06.05.2015.
Aptekarz Polski
Start.
Aktualności
Opieka farmaceutyczna
Wszechnica
Manuał aptekarski
W aptece
Lex Apothecariorum
Edukacja
Farmacja na świecie
Rynek leków
Panorama samorządu
Biblioteka
Historia farmacji
Muzealny kalejdoskop
PharmaExpert
Nowe rejestracje
Świat w pigułce
Chwila oddechu
Sport to zdrowie
Forum wydarzeń
Galeria
Przegląd prasy
Warto wiedzieć
Rozmowy Redakcji
Listy do Redakcji
Z uniwersytetu
Numer 103/81 online
Menu witryny
Wydawnictwo NIA
Zamów Aptekarza






mapa strony: Start.


Advertisement


Wszechnica aptekarska.
 
  
 
   Wiosenny czas nastraja do przyjemnych refleksji. Nas nastroił do rozważań jak to drzewiej bywało. Przedsmak tych przemyśleń daliśmy już w artykule o mazidłach, ale mazidła to nie jedyne dawne postaci leku. Niektóre z nich nie są już przygotowywane choć naszym zdaniem mogłyby z powodzeniem konkurować z niektórymi wyrobami medycznymi i suplementami diety.
 

Filtr     Kolejność     Pokaż # 
Tytuł pozycji
03.2015 - "Odżywianie prozdrowotne. Część piąta. Żywność genetycznie modyfikowana."
03.2015 - "Apteczne oblicza mechanizacji - unguator."
02.2015 - "Recepturowe maści proktologiczne."
02.2015 - "Niezgodności - temat jak bumerang."
02.2015 - "Odżywianie prozdrowotne. Cz. IV. Zasady prawidłowego odżywiania."
02.2015 - "Soki drzewne."
01.2015 - "Odżywianie prozdrowotne. Cz. III. Popularne diety żywieniowe."
01.2015 - "Technologia Efektywnych Mikroorganizmów."
01.2015 - "Maści rozgrzewające i przeciwbólowe."
12.2014 - "Ichtiol jako problematyczny składnik leku recepturowego."
12.2014 - "Współczesna receptura apteczna widziana oczami stażysty."
12.2014 - "Odżywianie prozdrowotne. Cz. II. Żywność jako źródła antyoksydantów."
12.2014 - "Biodostępność soli magnezu - jak to jest naprawdę?"
11.2014 - "Znane od czasów Szwejka, a nawet Galena - niech nam żyją mazidła."
11.2014 - "Odżywianie prozdrowotne. Cz. I. Wolne rodniki tlenowe a metabolizm komórkowy."
11.2014 - "Aby nie zapomnieć."
10.2014 - "Wybrane aspekty technologii leku recepturowego z siarczanem neomycyny."
10.2014 - "Antybiotykooporność - coraz bardziej aktualne zagrożenie."
09.2014 - "Ototoksyczność neomycyny a jej wartość kliniczna."
10.2014 - "Żywność ekspandowana."
09.2014 - "Napoje energetyzujące - fakty i mity."
08.2014 - "Dobro chorego najwyższym prawem."
08.2014 - "Efekt klasy."
07.2014 - "Standardy akredytacyjne."
07.2014 - "Część IV - Fenobarbital c.d."
06.2014 - "Cukier czy słodzik?"
06.2014 - "Repetytorium do specjalizacji - fenobarbital."
05.2014 - "Clostridium difficile - nowa superbakteria?"
05.2014 - "Dieta w zespole metabolicznym."
05.2014 - "Receptura apteczna, nie zawsze jednoznaczna..."
04.2014 - "Nutrigenetyka i nutrigenomika - rewolucja w żywieniu?"
04.2014 - "Nystatyna."
04.2014 - "Dieta w nadciśńieniu tętniczym."
03.2014 - "Leki i wyroby medyczne dla osób uprzywilejowanych."
03.2014 - "Ditranol jako lek przeciwłuszczycowy."
03.2014 - "Kuchnia molekularna."
02.2014 - "Witaminy w recepturze aptecznej - część V."
02.2014 - "Nowa Żywność."
01.2014 - "Witaminy w recepturze aptecznej - część IV."
01.2014 - "Antybiotyki i dodatki do żywności."
12.2013 - "Witaminy w recepturze aptecznej. Część III."
12.2013 - "Zagrożenia związane z zanieczyszczeniami żywności."
11.2013 - "Witaminy w recepturze aptecznej. Część druga."
11.2013 - "Wpływ zabiegów kulinarnych na zawartość składników odżywczych w codziennym posiłku."
10.2013 - "Witaminy w recepturze aptecznej. Część I."
10.2013 - "Toksykologiczne aspekty przechowywania żywności."
09.2013 - "Czyste ręce."
09.2013 - "Problemy z kwasem bornym."
08.2013 - "Problemy z efedryną."
07.2013 - "Ten sam lek różnie zapisany - część II."
 
«« start « poprz. 1 2 3 nast. » koniec »»
Pozycje :: 1 - 50 z 126
  • Z uniwersytetu  ( 4 pozycji )
     
    Projekt IPROCOM na Wydziale Farmaceutycznym Uniwersytetu Jagiellońskiego
    – Collegium Medicum w Krakowie

       W dniu 01.01.2013 r. rozpoczęła się realizacja projektu IPROCOM* (http://www.iprocom.eu) finansowanego ze środków Siódmego Programu Ramowego UE, inicjatywy Marie Curie ITN (FP7-PEOPLE-2012-ITN). Projekt ten o łącznym budżecie 3,8 mln euro prowadzony jest przez międzynarodowe konsorcjum w skład którego wchodzą jednostki uniwersyteckie i zakłady przemysłowe:

    •    University of Surrey, Guildford, UK (http://www.surrey.ac.uk/cpe/about );
    •    Heinrich-Heine-University, Duesseldorf, Germany
    (http://www.pharmazie.hhu.de/Institute/pharm_tech );
    •    AstraZeneca plc., Macclesfield, UK (http://www.astrazeneca.co.uk );
    •    Research Centre Pharmaceutical Engineering GmbH, Graz, Austria
    (http://www.rcpe.at/en/index.php );
    •    Ecole des Mines d'Albi, France (http://www.mines-albi.fr );
    •    Vysoka Skola Banska - Technicka Univerzita Ostrava, Czech Republic 
    (http://www.cs.vsb.cz );  
    •    Babes-Bolyai University, Romania (http://www.ubbcluj.ro );
    •    Johnson Matthey plc., UK (http://www.matthey.com );
    •    Fraunhofer Institute for Mechanics of Materials IWM, Germany
    (http://www.iwm.fraunhofer.de )
    oraz
    •    Uniwersytet Jagielloński-Collegium Medicum
    (http://farmacja.cm-uj.krakow.pl )

    Obok głównych partnerów, w projekcie biorą udział również partnerzy stowarzyszeni:
    •    Bayer Schering AG, Germany (http://www.bayerpharma.com )
    •    L.B.Bohle Maschinen + Verfahren GmbH, Germany (http://www.lbbohle.de );
    •    Ark Media Productions, UK (http://www.arkmedia.co.uk );
    •    SkillStudio Limited, UK (http://www.skillstudio.co.uk ).

       Projekt ten koordynowany jest przez ośrodek brytyjski, University of Surrey, w osobie profesora Chuan-Yu Wu. IPROCOM jest projektem naukowo-dydaktycznym i powołany został w ramach inicjatywy Marie Curie, tak więc jego podstawowym celem jest zwiększanie szans młodych ludzi na rynku pracy poprzez ich wszechstronne kształcenie. Jako, że zorientowany na utalentowanych ludzi, IPROCOM zatrudnia 15 młodych naukowców, którzy doskonalą i rozszerzają swoje warsztaty badawcze poprzez kontakt z doświadczonymi naukowcami i pracownikami uniwersytetów i zakładów przemysłowych będących członkami zawiązanego na potrzeby projektu konsorcjum. Międzynarodowy charakter IPROCOM podkreśla fakt, że wśród 15 młodych ludzi są osoby z Europy i Azji oraz Afryki. Każdy z partnerów projektu gości min. jednego z jego beneficjentów. W Katedrze Technologii Postaci Leku i Biofarmacji, Wydziału Farmaceutycznego Uniwersytetu Jagiellońskiego – Collegium Medicum, kierowanej przez prof. dr hab. Renatę Jachowicz, zatrudniono dwóch młodych naukowców: p. Pezhmana Kazemi z Iranu oraz p. Mohammada Hassana Khalida z Pakistanu.


    Spotkanie projektu IPROCOM w Krakowie 21-23.10.2014.
    Fot. Jerzy Sawicz

       Pod egidą IPROCOM prowadzone są badania związane z szeroko rozumianym modelowaniem służącym do opisu procesów jednostkowych wykorzystywanych m.in. w przemyśle farmaceutycznym. Motywem wiodącym jest znalezienie matematycznego i empirycznego opisu kompaktora – urządzenia wykorzystywanego do procesu granulacji na sucho. Młodzi naukowcy poznają szereg narzędzi modelowania matematycznego jak np. metodę elementów skończonych (FEM), modelowanie elementów dyskretnych (DEM) a także modelowanie heurystyczne z wykorzystaniem narzędzi inteligencji obliczeniowej jak np. sztuczne sieci neuronowe. Obok prac informatyczno-modelerskich prowadzone są również eksperymenty laboratoryjne dostarczające danych do budowania modeli, tak więc beneficjenci projektu mogą również nabrać umiejętności praktycznych w zakresie procesów produkcyjnych w przemyśle farmaceutycznym i chemicznym.

       Ośrodek krakowski został wyznaczony do nadzorowania jednego (WP3) z trzech głównych projektów cząstkowych, w którym prowadzone są prace z wykorzystaniem zaawansowanych narzędzi inteligencji obliczeniowej i statystyki. W ramach WP3 przygotowywane są modele heurystyczne procesów mieszania, mielenia, granulacji i tabletkowania. Wykorzystywane są najnowsze narzędzia samoadaptacyjne z grupy sztucznych sieci neuronowych, drzew decyzyjnych i algorytmów genetycznych implementowanych w środowisku gridowym szeregu stacji obliczeniowych PC. Dzięki udziałowi uczelni technicznych budowane są także zupełnie nowe narzędzia modelowania oparte m.in. na tzw. metaheurystykach, które są dzisiaj uznawane za kolejny krok rozwoju modelowania w tej dziedzinie.

       Ponieważ IPROCOM ma charakter szkoleniowy, w programie projektu zapisano obowiązkowe dla jego uczestników pięć szkoleń, tzw. Advanced Training Courses (ATC). Ostatnio przeprowadzony, trzeci w kolejności ATC3 miał miejsce w Krakowie w dniach 21-23.10.2014 i był poświęcony sztucznej inteligencji i inteligencji obliczeniowej w zastosowaniach przemysłowych i farmaceutycznych. Obok wykładów prowadzone były w nowoczesnych wnętrzach Auditorium Maximum UJ praktyczne ćwiczenia komputerowe z modelowania metodami inteligencji obliczeniowej.


    Slajd z wykładu z ATC3 w Krakowie 21-23.10.2014

       Projekty europejskie Marie Curie (dzisiaj już Marie Skłodowska-Curie) nie służą uzyskaniu bezpośrednich celów praktycznych zdatnych do natychmiastowego zastosowania – ich celem jest zwiększenie światowego potencjału naukowego poprzez nieszablonowe i interdyscyplinarne  kształcenie młodego pokolenia. Jest to próba urzeczywistnienia kosmopolitycznej wizji rozwijającej się harmonijnie i z coraz większym rozmachem wielokulturowej „globalnej wioski”, sięgającej po problemy, których rozwiązanie dotychczas wydawało się być tylko w sferze fantastyki naukowej. IPROCOM na pewno nie sięgnie gwiazd, ani nie wyląduje na kolejnej komecie, ale możemy być pewni patrząc na rozwój jego podopiecznych, iż wniosą oni swój znaczący wkład w tę wizję.

    dr n. farm. Aleksander Mendyk
    Wydział Farmaceutyczny Collegium Medicum UJ
     
    *IPROCOM Marie Curie Initial Training Network, ufundowany w ramach People Programme (Marie Curie Actions) Siódmego Programu Ramowego Unii Europejskiej FP7/2007-2013/. Nr umowy REA 316555.
     
  • Forum wydarzeń  ( 10 pozycji )
    Rola aptek i farmaceutów
     
    w polityce zdrowotnej państwa

       14 kwietnia 2015 roku odbyła się w Bydgoszczy II Ogólnopolska Konferencja Farmaceutyczna pod hasłem „Rola aptek i farmaceutów w polityce zdrowotnej państwa”. Organizatorami konferencji byli: pani Ewa Mes, wojewoda Kujawsko- Pomorski i pan Piotr Chwiałkowski, prezes Pomorsko-Kujawskiej Okręgowej Rady Aptekarskiej.
     
       W materiałach przekazanych uczestnikom  pani wojewoda sformułowała cel konferencji następująco – „Chcemy wspólnie zastanowić się, jak można zapobiec brakom niektórych leków, a także problemom związanym z ich nadużywaniem. Równie istotne pozostaje zagadnienie właściwego wykorzystania profesjonalizmu farmaceutów, których fachowe porady mają duże znaczenie dla powodzenia farmakoterapii”.
     
       W konferencji  uczestniczyli przedstawiciele izb aptekarskich, przedstawiciele inspekcji farmaceutycznej i urzędnicy administracji państwowej, pracownicy uczelni medycznych, dziennikarze. W gronie uczestników byli także obecni: pani Iwona Kozłowska, posłanka na Sejm RP, pani Zofia Ulz, Główny Inspektor Farmaceutyczny, pan Zbigniew Niewójt, zastępca Głównego Inspektora Farmaceutycznego, pan Grzegorz Kucharewicz, prezes Naczelnej Rady Aptekarskiej, pan Marek Jędrzejczak, wiceprezes Naczelnej Rady Aptekarskiej. 
     
       Konferencja składała się z dwóch sesji, podczas których prezentowane były wykłady poświęcone zagadnieniom odnoszącym się do aptek ogólnodostępnych oraz aptek szpitalnych i działów farmacji szpitalnej. Prelegentami byli: pan Marek Tomkow i pan Michał Byliniak. Po każdym wykładzie odbyła się dyskusja, która nawiązywała do przedstawionych w wykładach wątków. 
       
    Podsumowując konferencję pani wojewoda Ewa Mes zapowiedziała, że wnioski wynikające z dyskusji będą opracowane i przedstawione pani premier Ewie Kopacz oraz panu Bartoszowi Arłukowiczowi, ministrowi zdrowia. 
     
     
    *kliknij, aby przeczytać więcej
     
     
     
    *kliknij, aby przeczytać więcej
     
     
     
  • Archiwalia  ( 3 pozycji )
  • Świat w pigułce  ( 12 pozycji )
     
       Japoński rynek farmaceutyczny jest drugim co do wielkości na świecie. Udział generyków w ogólnej sprzedaży waha się w tamtejszych aptekach na poziomie jedynie kilkunastu procent. Kraj Kwitnącej Wiśni słynie z respektowania zasad, dbałości o jakość oraz z lojalności – z zachowań tak odmiennych od obowiązujących w krajach szeroko pojmowanego „zachodu” (dla Japończyków styl ‘Western style’ tyczy się również kultury amerykańskiej). Wobec powyższego, Japończycy pozostają wierni oryginalnym lekom.
     

       Mała prywatna apteka na prowincji. W tle widoczna dokumentacja związana z prowadzoną tu opieką farmaceutyczną.
     
       Medycyna konwencjonalna wydaje się wieść prym w Japonii, niemniej coraz częściej spotyka się pacjentów sięgających po receptury opisane w japońskiej medycyny ludowej, tak bliskiej tradycyjnej medycynie chińskiej. W VII-IX w. n.e. Chińczycy przekazali Japończykom podstawy TCM. Od tego czasu zaobserwowano szybki rozwój opartej na akupunkturze i leku roślinnym medycyny naturalnej. Wykorzystuje ona ciekawe farmakognostycznie mieszanki ziołowe zawierające gatunki roślin rosnących w kraju wschodzącego słońca. Szacuje się, że niemal połowa flory porastającej wyspy japońskie to rośliny endemiczne dla tego terenu.
     

       W sklepach zielarskich można kupić wysuszone i rozdrobnione pojedyncze substancje roślinne bądź standaryzowane mieszanki ziołowe.
     
       Coraz częściej organizowane są w Japonii konferencje mające na celu rozszerzanie wiedzy z zakresu medycyny naturalnej (Kampo), a sami pacjenci sięgają po pomoc zielarzy i znachorów, rezygnując z konwencjonalnej farmakoterapii. Niezwykle ciekawie wyglądają sklepy zielarskie zlokalizowane w większych japońskich miastach, w których można nabyć m.in. korzenie żeń-szenia, eleuterokoka, traganka mongolskiego, kłącza imbiru czy ostryżu, wysuszone koniki morskie, trudne do zidentyfikowania węże, czy też dziwnego pochodzenia nalewki. Japońska medycyna naturalna oparta jest na aplikacji pacjentom mieszanek ziołowych o ściśle określonym składzie i standaryzowanej zawartości ciał czynnych. Podczas mojego pobytu na stypendium naukowym na uniwersytecie Tokushima Bunri University zastosowałam Kampo jedynie raz, walcząc z uporczywym katarem. Mimo dużego uprzedzenia i wątpliwości przed wypiciem poleconego naparu o nieznanym mi składzie, wielkie było moje zaskoczenie, gdy okazało się, że w ciągu dwóch godzin objawy obłożenia zatok oraz uporczywego kataru zniknęły i nie powróciły już więcej.
     

       Pasaż handlowy w Hiroszimie. Po prawej stronie widoczna apteka.
     
       W Japonii rozwinięto opiekę farmaceutyczną. Każdy pacjent przypisany jest do wybranej przez niego apteki, w której znajdują się jego karty chorobowe i dane osobowe. Dzięki tej praktyce zmniejszono ryzyko występowania interakcji lekowych i obciążenie finansowe tamtejszego funduszu zdrowia (refundacja leków ustalona jest w Japonii na poziomie 70% w przypadku większości substancji leczniczych). Co więcej, rząd japoński inwestuje znaczne kwoty w program kontroli masy ciała obywateli. Przekroczenie dopuszczalnego obwodu talii przez pacjenta kwalifikuje go do spotkania z dietetykiem i psychologiem. Otyli pacjenci, których w Japonii jest wciąż niewielu, zobowiązani są do wykonywania ćwiczeń, stosowania odpowiedniej diety i jak najszybszej redukcji masy ciała. Rząd japoński unika tym samym kosztownej hospitalizacji, a liczba zgonów wywołanych powikłaniami sercowo-naczyniowymi jest redukowana do minimum.
     

        Czekając na poradę farmaceutyczna w nowoczesnej aptece w centrum Osaki.
     
       Półki w drogeriach i aptekach japońskich uginają się pod licznymi suplementami diety fortyfikowanymi witaminami. Większość napojów słodzonych posiada także ich dodatek. To właśnie Japończycy zapoczątkowali trend suplementacji diety związkami mineralnymi i witaminami. Być może związane jest to z niewielką podażą tych ostatnich z dietą. Zdecydowana większość potraw kuchni japońskiej opiera się na gotowanych, marynowanych lub blanszowanych warzywach, co uwidacznia się dużą zapadalnością na cukrzycę.

