. Warszawa, 1972.
    7. White J.E.M., Starożytny Egipt. Wrocław, 1976.
     
  • Galeria.  ( 25 pozycji )

     EGIPT

    - fotoreportaż dr Karola Adamkowskiego

     Bóg medycyny Asklepios ze swą córką Higeą (muzeum w Aleksandrii).

     

     Piramida faraona Dżosera w Sakkarze – wiekopomne dzieło Imhotepa.

    Panorama Aleksandrii z charakterystyczną

    fasadą Bibliotheca Alexandrina.

    Egipska wioska Bir Zuveir na Synaju.

    Malowany sarkofag – źródło wiedzy o tamtych czasach

    (muzeum w Kairze).

    Piramida Chefrena  w Gizie.

    "Postój taxi" na głębokiej prowincji.

    Bazar Chan al Chalili działa w Kairze od 1292 roku.

     Twierdza Kait-Baja przez wieki broniła Aleksandrii od strony morza.


    ZDJĘCIA: dr n. przyr., mgr farm. Karol Adamkowski

     

     
  • Manuał aptekarski.  ( 220 pozycji )

     
       Wszytki niemal lekarstwa z ziemie pochodzą albo większa część tych. Bo nie tylo z ziół, które z ziemie pochodzą albo z korzenia ich, które z ziemie kopają albo wyciągają. Ale też i ine lekarstwa z ziemie, po które się górnicy głęboko w ziemię kopają, a gardła swe na głębie w niebezpieczność ważą, dobywając kruszczów rozmaitych, z których wypalają kruszczyny rozmaite (a tych łacinnicy metalla rzekają). Jako żelazo rzecz więcej potrzebna a niźli kosztowna. Także też i inne kosztowne jako jest złoto, srebro, miedź, cene, ołów i rtęć, o których ludzie grubi a podli jakoby nieopotrzebnych dzierżą, mówiąc, iż te kruszczyny samej tylko pysze a lubości służą (…) ale kto się lepiej przypatrza, najdzie w ich przyrodzeniu moc rozmaitą ku leczeniu wszelakich chorób i niedostatków, którym moc ziół ani drzew zdołać nie może. Bo to, co się w kości, w stawy i w żyły w korzeni, ziółkami się wychlustać nie da. Ale to bryłami kruszczowymi wyciskać musi.
     
     
     

       25 listopada 2013 roku weszła w życie znowelizowana ustawa Prawo farmaceutyczne, która wprowadziła kluczowe zmiany dotyczące kwestii monitorowania bezpieczeństwa produktów leczniczych stosowanych u ludzi. Zaimplementowała ona zapisy dyrektywy Parlamentu Europejskiego i Rady 2010/84/UE z dnia 15 grudnia 2010 r. wprowadzającej zmiany dotyczące nadzoru nad bezpieczeństwem farmakoterapii do dyrektywy 2001/83/WE w sprawie wspólnotowego kodeksu odnoszącego się do produktów leczniczych stosowanych u ludzi. Celem wprowadzonych zmian jest ujednolicenie zasad monitorowania bezpieczeństwa farmakoterapii przez podmioty odpowiedzialne oraz odnośne władze, jak również nadanie uprawnień i/lub obowiązków poszczególnym podmiotom.
     
     

       Leki przeciwdepresyjne po raz pierwszy wprowadzono do farmakoterapii zaburzeń depresyjnych w latach 50-tych ubiegłego wieku. Długoterminowe poddawanie niezwykle delikatnego ośrodkowego układu nerwowego działaniu tych egzogennych substancji, może wiązać się nie tylko z oczekiwaną poprawą nastroju, ale także z indukowaniem nieprzyjemnych skutków ubocznych. Niestety, połączenie stanu depresyjnego pacjenta z działaniami niepożądanymi antydepresantów może być przyczyną wielu obaw. Efekty uboczne wymienione w ulotce dołączonej do opakowania z lekarstwem, zazwyczaj niepokoją chorego. Należy jednak pamiętać, że większość pacjentów odczuwa tylko znikomą ilość opisanych skutków ubocznych lub nie odczuwa ich wcale. W ciągu pierwszych dwóch tygodni organizm przyzwyczaja się do leku, po tym czasie niekorzystne efekty terapii zazwyczaj mijają. Ważne jest jednak, aby pacjent znał ich pełny zakres, aby móc je rozpoznać i ewentualnie przedyskutować z lekarzem. Powodem występowania dość licznych działań niepożądanych leków przeciwdepresyjnych jest brak pełnego zrozumienia, w jaki sposób zarówno lek, jak i stan depresyjny wpływają na bardzo wrażliwą tkankę mózgową. A wpływ ten może być bardzo różny, nawet firmy farmaceutyczne przyznają, iż nie do końca wyjaśniony jest mechanizm działania niektórych antydepresantów. Leczenie depresji jest więc często "trudnym do zgryzienia orzechem".
     