       Japończycy to ludzie żyjący najdłużej na świecie. Średnia wieku mężczyzn sięga 79 lat, a kobiet aż 86. Recepta na długowieczność to ponoć dyscyplina w ograniczaniu porcji żywnościowych, codzienne spożywanie alg morskich, sfermentowanej soi i tofu, jak również aktywności fizyczna. Widok jeżdżących na rowerze bez względu na pogodę starszych ludzi nikogo tam nie dziwi. Dlaczego nam, Polakom, wciąż tak daleko do tego stylu życia…?
     
    dr n. farm. Wirginia Kukuła-Koch
    Uniwersytet Medyczny w Lublinie
     
    Fot. nadesłane przez Autorkę
     
  • Muzealny kalejdoskop  ( 23 pozycji )
    KARTY WIELKANOCNE HANNY NAST
     
    W MUZEUM FARMACJI

        W Muzeum Farmacji im. prof. J. Muszyńskiego w Łodzi odbył się 27 marca 2014 roku wernisaż wystawy ,,Karty świąteczne Hanny Nast’’. Była to już druga wystawa w naszym muzeum przedstawiająca twórczość artystki. Na pierwszej, grudniowej wystawie, prezentowane były karty świąteczne związane ze Świętami Bożego Narodzenia. Na obecnej - karty związane z Wielkanocą i wiosną. Wśród osób przybyłych na wernisaż byli zarówno ci, którzy poznali już twórczość artystki i są pod wielkim wrażeniem jej talentu, jak również ci - którzy pragnęli zapoznać z Jej pracami. Ku zaskoczeniu i radości organizatorów na wernisażu pojawili się również kolekcjonerzy kart świątecznych Hanny Nast. Zademonstrowane przez nich zbiory zawierają karty świąteczne stworzone przez Hannę Nast przed kilkudziesięcioma laty. Na wystawie zaprezentowano 160 przepięknych kart świątecznych oraz 48 autorskich karnetów kwiatowych ilustrujących pięćdziesięcioletnią twórczość Artystki. W świąteczny nastrój wernisażu wprowadził, zacytowany w czasie uroczystości otwarcia, wiersz Jana Lechonia pt. "Wielkanoc".

       Droga, wierzba sadzona wśród zielonej łąki,
       Na której pierwsze jaskry żółcieją i mlecze.
       Pośród wierzb po kamieniach wąska struga ciecze,
       A pod niebem wysoko śpiewają skowronki.

       Wśród tej łąki wilgotnej od porannej rosy,
       Droga, którą co święto szli ludzie ze śpiewką,
       Idzie sobie Pan Jezus, wpółnagi i bosy
       Z wielkanocną w przebitej dłoni chorągiewką.

       Naprzeciw idzie chłopka. Ma kosy złociste,
       Łowicką spódniczkę i piękną zapaskę.
       Poznała Zbawiciela z świętego obrazka,
       Upadła na kolana i krzyknęła: "Chryste!".

       Bije głową o ziemię z serdeczną rozpaczą,
       A Chrystus się pochylił nad klęczącym ciałem
       I rzeknie: "Powiedz ludziom, niech więcej nie płaczą,
       Dwa dni leżałem w grobie. I dziś zmartwychwstałem."
     
       Wielkanoc jest najważniejszym i najradośniej obchodzonym świętem przez chrześcijan, upamiętniającym Zmartwychwstanie Jezusa Chrystusa. Czas jej obchodów ustalono w 325 roku. Przypada on w pierwszą niedzielę po wiosennej pełni księżyca, najwcześniej 22 marca, a najpóźniej 25 kwietnia. Poza wymową religijną, Wielkanoc jest też świętem budzącej się do życia przyrody i zapowiedzią nadejścia wiosny. Wiosenny nastrój kart Hanny Nast można opisać też pięknym fragmentem wiersza nieznanego autora.

       "… Są takie święta raz do roku,
       co budzą życie, budzą czas.
       Wszystko rozkwita w słońca blasku
       i wielka miłość rośnie w nas.
       Miłość do ludzi, do przyrody,
       w zielone każdy z wiosną gra. … Spójrzcie tam – pierwszy liść!’’
     

       Kiedyś, a może lepiej zabrzmi – dawniej, najpopularniejszym sposobem przekazywania świątecznych życzeń – tym, którym nie możemy złożyć ich osobiście, było wysłanie kart. Najstarsze karty wielkanocne pochodzą z początków XX wieku i zawierały zawsze wizerunek Zmartwychwstałego Chrystusa i napis ,,Alleluja’’. Pojawiał się też biblijny symbol Wielkanocy - baranek z czerwoną chorągiewką i złotym krzyżem.
     

       W późniejszych okresach wprowadzano stopniowo również świeckie symbole świąt – żółciutkie kurczaczki i kłapouchego wesołego zająca, barwne pisanki i palmy wielkanocne. Pojawiły się też świece, które symbolizowały zespolenie rodziny i radość ze Zmartwychwstania.

       Hanna Nast studiowała na warszawskiej Akademii Sztuk Pięknych w Pracowni Grafiki profesora Juliana Pałki. Studia ukończyła w 1964 roku. W czasie swojej pięćdziesięcioletniej pracy artystycznej stworzyła setki unikalnych kart świątecznych. Te prawdziwe dzieła sztuki wzbudzały i nadal wzbudzają zainteresowanie prywatnych kolekcjonerów na całym świecie. Niewątpliwie jednak szczególnie prestiżowa kolekcja prac Hanny Nast znajduje się w Muzeum Watykańskim. Kiedy w 1983 roku łódzki biskup Rozwadowski wyjeżdżał na spotkanie z Ojcem Świętym, zabrał ze sobą prezent środowiska łódzkich plastyków – album karnetów kwiatowych i zestaw kart z Madonnami – autorstwa Hanny Nast. W lutym 1984 roku pani Nast otrzymała list napisany przez Stanisława Dziwisza sekretarza osobistego papieża, w którym przekazuje on osobiste podziękowanie i wyrazy uznania Jana Pawła II dla Jej kunsztu artystycznego. Do listu dołączono książkę z dedykacją napisaną własnoręcznie przez Ojca Świętego. Karty Hanny Nast wykonywane są w niezwykle plastycznej technice kolaż. Kompozycje powstają przy wykorzystaniu tworzyw, o barwnej kolorystyce i odmiennej fakturze, a elementy tej "precyzyjnej i zaplanowanej naklejanki" łączy niekiedy kolorowa kreska. Szczególnym dowodem wrażliwości i perfekcji artystycznej Hanny Nast są karty "malujące" ścisłe powiązanie elementów religijnych z tradycją ludową.

       Obrazy kreowane na kartach świątecznych cechuje wyjątkowa wymowa plastyczna, ich harmonia, ale też dynamizm. Sprawia to, że na tych kartach "coś" się dzieje, skłaniając osobę oglądającą te miniaturowe dzieła do refleksji związanej z przeżywanymi świętami.
     

       Karty świąteczne Hanny Nast prezentowane na wystawie wyróżnia perfekcyjnie dopracowany detal i niesamowita wręcz "aptekarska" dokładność. Nic w tym zaskakującego, ponieważ Hanna Nast wyrastała w atmosferze aptekarskiej tradycji – tradycji farmaceutycznego rodu Armatysów ze Stanisławowa, miejsca urodzin Pani Hanny i stron rodzinnych ojca Kazimierza Jana Armatysa oraz rodu farmaceutycznego Głuchowskich z Łodzi, z którego pochodzi mama Wiesława Głuchowska (jako jedyna w rodzinie Głuchowskich nie była farmaceutką, studiowała na krakowskiej ASP i pewnie przekazała artystyczny talent córce).

    Karnety kwiatowe Hanny Nast
     
       W 2014 roku pani Hanna Nast obchodzi Jubileusz pięćdziesięciolecia pracy artystycznej - z tej okazji otrzymała od pracowników Muzeum Farmacji bukiet dziewięciu purpurowych róż z życzeniami zdrowia oraz dalszych sukcesów w pracy twórczej.

       Wystawa "Karty świąteczne Hanny Nast" będzie czynna do 9 maja 2014 roku i można ja oglądać od poniedziałku do piątku w godzinach 9:00 – 15:00. Serdecznie zapraszamy.

    Anna Drzewoska
    tekst i zdjęcia kart świątecznych
     
  • W aptece.  ( 92 pozycji )
     

    (Ewa Sitko) Mój mąż, zapalony (świadomie używam tego określenia) piechur i turysta, podzielił się ostatnio refleksją związaną z ekwipunkiem zabieranym na wędrówki. Odniósł się do zapałek. Przypomniał, z jaką uwagą były zawsze pakowane, jak mocno zabezpieczone przed zawilgoceniem. Każdy spotykany na szlaku turysta, a było ich wielu, miał przy sobie taki zabezpieczony pakiecik i umiał w różnych, czasami trudnych warunkach pogodowych z niego skorzystać. Teraz na szlaku turystów jakby zdecydowanie mniej, a ich wyposażenie jest bardzo profesjonalne - to już nie zapałki, ale krzesiwa turystyczne: magnezowe, dwurdzeniowe, wieczne zapałki itp. Korzysta się
    z nich z dużą łatwością, są skuteczne, nie trzeba się męczyć.

        Ta rzucona na marginesie rozmowy myśl zakotwiczyła się w mojej głowie i nie chce odejść. Oczywiście nie chcę zachęcać Pani do rozmowy o turystach, ale o cechach koniecznych do wzniecania ognia - wewnętrznego ognia. Ognia zainteresowania, ognia poznawczego i ognia, nazwijmy to, społecznikowskiego.

    (Magdalena Bucior) Pani Ewo, mówi się, że potrzeby generują umiejętności. Można więc wypowiedzieć zdanie, że brak ognia wewnętrznego jest związany z brakiem potrzeby. Co sprawia, że niektórzy ludzie (w tym oczywiście także aptekarze) niosą ten ogień w sobie, a w innych jakby go mniej? Czy to kwestia tylko cech osobowościowych, czy też środowiska? A jeżeli środowiska, to jakie powinny być w tym zakresie oddziaływania środowiska aptekarskiego - co zrobić, aby młodym aptekarzom chciało się w sobie ten wewnętrzny ogień wzniecać i podtrzymywać?
     
    (E) Zanim zaczniemy odpowiadać na pytania, to chciałabym podzielić się kilkoma ogólniejszymi uwagami. Myślę, że zarysują one tło, na którym wyraźniej widoczne będą nasze spostrzeżenia. W mojej ocenie obraz młodego pokolenia jest zróżnicowany. Z jednej strony słyszymy głosy na temat zniechęcenia młodych ludzi, fal migracji, poczucia, że w realiach naszego kraju trudno jest się usamodzielnić. Z drugiej obserwujemy otwartość młodych na Europę, ich doskonałą znajomość języków obcych, determinację, z jaką chcą być obecni na zachodnich rynkach pracy, brak kompleksów w tym zakresie.

       Podobnie złożone są zależności, które kształtują wewnętrzny ogień. Na jego powstanie wpływają i czynniki osobowościowe, i środowiskowe, i wzajemne między nimi oddziaływanie. Należy podkreślić, że każda okoliczność środowiskowa jest interpretowana zgodnie z własnym skryptem życiowym. Na przykład ograniczenia finansowe dla jednych będą bodźcem do szukania możliwości ich pokonania, wręcz katalizatorem przedsiębiorczości, dla innych - ostatecznym argumentem na rzecz zrezygnowania ze swoich planów. Wieloczynnikowość w rodzeniu się „wewnętrznego ognia” jest równocześnie tym, co bardzo mnie cieszy, bo uwalnia nas od determinizmu np. środowiskowego.
     
    (M) Chcę wrócić do zdania wypowiedzianego na początku rozmowy - brak ognia wewnętrznego jest związany z brakiem potrzeby. Czy młodzi ludzie, aptekarze nie dostrzegają zagrożenia związanego z utratą np. wartości i dlatego „nie płoną”? Ogień społecznikowski ich nie trawi, bo nie ma refleksji nad obecnością i ważnością określonych wartości w konkretnych rozwiązaniach prawnych?
     
    (E) Odpowiedź na to pytanie wiąże się z kontekstem polityczno- gospodarczym, w jakim dorasta młodsze pokolenie. Wartości takie jak wolność słowa, prawo do samostanowienia, prawa pracownicze wydają się być dla nich oczywiste. Młodzi ludzie nie mają doświadczenia, że to wartości, o które kiedyś trzeba było walczyć, że nie zawsze były realizowane, że są na przykład zdobyczą systemów demokratycznych. A przecież wartości nie są dane raz na zawsze. Trzeba zabiegać o to, aby pojawiały się na przykład w konkretnych rozwiązaniach prawnych regulujących charakter wzajemnych zobowiązań państwa i obywatela. Dopiero sytuacja zanegowania wartości, zagrożenie ich utratą sprzyjają uświadomieniu sobie, jak bardzo są ważne i jak istotne jest ich chronienie. Młode pokolenie nie doświadczyło, na szczęście oczywiście, konieczności zawalczenia o wartości związane na przykład z prawem do przedsiębiorczości i nie ma poczucia, że o to prawo należy dbać, a o jeszcze korzystniejsze warunki jego spełnienia - ustawicznie zabiegać.

    (M) Cały czas wybrzmiewa we mnie pytanie, czy niekorzystne okoliczności zewnętrzne, poczucie braku, niedostatku są wystarczającym przyczynkiem do podejmowania wysiłku, "zapalenia ognia"? Na ile skłonność do minimalizowania lub maksymalizowania wysiłku jest wynikiem zewnętrznych okoliczności (prawnych, ekonomicznych, politycznych), a na ile cechą od niech niezależną? Czy można powiedzieć, ze upowszechnia się unikanie wysiłku, brak gotowości do rozniecenia w sobie wewnętrznego ognia?
     
    (E) Z całą pewnością to, jaki charakter funkcjonowania zawodowego młody człowiek wybierze, jest uwarunkowane, tak jak powiedziałyśmy, wieloczynnikowo: i cechami osobowościowymi, i modelowaniem rodzinnym w tym zakresie, i realnymi możliwościami finansowymi. Nieść ogień można na różne sposoby: można być aptekarzem niezwykle pacjentom oddanym, ale unikającym zaangażowania w inicjatywy na przykład samorządu aptekarskiego lub działania polityczne. Tak więc gotowość do wzbudzenia w sobie wewnętrznego ognia zawsze rozpatrywałabym w kontekście indywidualnym - historii konkretnego człowieka. Z całą pewnością pokolenie, które pamięta wielki społeczny zryw lat osiemdziesiątych, teraz będzie miało niedosyt. Ale pamiętajmy o bardzo licznych działaniach lokalnych, organizacjach pozarządowych, które działają na rzecz małych społeczności, o ważnych projektach edukacyjnych, nierzadko realizowanych przez mniej znaczące, wydawałoby się, ośrodki badawcze, które są trampoliną do sukcesów na europejskich rynkach pracy. Chociażby one są wyrazem wciąż obecnej gotowości do wysiłku, tylko już w innym obszarze, w innym (co nie oznacza - w mniejszym) zakresie.
     
    (M) Wróćmy więc do analizy czynników, które warunkują wewnętrzny ogień. Jako jeden z pierwszych wymienia Pani uwarunkowania osobowościowe. Przy ich analizowaniu warto posiłkować się tak zwaną wielką piątką, czyli pięcioczynnikowym modelem osobowości autorstwa Paula Costa i Roberta McCrae [1]. Natężenie danej cechy umiejscawia ją na kontinuum, opisanym właśnie przez cechę i jej przeciwieństwo. Wśród czynników osobowości wymienia się neurotyczność, rozumianą jako emocjonalne niezrównoważenie i skłonność do przeżywania negatywnych emocji oraz podatność na stres. Przeciwieństwem neurotyczności jest stałość emocjonalna. Kolejny czynnik - ekstrawersja - odnosi się do poziomu aktywności, energii oraz zdolności do doświadczania pozytywnych emocji. Osoba silnie ekstrawertywna jest towarzyska, serdeczna, aktywna, poszukuje doznań, potrafi zachować się asertywnie.
     
    (E) W takim razie myślenie o ogniu jako prezentowaniu silnej motywacji do wykonania działania będzie bliskie właśnie osobom ekstrawertywnym?
     
    (M) Tak, ale równie istotną cechą wydaje się być otwartość na doświadczenie, rozumiana jako ciekawość poznawcza, tolerancja na nowe rzeczy i tendencja do pozytywnego wartościowania doświadczeń życiowych oraz, kolejny czynnik, sumienność. Sumienność opisuje się w perspektywie działań zorientowanych na cel. Osoba sumienna jest zdyscyplinowana
    i obowiązkowa. Piąty czynnik tworzy ugodowość (antagonizm). Duża ugodowość to zaufanie, altruizm, prostolinijność, ustępliwość i skromność. Jak widać pewne cechy osobowości sprzyjają niesieniu i pielęgnowaniu w sobie ognia społecznikowskiego, inne - na przykład poznawczego. Ponownie mówimy tu nie o liniowych zależnościach, ale o pewnych konstelacjach, które służą „rozniecaniu i niesieniu ognia”.
     
    (E) Dwukrotnie zwraca Pani uwagę na aspekt poznawczy jako jedno z źródeł wewnętrznego ognia. Ja myślę wręcz o ciekawości poznawczej jako starannie przygotowanym, gotowym do użycia, niezależnie od warunków, "spiritus movens" tego ognia.
     
    (M) Jeżeli tak, to należałoby życzyć sobie, aby młodzi ludzie (i nie tylko młodzi) mieli w sobie ten poznawczy zryw, chcieli badać, mierzyć się z wyzwaniami, przekraczać granice, kreować rzeczywistość. Przyszłość wszystkich zawodów rysowałaby się wtedy niezwykle obiecująco. O ile mniej byłoby wtedy marnotrawionej energii na chybione działania, nieprzygotowane decyzje. Zbiorowa mądrość, jako efekt synergii poznawczej, pozwalałaby szybciej i efektywniej się rozwijać.

    (E) Pani Magdo, to obraz pożądanej rzeczywistości, ale na ziemię sprowadzają nas bezwzględne wyniki badań. Coraz więcej ludzi cechuje wyuczona bezradność poznawcza. Na jej syndrom składają się:
     

    •    deficyt motywacyjny – maleje skłonność do inicjowania działania, apatia.
    •    deficyt emocjonalny – pogorszenie nastroju, np. pojawienie się nastroju depresyjnego.
    •    deficyt poznawczy – obniżenie zdolności radzenia sobie w problemami w innych, kontrolowalnych sytuacjach.
     
     
       Nie chcę wskazywać na przyczyny tego zjawiska, tylko na efekt – „[…] Ludzie w stanie wyczerpania poznawczego nie są ani motywowani, ani zdolni do generowania nowych programów aktywności (deficyt motywacyjny i poznawczy)" [2]. Ich kondycję osłabia również niskie poczucie skuteczności i kontroli.

    (M) Właśnie, dobrze, że zwróciła Pani wagę na słowo "poczucie". Bo to ono, a nie wiedza, intelektualne przekonanie na temat własnych kompetencji są tutaj kluczowe. Są ludzie, którzy mają wiele obiektywnych przesłanek świadczących o ich własnej skuteczności, a mimo to nie mają o niej przekonania. I odwrotnie, są tacy, którzy nawet pomimo niewielu dobrych doświadczeń wierzą, że sobie poradzą.

       Wyuczona bezradność poznawcza rodzi się w określonych sytuacjach - na przykład wykonywania zadań, których cel jest niejasny i wydaje się być bez znaczenia, zdarzeń, które budują przekonanie, że np. nepotyzm ma większą siłę niż fachowość. Kiedy mówimy o zobowiązaniach decydentów względem młodych pracowników - to podkreślajmy ogromne znaczenie budowania takich ram ich pracy, które sprzyjają sensowności działania, kreatywności, przyjmowaniu odpowiedzialności i chociażby współtworzeniu celu.
     
    (E) Zaznaczyłyśmy już wpływ czynników osobowościowych na otwartość na działanie, co z czynnikami środowiskowymi?
     
    (M) Na pewno ważny jest przekaz rodzinny, służący wzbudzaniu „ognia”. Również ten przekaz może działać na wielu poziomach. Przekonanie, że tak należy robić, bo takie działania obserwowaliśmy u swoich rodziców jest efektem bardzo ważnego modelowania, które jest rodzajem uczenia się: dzieci, w biegu życia rodzinnego, "na żywo" doświadczają wiary opiekunów i w siebie, i w ich aktywności. To pobudza przekonanie o własnej skuteczności i procentuje na przyszłość. Rodzice nie są oczywiście jedynymi osobami, które modelują nasze zachowanie. Mogą robić to inni: przyjaciele, współpracownicy. W opisie modelowania rodzinnego nie możemy pominąć tradycji aptekarskich przekazywanych z pokolenia na pokolenie. Na łamach Aptekarza Polskiego pojawiają się artykuły opisujące historię takich rodów. Przywołam chociażby obszerny materiał z lutego 2014 zatytułowany: „Łazowscy - ród polskich aptekarzy".

    (E) W perspektywie wpływu środowiskowego znaczenie ma również sposób formułowania  zadań i celów. Zadania zbyt trudne frustrują i skłaniają do wycofywania  się z prób ich rozwiązania, a zadania zbyt łatwe, z którymi radzimy sobie bez trudu, nie dają radości. Sytuacja, w której, wydawałoby się, nic już zmieniać nie trzeba, usypia i rozleniwia. Tylko sytuacja, która interpretowana jest jako wyzwanie (a więc znacząca, z możliwością realnego rozwiązania, nie łatwa, ale też nie o paraliżującym stopniu trudności) jest w stanie wzniecić ten wewnętrzny żar. Stawianie przed młodymi adeptami zawodów wyzwań, które sprzyjają przetwarzaniu informacji i tworzeniu nowych reguł wydaje się szansą na pobudzenie ich osobistej aktywności.

    Ewa Sitko
    Magdalena Bucior

    Fot. Fotolia.com

    [1] David G. Myers „Psychologia społeczna”, Zysk i S-ka Wydawnictwo, Poznań, Wydanie I
    [2] Tomasz Jarmakowski, Zakład Psychologii Społecznej i Organizacji Instytut Psychologii UŁ "Style atrybucji a reakcje na własną porażkę – projekt badań własnych"
     
  • Historia farmacji.  ( 96 pozycji )

        Czytelnicy kolejnych cyklów historycznych, zamieszczanych na łamach „Aptekarza Polskiego”, a szczególnie „Apteka była, jest i będzie…” oraz „Historia farmacji uczy nas…” zwrócili zapewne uwagę, że druga połowa lat trzydziestych XX wieku była dla aptekarstwa czasem wyjątkowym. Drastyczne zmiany ekonomiczne, społeczne i polityczne, które zachodziły w otaczającym ówczesnych farmaceutów świecie, nie pozostawiały działaczy zawodowych w tyle. Wręcz przeciwnie: rozmach z jakim tworzono wówczas wizję „nowej apteki” po dziś dzień robi wielkie wrażenie, pozostając równocześnie drogowskazem dla aptekarstwa początku XXI wieku, trapionego podobnymi jak przed kilkudziesięciu laty problemami.

     
     
     
    Ilustracja 1-4. Apele Polskiego Powszechnego Towarzystwa Farmaceutycznego, zamieszczane w roku 1939 na łamach organu prasowego: „Wiadomości Farmaceutycznych”.
     
        W dwóch poprzednich częściach cyklu „Lepsza, doskonalsza, szlachetniejsza…” omówiliśmy dwie rozwijające się w latach trzydziestych XX wieku inicjatywy. Pierwszą była idea utworzenia przy każdej polskiej aptece laboratorium analitycznego, w którym można byłoby badać żywność oraz pobierać i prowadzić tzw. „analizy fizjologiczne”: krwi, kału, moczu… [1] Inicjatywą drugą było uczynienie z apteki placówki zdrowia publicznego, gotowej w każdego chwili stawić czoła atakowi wroga, przeprowadzonemu za pomocą broni chemicznej. [2] Trzecia inicjatywa, będąca tematem niniejszego opracowania, była po części związana z pierwszą. Działacze zawodowi, a szczególnie Polskiego Powszechnego Towarzystwa Farmaceutycznego działającego wespół z Warszawskim Towarzystwem Farmaceutycznym, doszli bowiem do wniosku, że rangę i prestiż polskiej apteki podniesie także jej włącznie w działalność naukową! Idei tej patronowali: znany Czytelnikowi „Aptekarza Polskiego” profesor Bronisław Koskowski, wykładowca warszawskiego Wydziału Farmaceutycznego i prezes Towarzystwa Przyjaciół Wydziałów i Oddziałów Farmaceutycznych przy Uniwersytetach w Polsce oraz magister farmacji Wacław Sokolewicz, naczelnik Wydziału Nadzoru Farmaceutycznego w Ministerstwie Opieki Społecznej. W podpisanej wspólnie odezwie, zatytułowanej „Utrzymujmy kontakt z nauką!”, opublikowanej w roku 1937 na łamach „Wiadomości Farmaceutycznych”, wymienieni działacze pisali: szeroki ogół farmaceutyczny przejawia, jak dotąd, zbyt małe zainteresowanie zagadnieniami natury naukowej. (…) Wielu farmaceutów zatracając wszelkie zainteresowania naukowe daje, niestety, dowód niezrozumienia konieczności stałego uzupełniania zdobytej wiedzy na studiach uniwersyteckich, a stan taki jest równoznaczny z cofaniem się wstecz. Na koniec apelu zaś dodawano: gdy wszyscy członkowie zawodu utrzymają stały kontakt z nauką, wtedy podniesie się stan wiedzy i osiągniemy wspólnym wysiłkiem światły cel, jaki przyświecał reformatorom studiów farmaceutycznych. Spełnienie tego zadania jest naszym obowiązkiem zawodowym i obywatelskim.

       W podobnym tonie wypowiadał się profesor Koskowski na łamach czasopism aptekarskich, publikując rozliczne eseje. W „gwiazdkowym” numerze „Wiadomości Farmaceutycznych” z 1936 roku pisał: niewątpliwie przed aptekarzem zamieszkałym na prowincji roztacza się szeroki horyzont działalności naukowej, przemysłowej i obywatelskiej.  

       Potrzebę pracy naukowej w aptekach widzieli również szeregowi aptekarze, zdając sobie jednak sprawę, że warunki finansowe większości polskich aptek nie pozwolą na jej prowadzenie. Magister Abram Ruff, właściciel apteki w Klecku, opublikował w roku 1936 na łamach „Wiadomości Farmaceutycznych” esej, zatytułowany „Ważny czynnik hamujący pierwiastek naukowy apteki”: gdyby w chwili obecnej powiedziano, że współczesna apteka może funkcjonować bez dokonywania analiz środków leczniczych, produktów spożywczych, wody i t.d., to byłoby to, ni mniej ni więcej, tylko zamachem na zdrowie publiczne i w ogóle na to wszystko, co jest niezbędne dla żywotnych potrzeb człowieka, a także i istnienia samej apteki. Zdaniem magistra Ruffa sam fakt konieczności pracy naukowej w aptece nie podlega wątpliwości, jest on jednak trudny do wdrożenia w codzienne życie z przyczyn prozaicznych: powiadają, że nasi magistrzy, wstępując do apteki, przeradzają się zupełnie. Zajmują się wyłącznie przyrządzaniem i ekspedycją lekarstw według recept, a strona naukowa ich działalności pozostaje na uboczu. Przyczyną tego stanu rzeczy, w ślad za którym stawiano aptekarzom poważne zarzuty, nie jest jednak brak chęci działania, a po prostu brak czasu, wynikający ze zbyt szczupłej ilości personelu aptecznego: przypuszczam, że ci, którzy czynią takie zarzuty magistrom, gdyby byli bliżsi aptek i przyglądali się, jak w nich upływa dzień pracy, inne wypowiadaliby w tej materji zdanie.

       W podobnym tonie wypowiadał się doktor farmacji Alfred Denizot, mówiąc w grudniu 1938: wegetująca dzisiaj w ciężkich warunkach materialnych apteka stawia heroiczne wprost wysiłki w kierunku sprostania swym trudnym obowiązkom społecznym w służbie zdrowia publicznego, bowiem apteka dzisiejsza to nie tylko placówka sanitarna, utrzymująca zdrowotność społeczeństwa, ale zarazem placówka obrony narodowej, zdolna współdziałać w obronie przeciwlotniczo-gazowej. Jak jednak zastrzegał: jakżeż apteka w dzisiejszych warunkach istnienia może sprostać powyższym zadaniom, skoro taksa aptekarska przewiduje taki zysk, że nie wystarcza niekiedy na opędzenie nawet pierwszych potrzeb życiowych farmaceuty. Po czym dodawał z nutą rezygnacji: czyż wysoki poziom wykształcenia farmaceuty, wysokie wymagania Farmakopei polskiej [3] i piękna rola apteki jako placówki sanitarnej nie wydają się być tylko pobożnym żądaniem naszych władz bez widoków realizacji?

       Jednak „nasze władze” nie dawały za wygraną, a bezpośredniemu zbliżeniu farmacji aptekarskiej i naukowej miało służyć powołanie w lutym 1935 Sekcji Naukowej przy Warszawskim Towarzystwie Farmaceutycznym. W miesiąc później, w obrębie Sekcji, powstała pierwsza Podsekcja: Badania Żywności i Wody, której dokonania można uznać za jedno z najciekawszych osiągnięć polskiego środowiska aptekarskiego w okresie dwudziestolecia międzywojennego! Już wkrótce po utworzeniu, władze Podsekcji zwróciły się do wszystkich polskich aptekarzy z nietuzinkowym apelem zatytułowanym „Przystępujemy do badania wody w Polsce!”. Pierwsze słowa odezwy są podsumowaniem tego wszystkiego, o czym piszemy w cyklu „Lepsza, doskonalsza, szlachetniejsza…”: społeczeństwo (…) nie widzi, nie docenia wielkiej przemiany, jakiej uległa farmacja polska w ciągu ostatnich lat kilkunastu. Nie zdaje sobie sprawy, że dzisiejszy farmaceuta – to nie tylko aptekarz, przyrządzający i wydający leki w swej oficynie, lecz zarazem chemik sanitarny, chemik higienista, który ma odpowiednie kwalifikacje, aby (…) współdziałać w budowie potężnego gmachu higieny. Dziś nadszedł moment, by społeczeństwu o tem powiedzieć. Nie słowem, nie pustą reklamą, lecz czynem. Na czym miał ów czyn polegać? Plany były imponujące: Sekcja naukowa przy Warszawskim T-wie Farmaceutycznem, chcąc Was pobudzić do tego czynu, przystępuje do akcji badania stanu sanitarnego wody w Polsce. Władze Podsekcji precyzowały: chcemy, aby każdy aptekarz – w mieście, czy na prowincji, w zamożnem osiedlu, czy zapadłej wsi – poświęcił trochę czasu tej pracy, co w sumie może dać efekty mające nieocenione wprost znaczenie dla prac nad uzdrowotnieniem kraju. Organizatorzy akcji wychodzili przy tym naprzeciw problemom, o których pisali cytowani powyżej przedstawicie zawodu: braku czasu i niedomogach finansowych. Pracami postaramy się pokierować tak, aby nie wymagały one kosztownych urządzeń i przyrządów; mamy na widoku jedynie oznaczenia zasadnicze, nie wymagające specjalnej precyzji w eksperymentowaniu. A przedewszystkiem dostarczymy tak ścisłych wskazówek, że nie będzie mogło być mowy o jakichkolwiek trudnościach w przeprowadzeniu zadania. Apel kończyło zdanie pełne fantazji, pisane z pewnością piórem pełnym temperamentu – profesora Koskowskiego, jednego z sygnatariuszy odezwy: Koledzy! Jesteśmy pewni, że na nasz apel zgłoszą się dziesiątki, setki tych, którzy chcą tchnąć nowego ducha w przygaszone ognisko swej oficyny, a dla społeczeństwa wykonać rzecz dobrą i pożyteczną, którą napewno potrafi ocenić. Wzywamy Was do czynu nie my, to Zawód Was wzywa.


    Ilustracja 5. Pracownia analityczna apteki Ośrodka Zdrowia przy Państwowej Fabryce Amunicji w Skarżysku. „Kronika Farmaceutyczna” 1936, nr 11, s. 152.
     
       Jak wyglądał odzew „kolegów”? W dwa lata po wydaniu odezwy pisano: zgłosiło się (…) zaledwie 5% ogólnej ich liczby; ci jednak, instruowani przez Podsekcję Badania Żywności i Wody, przeprowadzili zamierzone badania. Garstce tej dziękowano za zaangażowanie i określono jako żarliwych zwolenników prac sanitarno-społecznych aptekarstwa. Jak donosiły „Wiadomości Farmaceutyczne” praca odbywała się w dwóch etapach. Zgłaszający się otrzymali arkusze, na których podawali opisy studzien lub tp. zbiorników wody, które zamierzali zbadać, po czym – po nadesłaniu tych opisów – dostawali „Instrukcję do badania wody pod względem fizycznym i chemicznym”, według której badali wodę z opisanych zbiorników.

       Wyniki badań podane zostały do wiadomości ogółu farmaceutów w roku 1937 i 1938, na łamach „Wiadomości Farmaceutycznych”. Władze Podsekcji Badania Żywności i Wody publikując wyniki kolejnych analiz wyrażały nadzieję, że pobudzą one wszystkich aptekarzy, a przede wszystkim tych, którzy nie słyszeli naszego apelu, do prac sanitarno-społecznych w terenie. (….) nadchodzą bowiem czasy – zastrzegano – że aby utrzymać się na powierzchni, nie dość jest wykonywać jak najlepiej swój zawód, trzeba dać z siebie coś więcej, trzeba przyczynić się czynem do podniesienia społeczności na wyższy stopień kulturalny. Zdaniem zaś władz Podsekcji aptekarz (…) najlepiej spełni swą rolę społeczną przyczyniając się do podniesienia higieny najbliższej okolicy.

       Rezultaty badań osiemnastu wód studziennych, rozsianych na terenie całej II Rzeczpospolitej, „Wiadomości Farmaceutyczne” ogłosiły w siedmiu częściach. Wyniki podzielono na „Badania wody fizyczne” i „Badania wody chemiczne”. Pierwsza grupa obejmowała temperaturę świeżo pobranej wody, zapach przed i po podgrzaniu, barwę oraz mętność („przezroczystość” jak wówczas mawiano). Badania chemiczne obejmowały natomiast określenie odczynu, twardości w stopniach niemieckich i francuskich, zawartość chlorków oraz utlenialność. Oceniano również obecność trzech form azotu: amoniaku, azotanów (III) i azotanów (V), które po dziś dzień są najważniejszymi wskaźnikami zanieczyszczenia wód ściekami bytowo-gospodarczymi. Wyniki badań były ponadto opatrzone szczegółową charakterystyką studni. Uwzględniano w niej lokalizację ujęcia, sposób ocembrowania i czerpania wody, głębokość studni, wysokość słupa wody i szerokość otworu studziennego. Nie zapomniano o ewentualnym sąsiedztwie i odległości od źródeł ścieków: najbliższych zabudowań, ustępów, ulic, dołów kloacznych, poideł dla zwierząt etc. Przekazywano także szczegółowe dane o ilości osób korzystających z badanej wody studziennej. Informowano ponadto, czy w ostatnim czasie, na skutek spożywania wody z danej studni, wystąpiły jakiekolwiek objawy chorobowe. W publikowanych raportach znalazło się także miejsce na opis odczuć konsumentów, dotyczących smaku wody pitnej. Charakterystykę studni częstokroć opatrywano adnotacją: woda nie była do tej pory przez nikogo badana. W kilku przypadkach farmaceuci dodawali dumnie: pierwsze badanie przeprowadziła apteka lub pierwsze badanie przedsięwzięła apteka.
     

    Ilustracja 6. Uroczystość otwarcia ośrodka zdrowia i apteki w Drwalewie. „Kronika Farmaceutyczna” 1937, nr 22, s. 283.
     
       Autorką największej liczby analiz była wspomniana już w pierwszej części cyklu „Lepsza, doskonalsza, szlachetniejsza…” magister Regina Kapitańczykowa, która w „Wiadomościach Farmaceutycznych” datowanych na 30 października 1938 ogłosiła publikację naukową zatytułowaną „Wyniki badania chemicznego i bakteriologicznego wód studziennych na terenie wsi Drwalew (pod. grójecki)”. W nowo otwartej aptece, przeprowadziła ona analizy aż dwunastu wód studziennych, chcąc – jak pisała we wstępie – podkreślić możność użyteczności aptek przy ocenach wody z punktu widzenia higieny, oraz wykazać, że nawet wiejskie apteki, wyposażone w niekoniecznie obfite środki laboratoryjne, są w stanie przeprowadzić takie analiz bardzo prostymi metodami chemicznymi i przy pomocy nieskomplikowanej aparatury, przyczyniając się w ten sposób w swych najbliższych okręgach do podniesienia stanu zdrowotności mieszkańców. Badania magister Kapitańczykowej były wyjątkowe, gdyż – jak wskazuje tytuł – przeprowadziła także analizy bakteriologiczne, a to dzięki istniejącemu na miejscu Instytutowi Serologiczno-Bakteriologicznemu Firmy Klawe. Autorka zastrzegała jednak, że każda apteka ma możność jakościowych i ilościowych badań chemicznych, które zupełnie wystarczają do ogólnej oceny przydatności wody do picia i użytku domowego. Natomiast w podsumowaniu swych badań autorka pisała: tylko trzy (…) studnie (…) posiadają wodę zdatną do picia bez zastrzeżeń. Reszta zbadanych przeze mnie studzien tak ze względu na wyniki badań ich wód, jak i budowę zewnętrzną, winna ulec pogłębieniu. Kapitańczykowa słusznie wnioskowała, że obecność w znacznych ilościach substancji gnilnych, związków organicznych i bakteryj coli nasuwa możliwość zanieczyszczenia tych wód z pobliskich ścieków domowych, chlewów lub ubikacji, z powodu niedostatecznej grubości ziemi filtrującej. Ponadto autorka podawała bardzo trafne środki zaradcze: w wypadkach niemożności wywiercenia głębszych studzien (…) należałoby studnie płytkie oczyścić przez wybieranie zamulonego dna, dezynfekować od czasu do czasu wapnem, a poza tym używać stale do picia tylko wodę w stanie przegotowanym.

       Na fali zainteresowania tematem badania wód studziennych „Wiadomości Farmaceutyczne” opublikowały w roku 1936 artykuł autorstwa magistra Edwarda Łukaszewicza, z laboratorjum apteki Jagiełłowicza w Sosnowcu, w którym autor – szeregowy aptekarz – przedstawił metodę pozwalającą na szybkie i dokładne zbadanie wody na obecność zanieczyszczeń i trucizn, oraz pozwalającą na określenie potrzebnej ilości chloru do odkażania wody. Magister Łukaszewicz podał szczegółowe instrukcje na prowadzenie pomiarów temperatury, „przejrzystości”, zabarwienia, zapachu, odczynu, zawartości amoniaku, azotynów, chlorków, rtęci i innych metali ciężkich, arsenu, cyjanków, alkaloidów oraz iperytu. Ponadto przedstawione zostały zasady opinjowania przydatności wody na podstawie uzyskanych wyników oraz określenia ilości podchlorynu, potrzebnego do odkażania wody.   

       Nie będę nawoływał Czytelników „Aptekarza Polskiego” do prowadzenia w naszych aptekach analiz wody studziennej, pomimo że są to pomiary łatwe, a dzięki rozwojowi analizy instrumentalnej bardzo dokładne, nawet przy niewielkich nakładach kosztów. Przytoczę natomiast raz jeszcze cytowane powyżej słowa: tchnąć nowego ducha w przygaszone ognisko (…) oficyny, a dla społeczeństwa wykonać rzecz dobrą i pożyteczną. Cóż obecnie możemy zrobić, by ogień pracy naukowej zapłonął w naszych „oficynach” i był jednocześnie pożyteczny dla społeczeństwa? Przede wszystkim: możemy stale poszerzać naszą wiedzę, co dzięki nieograniczonemu dostępowi do ogólnoświatowych baz danych, za pośrednictwem Internetu, jest łatwiejsze, aniżeli kiedykolwiek. Każdy z nas, stojących za pierwszym stołem, znalazł się już, a być może znajduje się coraz częściej, w sytuacji, gdy pacjent… wie więcej od nas! Nie pozostawajmy więc w tyle, gdy inni się tak intensywnie edukują! Możemy również, jak robił to niegdyś niżej podpisany, dzielić się na łamach czasopism farmaceutycznych swoimi autorskimi przepisami na leki recepturowe. Możemy wreszcie przekazywać doświadczenie i wiedzę naszym stażystom. Nadeszły już bowiem czasy, że aby utrzymać się na powierzchni, nie dość jest wykonywać jak najlepiej swój zawód, trzeba dać z siebie coś więcej!

    dr n. farm. Maciej Bilek
     Piśmiennictwo u autora


    [1] M. Bilek: "Lepsza, doskonalsza, szlachetniejsza… Apteka – laboratorium." „Aptekarz Polski” 2015, nr 2.
    [2] M. Bilek: "Lepsza, doskonalsza, szlachetniejsza… Apteka – placówką zdrowia publicznego." „Aptekarz Polski” 2015, nr 3.
    [3] Patrz: M. Bilek, "Historia farmacji uczy nas, że mamy powody do dumy." „Aptekarz Polski” 2011, nr 8.
     