     
  • Wszechnica aptekarska.  ( 103 pozycji )
     
     
     
       Zbliżający się nieubłagalnie koniec wakacji i rozpoczęcie kolejnego roku szkolnego zachęcają do refleksji nad efektami naszej edukacji. Myślimy tutaj o farmaceutach, ale także o innych przedstawicielach branży medycznej. Do refleksji przyczynia się także czekające nas pod koniec września święto patronalne lekarzy i farmaceutów – wspomnienie świętych Kosmy i Damiana. W związku z powyższym aktualny tekst chcieliśmy poświęcić tym rozważaniom, poświęcając go w jakimś sensie naszym kolegom lekarzom. Nie od dziś wiadomo, że współpraca lekarza i farmaceuty nie układa się tak, jak byśmy tego chcieli, oczywiście jesteśmy świadomi wyjątków. Skutkiem każdej współpracy są konkretne efekty i można się zastanawiać czy takich efektów oczekujemy. Chcielibyśmy w dzisiejszym artykule dać naszym kolegom lekarzom parę wskazówek, jak nie bać się pisania recept na leki „robione” i w jaki sposób je bezpiecznie pisać, tak aby efektem tej preskrypcji był preparat dzięki któremu poprawi się zdrowie pacjenta.
     

       W ostatnim czasie coraz częściej można napotykać w prasie fachowej, a także w materiałach dystrybuowanych przez wytwórców leków, zwrot "efekt klasy". Pojęcie to pojawiło się relatywnie niedawno i trudno doszukać się w piśmiennictwie jednoznacznej jego definicji. Można jednak uznać, że najczęściej jest ono wykorzystywane jako założenie istnienia w obrębie pewnej grupy leków istotnych podobieństw w zakresie efektów leczniczych (ale również działań niepożądanych), a idąc nawet dalej - ich równości i możliwości zamiennego stosowania.
     
     
  • Przegląd prasy.  ( 19 pozycji )

     

    Poniżej zaprezentowany „Przegląd prasy” został przygotowany na podstawie trzech periodyków  obejmujących swoją tematyką farmację i medycynę szpitalną i ma na celu m.in. zachęcenie farmaceutów szpitalnych i klinicznych (ale nie tylko!) do sięgania po te źródła. Wiele wartościowych tekstów jest dostępnych bezpłatnie również on-line.
     
     
    LEKI WŁASNE PACJENTÓW W SZPITALU
     
     
       Badacze z Danii zajęli się mało zbadanym problemem stosowania w czasie pobytu w szpitalu przez chorych leków przyniesionych przez nich z domu (PODs – patients’ own drugs, co można przetłumaczyć jako leki własne pacjentów). Po pierwsze przeprowadzili analizę częstotliwości z jaką pacjenci korzystają z własnych medykamentów przebywając na oddziale. Po drugie zajęli się kwestią jeszcze istotniejszą, mianowicie zbadali jakość tych leków biorąc pod uwagę ich wygląd, opakowanie, możliwość zidentyfikowania zawartości, zgodność warunków w jakich były przechowywane z zaleceniami producenta oraz datę ważności. Autorzy zwrócili uwagę na istotne wady i zalety umożliwienia pacjentom szpitali korzystania z własnych leków, włączając  w to także preparaty ziołowe i suplementy diety. Problem jest bieżący także w naszym kraju. Apteki szpitalne zaopatrzone są na ogół w ograniczoną receptariuszem szpitalnym liczbę i rodzaj leków. Umożliwiając pacjentom przynoszenie własnych produktów leczniczych do szpitala należy brać pod uwagę nie tylko aspekt ekonomiczny, ale również zapewnienie ciągłości i bezpieczeństwa farmakoterapii.  