  • Rynek leków.  ( 70 pozycji )

     
       Mogłoby się wydawać, że opakowania produktów kosmetycznych służą głównie celom marketingowym, i są tak projektowane i planowane, aby zachęcić jak największą liczbę klientów do kupna danego preparatu. Rzeczywistość wygląda jednak zupełnie inaczej. Rodzaj, zakres oraz treść informacji umieszczanych na opakowaniach nie jest dowolna ani zależna od producenta produktów kosmetycznych, ale jest określona przez regulacje prawne, które podlegają ciągłej nowelizacji.

       Podstawowym aktem prawnym obowiązującym producentów kosmetyków pozostaje ciągle rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (WE) nr 1223/2009 z dnia 30 listopada 2009 roku, dotyczące produktów kosmetycznych. W rozdziale VI „Informacje dla konsumentów” znajduje się artykuł 19 „Oznakowanie”, w którym dokładnie określono obowiązki osoby odpowiedzialnej, którą jest „każda osoba fizyczna lub prawna, która wytwarza produkt kosmetyczny lub zleca zaprojektowanie lub wytworzenie produktu i wprowadza ten produkt do obrotu pod własną nazwą lub znakiem towarowym”, w zakresie wymagań dotyczących opakowania [1]. Istotne jest, aby oznakowanie produktu kosmetycznego było nieusuwalne (niemożliwe do usunięcia i dające się odczytać bez trudu nawet pod koniec okresu przechowywania produktu w warunkach niestandardowych, np. w wilgotnej i ciepłej łazience, gdzie panuje temperatura i wilgotność powietrza inna niż w zwykłych pomieszczeniach), łatwe do odczytania oraz widoczne (należy zwrócić uwagę na wielkość czcionki, aby opakowanie było czytelne nawet dla osób mających problemy ze wzrokiem). Rozporządzenie przywołane powyżej określa również, które treści są obowiązkowe, a które pod pewnymi warunkami mogą zostać pominięte.
     
     
    Informacje obowiązkowe,
    które muszą znajdować się na opakowaniu
     
     
       Kiedy bierzemy do ręki opakowanie zewnętrzne kosmetyku (może to być opakowanie bezpośrednie, jak na przykład słoiczek lub butelka, ale coraz częściej jest to kartonik), mamy pewność, że jeśli jest to produkt zgodny z prawem, to znajdziemy na nim następujące informacje:

    • 1. Nazwę oraz adres firmy wytwarzającej dany produkt kosmetyczny [1], określanej w prawie kosmetycznym jako „osoba odpowiedzialna”. Dla niektórych konsumentów sformułowanie to może być mylące, ponieważ na opakowaniach produktów leczniczych obok nazwy firmy wytwarzającej preparat widnieją słowa „podmiot odpowiedzialny”. Generalnie rzecz biorąc, obie nazwy są tożsame i oznaczają firmę, która bierze odpowiedzialność za dany produkt. Jeśli brakuje miejsca na opakowaniu, ustawodawca dopuszcza możliwość umieszczenia tej informacji w formie skróconej, pod warunkiem jednak, że identyfikacja firmy jest cały czas zapewniona. Jeśli na opakowaniu znajduje się kilka adresów (np. firmy produkującej kosmetyk oraz firmy zajmującej się jego dystrybucją), należy w widoczny sposób wyróżnić ten, pod którym dostępna jest dokumentacja produktu (ang. product information file, czyli dokumentacja produktu kosmetycznego, która jest udostępniana organom kontrolnym). W przypadku importowanych produktów kosmetycznych podaje się nazwę kraju pochodzenia.

    • 2. Zawartość kosmetyku w opakowaniu [1]. Wartość ta dla produktów płynnych (np. toników) lub półstałych (np. mleczka, kremy) jest zwykle podawana w jednostkach objętości, czyli w mililitrach (ml). Dla produktów stałych (mydła w kostce, pomadki) zwykle podawana jest w gramach (g). W przypadku bezpłatnych próbek, produktów jednorazowych (np. saszetek z maseczką, które powinny być zużyte od razu) oraz zawierających mniej niż 5 gramów lub mililitrów, podawanie nominalnej ilości produktu w opakowaniu nie ma uzasadnienia.

    • 3. Data minimalnej trwałości, czyli czas, do którego dany produkt kosmetyczny, przechowywany w odpowiednich warunkach (czyli takich, jakie są rekomendowane przez producenta), zachowuje w pełni swoje pierwotne właściwości. Data ta powinna być wskazana w sposób jednoznaczny (najlepiej poprzedzona symbolem lub słowami „najlepiej zużyć przed końcem") i zawiera miesiąc i rok albo dzień, miesiąc i rok, w tej właśnie kolejności [1]. Jest to zatem nic innego, jak „termin ważności” stosowany w przypadku produktów leczniczych. Należy jednak pamiętać, że dla produktów, których trwałość minimalna jest dłuższa niż 30 miesięcy, producent nie ma obowiązku umieszczać na opakowaniu daty minimalnej trwałości, a jedynie informację o okresie, w jakim po otwarciu pojemnika produkt jest bezpieczny i może być stosowany bez szkody dla konsumenta. Informacja ta określana jest jako okres trwałości po otwarciu (ang. period-after-opening, czyli PAO). Wielu konsumentów, zaznajomionych z wyglądem opakowań produktów leczniczych, oglądając w drogerii lub aptece opakowania kosmetyków, z przyzwyczajenia poszukuje daty ważności i nie znajdując jej, uważa produkt za niepełnowartościowy i nieprawidłowo oznakowany. Jeśli nie ma na opakowaniu daty minimalnej trwałości, należy kierować się wskazaniami PAO. Okres trwałości po otwarciu nie ma zastosowania w przypadku produktów jednorazowych, a odnosi się jedynie do preparatów, które są zabezpieczone przed otwarciem (np. poprzez ochronną folię aluminiową, tzw. „platynkę”, na słoiczku z kremem).

    • 4. Numer partii produktu, umożliwiający jego identyfikację [1].

    • 5. Funkcja kosmetyku [1] (np. serum ujędrniające, krem przeciwzmarszczkowy), chyba że jest ona jednoznaczna (np. mydło w kostce).

    • 6. Wykaz składników, poprzedzany angielskim słowem „ingredients”, czyli składniki [1]. Skład ten podawany jest zawsze według Międzynarodowego Nazewnictwa Składników Kosmetyków (ang. International Nomenclature of Cosmetic Ingredients, INCI), które zakłada, że nazwy związków chemicznych podawane są w języku angielskim, natomiast roślin (np. w przypadku ekstraktów roślinnych wchodzących w skład danego kosmetyku) w języku łacińskim. Dlatego nawet na kosmetykach produkowanych przez polskie firmy i posiadających opakowania w języku polskim skład podany jest zawsze zgodnie z nomenklaturą INCI. Z tego powodu, jeśli konsument wie, że na niektóre substancje wchodzące w skład kosmetyków jest uczulony, powinien znać ich angielskie nazwy, żeby czytając skład na opakowaniu danego produktu, od razu wiedział, czy może go stosować bez obaw. Nomenklatura INCI zakłada również, że na początku składu powinny znaleźć się substancje występujące w produkcie w największej ilości, wymienione w kolejności malejących stężeń, natomiast związki znajdujące się w produkcie w stężeniu poniżej 1% mogą być wymienione w dowolnej kolejności.

    • 7. W przypadku, kiedy podczas stosowania kosmetyku wymagane są szczególne środki ostrożności (np. aplikacja farb do włosów), powinny być one wyszczególnione na opakowaniu. Większość z nich jest ujęta w załącznikach do rozporządzenia WE 1223/2009 [1].
      
    Podobnie jak w przypadku produktów leczniczych, jeśli opakowanie kosmetyku jest bardzo małe, dopuszcza się pominięcie pewnych informacji. Jeśli na przykład mamy opakowanie zawierające jedną kulkę do kąpieli, czyli produkt w małym opakowaniu, zawierający mniej niż 5 g lub ml, stosowany jednorazowo, o trwałości dłuższej niż 30 miesięcy, z informacji wymienionych w punktach 1–7 znajdziemy jedynie dane producenta oraz numer partii.
     
     
    Składniki kosmetyków
     
     
       Ostatnio bardzo wiele osób zwraca baczną uwagę na skład produktów kosmetycznych, zarówno w celu uniknięcia substancji, które mogą podrażniać lub wywoływać objawy alergiczne, ale również po to, żeby sprawdzić, czy kosmetyk zawiera substancje, które znamy, wiemy jakie mają działanie, są przez nas sprawdzone i lubiane. Producent ma obowiązek wskazać wszystkie związki, które wchodzą w skład kosmetyku, jednak w przypadku wieloskładnikowych substancji zapachowych określa się je jako „parfum” lub „aroma”. Jeśli kosmetyk zawiera jakiekolwiek związki w postaci nanocząstek, wyraz „nano” powinien być dodany w nawiasie po nazwie składnika. Jeżeli w kosmetyku występuje którykolwiek z 26 specyficznych alergenów, wymienionych w Załączniku III do rozporządzenia WE 1223/2009, on również musi być wymieniony w składzie preparatu, pod warunkiem, że jego zawartość w produkcie pozostającym na skórze przekracza 0,001%, a w produkcie spłukiwanym 0,01%. Najczęściej związki te są wymieniane pod koniec składu preparatu.

       Konsumenci, którzy nie mają wiedzy chemicznej, a chcieliby wiedzieć, jak działa dany składnik, mogą wejść na stronę Komisji Europejskiej, czyli na popularny portal CosIng [2], gdzie znajduje się wyszukiwarka składników kosmetycznych. Z portalu tego możemy się dowiedzieć między innymi, jakie funkcje dany składnik pełni w produkcie kosmetycznym (np. czy jest emulgatorem, czy substancją aktywną, czy substancją konserwującą), oraz czy prawo zakłada jakiekolwiek ograniczenia w jego stosowaniu (np. może być stosowany tylko w danym zakresie stężeń, jak niektóre substancje konserwujące). Warto jednak pamiętać, że baza ta nie stanowi wykazu substancji dozwolonych do stosowania w kosmetykach. Tego typu informacji należy poszukiwać w Rozporządzeniu WE 1223/2009, gdzie Załącznik II stanowi wykaz substancji zakazanych w produktach kosmetycznych, natomiast Załącznik III to wykaz substancji, które mogą być zawarte w produktach kosmetycznych wyłącznie z zastrzeżeniem określonych ograniczeń. Załącznik IV to wykaz barwników dopuszczonych do stosowania w produktach kosmetycznych, natomiast Załącznik V to wykaz substancji konserwujących dozwolonych w produktach kosmetycznych. Załącznik VI stanowi wykaz substancji promieniochronnych (czyli filtrów UV) dozwolonych w produktach kosmetycznych [1].

       Składnikami zakazanymi w produktach kosmetycznych są również substancje sklasyfikowane jako rakotwórcze, mutagenne lub działające szkodliwie na rozrodczość (carcinogenic, mutagenic, toxic for reproduction – CMR), kategorii 1A, 1B i 2 w rozumieniu rozporządzenia Parlamentu Europejskiego i Rady (WE) nr 1272/2008 z dnia 16 grudnia 2008 r. w sprawie klasyfikacji, oznakowania i pakowania substancji i mieszanin [3].

       Warto pamiętać, że istnieje możliwość zwrócenia się do producenta kosmetyku o podanie dodatkowych istotnych informacji dotyczących składu produktu.
     
     
    Symbole
     
     
       Poniżej przedstawiono przykładowe symbole, jakie możemy znaleźć na opakowaniach produktu kosmetycznego. Służą one zwiększeniu czytelności opakowania oraz poprawie komunikacji z konsumentem.
     
       Zgodnie z prawem na opakowaniu produktu kosmetycznego mogą znajdować się następujące symbole [1]:
     
    - odesłania do załączonej informacji
    (np. ulotki dołączonej do opakowania produktu)
     

    - okresu po otwarciu opakowania, czyli PAO
     
     
    - data minimalnej trwałości
     
     
       Dopuszcza się również oznaczenie symbolem ochrony przeciwsłonecznej, jaką deklaruje producent danego kosmetyku. Znak „e” umieszczony na opakowaniu oznacza spełnienie przez producenta wymagań Ustawy o towarach paczkowanych, która umożliwia konsumentowi otrzymanie opakowania zawierającego tyle produktu, ile deklaruje na opakowaniu producent [4].

       Na produktach kosmetycznych możemy napotkać również oznakowanie określające materiały, z których zostało wykonanie opakowanie. Na wyrobach aerozolowych znajdziemy dodatkowe odpowiednie symboliczne oznakowanie dotyczące palności, całkowitej pojemności oraz specjalne wymagane prawem ostrzeżenia.

       Na opakowaniach coraz rzadziej spotykamy oznakowanie: „nie testowany na zwierzętach”, co dla niektórych konsumentów jest źródłem dużego niepokoju. Spowodowane jest to zmianą w obowiązującym prawie, która oficjalnie zakazuje testowania wszystkich kosmetyków oraz ich składników na zwierzętach. Dlatego też symbol ten obecnie nie ma racji bytu i uznawany jest za wprowadzający klientów w błąd.
     
     
    Oświadczenia
     
     
       Wszystkie oświadczenia (ang. claims) umieszczane na opakowaniach produktu kosmetycznego (np. „ma działanie wyszczuplające”, „działa przeciwzmarszczkowo”) również są regulowane przez prawo. W szczególności jest to dyrektywa Parlamentu Europejskiego i Rady 2005/29/WE z dnia 11 maja 2005 r., dotycząca nieuczciwych praktyk handlowych stosowanych przez przedsiębiorstwa wobec konsumentów na rynku wewnętrznym [5], jak również rozporządzenie Komisji (UE) nr 655/2013 z dnia 10 lipca 2013 roku, określające wspólne kryteria dotyczące uzasadniania oświadczeń stosowanych w związku z produktami kosmetycznymi [6]. Tymi kryteriami są: zgodność z przepisami, prawdziwość udzielanych informacji, dowody, zgodność ze stanem faktycznym, uczciwość, oraz świadome podejmowanie decyzji. Innymi słowy, producent kosmetyku nie ma prawa umieszczać na opakowaniu oświadczenia, o którym wie, że może wprowadzić konsumenta w błąd, lub nie jest poparte odpowiednio przeprowadzonymi badaniami. Również rozporządzenie WE 1223/2009 w artykule 20 „oświadczenia o produkcie” wyraźnie precyzuje, że „tekst, nazwy, znaki towarowe, obrazy lub inne znaki nie są używane tak, aby przypisywać tym produktom cechy lub funkcje, których nie posiadają” [1]. Deklaracje marketingowe mają służyć informowaniu świadomego klienta i być narzędziem ułatwiającym mu wybór najlepszego dla niego kosmetyku, zwłaszcza pod kątem stanu skóry. Powinny być oparte na twardych dowodach, których źródłem są badania dermatologiczne, aplikacyjne oraz aparaturowe, które w niepodważalny sposób świadczą między innymi o skuteczności danego preparatu.

       Podsumowując, oznakowanie na opakowaniach produktów kosmetycznych jest źródłem wielu informacji, i możemy się z niego dowiedzieć wielu rzeczy, jeśli tylko wiemy, czego szukać. Opakowanie produktu kosmetycznego dostarcza nam nie tylko danych o znaczeniu użytkowym, takich jak termin ważności i ilość preparatu w opakowaniu, ale również tych związanych ze zdrowiem lub ekologią. Ma na celu nie tylko informowanie użytkowników o właściwościach danego kosmetyku, ale stanowi również sposób wyróżnienia konkretnego preparatu w szerokiej ofercie produktów dostępnych na rynku.

    dr n. farm. Maria Żebrowska,
    mgr farm. Weronika Krzynówek

    Fot. Fotolia.com
     
    Piśmiennictwo:
    1. Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (WE) nr 1223/2009 z dnia 30 listopada 2009 roku, dotyczące produktów kosmetycznych.
    2. http://ec.europa.eu/consumers/cosmetics/cosing/index.cfm?fuseaction=search.simple
    3. Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (WE) nr 1272/2008 z dnia 16 grudnia 2008 roku w sprawie klasyfikacji, oznakowania i pakowania substancji i mieszanin.
    4. Ustawa z dnia 7 maja 2009 roku o towarach paczkowanych.
    5. Dyrektywa Parlamentu Europejskiego i Rady nr 2005/29/WE z dnia 11 maja 2005 r., dotycząca nieuczciwych praktyk handlowych stosowanych przez przedsiębiorstwa wobec konsumentów na rynku wewnętrznym.
    6. Rozporządzenie Komisji (UE) nr 655/2013 z dnia 10 lipca 2013 roku, określające wspólne kryteria dotyczące uzasadniania oświadczeń stosowanych w związku z produktami kosmetycznymi.
     
     
  • Panorama samorządu.  ( 107 pozycji )

    PROTEST APTEKARZY

    ŻĄDAMY RÓWNEGO

    DOSTĘPU DO LEKÓW!

         Protestujemy przeciw bezczynności Ministra Zdrowia i polskiego Rządu oraz zaniechaniu zdecydowanych działań mających na celu zagwarantowanie wszystkim aptekom i ich pacjentom równego i stałego dostępu do leków ratujących zdrowie i życie!

    Protestujemy przeciw reglamentacji leków
    refundowanych ze środków publicznych!

    WZYWAMY RZĄD I MINISTRA ZDROWIA
    DO ZAPEWNIENIA
    WSZYSTKIM APTEKOM I ICH PACJENTOM
    STAŁEGO I RÓWNEGO DOSTĘPU DO LEKÓW
    RATUJĄCYCH ZDROWIE I ŻYCIE!

    Naczelna Izba Aptekarska

  • Opieka farmaceutyczna.  ( 21 pozycji )

       Na czym polegała praca aptekarza w czasach Łukasiewicza, a jakie wyzwania stoją przed współczesnymi farmaceutami? Na te pytania odpowiedzi szukali uczestnicy konferencji „Apteka Łukasiewicza, czyli człowiek w centrum uwagi”. W spotkaniu poświęconym wpływowi zmian demograficznych na opiekę medyczną i farmaceutyczną wzięli udział lekarze i farmaceuci z całego regionu, a także przedstawiciele władz miasta oraz społeczności lokalnej – słuchacze Jasielskiego Uniwersytetu Trzeciego Wieku oraz uczniowie szkół średnich.

       Konferencję zorganizował Urząd Miasta Jasła oraz Fundacja Instytut Łukasiewicza. Partnerami wydarzenia była Fundacja PGNiG im. Ignacego Łukasiewicza oraz Naukowa Fundacja Polpharmy. Patronat honorowy nad spotkaniem objął Marszałek Województwa Podkarpackiego, a także Podkarpacka Okręgowa Izba Aptekarska i Politechnika Rzeszowska im. Ignacego Łukasiewicza.

     
    Aptekarz w XIX wieku
     
     
       O tym, co znaczyło być aptekarzem w XIX wieku – czasach Łukasiewicza, opowiedziała Lidia Czyż, zastępca prezesa Podkarpackiej Okręgowej Izby Aptekarskiej, historyk farmacji. – Aptekarz był w centrum uwagi mieszkańców, udzielał porad. Wszystkie leki wytwarzał sam – mówiła Lidia Czyż. Jak dodała, ówczesna apteka była daleka od tego, co dziś często traktowane jest po prostu jak „sklep z lekami”.

       – Lek wykonywany dla indywidualnego pacjenta różnił się od tego, który dziś jest robiony w fabryce, dla wszystkich. W tamtych czasach nie było aptek czy punktów aptecznych na każdym kroku. Apteka powstawała za zezwoleniem wydawanym przez wysokich namiestników, nie było łatwo ją założyć. W całej Galicji było tylko 16 takich miejsc! – podkreślała wiceprezes POIA.
     
     
    Czym zajmowałby się dziś Łukasiewicz?
     
     
       Ignacy Łukasiewicz jako aptekarz miał bardzo wysoką pozycję w społeczności lokalnej, ale mimo to w pewnym momencie całkowicie odstąpił od działalności farmaceutycznej. Pochłonęła go całkowicie praca w przemyśle naftowym oraz działalność filantropijna. Nowe obszary działania uniemożliwiały pełne oddanie sprawom pacjentów – klientów apteki.
     
       – Gdyby Łukasiewicz żył dziś, z pewnością angażowałby się w rozwiązywanie współczesnych problemów społecznych. Takim zagadnieniem jest dziś demograficzne starzenie się społeczeństwa – stwierdził Maciej Zdziarski, prezes Instytutu Łukasiewicza, współorganizatora konferencji, wprowadzając zebranych w tematykę konferencji.
     
     
    Jak chorują seniorzy?
     
     
       Naukową część konferencji rozpoczął wykład dr med. Alicji Klich-Rączki, geriatry z Collegium Medicum Uniwersytetu Jagiellońskiego. Wystąpienie poświęcone było problemowi wielochorobowości i wielolekowości w geriatrii. Specjalistka przedstawiła katalog chorób swoistych w starości, zmian inwolucyjnych oraz chorób, które w przypadku osób starszych mają inny przebieg. Trudności diagnostyczne wynikają z atypowych symptomów (np. braku objawów, masek chorobowych), braku wyraźnych zmian w badaniach laboratoryjnych, a także mniejszej wiarygodności wywiadu i utrudnionej współpracy przy badaniach dodatkowych.
     
        Część prelekcji poświęcona została tzw. „wielkim zespołom geriatrycznym”, czyli chorobom swoistym w geriatrii. Należą do nich otępienia, majaczenie, nietrzymanie zwieraczy, upadki oraz tzw. zespół słabości (Frailty). – Człowiek starszy rzadko jest zdrowy. Osoby do 69. roku życia mają średnio 2,8 schorzeń. Najstarsi, po 80. roku życia – 3,7 schorzeń – zauważyła dr Klich-Rączka.
     
     
    Starsi pacjenci „lubią” leki
     
     
        Wielość chorób pociąga za sobą konieczność przyjmowania dużych ilości leków. – Problemem jest nie tylko ich ilość, ale też fakt, że działają na zmieniony w starości organizm – podkreślała geriatra. – W starszym wieku zwiększa się ilość tkanki tłuszczowej, zmniejsza się zawartość wody. Występuje skłonność do obrzęków, pogarsza się wątrobowy metabolizm leków. Są one także słabiej wydalane przez nerki. Ten sam lek może zupełnie inaczej zadziałać ze względu na wiek pacjenta.

       Jak dodała, zadaniem lekarza leczącego starszego pacjenta z wielochorobowością często jest wybór „mniejszego zła”. Standardy postępowania narzucają lekarzom stosowanie określonego rodzaju leków np. w przypadku choroby niedokrwiennej, niewydolności serca czy cukrzycy. – Stwarza to ogromne wyzwanie dla lekarza zajmującego się pacjentem. Musimy pamiętać, że przy jednoczesnym zażywaniu 5 leków ryzyko wystąpienia interakcji wynosi 50%, a w przypadku 8 – 100%. Jeżeli podajemy pacjentowi 10 leków, szkodzimy mu – podkreślała dr Klich-Rączka.
     
     
    Niebezpieczna farmakoterapia
     
     
       Kwestię błędów w farmakoterapii podjęła także dr farm. Agnieszka Neumann-Podczaska z Katedry Geriatrii i Gerontologii Uniwersytetu Medycznego im. Karola Marcinkowskiego w Poznaniu. Opowiedziała o zjawisku kaskady preskrypcji. – W geriatrii bardzo często leczymy nie same schorzenia, ale skutki działań niepożądanych leków. Często nie rozpoznajemy tych działań i leczymy je jako chorobę – mówiła dr Neumann-Podczaska.

       Specjalistka zaprezentowała kilka przykładów niebezpiecznych interakcji i działań niepożądanych leków, które są popularne wśród starszych pacjentów, m.in. wyciągów z grejpfruta, dziurawca, a także niesteroidowych leków przeciwzapalnych. Pokazywała, jakiego typu kroki może podjąć farmaceuta, by zapobiec błędom w farmakoterapii seniorów.
     
     
    Opieka farmaceutyczna
     
     
       Odpowiedzią na problemy z farmakoterapią starszych pacjentów jest opieka farmaceutyczna. Katedra Geriatrii i Gerontologii UM w Poznaniu realizuje projekt opieki farmaceutycznej w geriatrii, finansowany przez Narodowe Centrum Nauki. – Chcemy pokazać, jak  praktycznie oceniać poprawność farmakoterapii. Mamy nadzieje, ze to, co uda nam się stworzyć, będzie docelowo narzędziem pracy wszystkich farmaceutów – mówiła dr Neumann-Podczaska.

       Temat opieki farmaceutycznej podjął także dr Wojciech Kuźmierkiewicz, prezes Naukowej Fundacji Polpharmy. – O potrzebie świadczenia takiej opieki przekonuje nas przykład innych krajów. Stworzenie tego modelu w Stanach Zjednoczonych wynikało z potrzeby lepszego wykorzystania farmaceuty i zmiany roli apteki. Farmaceuta może pomóc pacjentowi uniknąć problemów odlekowych w sytuacji, gdy ten chodzi do kilku lekarzy. To, czym może wygrać dziś aptekarz, to opieka farmaceutyczna – stwierdził dr Kuźmierkiewicz.
     
     
    Przestrzeganie zaleceń lekarskich jako wyzwanie
     
     
       Uczestnicy konferencji zgodnie przyznali, że w opiece farmaceutycznej kluczową kwestią jest wsparcie przestrzegania zaleceń lekarskich przez pacjentów (compliance). Sprawą tą od lat zajmuje się Naukowa Fundacja Polpharmy, na zlecenie której kilka lat temu przeprowadzono badania dotyczące poziomu przestrzegania zaleceń lekarskich przez pacjentów. – Próbowaliśmy odpowiedzieć na pytanie, co pacjentów motywuje do przestrzegania zaleceń lekarskich, a co jest barierą, nie pozwalającą stosować się do nich – wyjaśniała Bożenna Płatos, kierownik biura Fundacji.

       Dr hab. med. Przemysław Kardas, profesor Uniwersytetu Medycznego w Łodzi, przedstawił wyniki badań dotyczących przestrzegania zaleceń lekarskich przez pacjentów. Według tych danych jedna czwarta recept nigdy nie jest realizowana, a połowa pacjentów, którzy wykupują przepisane leki, nie przestrzega zaleceń co do ich stosowania. Ocenia się, że blisko jedna piąta hospitalizacji osób starszych jest uwarunkowana nieprzestrzeganiem zaleceń terapeutycznych.

       Jak dowodził prof. Kardas, Polacy lekceważą zalecenia terapeutyczne zarówno w chorobach bezobjawowych (jak nadciśnienie czy cukrzyca), jak i objawowych (np. infekcje, padaczka, astma). Według specjalisty kluczowa jest edukacja pacjentów i uświadomienie im szkodliwości takiego działania. – Lek, którego nie biorę, nie działa. Lek, który biorę niesystematycznie, nie działa tak dobrze, albo nie działa w ogóle – zauważył prof. Kardas.
     
     
    Komunikacja z pacjentem
     

       Ekspert zwrócił uwagę na rozwiązania sprzyjające systematycznemu leczeniu, które są lub wkrótce będą do dyspozycji lekarzy i pacjentów. Należą do nich Zintegrowany Informator Pacjenta, system Internetowego Konta Pacjenta oraz e-recepta. – Kiedy pacjent leczy się niesystematycznie, cała nasza działalność lekarska i farmaceutyczna jest nic nie warta. Nie da się leczyć wbrew pacjentowi. Skutecznie można leczyć tylko razem z nim – podsumował prof. Kardas.

       Na wagę dobrej komunikacji ze starszym pacjentem zwróciła uwagę także Agnieszka Turkot, psycholog z Kliniki Psychiatrii Dorosłych Collegium Medicum UJ. – Choroba jest częścią historii życia, którą warto poznać, choć często ani lekarz, ani farmaceuta nie mają na to czasu – zauważyła. – Tymczasem często pacjent przychodzący do lekarza często wcale nie przychodzi po lek. Oczekuje raczej zrozumienia, wsparcia – tego, że ktoś zada mu pytanie, dlaczego cierpi.
     

       Konferencję zakończyła dyskusja, podczas której prelegenci mówili o istocie opieki farmaceutycznej i szansach jej zaistnienia w polskich warunkach. Spotkanie odbywało się pod patronatem edukacyjnym „Czasopisma Aptekarskiego”. Patronat medialny nad konferencją objęły tytuły branżowe: „Aptekarz Polski”, „Farmacja Praktyczna”, „Świat farmacji” oraz „Zdrowie Seniora”, a także media regionalne, m.in. Polskie Radio Rzeszów oraz „Gazeta Codzienna Nowiny”.
     
      Materiał prasowy Fundacji Instytutu Łukasiewicza
     
  • Biblioteka farmaceuty.  ( 40 pozycji )
     
    IMMUNOLOGIA I IMMUNOTERAPIA
     

     
       Mechanizmy rządzące układem immunologicznym nie są łatwe do zrozumienia. Pojmują to dobrze autorzy nowości wydawniczej - podręcznika "Immunologia i immunoterapia".

        Publikacja jest bardzo aktualna. Jak pisze prof. Jan Żeromski w swojej przedmowie "Dla czytelnika zaawansowanego w problematyce immunologii stanowi prawdziwą ucztę intelektualną, szczególnie ze względu na nowinki naukowe zawarte w kolejnych częściach książki, zwykle niespotykane w innych publikacjach tego typu." Jest to bardzo ważne, ponieważ zasób leków immunologicznych wzrasta w tempie niespotykanym w innych gałęziach farmakologii. Przykładowo, duży podrozdział poświęcony jest przeciwciałom leczniczym i z pewną zadumą stwierdzam, że praktycznie żaden z wymienionych w tej części książki leków nie był stosowany w lecznictwie w czasie, kiedy zakończyłam edukację wyższą. To pokazuje tylko, jak istotne jest ciągłe uzupełnianie swoich wiadomości. Niemniej dobór prezentowanych treści stara się korespondować z tym, co najbardziej istotne w codziennej pracy lekarza czy też farmaceuty. Jak przyznają sami autorzy "Jesteśmy jednak świadomi, że konieczne było ograniczenie się jedynie do substancji ważnych z punktu widzenia praktyki farmaceutycznej."

        Książka składa się z trzech części. Wstęp - podstawy immunologii - jest merytorycznym przygotowaniem do drugiej, największej części książki, zatytułowanej "leki immunologiczne". Uzupełnieniem publikacji jest część C, poświęcona technikom i metodom immunologicznym. Warto zwrócić uwagę, iż omówiona także takie zagadnienia jak immunopatologia, czyli niedobory i zaburzenia odporności, w tym choroby autoimmunizacyjne. Ponadto immunologia to również transplantologia, która nabiera coraz większego rozpędu nie tylko na świecie, ale również w Polsce.

        Szczególna pochwała należy się za oprawę graficzną podręcznika. Rozliczne ryciny o dużym walorze dydaktycznym, są ujednolicone pod względem ikonograficznym i czytelne.  Druk w kolorze umożliwia zastosowanie technik ułatwiających prezentację i zapamiętywanie wiadomości, takich jak wybarwienia tła, czcionki czy wypunktowania i ramki. W wielu miejscach przewijają się także fotografie - głównie zdjęcia spod mikroskopu.

        Publikacja, uwzględnia szczegółowo leki immunomodulujące, biologiczne i szczepionki, surowice i immunoglobuliny, a także produkty pochodzenia roślinnego oraz leki przeciwalergiczne. Leki zaprezentowane są wraz z nazwą handlową z uwzględnieniem preparatów dostępnych w Polsce. Pozostałe wiadomości obejmują także takie informacje jak wzór chemiczny, wskazania, mechanizm działania - często w postaci zilustrowanej ryciną - oraz dawkowanie. Wiele miejsca poświęcono szczepionkom, włącznie z omówieniem podstawowych cech choroby, przeciwko której skierowana jest szczepionka, takich jak droga przenoszenia, okresu inkubacji, możliwe następstwa szczepienia czy skuteczność szczepionki.

        Podsumowując, należy zgodzić się z rekomendacjami zawartymi w przedmowie, iż "Immunologia i immunoterapia" jest "oryginalnym dziełem", które "przedstawia immunologię w kontekście dostępnej skarbnicy leków".

    mgr farm. Olga Sierpniowska
     
     
    Angelika Vollmar, Ilse Zuendorf, Theodor Dingermann
    Redakcja naukowa I wydania polskiego: Jan Żeromski
    Wydawnictwo Medpharm Polska, 2015 r.,
    473 stron, oprawa twarda
     
     

  • Rozmowy Redakcji.  ( 11 pozycji )


     
     
     
     
     
     
     
     
     
     CHCEMY WZIĄĆ Z WAS PRZYKŁAD
     
       Rozmowa Aptekarza Polskiego z Profesorem Eduardasem Taraseviciusem, prezesem Litewskiego Towarzystwa Farmaceutycznego, gościem Naczelnej Rady Aptekarskiej na obchodach X Ogólnopolskiego Dnia Aptekarza w dniu 18 września 2013 roku w Warszawie.

     - Korzystamy z okazji, że jest Pan Profesor gościem polskich aptekarzy  i chcemy prosić o krótką rozmowę.
     
    - Zgoda na rozmowę. Biorę udział w tym spotkaniu na zaproszenie pana doktora Grzegorza Kucharewicza, prezesa Naczelnej Rady Aptekarskiej. Byłem przyjemnie zaskoczony tym zaproszeniem. Jest mi bardzo miło, że mogę uczestniczyć wraz z polskimi aptekarzami w obchodach X Ogólnopolskiego Dnia Aptekarza. Idea obchodów Dnia Aptekarza, który jest świętem całej rodziny aptekarskiej zyskała poparcie Międzynarodowej Federacji Farmaceutycznej. Święto to jest obchodzone także w innych krajach.
     
    - Czy na Litwie także świętuje się Dzień Aptekarza?

    Tak. Podobnie jak w Polsce nasze święto nawiązuje do postaci Świętych Kosmy i Damiana. Nasze obchody odbędą się kilka dni później, 25 września w kościele Świętego Jana położonym na terenie Uniwersytetu Wileńskiego. W tym kościele znajduje się obraz naszych Świętych Patronów.   
     
    - Ilu członków liczy Litewskie Towarzystwo Farmaceutyczne? Proszę przybliżyć nam profil działania Towarzystwa, któremu Pan Profesor prezesuje.

    - Na Litwie nie ma Izby Aptekarskiej. Przynależność farmaceutów do naszej organizacji jest dobrowolna. Do Towarzystwa należy 500 członków. Farmaceuci związani z sieciami aptek nie zgadzają się w pełni z naszym programem.
    - Pomimo, że nie skupiamy wszystkich litewskich aptekarzy, to mamy pozytywny program dla aptekarstwa. Walczymy z dobrym skutkiem. Oto przykład z ostatnich tygodni. Litewski Parlament uznając przedstawiane przez nasze Towarzystwo argumenty przeciwko wprowadzeniu leków do obrotu pozaaptecznnego odrzucił projekt ustawy zezwalającej na obrót lekami na stacjach benzynowych.

    - Jaka jest sytuacja aptek na Litwie? Proszę przedstawić obraz litewskiego aptekarstwa.

    - Wiele aptek należy do sieci. Około 200 aptek to apteki indywidualne. Na litewskim rynku aptecznym jest ostra konkurencja. Apteki indywidualne są zmuszone do podjęcia narzuconej przez sieci walki konkurencyjnej. Sytuacja ekonomiczna aptek indywidualnych nie jest dobra.
     
     - Czy na Litwie możliwa jest reklama leków oraz reklama aptek?

    - Niestety, reklama jest u nas dozwolona, co uznajemy za niewłaściwe. Reklamują się zwłaszcza apteki sieciowe. Chcemy wziąć z Was przykład i doprowadzić do wprowadzenia zakazu reklamy aptek i ich działalności.

    - Jakie jeszcze postulaty dotyczące ładu na rynku farmaceutycznym przedkłada rządowi i ustawodawcy Litewskie Towarzystwo Farmaceutyczne?

    - Przed kilku laty nasze Towarzystwo złożyło w ministerstwie zdrowia projekt nowelizacji prawa w celu ustanowienia racjonalnej struktury i liczby aptek. Domagamy się wprowadzenia tak zwanej geografii i demografii.

    - Jak się układają kontakty Towarzystwa z polskim samorządem aptekarskim?

     
     - Są to kontakty częste. Już niedługo, w listopadzie, na Uniwersytecie Kowieńskim odbędzie się międzynarodowa konferencja farmaceutyczna. Spodziewamy się gościć na tej konferencji przedstawicieli Naczelnej Izby Aptekarskiej. Serdecznie ich zapraszamy. Wydarzeniem towarzyszącym konferencji będzie otwarcie nowej siedziby Wydziału Farmaceutycznego Uniwersytetu w Kownie.

    - Czego życzy Pan Profesor polskim aptekarzom z okazji Dnia Aptekarza?

    - Życzę zadowolenia i satysfakcji z pracy dla pacjentów. Życzę poprawy sytuacji ekonomicznej aptek. Naczelnej Izbie Aptekarskiej życzę, żeby podjęła działania w celu przystąpienia do Międzynarodowej Federacji Farmaceutycznej (FIP), która jest prężną organizacją. Organizowane przez FIP kongresy są ważnymi wydarzeniami wytyczającymi kierunki rozwoju farmacji na świecie. Wszystkim okręgowym izbom aptekarskim życzę jedności w działaniach na rzecz realizacji programowych celów waszego samorządu.

    Rozmawiał Zbigniew Solarz
    Tekst rozmowy nieautoryzowany
     
  • Listy do Redakcji  ( 33 pozycji )
  • Warto wiedzieć.  ( 30 pozycji )

       W dniu 1 grudnia 2014 r. Prezes Urzędu Rejestracji Produktów Leczniczych, Wyrobów Medycznych i Produktów Biobójczych poinformował, że w sprzedaży znajduje się Farmakopea Polska X (2014) dystrybuowana  przez Polskie Towarzystwo Farmaceutyczne. Farmakopea zawiera polską wersję wszystkich materiałów opublikowanych w części podstawowej Farmakopei Europejskiej (Ph. Eur.) 8.0 oraz w Suplementach 8.1 i 8.2, a także działy narodowe, tj. nieposiadające odpowiedników w Ph. Eur. Dział „Monografie narodowe” obejmuje 77 monografii przeniesionych z wydania IX FP. „Wykaz dawek” oraz „Wykaz substancji bardzo silnie działających, silnie działających oraz środków odurzających” obejmują takie wykazy zamieszczone w FP IX, uzupełnione o nowe substancje czynne, dla których monografie zawiera Ph. Eur. 8.0 – 8.2. W zakresie opublikowanych materiałów FP X 2014 zastępuje dotychczasowe wydania Farmakopei Polskiej.

       Data, od której obowiązują wymagania określone w FP X 2014 w zakresie wymagań narodowych, ogłoszona jest w Dzienniku Urzędowym Urzędu Rejestracji Produktów Leczniczych, Wyrobów Medycznych i Produktów Biobójczych, dostępnym na stronie internetowej Urzędu Rejestracji (Biuletyn Informacji Publicznej) i jest to dzień 1 stycznia 2015 r.