    [1] Nielsen TRH, Kruse MG, Andersen SE „The quality and quantity of patients’ own drugs brought to hospital during admission” European Journal of Hospital Pharmacy: Science and Practice, October 2013, Volume 20:297-301, Issue 5

     
    STANDARDY AKREDYTACYJNE W FARMAKOTERAPII
     
     
       Uważa się, że jedną z najskuteczniejszych metod zarządzania jakością dla poprawy bezpieczeństwa pacjentów szpitali jest dostosowanie się tych ostatnich do wypracowanych norm, wytycznych i standardów. Na tym polu jest także dużo pracy dla farmaceutów klinicznych i szpitalnych. W artykule „Standardy zarządzania jakością w farmakoterapii” m.in. można zapoznać się z zasadami punktacji standardów akredytacyjnych z zakresu farmakoterapii. Na ich podstawie można się zorientować, w jakim zakresie farmaceuci zatrudnieni w szpitalu mogą brać udział w tworzeniu podstawowych procedur tj. zasady stosowania leków spoza receptariusza szpitalnego, zasady pozyskiwania leków w trybie nagłym czy współpraca w zakresie dokumentowania i raportowania działań niepożądanych.

    [2] mgr Urszula Religioni „Standardy zarządzania jakością w farmakoterapii” Farmakoekonomika szpitalna, nr 24/2013

     
    ZAKAŻENIA CLOSTRIDUM DIFFICILE
     
     
        Biegunki poantybiotykowe to jeden z poważniejszych problemów epidemiologicznych w szpitalu. Szczególnie niebezpieczne mogą być endemiczne zakażenia szpitalne o etiologii C. difficile.  Wyzwaniem jest eliminacja ze środowiska endospor, wyjątkowo odpornych na eradykację. Pacjenci, zarówno objawowi jak i nosiciele, ręce personelu oraz środowisko szpitalne stanowią drogi roznoszenia się patogenu. Autorzy tekstu „Clostridium difficile – problem kliniczny i epidemiologiczny” podają i omawiają epidemiologię zakażenia, a także metody jej kontroli w warunkach szpitalnych - zarówno te tradycyjne, jak i nowoczesne.

    [3] Grzegorz Ziółkowski, Barbara Ziółkowska, Mirosława Malara, Beata Ochocka „Clostridium difficile – problem kliniczny i epidemiologiczny” Forum zakażeń 2013;4(4):235-240
     
    mgr farm. Olga Sierpniowska
     
     
     
     
  • Sport to zdrowie.  ( 20 pozycji )
    REGATY W WILKASACH

       W dniach 4-7.09.2014 r. w Wilkasach kolo Giżycka nad jeziorem Niegocin odbędą się III Żeglarskie Mistrzostwa Polski Aptekarzy. Organizatorem regat jest Okręgowa Izba Aptekarska w Olsztynie.

    - Zapraszamy do udziału w regatach wszystkich żeglarzy aptekarzy i sympatyków żeglarstwa oraz sympatyków aptekarstwa. Zapraszamy do wspólnej zabawy i śpiewania szant – zachęcają organizatorzy.

       Wymogi regulaminowe podane przez organizatora są następujące: obsada jachtów od 4 do 6 osób, w tym co najmniej 2 aptekarzy, z których co najmniej jeden musi posiadać uprawnienia (patent żeglarski). Załogi będą rywalizować o puchar Prezesa Naczelnej Rady Aptekarskiej, o puchar Prezesa Okręgowej Rady Aptekarskiej w Olsztynie oraz o statuetkę Nawigatora, która jest trofeum ustanowionym z inicjatywy redakcji Aptekarza Polskiego. Stanicą żeglarską Mistrzostw jest Centralny Ośrodek Sportu Akademickiego w Wilkasach.

       Termin zgłoszeń do udziału w Mistrzostwach upływa 20 sierpnia 2014 roku. Szczegółowe informacje, w tym program oraz deklaracja uczestnictwa są dostępne na stronie internetowej OIA w Olsztynie http://www.olsztyn.oia.org.pl/slider/regatach-2014
     
     
     
     

     
     
  • Chwila oddechu.  ( 86 pozycji )

     
  • Barometr PharmaExperta.  ( 74 pozycji )

     

    LIPIEC 2014: rynek utrzymuje
     
    umiarkowany wzrost wobec wyników
     
    z ubiegłego roku
     
      
       Rynek farmaceutyczny w lipcu br. zanotował sprzedaż na poziomie 2 311 mln PLN. To o 90,7 mln PLN (+4,08%) więcej niż w analogicznym okresie 2013r. Natomiast w porównaniu do czerwca 2014r. wartość sprzedaży zwiększyła się o 40,0 mln PLN (+1,76%). 