       Jednocześnie w Komunikacie z dnia 23 grudnia 2014 r. Prezes URPL,WMiPB poinformował, że Suplement 8.3 do Farmakopei Europejskiej (Ph. Eur.) wydanie ósme wprowadza uzupełnienia i zmiany do Ph. Eur., które stają się obowiązujące w krajach stosujących Farmakopeę Europejską w tym w Rzeczpospolitej Polskiej, od dnia 1 stycznia 2015 r. Do Komunikatu załączono tabelę zawierającą tytuły tekstów podstawowych (rozdziałów), monografii ogólnych i monografii szczegółowych zawartych w ww. Suplemencie.

    Źródło: Informacja Prezesa Urzędu Rejestracji Produktów Leczniczych, Wyrobów Medycznych i Produktów Biobójczych.
    http://www.urpl.gov.pl/aktualnosci/
     
  • Edukacja  ( 21 pozycji )
     
       Studia farmaceutyczne to jedne z najtrudniejszych kierunków oferowanych przez uczelnie wyższe w Polsce. Wielogodzinne kształcenie (około 5 tysięcy godzin w toku całego kształcenia) potrafi całkowicie zagospodarować wolny czas. Wielu z nas pamięta, lub dopiero zazna jak wyczerpujące są zajęcia trwające od  8 do 20, pięć dni w tygodniu. Po takich dniach człowiek traci chęć do wszystkiego. Można byłoby zadać pytanie: gdzie tu czas na inne rzeczy?

       Wielu z nas - a przynajmniej takie odniosłem wrażenie po rozmowie z rówieśnikami - uważa, że nasze studia nie uczą niczego pożytecznego. Porównujemy się do studentów politechnik i zazdrościmy im wiedzy praktycznej, na przykład obsługi sprzętu. Nie wierzymy często w nasze umiejętności. Tylko czy to wszystko jest prawdą? Czy faktycznie umiemy tak mało? Na swoim przykładzie chciałbym odpowiedzieć na wcześniej postawione pytania. Mam nadzieję, że przekonam - szczególnie swoich kolegów studentów - że czasami naprawdę warto spróbować swoich sił, a przy odrobinie szczęścia można się wiele nauczyć.

       Swoją opowieść chciałbym zacząć od spraw związanych z nauką. Los chciał, że dzięki mojemu znajomemu trafiłem do zakładu Biochemii Uniwersytetu Medycznego w Łodzi, którego kierownikiem jest prof. nadzw. dr hab. n. med. Jakub Fichna. Pan profesor wraz z zespołem zajmuje się głównie schorzeniami przewodu pokarmowego – chorobą Crohna, zespołem jelita wrażliwego, celiakią etc. W badaniach przyczyn jak i nowych terapii tych chorób wykorzystywane są tu różnego rodzaju techniki, takie jak test immunoenzymatyczny Elisa, Western blot czy PCR. W pierwszym momencie byłem przekonany, że nie mam tu czego szukać. Moja wiedza na temat tych chorób była znikoma, żeby nie powiedzieć zerowa. Także sposób analizy nie był mi do końca znany. Oczywiście wszystkie te metody omawiane były na zajęciach czy to z biochemii, czy to z biologii molekularnej, jednakże zazwyczaj teoretycznie, lub jako jedno ćwiczenie praktyczne, po którym niewiele w głowie pozostało. Początkowo poczułem zrezygnowanie, jednak stwierdziłem: „Czemu nie zaryzykować, nic nie tracę”. Ten tok myślenia okazał się strzałem w dziesiątkę. Po początkowych problemach dość sprawnie zaaklimatyzowałem się i nauczyłem wykonywać badania. Także wiedza z zakresu gastroenterologii i immunologii w miarę szybko stała mi się trochę bliższa i zrozumiała. Zacząłem się zastanawiać, co spowodowało moją łatwość w nauce i doszedłem do wniosku, że to właśnie farmacja. Warto uświadomić sobie, czego tak naprawdę możemy nauczyć się na naszych studiach. Pierwszą, chyba najważniejszą rzeczą, którą uczą nas nasze Alma mater, to dokładność. Sądzę, że każdy z nas czasami zastanawiał się czy kropelka, która znajduje się na blacie nie powinna znajdować się w kolbie, i czy przez to nie otrzymamy zafałszowanego wyniku. Każdy z nas odbył wielogodzinny kurs chemii analitycznej, na której nauczyliśmy się miareczkowania, pipetowania i wielu innych umiejętności. Dokładność ta, która dla nas jest codziennością, jest tak naprawdę naszym wielkim atutem nie zawsze przez nas docenianym. Kolejnym wielką zaletą jest posiadana przez nas wiedza z zakresu medycyny. Nie jest ona co prawda wyjątkowo głęboka, ale jest szeroka. Dzięki temu nie mamy większych problemów ze zgłębianiem dowolnego zagadnienia z tego obszaru wiedzy, jeżeli zajdzie taka potrzeba. Podstawowe wiadomości z różnych dziedzin, przede wszystkim biochemii, immunologii i farmakologii, pozwalają nam zrozumieć dokładny mechanizm danych jednostek chorobowych.

       Nie bez znaczenia jest także umiejętność przeliczania stężeń. Niezmiernie pomaga to w tworzeniu różnorodnych buforów potrzebnych do analiz. Wydawać by się mogło, że nasze atuty wymieniane przeze mnie są prozaiczne. Nie jest to prawdą, gdyż to co dla nas naturalne dla innych wcale takie być nie musi i warto to sobie uświadomić! Zaletą jest także nasze odruchowe uporządkowywanie miejsca pracy, co bardzo pomaga w badaniach. Oczywiście nie jesteśmy pozbawieni wad. Jedną z takowych jest faktycznie słaba znajomość nowoczesnego, ale także i mniej zaawansowanego sprzętu. Jest to jednak rzecz którą można w miarę łatwo przeskoczyć, gdy trafi się pod opiekę odpowiedniego człowieka. Obsługa sprzętu nie jest łatwa, ale można nauczyć jej się w miarę szybko, za to pewnych prawidłowych zachowań i odruchów człowiek uczy się przez wiele lat. W tym miejscu chciałbym podziękować bardzo Pani dr Aleksandrze Piechocie-Polańczyk, dzięki której opanowałem w znacznym stopniu metodykę wykonywania testu ELISA przy badaniu poziomu ekspresji interleukin w osoczu myszy. Dzięki cierpliwości i wyrozumiałości Pani doktor mogłem sam nanosić substraty od początku do końca, co tak naprawdę jest bezwzględnie potrzebne w zdobywaniu takich umiejętności. Oczywiście podziękowania należą się także Panu profesorowi Jakubowi Fichnie, który dał mi sposobność w rozpoczęciu mojej  przygody z nauką i daje mi ją do dzisiaj.  

       Warto zaznaczyć, że nie samą nauką człowiek żyje. Jeżeli macie jakieś hobby, zainteresowania nie związane do końca z zawodem, rozwijajcie je. Ja na przykład już od pierwszego roku studiów jestem członkiem Chóru Uniwersytetu Medycznego w Łodzi. Przynosi mi to wiele radości, jest to dla mnie odskocznia od czasami trudnych dni. Oczywiście trzeba z rozwagą poświęcić czas swoim zainteresowaniom, ale nie można im go całkowicie odmówić.  

       Pamiętajmy, że farmacja to nauka interdyscyplinarna. Mam nadzieję, że ten krótki opis z mojego własnego doświadczenia, pozwoli wam nabrać trochę wiary w siebie. Nie bójmy się wykorzystywać swoich atutów i znajmy swoją wartość. Pamiętajmy także, że nikt nie może być najlepszy we wszystkim i starajmy się wyciągać wnioski z rad otrzymywanych od osób bardziej doświadczonych. Nie bójmy się zadawać pytań. Przy odrobinie szczęścia, takiego jak miałem ja, trafić można na osoby które z chęcią pokierują Wami i pomogą w rozwijaniu swoich zainteresowań.

    Damian Piekielny
    Student V roku Farmacji
    Wydział Farmaceutyczny
    Uniwersytetu Medycznego w Łodzi
     
  • Lex Apothecariorum.  ( 46 pozycji )

       Od dnia 8 lutego 2015 r. wprowadzona zostanie do polskiego porządku prawnego nowa instytucja - bezpośrednio związana z usługami farmaceutycznymi. Ustawa z dnia 19 grudnia 2014 r. o zmianie ustawy - Prawo farmaceutyczne oraz niektórych innych ustaw (Dz. U. poz.28) dodaje do Prawa farmaceutycznego rozdział 5a, regulujący „Pośrednictwo w obrocie produktami leczniczymi, z wyłączeniem produktów leczniczych weterynaryjnych”.

       Normując w ustawie pośrednictwo w obrocie lekami, polski ustawodawca implementował przepisy dyrektywy 2001/83/WE Parlamentu Europejskiego i Rady z dnia 6 listopada 2001 r. w sprawie wspólnotowego kodeksu odnoszącego się do produktów leczniczych stosowanych u ludzi (Dz.UrzUEL.2001.311.67, z późn. zm.). Prawodawca europejski, w preambule do dyrektywy Parlamentu Europejskiego i Rady 2011/62/UE z dnia 8 czerwca 2011 r. zmieniającej dyrektywę 2001/83/WE podkreślił, że w celu zagwarantowania wiarygodności łańcucha dystrybucji przepisy odnoszące się do produktów leczniczych powinny brać pod uwagę wszystkich uczestników łańcucha dystrybucji, tzn. nie tylko hurtowników - niezależnie od tego, czy hurtownicy wchodzą w fizyczny kontakt z produktami leczniczymi - lecz również pośredników zaangażowanych w sprzedaż lub kupno produktów leczniczych, którzy sami nie sprzedają ani nie kupują tych produktów, a także nie posiadają produktów leczniczych ani nie wchodzą z nimi w fizyczny kontakt.

       Zgodnie z dyrektywą 2001/83/WE, pojęcie „pośrednictwa w obrocie produktami leczniczymi” obejmuje wszelką działalność związaną ze sprzedażą lub kupnem produktów leczniczych, z wyjątkiem dystrybucji hurtowej, która nie wiąże się z fizycznym kontaktem z produktem oraz polega na niezależnych negocjacjach w imieniu innej osoby prawnej lub fizycznej. Analogiczna regulacja zawarta została w art. 73a ust. 1 Prawa farmaceutycznego, w którym „pośrednictwo w obrocie produktami leczniczymi” zdefiniowano, jako działalność związaną z kupnem i sprzedażą produktów leczniczych, z wyłączeniem obrotu hurtowego, dostawy lub posiadania produktów leczniczych lub innych form władztwa nad produktami leczniczymi, polegająca na niezależnym prowadzeniu negocjacji na rzecz osoby fizycznej, osoby prawnej lub jednostki organizacyjnej nieposiadającej osobowości prawnej.

       Istotę pośrednictwa w obrocie lekami oddają następujące elementy:
    1) działalność pośrednika związana jest z kupnem i sprzedażą produktów leczniczych oraz polega na prowadzeniu negocjacji na rzecz podmiotu trzeciego;
    2) pośrednictwo nie obejmuje obrotu hurtowego oraz dostaw;
    3) pośrednik nie może posiadać produktów leczniczych oraz w innej formie władać produktami leczniczymi;
    4) niezależność pośrednika.

       Pośrednik będzie mógł pośredniczyć wyłącznie w transakcjach kupna i sprzedaży produktów leczniczych pomiędzy:
    1) wytwórcą, importerem produktu leczniczego, podmiotem prowadzącym hurtownię farmaceutyczną lub podmiotem odpowiedzialnym a podmiotem prowadzącym hurtownię farmaceutyczną lub podmiotem leczniczym wykonującym działalność leczniczą w rodzaju stacjonarne i całodobowe świadczenia zdrowotne;
    2) podmiotem prowadzącym hurtownię farmaceutyczną a podmiotem prowadzącym aptekę ogólnodostępną lub punkt apteczny, wyłącznie w przypadku sprzedaży produktów leczniczych do apteki ogólnodostępnej lub punktu aptecznego;
    3) podmiotem prowadzącym hurtownię a podmiotem leczniczym wykonującym działalność leczniczą w rodzaju stacjonarne i całodobowe świadczenia zdrowotne.
    Zakazane będzie prowadzenie pośrednictwa w obrocie środkami odurzającymi, substancjami psychotropowymi i prekursorami kategorii 1.

       Pośrednikiem w obrocie produktami leczniczymi zarejestrowanym na terytorium Rzeczypospolitej Polskiej będzie mógł być podmiot posiadający miejsce zamieszkania albo siedzibę na terytorium Rzeczypospolitej Polskiej i wpisany do Krajowego Rejestru Pośredników w Obrocie Produktami Leczniczymi.

       Zgodnie z ww. ustawą pośrednictwo w obrocie produktami leczniczymi to działalność regulowana w rozumieniu ustawy z dnia 2 lipca 2004 r. o swobodzie działalności gospodarczej, a więc działalność gospodarcza, której wykonywanie wymaga spełnienia szczególnych warunków, określonych przepisami prawa. Przedsiębiorca będzie mógł wykonywać pośrednictwo, jeżeli spełni szczególne warunki określone w ustawie i uzyska wpis w rejestrze działalności regulowanej.

       Krajowy Rejestr Pośredników w Obrocie Produktami Leczniczymi, jako rejestr działalności regulowanej prowadzony będzie przez Głównego Inspektora Farmaceutycznego w systemie teleinformatycznym. Od wpisu do rejestru pobierana będzie opłata w wysokości 50% minimalnego wynagrodzenia.

       Ustawa nakłada na pośrednika szczegółowe powinności. Do oczywistych należy obowiązek uczestniczenia wyłącznie w transakcjach dotyczących produktów leczniczych posiadających pozwolenie na dopuszczenie do obrotu w państwie członkowskim Unii Europejskiej lub państwie członkowskim Europejskiego Porozumienia o Wolnym Handlu (EFTA) - stronie umowy o Europejskim Obszarze Gospodarczym.

       Pośrednik zobowiązany będzie do przestrzegania wymagań Dobrej Praktyki Dystrybucyjnej w zakresie prowadzonego pośrednictwa oraz przekazywania Głównemu Inspektorowi Farmaceutycznemu kwartalnych raportów dotyczących wielkości obrotu produktami leczniczymi, w którym pośredniczył, wraz ze strukturą tego obrotu.

       Do obowiązków pośrednika należeć będzie prowadzenie ewidencji transakcji kupna i sprzedaży, w których zawarciu pośredniczył, oraz przechowywanie jej przez okres 5 lat, licząc od dnia 1 stycznia roku następującego po roku, w którym dokonano transakcji.

       Na pośrednika nałożono także obowiązek przekazywania podmiotom, na rzecz których prowadzi pośrednictwo w obrocie produktami leczniczymi, informacji o decyzjach w zakresie wycofania albo wstrzymania w obrocie produktów leczniczych będących przedmiotem pośrednictwa w obrocie produktami leczniczymi.

       Od pośrednika wymagać się będzie stosowania systemu jakości określającego obowiązki, procesy i środki zarządzania ryzykiem związane z prowadzoną działalnością. Ponadto, pośrednik obowiązany będzie do informowania Głównego Inspektora Farmaceutycznego, Prezesa Urzędu i właściwego podmiotu odpowiedzialnego o podejrzeniu sfałszowania produktu leczniczego.

       Na terytorium Polski będą mogli działać także pośrednicy zarejestrowani przez właściwy organ państwa członkowskiego Unii Europejskiej lub państwa członkowskiego EFTA.

       Główny Inspektor Farmaceutyczny wydaje decyzję o zakazie wykonywania przez pośrednika w obrocie produktami leczniczymi działalności objętej wpisem do Krajowego Rejestru Pośredników w Obrocie Produktami Leczniczymi, gdy:
    1) pośrednik uniemożliwia albo utrudnia wykonywanie czynności urzędowych przez Państwową Inspekcję Farmaceutyczną;
    2) pośrednik nie usunął naruszeń warunków wymaganych do wykonywania pośrednictwa w obrocie produktami leczniczymi w wyznaczonym przez Głównego Inspektora Farmaceutycznego terminie;
    3) stwierdzi rażące naruszenie przez pośrednika warunków wymaganych do wykonywania pośrednictwa w obrocie produktami leczniczymi.

       Decyzji tej nadawany będzie rygor natychmiastowej wykonalności.

       Główny Inspektor Farmaceutyczny z urzędu skreśli pośrednika z Krajowego Rejestru Pośredników w Obrocie Produktami Leczniczymi, gdy wydana zostanie decyzja o zakazie prowadzenia pośrednictwa, pośrednik zostanie wykreślony z Krajowego Rejestru Sądowego albo Centralnej Ewidencji i Informacji o Działalności Gospodarczej albo nastąpi śmierć pośrednika.

       Główny Inspektor Farmaceutyczny odmówi wpisu do Krajowego Rejestru Pośredników w Obrocie Produktami Leczniczymi, w przypadku gdy wnioskodawca w okresie 3 lat przed dniem złożenia wniosku został wykreślony z Krajowego Rejestru Pośredników w Obrocie Produktami Leczniczymi w następstwie wydania zakazu prowadzenia pośrednictwa, a także w przypadku, gdy wnioskodawca prowadzi aptekę, punkt apteczny albo hurtownię farmaceutyczną, albo wystąpił z wnioskiem o wydanie zezwolenia na prowadzenie apteki, punktu aptecznego albo hurtowni farmaceutycznej.

       Pośrednicy w obrocie produktami leczniczymi działający na terytorium Rzeczypospolitej Polskiej podlegają inspekcji. Inspektor do spraw obrotu hurtowego Głównego Inspektoratu Farmaceutycznego, w odstępach nieprzekraczających 3 lat, sprawdzać będzie, czy przedsiębiorca prowadzący działalność gospodarczą w zakresie pośrednictwa w obrocie produktami leczniczymi wypełnia obowiązki wynikające z ustawy. Z inspekcji sporządzany będzie raport zawierający opinię o spełnianiu przez pośrednika wymagań Dobrej Praktyki Dystrybucyjnej. W przypadku powzięcia uzasadnionego podejrzenia o uchybieniach pośrednika, powodujących zagrożenie dla bezpieczeństwa stosowania, jakości lub skuteczności produktów leczniczych, w transakcjach, w których pośredniczy, Główny Inspektor Farmaceutyczny przeprowadza inspekcję doraźną. W przypadku powzięcia uzasadnionego podejrzenia nieprzestrzegania wymogów przez pośrednika Główny Inspektor Farmaceutyczny będzie mógł przeprowadzić inspekcję doraźną.

       Pośrednik będzie mógł wystąpić do Głównego Inspektora Farmaceutycznego z wnioskiem o przeprowadzenie inspekcji w celu wydania zaświadczenia stanowiącego certyfikat potwierdzający zgodność warunków obrotu z wymaganiami Dobrej Praktyki Dystrybucyjnej w zakresie prowadzonego pośrednictwa.

                     Krzysztof  Baka
    Radca Prawny
    Biuro Prawne Naczelnej Izby Aptekarskiej
     
     
  • Farmacja na świecie.  ( 36 pozycji )

     
    Zaawansowane i refundowane usługi farmaceutyczne
    w wybranych krajach europejskich
    – wdrażane w roku 2015
    oraz aktualna ocena doświadczeń wcześniejszych projektów
     
     
       W coraz większej liczbie krajów europejskich wdrażane są zaawansowane i refundowane usługi farmaceutyczne. Jednak w niektórych przypadkach pierwsze miesiące lub nawet lata wprowadzania w życie w aptekach ogólnodostępnych nowych usług farmaceutycznych nie są łatwe.    

       Od lipca 2014r. rozpoczął funkcjonowanie w Saksonii i w Turyngii pilotażowy program o nazwie Arzneimittelinitiative (ARMIN) wprowadzający bardzo interesujące rozwiązania nowych zasad współpracy aptek i lekarzy w zakresie farmakoterapii pacjentów chorych przewlekle. Jest on również związany oferowaniem przez apteki zaawansowanych i refundowanych usług farmaceutycznych. W roku 2015 będą już pierwsze znaczące efekty wprowadzanych w życie nowych rozwiazań i wiele wskazuje na to, że sukces programu ARMIN może być porównywalny z wprowadzeniem w Niemczech o sierpnia 2013r. dopłat do dyżurów nocnych.

       ARMIN składa się z trzech modułów, które będą stale rozwijane:
    1. Przepisywanie leków przez lekarza w postaci nazw międzynarodowych (Wirkstoffverordnung)
    2. Katalog farmakoterapii (Medikationskatalog) zawierający wytyczne do wyboru określonych substancji czynnych
    3. Nadzór farmakoterapii (Medikationsmanagement) obejmujący nadzór nad całym procesem farmakoterapii, z uwzględnieniem leków OTC wybieranych w procesie samoleczenia oraz optymalizację i zwiększenie bezpieczeństwa farmakoterapii – szczególnie w przypadku pacjentów stosujących wiele różnych leków

       Przepisywanie leków w postaci nazw międzynarodowych i katalog farmakoterapii wdrożone zostały od 1 lipca 2014r. Nadzór farmakoterapii – zacznie funkcjonować na początku 2015r.

    Nazwy międzynarodowe

       Lekarz przepisuje leki w postaci nazw międzynarodowych (z pomocą odpowiedniego programu komputerowego) natomiast wybór konkretnego preparatu następuje w aptece.

       Pacjent rozpoznaje nazwy międzynarodowe stosowanych leków, które są umieszczane na recepcie i na opakowaniach leków – wzmacnia to stosowanie się pacjentów do przepisanej terapii.

       W uzasadnionych przypadkach lekarz morze przepisać preparat konkretnego producenta.

       W pierwszej kolejności w wyniku prac wielu instytucji i urzędów odpowiedzialnych za bezpieczeństwo stosowania leków w Niemczech wytypowanych zostało - 188 substancji czynnych (w tym 16 kombinacji dwóch substancji czynnych) występujących w 25 000 zarejestrowanych leków (przewidziane jest regularne uzupełnianie tej listy).

       Z systemu przepisywania leków w postaci nazw międzynarodowych wyłączone są w szczególności następujące postaci leków:

    - stosowane na skórę (np. maści, żele)
    - leki oczne i do uszu (np. krople oczne, krople do uszu)
    - plastry lecznicze (np. plastry przeciwbólowe)
    - inhalacje (np. leki stosowane w leczeniu astmy)
    - leki parenteralne (np. insuliny)

    Katalog farmakoterapii

       Systematyka podziału substancji czynnych:

    - substancje standardowe, które są stosowane u większości pacjentów w danej sytuacji
    - substancje rezerwowe, które są stosowane u tych pacjentów, których leczenie nie jest możliwe substancjami standardowymi
    - substancje pozostałe, stosowane w szczególnych sytuacjach ze względu na swoje specyficzne właściwości

       W pierwszej kolejności wybrane zostały następujące wskazania:

    - nadciśnienie
    - choroba wieńcowa, niewydolność serca, arytmia serca
    - zaburzenia przemiany lipidów
    - osteoporoza
    - choroba Alzheimera, demencje
    - depresja

       Rozszerzona lista wskazań od 1 stycznia 2015r.

    - cukrzyca typu 2
    - antybiotykoterapia górnych i dolnych dróg oddechowych
    - antybiotykoterapia dróg moczowych

    Nadzór farmakoterapii

    1) Aptekarz określa wszystkie leki stosowane przez pacjenta. Następnie pacjent jest rejestrowany w aptece, przynosi w ustalonym terminie do apteki wszystkie stosowane leki – aptekarz przeprowadza w aptece rozmowę z pacjentem, która trwa ok. 1 godz.
    Aptekarz analizuje również leki stosowane przez pacjenta w ciągu ostatnich 6 miesięcy – na podstawie danych otrzymanych z Kasy Chorych.
    2) Aptekarz sporządza wstępny plan farmakoterapii. Dokonuje analizy - w szczególności pod względem interakcji i bezpieczeństwa farmakoterapii. Pacjent otrzymuje wypełniony „dzienniczek farmakoterapii”, który przedstawia w trakcie wizyty u lekarza.
    3) Lekarz wartościuje stosowane leki i uzupełnia plan farmakoterapii. Wprowadza adnotacje w „dzienniczku farmakoterapii”, przekazywane następnie aptekarzowi.
    4) Aptekarz określa kompletny plan farmakoterapii. Aptekarz określa stosowane preparaty i drukuje dla pacjenta plan farmakoterapii.
    5) Okresowa modyfikacja planu farmakoterapii, najczęściej w cyklu kwartalnym.

       Za pierwszą rozmowę z pacjentem w ramach programu ARMIN apteka otrzymuje wynagrodzenie w wysokości 94,50 Euro. Za każdą kolejną rozmowę przeprowadzaną w cyklu kwartalnym apteka będzie otrzymywać wynagrodzenie w wysokości 21,00 Euro. Ponadto, za każdą wydaną pozycję na recepcie realizowanej w ramach programu ARMIN, kiedy leki na recepcie przepisywane są w postaci nazw międzynarodowych, apteka będzie otrzymywać dodatkowo 0,20 Euro.

       Przedstawione powyżej główne założenia programu ARMIN są bardzo interesujące i zbieżne z tematami licznych dyskusji prowadzonych na temat przyszłości zawodu i zwiększenia kompetencji zawodowych aptekarzy w Polsce. Wnikliwa analiza doświadczeń wdrażanego w Niemczech programu będzie miała istotne znaczenie w pracach Naczelnej Izby Aptekarskiej nad ustawą o zawodzie aptekarza, która powinna uwzględniać możliwości i nowe wyzwania aptekarstwa polskiego w XXI wieku. Z pewnością pierwsze podsumowania dotyczące realizacji tego programu zostaną zaprezentowane w trakcie Saksońskiego Dnia Aptekarza w kwietniu 2015r., natomiast kolejne wnikliwe analizy będą też prezentowane w trakcie Zjazdu Niemieckich Aptekarzy, który odbędzie się jesienią 2015r.

    mgr farm. Piotr Bohater
    Koordynator Departamentu Spraw Zagranicznych NRA 
     
  • Galeria.  ( 29 pozycji )
    FOTORELACJA 
     
    z
     
    IV Mistrzostw Polski
     
    Okręgowych Izb Aptekarskich
     
    w Piłce Nożnej Halowej
     
     
     
     
    Otwarcie.
     
     
    Uczestnicy.
     
     
    Mecz otwarcia Gdańsk - Bielsko-Biała.
     
     
    Kibice.
     
     
    OIA Łódź.
     
     
    Finał Poznań-Łódź.
     
     
     Finał.
     
     
    Finał.
     
     
    II miejsce Poznań.
     
     
    Kibice.

     

    Autorzy zdjęć:

    1-4 Paulina Marcinkowska,

    5-8 Sylwia Stachowska,

    9-10 Ryszard Kamiński.
     
  • Manuał aptekarski.  ( 238 pozycji )


       Już od wielu lat w Europie stale wzrasta liczba potwierdzonych przypadków oporności na antybiotyki wśród bakterii. Drobnoustroje bronią się przed antybiotykami przede wszystkim trzema drogami tak zwanego horyzontalnego transferu genów - koniugacją, transdukcją i transformacją. Przekazują sobie geny związane z opornością na antybiotyki i atakują ludzi ze zdwojoną siłą. Dlatego coraz częściej spotyka się szczepy drobnoustrojów, które charakteryzuje oporność na co najmniej jeden antybiotyk z trzech lub więcej grup leków przeciwbakteryjnych (MDR, ang. multi-drug resistance), ale także z rozszerzoną opornością (XDR, ang. extensively drug resistance), gdy drobnoustrój pozostaje wrażliwy tylko na antybiotyki z jednej lub dwóch grup leków, a nawet z całkowitą opornością (PDR, ang. pandrug resistance) na wszystkie dostępne, mające rejestrację antybiotyki, we wszystkich grupach mających zastosowanie w leczeniu zakażeń wywołanych przez dany gatunek drobnoustroju.
     
     
     
       Mikroelementy, a wśród nich jod to biopierwiastki, które występują w organizmach w bardzo małych, śladowych ilościach, ale jednocześnie są niezbędne do prawidłowego rozwoju. Omawiany pierwiastek jest bardzo istotny w syntezie hormonów tarczycy – trijodotyroniny (T3) i tyroksyny (T4). Te z kolei odgrywają znaczącą rolę w dojrzewaniu tkanek i organów, m.in. układu nerwowego, sercowo-naczyniowego, pokarmowego, mięśni szkieletowych i innych. Mimo, iż wiele pierwiastków wchodzi np. w skład enzymów katalizujących szereg reakcji biochemicznych, dokładnie nie są wyjaśnione wszystkie mechanizmy ich działania.
     
     
     

       „Ospa party” to zorganizowane przez rodziców spotkanie dzieci chorych na ospę wietrzną z dziećmi zdrowymi. Celem takiego spotkania ma być zarażenie nieodpornych dzieci wirusem ospy i przechorowanie tej choroby w wybranym przez rodziców czasie i w wybrany przez nich sposób. Rodzice przekazują sobie nawzajem opinię, iż ospa przebiega łagodniej w dzieciństwie niż w wieku nastoletnim i dorosłym i że lepsza jest odporność uzyskana drogą naturalną, niż powstała w wyniku szczepienia. Podkreślają także wysoki koszt szczepionki.
     
     
     
     
  • Przegląd prasy.  ( 20 pozycji )

       Od kilku lat Polska zajmuje miejsce w pierwszej dziesiątce krajów świata pod względem ilości spożywanych leków (zarówno tych przepisywanych na receptę, jak i tych dostępnych w sprzedaży odręcznej), a rynek farmaceutyczny w naszym kraju jest jednym z największych w Europie. Przyczynami skłonności do niepohamowanego, niekontrolowanego nadużywania (ang. abuse) leków, czyli lekomanii, są rozwój i komercjalizacja rynku farmaceutycznego oraz dolegliwości psychosomatyczne naszego społeczeństwa. Ta druga przyczyna ma związek z jednej strony z niezadowalającą samooceną stanu zdrowia i/lub starzeniem się społeczeństwa, a z drugiej ze wzrostem świadomości dotyczącej stanu zdrowia i zapotrzebowania na nowoczesne formy leczenia, nadmierną wiarą w skuteczność leków oraz poszukiwaniem komfortu psychicznego. Konsumentami dużej ilości leków w Polsce są dwie zróżnicowane wiekowo grupy pacjentów: osoby powyżej i poniżej 65 roku życia. Osoby starsze (powyżej 65 roku życia) nadużywają leków często samowolnie, z uwagi na współwystępowanie różnych dolegliwości, poczucie niepewności jutra oraz stałą obawę o własne zdrowie. Drugą grupę wiekową (poniżej 65 roku życia) stanowią mieszkańcy wielkich miast, którzy nadużywają leków (często najnowszych i drogich) świadomie, oraz osoby zamieszkujące małe miasta i wsie, które stosują leki bezrefleksyjne w wyniku modelowania zachowań i pod wpływem reklam w mediach.

       Problem lekomanii w Polsce dotyczy wielu różnorodnych medykamentów, a wśród nich na pierwsze miejsce wysuwa się nadużywanie leków przeciwbólowych, zwłaszcza tych dostępnych bez recepty. Inne nadużywane leki to te o działaniu przeciwkaszlowym, przeciwgorączkowym, przeciwzapalnym, uspokajającym i nasennym, przeciwlękowym, pobudzającym, hamującym łaknienie (anorektyki), leki hormonalne, przeczyszczające oraz preparaty zawierające w składzie alkohol (głównie krople nasercowe i krople żołądkowe).

       Konsekwencje lekomanii są różnorodne w zależności od rodzaju i ilości zażywanej substancji oraz okresu nadużywania. Najszybciej obserwowanymi objawami nadużywania leków są objawy niepożądane (bóle i zawroty głowy, bóle brzucha, nudności, osłabienie, reakcje alergiczne, zmiany na skórze i inne) lub zatrucie organizmu wymagające interwencji na oddziałach toksykologicznych. Poważną konsekwencją nadużywania leków jest uzależnienie (ang. addiction) – przewlekła choroba ośrodkowego układu nerwowego obejmująca obok zaburzeń psychicznych także szerokie spektrum objawów somatycznych i wegetatywnych. Najważniejszymi cechami uzależnienia są przymus sięgania po substancję uzależniającą i głód narkotykowy. Te cechy decydują o rozróżnieniu pomiędzy nadużywaniem substancji (ang. drug abuse), czyli procesem, nad którym człowiek jeszcze panuje i który może zwalczyć, a uzależnieniem. Uzależnienie cechuje się też nawrotowością (ang. relapse), pojawiającą się nawet po bardzo długim okresie abstynencji. Zgodnie z kryteriami ICD-10 ustalonymi przez Światową Organizację Zdrowia uzależnienie następuje, gdy w ciągu 12 miesięcy chorego cechują co najmniej 3 spośród wymienionych objawów:
     

    1.    Silna, natrętna potrzeba zażywania substancji (przymus).
    2.    Upośledzona zdolność kontrolowania zażywania substancji.
    3.    Występowanie objawów abstynencyjnych po odstawieniu substancji (głód narkotykowy).
    4.    Tolerancja na zażywaną substancję.
    5.    Postępujące zaniedbywanie alternatywnych do zażywania przyjemności, zachowań czy zainteresowań.
    6.    Zażywanie substancji pomimo wiedzy o szkodliwości dla zdrowia.
     
     
       Przyczynę uzależnienia należy wiązać ze zmianami zachodzącymi pod wpływem substancji uzależniających w układach funkcjonalnych mózgu, mianowicie w układzie nagrody, układzie wzbudzenia oraz w układzie poznawczym (kognitywnym). Spośród nich układ nagrody odgrywa zasadniczą rolę w inicjacji i podtrzymywaniu nałogu. Układ ten w warunkach fizjologicznych odpowiedzialny jest za pobieranie pokarmu, wody, zachowania seksualne i agresywne, natomiast patologiczne aktywacje tego układu występują pod wpływem nagród sztucznych, w tym nielegalnych substancji uzależniających oraz leków. Z punktu widzenia lokalizacji w mózgu układ nagrody to ściśle określony układ ośrodków i szlaków neuronalnych, których pobudzenie wywołuje reakcje wskazujące na subiektywne przyjemne odczuwanie tej stymulacji i w związku z tym dążenie do ponowienia bodźca. Układ nagrody tworzą mezolimbiczne szlaki dopaminergiczne, biegnące z pola brzusznego nakrywki śródmózgowia do różnych struktur limbicznych. Mezolimbiczne szlaki dopaminergiczne kontrolują zachowania motywacyjne związane z działaniem zewnętrznych dodatnich bodźców wzmacniających (odczuwanych jako przyjemne) i to właśnie im przypisuje się duże znaczenie w rozwoju uzależnień. Sygnał o przyjemnym charakterze pobudza dopaminowe neurony pola brzusznego nakrywki, czego konsekwencją jest wzrost uwalniania dopaminy z zakończeń aksonalnych w jądrze półleżącym przegrody. Pomimo iż dopamina decyduje o wartościach wzmacniających bodźca odbieranego, w neurochemiczną regulację układu nagrody zaangażowane są też inne neuroprzekaźniki. Należą do nich: serotonina, GABA, glutaminian i peptydy opioidowe, których ilość w przestrzeni synaptycznej – zmienna w wyniku działania bodźców nagradzających lub awersyjnych – moduluje homeostazę układu dopaminowego.

       Do nadużywanych leków, które bezpośrednio (przez wpływ na transporter dopaminowy, enzymy syntetyzujące lub rozkładające dopaminę) lub pośrednio (przez wpływ na wychwyt zwrotny lub aktywację receptorów innych neuroprzekaźników) modulują aktywność mezolimbicznego układu dopaminowego, należą pochodne opioidowe obdarzone działaniem przeciwbólowym lub przeciwkaszlowym, leki działające poprzez kompleks receptora GABAA (nasenne, uspokajające i przeciwlękowe), leki poprawiające sprawność umysłową (ang. cognitive enhancers). Warto też wspomnieć o występujących objawach zależności psychicznej pod wpływem substancji hamujących łaknienie lub niektórych leków przeciwdepresyjnych.

       Wymienione wyżej leki (dostępne z przepisu lekarza lub bez recepty) stanowią legalne źródło substancji uzależniających. Dlatego też stosowanie leków, zwłaszcza psychotropowych, powinno być racjonalne, czasowe i w jak najmniejszych dawkach, po dokładnie zebranym wywiadzie od pacjenta na temat wcześniejszych epizodów nadużywania substancji uzależniających.

       Zaleca się także zwiększenie czujności pracowników służby zdrowia mających bezpośredni wpływ na dystrybucję leków na możliwość nadużywania substancji teoretycznie bez potencjału psychoaktywnego i uzależniającego. Do takich „nieuzależniających” leków należą benzydamina i ksylometazolina. W ostatnich latach opisano przypadki ich nadużywania i pojawienia się objawów zagrażających zdrowiu bądź życiu.

       W związku z epidemią uzależnień lekowych konieczne są działania zapobiegające nadużywaniu leków: edukacja na temat zdrowotnych i społecznych konsekwencji ich pobierania (w innej dawce lub innych celach niż zalecanie) prowadzona przez pracowników służby zdrowia, farmakologów oraz toksykologów; ograniczenie reklamy leków i podawanie precyzyjnej informacji o składzie leku. Duże znaczenie mają także: przestrzeganie ograniczeń i zakazów dotyczących odręcznej sprzedaży leków bez recepty lekarskiej, wprowadzenie systemu monitorowania działań niepożądanych leków oraz stworzenie odpowiednich rozwiązań prawnych dla terapii osób uzależnionych od leków.

    prof. dr hab. Małgorzata Filip

    Katedra Toksykologii, Wydział Farmaceutyczny,
    Uniwersytet Jagielloński Collegium Medicum, Kraków;
    Pracownia Farmakologii Uzależnień,
    Zakład Farmakologii,
    Instytut Farmakologii PAN, Kraków.
     
    Fot. Fotolia.com
    Piśmiennictwo u autorki.

        Redakcja Aptekarza Polskiego dziękuje Autorce oraz Wydawcy i Redakcji Biuletynu Farmacja Krakowska za udostępnienie powyższego artykułu. Artykuł był opublikowany w numerze 1/2014 Farmacji Krakowskiej .
     
  • Sport to zdrowie.  ( 26 pozycji )
    Mistrzowie z Łodzi
     

       
    Mistrzowie Polski 2015
    – reprezentacja Okręgowej Izby Aptekarskiej w Łodzi
       foto: Karolina Sobczak
     
       Zespół piłkarski reprezentujący Okręgową Izbę Aptekarską w Łodzi wywalczył tytuł Mistrza Polski w IV Mistrzostwach Polski Okręgowych Izba Aptekarskich w Piłce Nożnej Halowej, które odbyły się w Gniewinie w województwie pomorskim. 

       Do rywalizacji przystąpiło 8 zespołów reprezentujących okręgowe izby aptekarskie z Łodzi, z Gdańska, z Krakowa, z Bielska-Białej, z Katowic, z Bydgoszczy, z Poznania i ze Szczecina. Rozgrywki odbywały się 18 kwietnia 2015 roku. Zespoły zostały podzielone w wyniku losowania na dwie grupy. W pierwszej fazie mecze rozgrywane były na przemian. Po dwa najlepsze zespoły z każdej z grup awansowały do fazy półfinałowej. Mecz o trzecie miejsce toczył się pomiędzy zespołami reprezentującymi Śląską Izbę Aptekarską i Beskidzką Okręgową Izbą Aptekarską. Zwyciężyli piłkarze reprezentujący izbę z  Bielska Białej i to im przypadł brązowy medal za zajęcie III miejsca w Mistrzostwach. Reprezentacja izby katowickiej zajęła IV miejsce.

       Finałowy mecz zawodów rozegrały zespoły reprezentujące Wielkopolską Okręgową Izbę Aptekarską i Okręgową Izbę Aptekarską w Łodzi.  Zwycięzcą tego meczu i zdobywcą I miejsca oraz tytułu Mistrza Polski został zespół reprezentujący Okręgową Izbę Aptekarską w Łodzi. Drużyna z Wielkopolski zajęła II miejsce.
     