       W lipcu 2014 największy wzrost zanotował segment leków refundowanych, którego wartość wzrosła o 39,6 mln PLN (+4,73%) względem analogicznego okresu ub. r. Wartość segmentu produktów dostępnych w sprzedaży odręcznej wzrosła o 31,1 mln PLN (+3,58%), a wartość sprzedaży leków pełnopłatnych zwiększyła się o 18,1 mln PLN (+3,63%). Natomiast w porównaniu do czerwca 2014 r. również nastąpił wzrost wartości sprzedaży we wszystkich segmentach rynku. Segment leków refundowanych zwiększył się o 22,0 mln PLN (+2,58%), wartość segmentu leków pełnopłatnych wzrosła o 7,9 mln PLN (+1,56%), a segment sprzedaży odręcznej osiągnął wzrost o 6,2 mln PLN (+0,69%) względem ubiegłego miesiąca br.

       Wyniki za siedem miesięcy bieżącego roku są nadal umiarkowanie optymistyczne. W porównaniu do analogicznego okresu ub. r. nastąpił wzrost wartości sprzedaży o 347 mln PLN. To o 2,18% lepszy wynik niż przed rokiem. Lipiec był trzecim z kolei miesiącem, w którym wzrost względem analogicznego okresu ub. r. wyniósł powyżej 4%.

    Zestawienie wartości sprzedaży
    poszczególnych segmentów rynku farmaceutycznego
    (dane w mln PLN)


    Tabela 1: lipiec 2014 vs lipiec 2013

    *kliknij, aby powiększyć

    Tabela 2: lipiec 2014 vs czerwiec 2014
     
    *kliknij, aby powiększyć

     
    Statystyczna apteka
     
     
       W lipcu 2014r. wartość sprzedaży dla statystycznej apteki wyniosła 165,5 tys. PLN. Wartość sprzedaży statystycznej apteki była wyższa o 2,5 tys. PLN (+1,53%) niż w lipcu ub. r. Natomiast względem czerwca 2014r. wartość sprzedaży wzrosła o 2,0 tys. PLN (+1,22%). W porównaniu do analogicznego okresu z 2013r. wartość sprzedaży statystycznej apteki zwiększyła się we wszystkich segmentach: w sprzedaży odręcznej (+1,05%) leków pełnopłatnych (+1,09%) i w segmencie leków refundowanych (+2,17%). Również w porównaniu do czerwca br. nastąpił wzrost sprzedaży, który objął wszystkie segmenty rynku:  sprzedaży odręcznej (+0,16%), leków pełnopłatnych (+1,02%) i leków refundowanych (+2,04%).
     
     
    *kliknij, aby powiększyć
     
       Średnia cena produktów sprzedawanych w aptekach w lipcu 2014r. wyniosła 16,54 PLN. W porównaniu do poprzedniego miesiąca średnia cena była wyższa o 0,36%, a wobec lipca 2013r. wzrosła o 0,45%. Natomiast średnia marża apteczna w lipcu 2014r. wyniosła 26,42%. To o 0,01 pp więcej niż przed miesiącem. Względem lipca 2013r. (27,17%) marża spadła o 0,74 pp.
     
     
     Refundacja a współpłacenie
     
       
    W lipcu 2014r. poziom współpłacenia pacjentów za leki refundowane wyniósł 26,95%. Wskaźnik ten zwiększył się względem czerwca 2014r. o 0,82 pp. Udział pacjenta w dopłacie do leków refundowanych był o 2,22 pp mniejszy niż w analogicznym miesiącu ubiegłego roku. W lipcu pacjenci wydali na leki refundowane 236,0 mln PLN, tj. blisko o 13,0 mln PLN więcej niż miesiąc wcześniej i o 7,9 mln PLN mniej niż w lipcu 2013r.