       Przywilejem Izby, której reprezentacja wywalczyła tytuł mistrzowski jest organizacja zawodów w roku przyszłym. Zatem, w 2016 roku gospodarzem V Mistrzostw Polski Okręgowych Izba Aptekarskich w Piłce Nożnej Halowej będzie Okręgowa Izba Aptekarska w Łodzi.
     
  • Chwila oddechu.  ( 91 pozycji )

    FOTOGRAFIE KRAJOBRAZU

    dr n. farm. Krzysztofa Kamila Wojtanowskiego

     

  • Barometr PharmaExperta.  ( 80 pozycji )
     

    Marzec 2015: +5,77%
     
    I kwartał 2015: +8,46%

     
       Rynek apteczny w marcu 2015 r. zanotował sprzedaż na poziomie blisko 2,6 mld PLN. Jest to o 140 mln PLN (+5,77%) więcej niż w analogicznym okresie ubiegłego roku. Natomiast w porównaniu do lutego 2015 r. wartość sprzedaży zwiększyła się o 32,4 mln PLN (+1,28%). 

    Tabela 1: Wartość sprzedaży w kluczowych segmentach rynku
    i porównanie do roku 2014
     

       Marzec jest kolejnym miesiącem, w którym utrzymany został trend wzrostowy rynku względem analogicznego okresu ub. r. Jest to też pierwszy miesiąc br., którego wartość sprzedaży była wyższa od poprzedniego miesiąca. Wartość sprzedaży rynku aptecznego za pierwszy kwartał br. była o 199 mln PLN wyższa od analogicznego okresu ub. r.
    Rynek apteczny wzrósł w tym okresie o 8,46%.

     
    Statystyczna apteka
     
     
       W marcu 2015r. wartość sprzedaży dla statystycznej apteki wyniosła 178,0 tys. PLN. Wartość sprzedaży statystycznej apteki była wyższa zaledwie o 1,0 tys. PLN (+0,56%) niż w marcu 2014 r. Względem lutego 2015 r. wzrosła natomiast o 1,5 tys. PLN (+0,85%).

    Tabela 2: Sprzedaż wartościowa statystycznej apteki
    w (ceny dla pacjenta) w kluczowych segmentach rynku
    i porównanie do roku 2014
     

       Po pierwszym kwartale roku widoczny jest wzrost średniej wartości sprzedaży statystycznej apteki o 3,39% w porównaniu analogicznego okresu ub. r. Wzrost ten jest niższy od wzrostu całego rynku (+8,46%). Powodem takiej sytuacji jest zauważalny od dłuższego okresu wzrost liczby aptek, a co za tym idzie spadek średniej liczby pacjentów przypadających na statystyczną aptekę (od początku roku zmniejszyła się o 5,88%). Dodatkowo od początku br. spada marża apteczna (względem analogicznego okresu ub. r.), stąd jedynie wzrost cen oraz zwiększona sprzedaż leków refundowanych utrzymuje trend wzrostowy sprzedaży statystycznej apteki.   

       Średnia cena produktów sprzedawanych w aptekach w marcu 2015 r. wyniosła 17,26 PLN. W porównaniu do marca ub. r. cena wzrosła o 5,80%, a wobec poprzedniego miesiąca zwiększyła się nieznacznie, bo o 0,41%. Od początku roku średnia cena dla statystycznej apteki wzrosła o 2,74% wobec średniej ceny w pierwszym kwartale ub. r.

    Tabela 3: Średnia cena opakowania (ceny dla pacjenta)
    w kluczowych segmentach rynku
    i porównanie do roku 2014


       Marża apteczna była o 1,27 pp niższa od marży z marca 2014 r. Względem lutego br. obniżyła się o 0,49 pp. Średnia marża w pierwszym kwartale br. była na poziomie 26,31%, tj. o 1,01 pp niżej od marży za analogiczny okres 2014 r.

    Tabela 4: Średnia wartość marży (narzutu)
    per opakowanie w statystycznej aptece
    w kluczowych segmentach rynku i porównanie do roku 2014


     
    Pacjent
     
     
       W marcu 2015 r. statystyczną aptekę odwiedziło średnio 3 650 pacjentów. To o 2,14% mniej niż w analogicznym okresie ub. r. i o 3,40% więcej niż przed miesiącem. W tym roku szczyt sezonu przeziębień przypadł od drugiej połowy lutego do końca marca, co można zauważyć po zwiększonej liczbie pacjentów odwiedzających apteki w tym okresie względem liczby pacjentów w styczniu br. Jednakże porównując liczbę pacjentów w pierwszym kwartale 2014 i 2015 roku widoczny jest spadek pacjentów w aptekach w br. o 5,88%. Na wyniku zaważył styczeń - w zeszłym roku najwięcej przeziębień było waśnie w tym miesiącu.

    Tabela 5: Ilość pacjentów w statystycznej aptece
    w kluczowych segmentach rynku i porównanie do roku 2014
     

       Średnia wartość sprzedaży na pacjenta wyniosła w marcu 48,77 zł i była o 2,77% wyższa niż w marcu ubiegłego roku (47,45 zł). Względem poprzedniego miesiąca (50,00 zł) wartość ta spadła o 2,47%. W pierwszym kwartale bieżącego roku średnia wartość sprzedaży na pacjenta rosła każdego miesiąca. Przełożyło się to na jej wzrost o 10,19% wobec analogicznego okresu 2014 r. 
     
    Tabela 6: Średnia wartość refundacji i zapłata pacjenta
    na opakowanie w statystycznej aptece i porównanie do roku 2014
     

       Poziom współpłacenia pacjentów za leki refundowane w lutym br. wyniósł 31,02%. Wskaźnik ten zwiększył się względem lutego 2015r. o 1,54 pp. Udział pacjenta w dopłacie do leków refundowanych był o 3,61 pp większy niż w analogicznym miesiącu 2014 roku. W marcu pacjenci wydali na leki refundowane blisko 301 mln PLN, tj. o 27,2 mln PLN więcej niż miesiąc wcześniej, a o 65,0 mln PLN więcej niż w marcu 2014 r.

       W marcu pacjenci zapłacili 73,97% z 2 570 mln PLN, stanowiącej całkowitą wartości sprzedaży w aptekach (pozostałą część stanowi refundacja ze strony Państwa). Względem lutego 2015 r. udział ten spadł o 0,23 pp, ale wartościowo wydatki pacjentów zwiększyły się wobec poprzedniego miesiąca o 18,1 mln PLN. W marcu pacjenci wydali na wszystkie produkty lecznicze zakupione w aptekach ponad 1 901 mln PLN. To o 95,8 mln PLN więcej niż w analogicznym okresie 2014 r. Udział pacjentów w zapłacie za leki był o 0,32 pp niższy od udziału z marca 2014 r.
     
     
    Prognoza
     
     
       Wartość sprzedaży dla całego rynku aptecznego na koniec 2015 roku wyniesie (prognoza) ponad 30,0 mld PLN i będzie wyższa o 5,4% względem wyniku jaki osiągnął rynek w 2014 r. Natomiast przewidywana wartość refundacji leków na koniec 2015 r. wyniesie ponad 8,0 mld PLN, tj. o 5,6% więcej niż wartość refundacji za poprzedni rok.

       Prognozowana ilość pacjentów jaka odwiedzi statystyczną aptekę rocznie to 41 655. Będzie ich o 0,3% mniej niż w ub. r. Średnio (prognoza) w aptece pacjent wyda podczas jednej transakcji 49,93 PLN (+2,1%), a za jedno opakowanie zapłaci 16,50 PLN - tyle, co w ubiegłym roku.

       Prognozowana marża apteczna wyniesie na koniec roku 27,47% i będzie wyższa o 2,6% względem roku 2014.

    dr Jarosław Frąckowiak
         Prezes PharmaExpert
     
  • Nowe rejestracje  ( 269 pozycji )
       Na łamach działu "Nowe rejestracje" dr n. farm. Jarosław Filipek z IMS Health prezentuje nowości lekowe na polskim rynku farmaceutycznym oraz zestawienia nowo zarejestrowanych preparatów. Zestawienia produktów dopuszczonych do obrotu przedstawiamy z podziałem na wydane przez Komisję Europejską (UE) oraz na wydane przez polski Urząd Rejestracji Produktów Leczniczych, Wyrobów Medycznych i Produktów Biobójczych (PL) .
     
     
      
     
     
     
                    
     
     
     
  • Biblioteczka.  ( 1 pozycji )
  • Reklama  ( 114 pozycji )
  • Kalendarium.  ( 1 pozycji )

     

    *kliknij, aby uzyskać szczegóły
     

     

  • Aktualności.  ( 64 pozycji )
     Felieton Prezesa NRA
     
     ŻĄDAMY
     
    RÓWNEGO DOSTĘPU
     
    DO LEKÓW!

       Nie mogliśmy dłużej milczeć, gdy zagrożone jest bezpieczeństwo zdrowotne pacjentów. Musieliśmy zaprotestować przeciwko reglamentacji leków i modelowi dystrybucji, który narzuciły firmy farmaceutyczne, limitując dostawy produktów leczniczych do aptek. Nie chcemy, by o kształcie i sposobie dystrybucji leków w Polsce decydowały duże koncerny oraz wybrane przez nie hurtownie farmaceutyczne i powiązane z nimi sieci aptek. Nie możemy pogodzić się z obojętnością rządzących, którzy lekceważą potrzeby lekowe pacjentów. Nie po raz pierwszy argumenty naszego samorządu dotyczące istotnych problemów związanych z wykonywaniem zawodu farmaceuty są ignorowane przez polityków odpowiedzialnych za prowadzenie polityki lekowej.

       8 kwietnia 2015 roku Sejm RP debatował nad sprawozdaniem sejmowej Komisji Zdrowia o poselskim projekcie ustawy o zmianie ustawy – Prawo farmaceutyczne oraz niektórych innych ustaw. 9 kwietnia odbyło się głosowanie nad przyjęciem poprawek zgłoszonych przez posłów Prawa i Sprawiedliwości jako wnioski mniejszości. Poprawka najbardziej istotna była zbieżna z propozycją Naczelnej Izby Aptekarskiej. Istota zmiany polegała na tym, by podmiot odpowiedzialny, wytwórca bądź importer produktów leczniczych zapewnił przedsiębiorcy prowadzącemu hurtownię farmaceutyczną stałe dostawy refundowanych produktów leczniczych objętych zakresem posiadanego przez przedsiębiorcę zezwolenia w ilości niezbędnej do zaspokojenia potrzeb pacjentów. Posłowie Platformy Obywatelskiej, Polskiego Stronnictwa Ludowego i Sojuszu Lewicy Demokratycznej podczas głosowania w Sejmie 9 kwietnia nie poparli wniosków mniejszości. Opowiedzieli się oni przeciw rozwiązaniom umożliwiającym polskim aptekom realizowanie gwarantowanych ustawowo świadczeń zdrowotnych w postaci zaopatrywania pacjentów w leki refundowane.

       Poprawki mające zapewnić aptekom i ich pacjentom stały i równy dostęp do leków ratujących zdrowie i życie Naczelna Izba Aptekarska zgłaszała już w październiku 2014 roku podczas prac nad projektem ustawy o zmianie ustawy – Prawo farmaceutyczne oraz ustawy o przeciwdziałaniu narkomanii. Zaakceptowali ją wówczas członkowie sejmowej podkomisji nadzwyczajnej, między innymi posłowie rządzącej koalicji. Poparł ją również przedstawiciel strony rządowej w randze podsekretarza stanu w Ministerstwie Zdrowia. Z niejasnych dla środowiska aptekarskiego powodów nastąpiła jednak zmiana stanowiska rządu i poprawka została odrzucona na posiedzeniu sejmowej Komisji Zdrowia.

       Posłowie Platformy Obywatelskiej uczestniczący w pracach tej komisji, w tym pełniąca obecnie funkcję sekretarza stanu w Ministerstwie Zdrowia Beata Małecka - Libera, publicznie zapewniali przedstawicieli NIA, że rozwiązania popierane przez samorząd aptekarski zawarte zostaną w poselskim projekcie ustawy o zmianie ustawy – Prawo farmaceutyczne i niektórych innych ustaw. Tymczasem w projekcie nowelizacji, który pojawił się w Sejmie RP w grudniu 2014 roku, pominięty został problem zapewnienia wszystkim hurtowniom farmaceutycznym i aptekom, a w konsekwencji wszystkim pacjentom, stałego i równego dostępu do leków refundowanych. Propozycje poprawek zgłaszane przez przedstawicieli NIA na posiedzeniach sejmowej podkomisji nadzwyczajnej nie uzyskały poparcia strony rządowej i zostały odrzucone przez posłów rządzącej koalicji.

       Dziesiątki rozmów z posłami i senatorami, spotkania z najważniejszymi politykami partii reprezentowanych w Sejmie, pisma do premiera, wicepremiera i ministra zdrowia – w ten sposób szukaliśmy politycznego poparcia dla ważnych dla polskiego aptekarstwa regulacji. Jakże często słyszeliśmy, że mamy rację, że proponowane zmiany są słuszne. Strona rządowa przyjęła jednak argumentację organizacji reprezentujących koncerny farmaceutyczne. W konsekwencji w trakcie prac sejmowej Komisji Zdrowia w dniu 19 marca 2015 roku wszystkie propozycje poprawek Naczelnej Rady Aptekarskiej zostały odrzucone, zaś zarówno posłowie koalicji, jak i przedstawiciele rządu nie zaproponowali żadnych rozwiązań, które zapewniłyby hurtowniom farmaceutycznym i aptekom, a w konsekwencji ich pacjentom, równy dostęp do leków. Odrzucone propozycje poprawek, zgłoszone przez NIA, a poparte przez posłów Prawa i Sprawiedliwości, zamieszczone zostały w sprawozdaniu Komisji Zdrowia jako wnioski mniejszości. Jak już wspomniałem, 9 kwietnia posłowie PO, PSL i SLD głosowali przeciwko przyjęciu tych wniosków.

       Tymczasem do Naczelnej Izby Aptekarskiej nadal napływają informacje od aptekarzy o braku leków w aptekach i patologicznym systemie dystrybucji produktów leczniczych narzuconym przez niektóre firmy farmaceutyczne. Oto fragmenty kilku listów przesłanych do NIA w kwietniu 2015 roku:

    E-mail z 10 kwietnia
    : „Chciałbym zgłosić problemy z zamówieniem preparatu EBETREXAT 20 mg/ml (ampułkostrzykawki) w dwóch dawkach: 0,75 ml i 1,5 ml oraz METEX 50 mg/ml - 12 ampułkostrzykawek po 0,40 ml. Już 2 dni temu zgłaszałam problem z zamówieniem Ebetrexatu, ale nie odczekaliśmy się odzewu. Leki te nie są dostępne w żadnej hurtowni, z którymi współpracujemy (…) i nikt nie jest w stanie odpowiedzieć na pytanie, kiedy pojawią się w hurtowniach. Sytuacja staje się powoli nieciekawa, bo w przypadku ampułek po 0,75 ml pacjent musi dostać lek najpóźniej we wtorek, a nie dostał ani jednej ampułki, a  w drugim przypadku (ampułkostrzykawka 1,5 ml) pacjent dostał część leku, ale niedługo (w środę) kończy się ważność recepty i pacjent straci część przysługującego mu leku, a kolejną wizytę u specjalisty ma za 4 miesiące. W przypadku Metexu sytuacja nie jest bardzo pilna (pacjent ma jeszcze dwie ampułki), ale lek jest dla dziecka, więc chcielibyśmy mieć pewność, że dziewczynka będzie mogła kontynuować terapię. Leki te są podstawą leczenia pacjentów z rozpoznaniem reumatoidalnego zapalenia stawów i  pacjenci nie powinni przerywać rozpoczętej terapii, a obecna sytuacja na rynku leków prowadzi do pozbawienia tych chorych leku kontrolującego ich chorobę. (…)”.

    E-mail z 13 kwietnia: „(…) Co mam zrobić, żeby zabezpieczyć naszych stałych pacjentów w potrzebny BERODUAL, który ratuje im życie??? Taka sytuacja nie może dłużej trwać, żeby rodzice nie mogli kupić leku, a lekarze nie chcą przyjąć do wiadomości, że leku brakuje i każą dalej jeździć z duszącym się dzieckiem i szukać!!! Nie może być tak, że apteki dbające o pacjentów nie są w stanie zakupić niewielkich ilości opakowań dla zabezpieczenia polskich pacjentów, a «apteki» wysyłające leki za granicę mogą kupić każdą ilość opakowań. W imieniu swoim, wielu aptekarzy, dla których ważne jest dobro pacjenta, jak i samych pacjentów bardzo proszę o pomoc w ukróceniu tych sytuacji”.

    E-mail z 20 kwietnia: „(…) jedna z potężniejszych hurtowni leków w Polsce nie otrzymuje wystarczającej ilości Humalogu. Kolejny raz powstaje pytanie: co się dzieje z tą insuliną, skoro firma Eli Lilly zapewnia mnie o stałych, systematycznych i wystarczających dostawach do różnych hurtowni? (…) Uprzedzając ewentualne nieporozumienia, dodam, że inne hurtownie także nie dostarczają Humalogu do mojej apteki. Podają identyczną przyczynę: brak leku”.

    E-mail z 27 kwietnia: „W piątek 24 kwietnia zamówiłam w firmie Astellas za pomocą infolinii (…) lek dla pacjenta po przeszczepie Prograf 0,5 mg 30 kaps. Ponieważ do poniedziałku 27 kwietnia lek nie dotarł do apteki, ponownie zadzwoniłam do firmy Astellas. Uzyskałam informację, że zamówienie nie zostało zrealizowane, ponieważ nie przefaksowałam recepty. Podobną sytuację miałam z firmą Aspen, w której zamówiłam Fraxiparine dla pacjentki po udarze. W tym przypadku odmówiono mi realizacji zamówienia, ponieważ przez plastry, którymi kleiłam receptę, prześwitywało nazwisko lekarza. Nauczona tym doświadczeniem odmówiłam faksowania recepty firmie Astellas. (…)”.

    E-mail z 28 kwietnia
    : „W dniu dzisiejszym przed chwilą infolinia Sanofi odmówiła mi realizacji zamówienia na Clexane w dawce 60 mg oraz w dawce 40 mg. To jest chora sytuacja. Już nawet nie chce mi się tłumaczyć państwu z infolinii, że mam recepty ze szpitala. Problem powtarza się wręcz przy każdym zamówieniu na Clexane”.

    E-mail z 28 kwietnia
    : „Chciałam złożyć zawiadomienie o problemach w zdobyciu leku Clexane, roztwór do wstrzykiwań w dawce 40mg/0,4ml. Firma Sanofi poinformowała mnie, że w tym miesiącu limit na rejon, w którym znajduje się moja apteka, został przekroczony, a o lek mogę pytać dopiero od maja. Moje zapotrzebowanie w tym momencie wynosi 7 opakowań. Proszę o interwencję w tej sprawie. Mam otwarte recepty i pacjentów czekających na lek”.

    E-mail z 28 kwietnia
    : „Chciałabym zgłosić brak możliwości zamówienia preparatu Clexane w dawce 60 mg. W tym miesiącu Sanofi zrealizowało mi zamówienie na 4 opakowania dawki 60 mg. Jesteśmy apteką zlokalizowaną przy powiatowym szpitalu w Tomaszowie Mazowieckim. Mam oczekujące recepty dla pacjentów z oddziałów oraz pacjentów poddawanych dializie, a Sanofi odmawia realizacji i  informuje o terminie dostaw w maju. Proszę mi powiedzieć, jak mam odesłać pacjenta, z jaką informacją??? Tłumaczenie osobie na infolinii, że chodzi o zagrożenie życia, nie przynosi skutków (…). Proszę o interwencję”.

    dr GRZEGORZ KUCHAREWICZ
    Prezes Naczelnej Rady Aptekarskiej
     
cookies.jpg
DOKUMENTY
strategia.jpg