       W lipcu pacjenci zapłacili 72,32% z 2 311 mln PLN, stanowiącej całkowitą wartości sprzedaży w aptekach (pozostałą część stanowi refundacja ze strony Państwa). Względem czerwca 2014r. udział ten wzrósł o 0,09 pp, a wartościowo wydatki pacjentów zwiększyły się wobec poprzedniego miesiąca o 31,0 mln PLN. W lipcu 2014r. pacjenci wydali na wszystkie produkty lecznicze zakupione w aptekach blisko 1 671 mln PLN. To o 43,1 mln PLN więcej niż w analogicznym okresie 2013r. Udział pacjentów w zapłacie za leki zmniejszył się w tym okresie o 1,01 pp.
     
     
    Prognoza wartości sprzedaży leków na rok 2014
     
     
       Na koniec 2014 r. rynek powinien osiągnąć wartość 28,5 mld PLN. To o 2,8% więcej niż wartość rynku za poprzedni rok. Natomiast wartość refundacji na koniec 2014 roku osiągnie poziom ponad 7,5 mld PLN, tj. będzie o 5,0% większa niż w roku 2013.
     
    *kliknij, aby powiększyć
     
     
    Prognozowane ceny i marże na koniec bieżącego roku
     
     
       Średnia cena leków na koniec roku wyniesie 16,47 PLN, co oznacza, że ceny będą minimalnie niższe (-0,2%) od średniej ceny z ubiegłego roku. Prognozowana wielkość marży na koniec roku wyniesie 27,60%. Będzie ona wyższa o 0,1% niż w roku 2013. Za wzrost marży będzie odpowiadać segment leków refundowanych, pozostałe segmenty rynku zanotują jej spadek. Średnia wartość sprzedaży na pacjenta w roku 2014 wyniesie 48,33 PLN (+3,6%), jednocześnie liczba pacjentów w aptece będzie mniejsza o 2,6% niż w 2013 roku.

     Piotr Kula
    Prezes PharmaExpert
     
    fot. z archiwum Autora
     
  • Nowe rejestracje  ( 243 pozycji )
       Na łamach działu "Nowe rejestracje" dr n. farm. Jarosław Filipek z IMS Health prezentuje nowości lekowe na polskim rynku farmaceutycznym oraz zestawienia nowo zarejestrowanych preparatów. Zestawienia produktów dopuszczonych do obrotu przedstawiamy z podziałem na wydane przez Komisję Europejską (UE) oraz na wydane przez polski Urząd Rejestracji Produktów Leczniczych, Wyrobów Medycznych i Produktów Biobójczych (PL) .
     
     
      
     
     
     
                    
     
     
     
  • Biblioteczka.  ( 1 pozycji )
  • Reklama  ( 117 pozycji )
  • Kalendarium.  ( 1 pozycji )

     

    *kliknij, aby uzyskać szczegóły
     

     

  • Aktualności.  ( 54 pozycji )
     
    PRACA W APTECE TO OPIEKA NAD CHORYM 
     
    wypowiedź LIDII MARII CZYŻ
     
    Krajowego Konsultanta w dziedzinie farmacji aptecznej
     
    dla Aptekarza Polskiego
     
     
    Wsłuchać się w oczekiwania środowiska aptekarskiego
     
      
       Jako nowy konsultant krajowy w dziedzinie farmacji aptecznej chcę starannie wsłuchać się w oczekiwania izb aptekarskich, a przede wszystkim Naczelnej Izby Aptekarskiej – tu przecież koncentrują się zagadnienia dotyczące Dobrej Praktyki Aptecznej. Izby aptekarskie są najbliższe owej praktyki, chociażby z racji swych zadań ustawowych. Myślę, że będąc niejako „wewnątrz” organów samorządu, nie stracę kontaktu z praktycznym wykonywaniem zawodu i jego problemami. A problemów na pewno jest dużo. Zmienne warunki prowadzenia aptek, jakkolwiek zapowiadane przez ustawodawcę, sprawiają wiele kłopotów wykonującym zawód aptekarza w bezpośrednim kontakcie z pacjentem. To wymusza zmianę w rutynowym zachowaniu aptekarza, dostosowywanie się do warunków wykonywania zawodu. Większość z nas, aptekarzy, te warunki spełnia. Są jednak również sytuacje błędów, niezawinionych, ale jednak takich, za które trzeba ponieść konsekwencje.
     
     
     
cookies.jpg
Dzień Aptekarza
SPONSORZY GŁÓWNI
SPONSORZY
PATRONAT MEDIALNY
dza2014pm.jpg
WYDARZENIA
DOKUMENTY
strategia.jpg